pszenica duszona ze szpinakiem i rodzynkami – na obiadek :)

IMGP6133

Natura termiczna pszenicy jest raczej ochładzająca. Łączy w sobie smak słodki i słony. Z punktu widzenia medycyny chińskiej odżywia zarówno ciało jak i duszę oraz odbudowuje aspekt Yin. Wpływa pozytywnie na funkcjonowanie wątroby i nerek. Jest zalecana dla osób zestresowanych, nie umiejących się skoncentrować i wyciszyć. Łagodzi zaburzenia emocjonalne.

Faktem jest, że pszenica często wywołuje reakcję alergiczne ale tylko i wyłącznie dlatego, że jest używana w złej formie i w nadmiarze. Najbardziej alergizująca jest oczyszczona mąka z ziaren pszenicy. Jest to produkt, który bardzo szybko się utlenia (jełczeje). Mąka taka powinna być spożywana od razu po zmieleniu. Jeśli chcemy ją przechowywać to najlepszym miejscem do tego jest zamknięty szczelnie pojemnik schowany w lodówce.

Powodem częstych uczuleń na mąkę z pszenicy jest też także to, że spożywamy jej zbyt dużo. Taka rafinowana mąka dostępna w sklepach robiona jest ze zmodyfikowanej pszenicy, ulepszonej tak aby była odporna na pasożyty i grzyby. Mąka z pierwotnych rodzajów pszenicy nie uczula. Uczulenia na pszenicę także często występują w wyniku złego połączenia pokarmów. Najlepsze dla alergików jest łączenie ziaren pszenicy z warzywami – szczególnie zielonymi. Nie powinno łączyć się pszenicy z białkami – takie zestawienie pokarmowe może skutkować alergiami oraz przybieraniem na wadze.   Nieprzetworzone ziarna pszenicy jedzone w całości z warzywami nie są alergiczne i nie przyczynią się do otyłości  🙂

Dziś pszenica duszona ze szpinakiem, warzywami i rodzynkami w mleku kokosowym.

Potrawa ta będzie łagodziła vata oraz pitta – choć dla pitta polecam nie dodawać czosnku i cebuli. Potrawa ta może zaburzać kapha dlatego też polecam dodać ciut więcej imbiru.

Składniki:

1,5 szklanki nasion pszenicy;

około 3 szklanki wody;

1,5 szklanki mleka kokosowego;

1 duża cebula;

2 ząbki czosnku;

2-3 cm kłącza imbiru;

2 garście rodzynek;

1 młoda cukinia;

2-3 marchewki;

1 opakowanie szpinaku (250g);

1- 2 łyżeczki kurkumy;

2 łyżeczki gorczycy;

3-4 łyżki oleju kokosowego lub ghee;

2-3 łyżeczki carry (jeśli macie pastę to mniej bo jest bardziej wydajna i mocniejsza);

sól;

Pszenicę wsypać do garnka i zalać wodą. Najlepiej zostawić ją 3-4 godziny lub więcej – wtedy gotowanie zajmie tylko chwilę. Do gotowania wsypujemy 1-2 łyżeczki soli. Gotujemy ją mieszając do czasu aż woda zniknie całkowicie. W tym samym czasie kroimy marchewkę, cukinie, czosnek i cebulę w plasterki, imbir w drobne kawałeczki. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy i wrzucamy gorczycę. Jak zacznie strzelać dodajemy imbir i czosnek- smażymy 2 minuty po czym dodajemy kurkumę i cebulę. Wszystko smażymy do czasu aż cebulka się zeszkli. Dodajemy cukinie i marchewki oraz rodzynki i smażymy jeszcze 5-8 minut. Wrzucamy szpinak, mieszamy i przykrywamy patelnie pokrywką. Czekamy 5 minut po czym wrzucamy warzywa do garnka z ugotowaną pszenicą i wszystko zalewamy mlekiem kokosowym. Dodajemy carry. Dusimy jeszcze 5-10 minut. Solimy do smaku. Gotowe w 30 minut.

 

 

orkiszowy chlebek na zakwasie koniecznie na wiosnę :)

 

 

IMGP6105

Wiosna to czas przebudzenia, zwiększonej witalności, kreatywności i dynamiki. Najbardziej energetyczny czas w roku. Charakteryzuje wiosnę przemiana drzewa. To świetny czas na jedzenie ziaren, wszelkich zbóż oraz warzyw o zielonych liściach i kiełków –  energetyzujących i regenerujących ciało, a także naszą wątrobę. W niektórych kulturach to właśnie wątroba jest domem naszej duszy wpływającym na fizyczną jak i emocjonalną równowagę całego ciała.

Dobrym produktem na wiosenne wypieki jest mąka pełnoziarnista z ziaren orkiszu. Orkisz to starodawna, popularna u nas w średniowieczu, odmiana pszenicy. Jest ona alternatywą dla tych wszystkich, którzy maja uczulanie na pszenicę oraz dla małych dzieci. Często też osoby chore na celiakię (chorobę związaną z nietolerancją glutenu) z powodzeniem trawią ten rodzaj ziarna. Ta stara odmiana pszenicy jest mniej alergizująca. Nie powoduje też nadmiernego przyrostu tkanek. Natomiast według medycyny naturalnej ma mocne działanie wyciszające i uspokajające zalecane dla osób (także dzieci) nadaktywnych, niestabilnych oraz cierpiących na bezsenność.

Orkisz ma smak słodki, a jego natura termiczna jest ogrzewająca. W medycynie naturalnej jest stosowany do normalizacji pracy i leczenia jelit oraz okrężnicy.

Orkisz jest dobrym źródłem białka: w 100 gramach ziarna jest go aż 15 gram białka – to bardzo dużo jak na zboże. Podobną ilością białka cechują się niektóre rodzaje mięsa i ryby. To wysokobiałkowe zboże jest dobrą alternatywą dla wegetarian i wegan.

Zawiera dużo więcej błonnika niż zwykła pszenica. Ze względu na swoją budowę – bardzo grubą, chroniącą łupinę przy hodowli ziaren orkiszu nie trzeba używać tak wielu chemikaliów oraz pestycydów. Dzieje się tak ponieważ łupina ta świetnie broni sama ziarno przed insektami i wszelkimi zanieczyszczeniami.

Dziś chlebek orkiszowy na zakwasie z ziarnami. Chlebek ten rośnie dzięki sile zakwasu (naturalnego zakwaszania), a poprzez to jest lżejszy i ulega z łatwością strawieniu. Tak dzieje się dzięki długiemu okresowi czasu kiedy to pozostawiony chlebek rośnie. Wtedy to proces fermentacji rozbija cząsteczki błonnika na poszczególne składniki pokarmowe, które łatwiej przyswajamy. Te naturalne bakterie powodujące rośnięcie ciasta wzbogacają też naszą florę jelitową. Najważniejszą jednak rolą tych bakterii jest unieczynnienie kwasu fitynowego. To kwas występujący w zbożach, który po wniknięciu do organizmu utrudnia przyswajalność niektórych naturalnych minerałów. To dlatego ludzie odżywiający się dużą ilością pieczywa drożdżowego mają tak często niedobory mimo nadmiaru zbędnych kilogramów. W chlebie, który wyrósł na drożdżach piekarskich po upieczeniu pozostaje aż 90 % kwasu fitynowego. Trzeba pamiętać że pieczywo drożdżowe to nowożytna metoda odkryta dopiero około 100 lat temu – niekoniecznie dobra. To taki pierwszy fast food  🙂 Osobiście unikam żywych drożdży w mojej kuchni.

Chleb z mąki orkiszu będzie łagodził vata przez swoją wilgoć i ciężkość. Może on lekko wzmagać pitta oraz kapha.

 

Składniki:

3/4 kg mąki (można mieszać wszystkie rodzaje mąki);

2 szklanki pestek i nasion wszelakich ( pestki słonecznika i dyni, siemię lniane, płatki owsiane, płatki jęczmienne lub żytnie, otręby, orzechy, migdały etc);

2 łyżeczki soli;

3/4 litra ciepłej wody;

zakwas;

Wszystko wrzucamy do miski i zalewamy ciepłą wodą. Wyrabiamy około 10 minut. Odkładamy z ciasta około 5 łyżek zakwasu na nowy chlebek. Możemy go trzymać w lodówce do maksymalnie dwóch tygodni. Przekładamy resztę do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy chlebek w spokojne miejsce bez przeciągów i przykrywamy lnianą ściereczką. Po 8-10 godzinach wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni. Pieczemy około 50-60 minut.

Swoim zapachem wypełnia cały dom i jest pyszny 🙂

Jeśli nie macie zakwasu na pierwszy chlebek to robimy go z filiżanki wody i filiżanki pełnoziarnistej mąki. Mieszamy w słoiczku oba składniki drewnianą lub plastikową łyżką ponieważ metal powstrzymuje fermentację. Odstawiamy przykryty ściereczką słoiczek w spokojne miejsce i codziennie mieszamy. Po 2-3 dniach zakwas jest gotowy 🙂

 

 

 

 

 

 

ziarenko do ziarenka czyli chlebek bez mąki :)

IMGP6101

 

 

Używam bardzo mało oczyszczonej mąki pszennej ze względu na zawartość w niej glutenu. To od niego zależy porowatość, a jednocześnie elastyczność i objętość pieczywa. Niestety jego właściwości scalające i klejące przenoszą się na wnętrze naszego organizmu. Gluten zawarty w mące oblepia i skleja kosmki jelitowe. Po dłuższym stosowaniu wpływa na ich całkowity brak aktywności prowadząc często nawet do ich częściowego zaniku. Konsekwencją tego są zaburzenia w procesie trawienia i wchłaniania wszelkich innych pokarmów. Bardzo wiele osób nie zdając sobie sprawy źle trawi gluten czego konsekwencją bywają różne niedobory. Źle trawią gluten także osoby, mające zaburzenia w pracy kosmków jelitowych o innym podłożu. Na zaburzenia pracy naszych jelit wpływają źle dobrane diety odchudzające, długotrwałe przyjmowanie środków przeczyszczających, zakażenia pasożytami, anoreksja i bulimia a także picie dużych ilości kawy oraz przewlekły stres. Łączy się często zaburzenie we wchłanianiu glutenu z alergią i schizofrenią.

Aby przeciwdziałać tej patologii powinniśmy rozważnie jeść produkty zawierające gluten.

Piekę sama chleb, który jemy. Zazwyczaj piekę chleb z mąki żytniej (o mniejszej zawartości glutenu) z dużą ilością ziaren lecz dziś wypróbowałam świetny przepis na chlebek bez mąki. Pyszna alternatywa dla znanego nam pieczywa 🙂

Chlebek ten polecam dla osób o konstytucji vata. Chlebek ten może wzmagać kapha i pitta więc proponuje dodać do niego troszkę mielonego imbiru lub sproszkowanego kminku.

Składniki:

130 gram słonecznika;

100 gram siemienia lnianego;

70 gram migdałów;

140 gram płatków owsianych;

6 łyżek łusek babki płesznik;

3 łyżki oleju kokosowego;

3 łyżki nasion chia;

1 łyżka syropu z agawy;

1 łyżeczka soli;

340-400 ml ciepłej wody;

Wszystko wrzucam do miski i zalewamy ciepłą wodą. Mieszamy. Przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy foremkę folią i czekamy aż nasionka namiękną około 2-3 godzin. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 175 stopni. Na początku wkładamy chlebek w foremce na około 20 minut. Potem wyjmujemy z foremki i kładziemy na blaszce na kolejne 40 minut. Chlebek po upieczeniu studzimy. Przechowujemy go w woreczku w lodówce bo inaczej bardzo się kruszy. Najlepszy jest właśnie wyjęty z lodówki 🙂

 

 

 

 

 

bez otyłości i raka czyli kup sobie blender :)

IMGP4387

Równowaga kwasowo-zasadowa to stan swoistej równowagi pomiędzy jonami wodoru w płynach ustrojowych naszego organizmu. Jest on wypadkową wielu zmiennych oraz mechanizmów naszej homeostazy. Warunkuje on odpowiednie ph płynów ustrojowych i ma wpływ na wszelkie procesy życiowe zachodzące w naszym ciele. Bardzo się dziwę że o tak ważnych zależnościach tak niewiele się mówi i pisze… Nasz organizm jest w stanie owej równowagi kiedy ph naszej krwi oscyluje w granicach 7,35-7,45.  Wyższe ph oznacza większość procesów zasadowych, niższe ph oznacza większość procesów kwasowych. W organizmach osób, które odżywiają się przetworzonym, rafinowanym jedzeniem z przewagą produktów odzwierzęcych i cukru występuje znaczne zaburzenie tej równowagi w kierunku środowiska kwaśnego. Najczęściej występującymi początkowo objawami zakwaszonego organizmu jest uczucie permanentnego  zmęczenia, niewyspanie, nawracające bóle głowy, brak siły do życia i energii, obniżony popęd seksualny, napady głodu. Zauważcie, że te objawy są bardzo podobne do objawów depresji – choroby naszego wieku… Niestety długofalowe skutki zakwaszania organizmu są dużo poważniejsze. Na początku organizm neutralizuje kwaśne środowisko za pomocą mocno alkalizującego wapnia pobieranego z naszych kości i zębów. Skutkuje to osteoporozą  i sztucznymi szczękami. Kolejnym niefajnym skutkiem zakwaszania organizmu jest? otyłość. Istnieją badania mikrobiologa dr Robert Younga potwierdzające zależność pomiędzy długotrwałym zakwaszeniem organizmu a otyłością. Według tych badań komórki tłuszczowe rozrastają się w naszych organizmach pod wpływem kwasotwórczego środowiska. Organizm próbując zneutralizować i oddzielić kwasowe, toksyczne środowisko od najważniejszych organów uruchamia mechanizm rozrastania się komórek tłuszczowych wokół nich dla ochrony. To częsty widok w krajach rozwiniętych tzw brzuch piwosza czyli otyłość brzuszna będąca wypadkową wysokobiałkowej, przetworzonej i bogatej w cukier diety. Niestety na dłuższą metę chronienie naszego organizmu przez przyrost tkanki tłuszczowej nic nie daje i organizm poddaje się, a w zakwaszonym środowisku powstają komórki rakowe. Tu się robi poważnie. Noblista biochemik dr Otto Wartburg udowodnił, że zakwaszone i beztlenowe środowisko wpływa na rozwój komórek rakowych. To na tyle proste i pewne powiązanie, że do dziś aby wyhodować  raka u zwierząt laboratoryjnych doprowadza się ich komórki do stanu braku tlenu i wysokiej kwasowości! Już mnie nawet nie dziwi to, że tak mało się o tym pisze i mówi mimo, że badania te znane są od lat 30-tych. Ludzie nieświadomie zupełnie- ogłupieni przez reklamy -sami na sobie robią eksperyment… Popatrzcie na oddziały onkologiczne – pękają w szwach! A przecież o wiele łatwiej jest zapobiegać niż leczyć, prawda?

Aby zadbać o prawidłowe lekko zasadowe środowisko powinniśmy jeść więcej surowych warzyw i owoców. Bardzo ważny jest tu chlorofil, o którym pisałam już parę razy – ma on właściwości silnie alkalizujące. Pamiętajcie, że temperatura powoduje pozbycie się z komórek roślinnych enzymów i tlenu. Warto więc nauczyć się jeść dawkę surowych i nieprzetworzonych zielonych roślin codziennie. Aby to trochę umilić można je przyjmować w formie koktajli.

Poniższy koktajl polecam dla vata. Dla dosha pitta i kapha warto dodać do koktajlu szczyptę kardamonu 🙂

Składniki:

1 banan;

1 pomarańcza;

garść mrożonych malin (opcjonalnie);

2 garście młodych liści szpinaku;

1/2 ? 2/3 szklanki wody;

Zmiksować wszystko i szybciutko wypić 🙂

 

 

 

 

jedz i chudnij czyli warzywa duszone w sojowej śmietanie :)

IMGP5163

Dziś parę słów o oleju kokosowym. Wiele razy spotkałam się z opinią jakoby olej kokosowy był niezdrowy. To nieprawda. Teoria ta zapewne jest związana z faktem, że należy on do tłuszczów nasyconych. Nie lubimy ich bo powszechnie wini się je za naszą otyłość.  Rzeczywiście tłuszcze nasycone długo-łańcuchowe głównie zawarte w mięsie i pochodnych produktach od zwierzęcych powodują choroby serca, skutkują wysokim cholesterolem oraz często otyłością. Olej kokosowy należy jednak do tłuszczów nasyconych średnio-łańcuchowyc a to spora różnica. Takiego rodzaju tłuszcze występują na przykład w mleku matki i są jak najbardziej pożądane dla zdrowego rozwoju człowieka. Wspomaga on pracę naszego układu immunologicznego czyniąc nas bardziej odpornym na wszelkie choroby. W oleju kokosowym obecne są dwa rodzaje kwasów średnio-łańcuchowych ? kwas laurynowy i kaprylowy. Oba one mają silne działanie przeciwgrzybicze i przeciwpasożytnicze wspomagając pracę naszego układu immunologicznego w walce z niechcianymi gośćmi. Kwas kaprylowy bardzo skutecznie zwalcza rozrost grzybów z rodzaju Candida albicans będących jednym z głównych przyczyn infekcji grzybiczych. Olej kokosowy ma także działanie przeciwzapalne. Wspomaga pracę nerek i wątroby, chroni przed rakiem i cukrzycą oraz chorobami zwyrodnieniowymi.

Dodatkowo olej ten wspomaga przemianę materii. Średnio-łańcuchowe kwasy tłuszczowe są w przeciwieństwie do większości innych kwasów tłuszczowych, natychmiast spalane i przetwarzane w energię a nie w tkankę tłuszczową.

To ewenement! 98% tłuszczów jest zbudowane z bardzo dużych cząstek z wieloma atomami węgla i aby zostać przyswojone muszą one zostać rozbite na mniejsze części. Te zaś transportowane są wraz z krwią odkładając się w tkance tłuszczowej oraz zwiększają poziom cholesterolu. Kwasy tłuszczowe z oleju kokosowego nie muszą być przetwarzane i rozbijane na mniejsze dlatego też pokonują inną drogę zamieniając się bezpośrednio w energię.

Dodatkowo powodują one że organizm staje się bardziej wydolny. Najważniejszym jednak ich atutem jest to, że przyśpieszają przemianę materii. Znane jest badanie, w którym jedna grupa osób otrzymywała w diecie w większości nasycone kwasy tłuszczowe, a druga grupa ? olej kokosowy. Zawartość kaloryczna posiłków w obu grupach była identyczna. Badanie wykazało, że osoby spożywające olej kokosowy miały znacznie większą szybkość przemiany materii mierzonej w parę godzin po posiłku ? nawet do 6 razy szybszą.

Taki stan rzeczy skutkuje tym, że w dłuższej perspektywie czasowej osoby jedzące olej kokosowy nie tylko nie tyły ale zaczęły spalać już istniejące pokłady tkanki tłuszczowej. Lubimy 🙂

Olej ten jadam często zamiast masła z chlebkiem. Jest też świetny do smażenia i duszenia warzyw. Dziś warzywa carry duszone na oleju kokosowym w śmietanie sojowej. Dobrze komponują się z ryżem.

To danie dobre będzie dla każdej dosha. Umiarkowanie wzmacnia pitta dlatego osoby tej konstytucji powinny dodać mniej ostrych przypraw. Umiarkowanie wzmacnia też vata poprzez warzywa kapustne ale w połączeniu z asafetydą i kurkumą efekt ten będzie minimalny.

Składniki:

1/2 kalafiora;

1/2 brokuła;

2 marchewki;

1 młoda cukinia;

1 czerwona papryka;

2-3 cm kłącza imbiru;

garść nasion sezamu;

3-4 łyżki oleju kokosowego;

1 opakowanie śmietany sojowej;

2 łyżki masła orzechowego;

1/2 ? 2/3 szklanki ciepłej wody;

2 łyżeczki pasty carry (jeśli nie macie to 2-3 łyżeczki przyprawy carry);

1 łyżeczka kuminu;

1 łyżeczka asafetydy (jeśli nie macie dajcie roztarty ząbek czosnku);

2 łyżeczki kurkumy;

sól do smaku;

ryż;

Osobno gotujemy ryż. Brokuł i kalafior kroimy w różyczki. Marchewki myjemy i bez obierania kroimy w plasterki. Paprykę i cukinię kroimy w paski. Imbir obieramy i kroimy w cieniutkie paseczki. Na patelni rozpuszczamy olej kokosowy. Wrzucamy do niego kumin i pokrojony imbir ? smażymy około 3 minuty. Potem dorzucamy całą resztę warzyw i smażymy mieszając około 5-7 minut na sporym gazie. W tym czasie miksujemy śmietanę sojową z ciepłą wodą i masłem orzechowym oraz pastą carry, kurkumą i asafetydą. Wlewamy powstały sos do warzyw, mieszamy, zmniejszamy gaz i przykrywamy pokrywką. Po kolejnych 5-7 minutach odkrywamy pokrywkę. Pozwalamy przez 2-3 minuty aby nadmiar płynu odparował. Podajemy zmieszane z nasionami sezamu na ryżu. Gotowe w 25 minut. Jedz i chudnij 😉