dwa słowa o pełni i 3 fazie księżyca

Pomyślałam że czasem będę wrzucać tu drobne porady i ciekawostki dotyczące ajurwedy, medycyny chińskiej lub jakiejkolwiek innej naturalnej terapii mogącej poprawić nasz dobrostan 🙂

Dziś parę słów o pełni bo akurat dzisiaj wypada. To czas kiedy Księżyc jest najdalej od Ziemi a jego powierzchnia jest w  całości oświetlona  przez Słońce. Jest to moment kiedy otoczka wodna Ziemi jest maksymalnie rozciągnięta ponieważ i Słońce i Księżyc mają na nią duży wpływ. W kolejnej fazie następującej po pełni  Księżyc przemieszczając się wpływa na kurczenie się otoczki wodnej. Z punktu widzenia medycyny chińskiej jang wzrasta jin maleje. Ma to wpływ także na organizm człowieka.

W tej fazie księżyca ciało jest najmniej elastyczne. Jest to więc świetny czas aby ćwiczyć asany jogi, które przeciwdziałają sztywnieniu ciała. Ich wpływ na nasz organizm jest teraz mocniejszy. Jest to też czas kiedy łatwo znosimy wszelki wysiłek fizyczny ale również umysłowy.

Wskutek wzrostu jang aktywność przypisanych mu organów  wzrasta ? aktywizują się pęcherz moczowy, jelito grube i cienkie, żołądek oraz pęcherzyk żółciowy. Polepsza nam się trawienie i wchłanianie pokarmów. Możemy więcej jeść i nie tyć 🙂 Jeśli jednak w wymienionych narządach istnieje jakaś patologia akurat teraz może się ujawnić.

Ta faza księżyca jest najlepsza dla wszelkich zabiegów kosmetycznych i fryzjerskich. Wszystkie substancje naniesione na skórę wchłaniają się bardzo dobrze i z łatwością przedostają w głąb organizmu. To świetny czas na kąpiele lecznicze, masaże olejkami oraz wszelkie maseczki, okłady i kremy.

Wszelkie kuracje odżywiające ciało są teraz jak najbardziej na miejscu. Możemy też wspomagać się teraz mikroelementami i ziołami ? nasz organizm wchłonie je i wykorzysta najefektywniej.

 

cywilizacja nadmiaru…

Żyjemy w czasach  królowania konsumpcjonizmu. Podaż artykułów spożywczych jest gigantyczna a popyt dzielnie jej wtóruje. Wchodząc do pierwszego lepszego sklepu możemy kupić tysiące artykułów spożywczych. Dziesiątki smaków herbat, setki słodyczy, dziesiątki napojów, setki serów i wędlin, dziesiątki rodzajów pieczywa?. W kolorowym świecie ogromu supermarketu dumni i bladzi dokonujemy ? jak nam się wydaje- zupełnie wolnych i racjonalnych wyborów pomiędzy zieloną herbatą o smaku jabłkowo-gruszkowym  w okrągłych torebeczkach a zieloną herbata z brzoskwinią i nutką wanilii w piramidkach.  Nie będę tu dziś pisać o zagadnieniach wolności i wyborach bo to temat rzeka. Wspomnę jedynie, że w przeważającej większości nasze potrzeby są  sztucznie wykreowane nie przez nas lecz przez wszechobecną reklamę, zwyczaje, zasłyszane cudze poglądy etc. Niewiele Nas w tym wszystkim…

Nie wszyscy też umiemy wyjść poza schemat w którym tkwimy, choć często czujemy że coś z tym jest nie tak. Ta obfitość nas podświadomie męczy i zniechęca. Przestaliśmy się cieszyć z tego co mamy.

More

tabletki, tableteczki, tabletunie…

Według ajurwedy wszystko jest ze sobą połączone i wszystko ma wpływ na wszystko a całość to dużo więcej niż tylko suma części.

Odwrotnie podchodzi do zagadnienia nowoczesna nauka i medycyna alopatyczna izolując co tylko się da, rozbierając na części  i rozpatrując w oddzieleniu od całej reszty.  To właśnie ten mechanizm leży u podstaw stworzenia nowoczesnej tabletki.

To swoiste kuriozum naszych czasów. Bierzemy chory organ, badamy jego funkcjonowanie i biochemię (jakby zupełnie in vitro) po czym komponujemy tabletkę aby go wyleczyć. Nie ważne, że tabletka ta zaburza wszystko wkoło  prowadząc w długiej perspektywie czasowej do większych strat – cel został osiągnięty bo wybrany organ został szybko wyleczony.  Nie jestem specjalną fanką teorii spiskowych ale włos się na głowie jeży kiedy pomyślę jak działają mechanizmy doprowadzające do powstania takiej tabletki i wypracowania zapotrzebowania na nią końcem skutkujące pogłębieniem czyjejś fortuny…

More