chcesz zapanować nad wagą i promieniować optymizmem – jedz amarantus!

IMGP6228

To jedno z zapomnianych zbóż, które przeżywa teraz swój wielki powrót. Było ono niegdyś podstawowym pożywieniem ludności Ameryki łacińskiej i Afryki.

Amarantus polecam szczerze wszystkim osobom wątpiącym w to, że dieta roślinna może dostarczyć odpowiedniej ilości i jakości białka 🙂 To drobniutki kuleczki mają w sobie moc! Zawierają na 100 gram ziarna aż 16-18 gram białka – to tyle co mięso z kurczaka. Zawierają białka pięć razy więcej niż mleko i jaja. Do tego zawierają jeszcze świetnie przyswajalny wapń w ilości 222 mg- dwa razy tyle co w mleku i cztery razy tyle co w jajach i twarożku. Wapń zawarty w amarantusie może być dobrze przyswajany ponieważ zawiera on także pierwiastki wspierające ten proces – krzem i magnez.

Zestaw aminokwasów zawartych w amarantusie jest wystarczający nawet dla osób mających zwiększone zapotrzebowanie na białko w związku z ciężką fizyczna pracą, dla dzieci, matek karmiących etc. Zawiera amarantus lizynę – enzym konieczny do wytworzenia naszych hormonów, przeciwciał i enzymów. Zwiększa koncentrację umysłową i łagodzi stany rozdrażnienia(!). Bierze udział w budowie kolagenu. Jej brak powoduje permanentne zmęczenie, brak energii, wypadanie  włosów oraz anemię.

Innym ważnym aminokwasem zawartym w amarantusie jest metionina. Jest to tak zwany aminokwas piękna ponieważ wpływa na stan naszych paznokci i włosów oraz skóry. Jej brak w organizmie skutkuje rozdwajaniem się włosów i łamaniem paznokci oraz bardzo suchą łuszczącą się skórą. Oczyszcza metionina też nasze naczynia krwionośne ze złogów tłuszczowych oraz przeciwdziała stłuszczeniu wątroby.

Zboże to to także bogactwo tryptofanu- aminokwasu będącego jednym z prekursorów serotoniny i melatoniny- hormonów zawiadujących naszym dobrym nastrojem lub jego brakiem. To także mocy przeciwutleniacz pozwalający dłużej cieszyć się zdrowiem i młodym wyglądem.

Amarantus to jednocześnie bogate źródło skwalenu, który spowoduje że nasza skóra będzie promienna i nawilżona.

Świetny jest amarantus dla osób, które zamierzają przejść na dietę wegetariańską lub wegańską. Zawiera także spore ilości wtaminy C.

Natura termiczna amarantusa jest ochładzająca. Smak amarantusa to połączenie smaku gorzkiego i słodkiego. Ma on mocne właściwości osuszające – likwiduje nadmiar śluzu w organizmie. Polecany jest amarantus osobom pragnącym zapanować nad skokami wagi i osobom, które planują na stałe zmniejszyć ciężar ciała. Z punktu medycyny akademickiej za wspomaganie odchudzania odpowiada w amarantusie ogrom niefermentującego błonnika – dwa razy więcej niż w otrębach owsianych, trzy razy więcej niż w otrębach pszennych. Po zjedzeniu już niewielkiej ilości tego zboża bardzo długo jesteśmy syci 🙂

Amarantus wpływa łagodząco na dosha vata, pitta oraz kapha.

Dziś chlebek na zakwasie z amarantusem.

Składniki:

3/4  kg ekologicznej mąki orkiszowej z pełnego przemiału;

1 szklanka nasion amarantusa;

1/2  szklanki siemienia lnianego;

1/2  szklanki pestek słonecznika;

2 łyżeczki soli,

zakwas;

3/4  litra ciepłej wody;

Mąkę mieszamy razem z amartantusem, siemieniem lnianym i pestkami słonecznika. Dodajemy sól, wodę i zakwas. Jak zrobić zakwas pisałam przy okazji chlebka orkiszowego. Bardzo dokładnie mieszamy. Odkładamy partę łyżek zakwasu na następny chlebek a resztę przekładamy do foremki. Posypujemy odrobiną słonecznika i przykrywamy ściereczką. Odstawiamy na 8-9 godzin w spokojne miejsce. Jeżeli jest bardzo ciepło to już po 6 godzinach chlebek będzie duży 🙂 Pieczemy około 60 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Sam chlebek robi się maksymalnie 10 minut. Zdrowy i pyszny – polecam 🙂

bo najlepsza jest prostota!

IMGP6238

Sama dochodziłam do swoich wniosków, często boleśnie…

Przez wielość skomplikowanych eksperymentów żywieniowych i diet wszelakich, przez wiele godzin spędzonych przy przygotowywaniu wymyślnych posiłków, z czasem doszłam do… prostoty.

Z moich spostrzeżeń wynika, że aby zachować zdrowie i spowolnić proces starzenia nie potrzebny jest ten cały wszechobecnego nadmiar żywności ale raczej jego redukcja.

Jedzenie jest relatywnie tanie i bardzo łatwo dostępne, a my nie lubimy sobie odmawiać… Jemy więc kiedy tylko mamy ochotę i co tylko mamy ochotę. Jako, że za to na co mamy ochotę odpowiada bardziej niż zdrowy rozsądek sprytnie przemyślany marketing – jemy mocno przetworzone i w pełni rafinowane pożywienie produkowane na ogromną skalę. Najłatwiej nas skusić tłuszczem i cukrem- często w duecie 🙂 Żeby zdobyć nasze pieniądze producenci prześcigają się w ofercie dając nam tysiące możliwości wyboru i tysiące połączonych niuansów smakowych. Telewizja pęka w szwach od programów z przepisami kulinarnymi, a Internet wypełniają blogi z setkami przepisów na przetworzone wielosmakowe cudeńka.

Ten nadmiar jednak nie wyjdzie nam na dobre.

Przede wszystkim dlatego, że nasze podwzgórze będące środkiem kontroli apetytu jest w stanie rozpoznać smak kiedy dostarczymy mu jego odpowiednio dużą ilość. Mocno przetworzony posiłek złożony z wielu złożonych komponentów dostarcza zbyt dużo smaków i rodzajów pokarmu na raz. Dostajemy więc sygnał o konieczności jedzenia większej ilości posiłku ponieważ nasze podwzgórze potrzebuje większych ilości każdego z komponentów aby rozpoznać składnik i smak. Aby się o tym przekonać wystarczy zrobić małe doświadczenie. Zjedzcie jabłko i zastanówcie się czy macie ochotę na następne. Najczęściej nie. Kiedy jednak zastąpicie jabłko tartą cytrynową lub kawałkiem pizzy po zjedzeniu jednego kawałka przychodzi ochota na następny, prawda?

Dodatkowo przetworzone mocno produkty są ubogie w istotne składniki odżywcze a bogate w kalorie. My natomiast instynktownie chcąc zaspokoić zapotrzebowanie na dany składnik pokarmowy jemy i jemy ponad miarę. Normą jest w naszych czasach znaczna nadwaga połączona jednocześnie z permanentnymi niedoborami podstawowych składników odżywczych.

Rozwój sztuki kulinarnej nie w każdym przypadku działa więc na naszą korzyść…

Aby to zmienić trzeba się przeprogramować a to nie jest proste. Zakorzenione od dzieciństwa wzorce postępowania to nie lada przeciwnik!

Można jednak zrobić parę rzeczy aby sobie pomóc:

  1. Myśl o tym co jesz. Niech jedzenie nie będzie tylko nieświadomym odruchem natychmiastowego zaspokajania głodu.
  2. Zacznij jeść proste potrawy. Dokonuj dobrych wyborów już w sklepie. Nie kupuj złożonych produktów jak np. wypieków, ciast i słodkich przekąsek, słonych przekąsek, produktów smakowych, gotowych sosów i  wszelkich gotowych dań. Nie kupuj mocno przetworzonych produktów jak biała mąka, biały cukier, makaron pszenny, oczyszczony ryż, rafinowany olej oraz produktów light. Kiedy nie będziesz ich mieć ich wszystkich pod ręką będziesz zmuszony przygotować posiłek samodzielnie z pełnowartościowych składników. Kupuj owoce i warzywa, suszone owoce, orzechy i nasiona, pełną żytnią i orkiszową mąkę, żytni makaron, miód, ekologiczne oleje, ekologiczny nabiał w niewielkiej ilości.
  3. Gotuj. Nie chodzi o wielogodzinne stanie przy garach – bo takie gotowanie produkuje potrawy które w znakomitej większości podarują Ci nadwagę a jednocześni zapewnią komplet niedoborów. Wymyślne potrawy są bardzo smaczne ale niech stanowią tylko niewielki procent Twojej diety. Proste, mało przetworzone i szybkie do zrobienia posiłki to nie tylko konsekwencja braku czasu. To przemyślana i bardzo racjonalna decyzja podjęta w trosce o Twoje zdrowie.
  4. Zamień ilość na jakość. Niech wyznacznikiem tej nowej jakości będzie prostota i ekologiczne pochodzenie. Jedzenie żywności o dobrej jakości zaowocuje bardziej zrównoważonym apetytem i brakiem napadów wilczego głodu.
  5. Jeśli masz skłonność do przejadania się wprowadź do codziennej diety surowe warzywa i owoce. Według medycyny chińskiej i ajurwedy wychładzają one organizm przeciwdziałając nadmiarowi gorąca,  którego obecność w żołądku jest powodem przejadania się. Świetnym stoperem apetytu jest zjedzenie po niewielkim posiłku kawałka selera naciowego. Polecam też włączyć do diety smak gorzki np. seler, sałaty.
  6. Włącz do diety produkty posiadające chlorofil – wszelkie zielone warzywa liściaste. Wspomagaj się także spiruliną, chlorellą i trawą pszeniczną. Wszystkie one mają działanie wychładzające, a poprzez to stopujące nadmierny apetyt.
  7. Pozwól sobie na poczucie głodu – wtedy docenisz choćby najprostszą potrawę 🙂

 

Dziś prosta sałatka z bobu. Potrawa łącząca białko roślinne z zielonym liściastym nie skrobiowym warzywem to świetny zestaw wspomagający trawienie.

Składniki:

2-3 spore garście bobu;

1 mała główka sałaty;

2 łyżki ghee lub oleju kokosowego;

2 łyżki razowej bułki tartej;

1 łyżka soku z cytryny;

sól do smaku;

Ugotuj bób. Ja gotuje nie za długo około 15 minut. Jeśli jest młody można go użyć w całości i nie obierać. Starszy trzeba obrać. Do miski wrzucamy porwane listki sałaty. Na patelni rozpuszczamy ghee i dodajemy bułkę tartą oraz bób. Podsmażamy chwilę aż bułka zacznie ciut ciemnieć. Zawartość patelni przekładamy do miski z sałatą. Dodajemy sok z cytryny, olej lniany i sól. Mieszamy i podajemy. Proste i pyszne 🙂

 

 

 

 

 

piękne włosy i nawilżona skóra czyli jemy szpinak!

IMGP6200

Dziś jest gorąco i bardzo sucho. To dobry dzień na nawilżanie. To dobry dzień na szpinak.

Szpinak ma działanie mocno nawilżające – to warzywo, które gasi pragnienie. Szpinak ma naturę ochładzającą, a jego smak jest słodki.

Oprócz swoich nawilżających właściwości zawiera szpinak całą gamę składników wspomagających nie tylko nasze zdrowie ale i naszą urodę  🙂

O wpływie ogromu chlorofilu zawartego w tym warzywie już pisałam wcześniej. Dziś będzie o antyutleniaczach.

Szpinak jest warzywem bardzo bogaty w beta-karoten – w 100 g zawiera aż 8100 jednostek.

Wszyscy wiemy, że spożywanie pokarmów bogatych w ten składnik powoduje mniejsze ryzyko zachorowalności na choroby cywilizacyjne –  w szczególności na raka poprzez przeciwdziałanie uszkodzeniom komórek oraz zmianą w ich kodzie DNA.

Osobiście uważam, że przemyślane odżywianie poprzez dostarczenie odpowiednich składników odżywczych może wpłynąć nie tylko na nasze zdrowie ale i na urodę.

Beta-karoten to mocny antyutleniacz neutralizujący wolne rodniki poprzez co wpływa na dobrostan całego naszego organizmu – także na wygląd naszej skóry.

W skórze wolne rodniki niszczą ceramidy będące ważnym elementem międzykomórkowego cementu. Najprostszym tego skutkiem jest skóra odwodniona i przesuszona. Niszczenie przez wolne rodniki włókien kolagenu i elastyny skóry doprowadza do utraty elastyczności  oraz jędrności, a następnie do powstawania zmarszczek. Substancje antyoksydacyjne między innymi beta-karoten przeciwdziałają tym procesom. To właśnie beta-karoten w połączeniu z chlorofilem przyczynia się do tego że mamy aksamitną, gładką, dobrze nawilżoną skórę, bez przedwczesnych zmarszczek  Pierwsze jego niedobory można zauważyć właśnie w gorszym wyglądzie naszej skóry…

Ostatnie badania udowadniają że sztucznie wyizolowany beta-karoten nie ma takich samych właściwości jak ten naturalny – nie uczyni nas ani zdrowszymi ani też piękniejszymi.

Obecna w szpinaku siarka łagodzi podrażnienia skóry i przeciwdziała opryszczce. Według medycyny naturalnej szpinak buduje krew poprzez dużą zawartość chlorofilu i żelaza. Oczyszcza także naszą krew z toksyn.

Medycyna chińska łączy stan w jakim jest nasza krew z naszymi włosami. Wypadanie włosów, ich osłabienie  oraz przede wszystkim ich przedwczesne siwienie leczy się poprzez poprawienie jakości krwi. Szpinak jest jednym z leków wpływających dobroczynnie na stan naszej krwi. Oprócz szpinaku na jakość naszych włosów mają wpływ inne bogate w chlorofil i żelazo produkty jak pokrzywa, wodorosty i trawa pszeniczna.

Dziś szpinak duszony z orzechami i rodzynkami w mleku kokosowym

Danie to w niewielkich ilościach nie zaburz żadnej dosha. W większych jednak ilościach szpinak podrażnia pitta i vata.

Składniki:

1 duże opakowanie szpinaku (około 250 g);

2 garście orzechów nerkowca;

2 garście rodzynek;

1 szklanka mleka kokosowego;

2-3 łyżki ghee lub oleju kokosowego;

2-3 łyżeczki carry;

1-2 łyżeczki kurkumy;

sól;

Danie podajemy z ryżem więc warto wstawić go na początku. Na dużej patelni roztapiamy ghee i wrzucamy liście szpinaku. Przykrywamy i dusimy koło 5-8 minut. Dodajemy rodzynki, orzechy i przyprawy oraz mleko kokosowe. Dusimy pod przykryciem jeszcze z 5 minut. Solimy do smaku. Podajemy z ryżem. Proste i pyszne danie gotowe w maksymalnie 15-20 minut.