o kosteczce czekolady czyli wegańskie ciasto bananowe z orzechami :)

IMGP8236

Miało być dziś o orzechach włoskich ale jesień nastawiła mnie bardziej refleksyjnie jakoś 🙂

Jedno z ważniejszych praw wszechświata brzmi: ” To, do czego kierujesz uwagę – wzmacniasz. To, do czego kierujesz uwagę – rośnie”. To bardzo proste. To co uważasz za ważne, to o czym często myślisz, to o co się starasz codziennie, to co codziennie robisz – to masz. Najprostsza zasada przyczyny i skutku.

Z moich obserwacji wynika, że prawda ta nie jest dla wszystkich taka oczywista…

Bardzo często żyjemy tak jakbyśmy brali udział tylko w globalnej próbie, we wstępie, w zagrywce tylko do jakiegoś późniejszego, mądrzejszego i wartościowszego istnienia. To się tyczy wszelkich sfer naszego życia ale dziś dwa słowa o zdrowiu.

Wszyscy oglądamy programy, czytamy książki, artykuły i publikacje wszelakie o zdrowiu, o zdrowym odżywianiu, o prewencji. Dokładnie wiemy do czego może zaprowadzić złe odżywianie, czym jest i co powoduje. Wiemy czym są choroby cywilizacyjne i skąd się biorą. Mamy świadomość do czego prowadzą. Zdajemy sobie sprawę, że nie są to tylko puste słowa. Każdy z nas ma w rodzinie kogoś kto ciężko choruje, chorował lub zmarł na chorobę, której można było wcześniej zaradzić.

Tak wiem, że połączenie na przykład raka jelit  wujka Roberta z jego codzienną, od lat tak samo niezdrową dietą, wymaga patrzenia na życie z pewnej perspektywy ale często nie chcemy widzieć nawet tego co najprostsze… Czubka własnego nosa.

Kiedy zjemy późno w nocy sutą kolację na drugi dzień czujemy się zmęczeni i ociężali. Kiedy zjemy duży białkowy i wielodaniowy obiad zakończony deserem zamiast wracać do pracy z nowym zasobem energii  chce nam się tylko spać. Kiedy wypijemy za dużo drinków na drugi dzień mamy kaca. Kiedy jemy więcej słodyczy – tyjemy. Kiedy przestajemy się ruszać – spada nam forma, bolą kości i plecy. Kiedy za dużo pracujemy nie mamy siły aby żyć. Takich doświadczeń mamy setki.

Te proste zasady dotykają wszystkich.  Często podziwiam u ludków skrupulatność i cierpliwość w ich lekceważeniu i notorycznym pomijaniu… Żyjemy tak jakby to właśnie nas miały ominąć skutki naszych działań. Jakby prawa rządzące światem nas nie dotykały. Jakby to właśnie nam nic złego nie mogło się przytrafić. Jakby to właśnie nasze działanie nie prowadziło do tego samego do czego doprowadziło działanie tysięcy innych podobnie postępujących osób.

„Definicją schizofrenii jest robić to samo co wszyscy inni spodziewając się różnych rezultatów…”

Prawdziwa świadomość powinna być początkiem zmian. Nie będzie drugiej próby, drugiego życia. Spotka nas dokładnie to na co sobie zapracujemy. Mamy tylko jedno życie i jedno ciało niezależnie od tego jak dużo mamy pieniędzy czy rozumu. Jeśli nie zadbamy o nie teraz możemy nie mieć drugiej szansy…To co jemy, to co robimy wpływa na nasze ciała i nasze umysły – czy tego chcemy czy nie.

Wystarczy tylko uważność. Wyłączenie wszechobecnej rutyny. Zwracanie uwagi na szczegóły codzienności. Zwrócenie uwagi na swoje ciało, swoje odczucia i swoje wnętrze. Traktowanie jedzenia oraz naszych codziennych aktywności z uwagą i pietyzmem. Ze zrozumieniem.

Wystarczy mniej.

Dobrze zbilansowany prosty posiłek  zastąpi całą ucztę jeśli przygotujesz go i zjesz  z pełną świadomością.

Kosteczka czekolady zjedzona w pełni świadomie i uważnie stanie się ważna. Przyniesie Ci tyle samo zadowolenia co zjedzenie całej tabliczki. A może więcej.

Te zasady można przełożyć na wszelkie aspekty życie…

 

Dziś wegańskie ciasto bananowe z orzechami.

Ciasto  może  wpływać zaburzająco na energie kapha.

Składniki:

1,5 szklanki mąki orkiszowej;

0,5 szklanki zmielonych orzechów włoskich;

0,5 szklanki mleka sojowego;

6-7 łyżek oliwy z oliwek;

6-7 łyżek brązowego cukru;

2 -3 niewielkie bardzo dojrzałe banany;

1 garść posiekanych orzechów włoskich;

1 łyżeczka świeżo zmielonego kardamonu;

1 łyżeczka cynamonu;

2 łyżeczki proszku do pieczenia;

Banany rozgniatamy widelcem. Wszystkie składniki mieszamy dokładnie ze sobą. Zaczynam zawsze od suchych a potem dodaje mokre mieszając. Ciasto wykładamy do foremki i pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni przez 55-60 minut. Cudnie wypełnia zapachem jesienne popołudnie.

Wystarczy kawałeczek 🙂

 

 

 

 

 

o jesiennej diecie raz jeszcze czyli pasztet z fasolki adzuki z masłem orzechowym :)

IMGP8230

Czas jesieni jest specyficzny. To czas zmiany. Czas pożegnania nadaktywności lata i przygotowania się do bezruchu zimy. Cała przyroda kurczy się i zamiera. Wszystko wkoło kieruje energię do środka. My też.

Zmieniamy sposób przygotowania pożywienia. Zapotrzebowanie na ciepło wzrasta. Zaczynamy częściej piec i smażyć. Używamy bardziej esencjonalnych smaków oraz bardziej skoncentrowanych pokarmów.

Jemy jedzenie dzięki któremu nasza krew zgęstnieje co przygotuje nasze ciało do zimniejszej pogody. Należy włączyć do menu smak kwaśny.

Częściej powinniśmy teraz jadać: kiszonki wszelakie, chleb pieczony na zakwasie, fasolkę adzuki, oliwki, pory, kwaśne odmiany owoców, grajpfruty, limonki i cytryny oraz sery i jogurty.

Do gotowania używamy mniejszej ilości wody. Gotujemy na mniejszym ogniu za to dużo dłużej niż w cieplejszych miesiącach.

Kiedy patrzymy bardziej subtelnie postrzegamy jesień jako czas sprzyjający wyciszeniu i skupieniu. Czas wglądu w siebie – tak bardzo potrzebny J Czas porządkowania kończący chaos lata.

Z wyżej wymienionych pokarmów polecam teraz szczególnie fasolkę adzuki. To nasionko ma smak kwaśny i słodki jednocześnie. Jego zastosowanie w medycynie naturalnej jest bardzo szeroki i na pewno jeszcze nie raz o napiszę. Dziś chciałabym wspomnieć o mocno odtruwającym i jednocześnie osuszającym działaniu fasolki adzuki.

Uważa się w medycynę chińskiej że fasolka ta ma mocne działanie osuszające. Zmniejsza śluz w ciele, zastoje, obrzęki oraz wszelkie zatrzymania wody w organizmie. Ma silne działanie moczopędne i stosowana jest bardzo często w leczeniu infekcji pęcherza moczowego. Stosuje się ją jako pełnowartościowy pokarm w stanach nadmiaru.

Jest jednym z zalecanych pokarmów białkowych dla osób pragnących zmniejszyć ciężar ciała. Posiada dużo białka, magnezu i witamin oraz błonnika przy jednoczesnej minimalnej zawartości tłuszczu.

Fasolka adzuki będzie zaburzać dosha vata choć w poniższym przepisie jej suchość na pewno złagodziło ghee i masło orzechowe. Natomiast jej działanie wychładzające zostało zneutralizowane przez długie piecznie. Danie będzie umiarkowanie łagodzić dosha kapha i pitta.

Składniki:

300 g fasolki adzuki;

2 cebule;

3 ząbki czosnku;

5-6 łyżeki płatków owsianych;

3-4 łyżki ghee;

5-6 łyżek masła orzechowego;

1-2 łyżki majeranku;

1 łyżeczka przyprawy 5 smaków;

sól i pieprz;

Fasolkę namaczamy na noc i gotujemy. Polecam gotować w garnku bez przykrycia ponieważ wtedy łagodzimy jej właściwości wzdymające 🙂 Kiedy fasolka będzie ugotowana odsączamy ją. Zamiast fasolki adzuki można użyć każdej innej. Pasztecik będzie miał wtedy inny kolor i inne właściwości ale smak będzie podobny 🙂

Płatki zalewamy gorącą wodą 1 cm powyżej ich powierzchni.

Cebulę kroimy i smażymy na ghee. Kiedy cebulka będzie już przyrumieniowa dorzucamy do niej pokrojone ząbki czosnku i smażymy jeszcze chwilę.

Do dużej miski wsypujemy fasolkę, namoczone płatki, usmażoną cebulkę z czosnkiem, masło orzechowe, majeranek i przyprawę 5 smaków. Wszystko dokładnie blendujemy. Sporo solimy do smaku. Dodajemy też pieprzu. Pieczemy w foremce w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni przez 40 minut.

Pasztet smakuje najlepiej na drugi dzień. My często go jemy w plasterkach podsmażonego na ghee z dużą ilością sałatek i surówek. Podsmażony pięknie pachnie czosnkiem i orzechami 🙂

 

 

 

 

 

jesienna dieta dla zdrowia jelit czyli gulasz z dyni :)

IMGP8070

Czas jesieni według medycyny chińskiej to czas przemiany metalu czyli czas wzmożonej aktywności płuc oraz jelita grubego. Ze wszystkich organów podlegającym wszelkim elementom dwa powyższe wydają się najsłabsze.

Dziś dwa słowa o zdrowiu jelita grubego.

W medycynie naturalnej często mówi się, że nasze zdrowie jest wprost proporcjonalne do zdrowia naszej okrężnicy i jest w tym wiele prawdy. Pisałam już o tym wiele razy przy okazji tematów związanych z oczyszczaniem organizmu.

Dziś napiszę o pokarmach, które mogą nam pomóc w zachowaniu w dobrym zdrowiu naszych jelit.

Według medycyny chińskiej dla większości osób z objawami osłabionego jelita grubego zaleca się post, a potem dietę złożoną tylko z warzyw i owoców.

Następnie zaleca się przejść na pełnowartościową dietę roślinną.

Najlepsze pokarmy dla zdrowia naszej okrężnicy to pokarmy ostre- które wspomogą jej oczyszczenie, pokarmy śluzowate- które wspomogą odnowić błony śluzowe oraz oczyszczający błonnik.

Do pokarmów ostrych zaliczamy na przykład: cebulę , czosnek, imbir, chrzan, rzodkiew.

Do pokarmów śluzowatych zaliczamy na przykład: marchew, dynie, kabaczki, brokuły, pietruszka, kapusta, natka pietruszki, trawa pszeniczna i jęczmienna, mikroalgi oraz pokrzywa.

Do pokarmów zawierających błonnik zaliczamy większość owoców oraz warzyw a także otręby zbóż i nasion.

Dziś gulasz z dyni i suszonych pomidorów, który z pewnościom świetnie wspomoże dobrostan naszych jelit 🙂

Składniki:

3 marchewki;

1-2 pietruszki;

2-3 cebule;

2-3 złożone garście pokrojonych cząstek dyni;

1 słoiczek suszonych pomidorów;

3-4 ząbki czosnku;

2-3 gałązki rozmarynu;

1-2 łyżki majeranku;

1 łyżka tymianku;

sól i pieprz;

Odsączamy suszone pomidory z oleju i kroimy drobniutko. Olej wykorzystujemy do duszenia pozostałych warzyw. Marchew i pietruszkę myjemy i kroimy w talarki. Cebulę obieramy i kroimy w paseczki. Rozmaryn siekamy drobniutko. Pokrojoną cebule smażymy w garnku na paru łyżkach oleju z suszonych pomidorów. Kiedy zacznie brązowieć dodajemy pokrojony czosnek i rozmaryn. Smażymy jeszcze z 5 minut i dodajemy marchew, pietruszkę, suszone pomidory oraz majeranek i tymianek. Przykrywamy garnek pokrywką i od czasu do czasu mieszamy. Można dolać więcej oleju z suszonych pomidorów oraz parę łyżek wody aby warzywka się nie przypaliły. Kiedy marchewka będzie na wpół miękka czyli po jakiś 10 minutach wrzucamy do garnka pokrojoną dynie, mieszamy i przykrywamy pokrywką. Potrawy nie wolno gotować za długo bo dynia nie powinna być całkowicie rozgotowana. W zależności od rodzaju dyni i stopnia jej dojrzałości to będzie jakieś 15-20 minut. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podajemy gulasz z kaszą, ryżem lub orkiszowym chlebkiem. To zdrowe jesienne jedzonko 🙂

 

 

 

 

przeganiamy jesienne przeziębienie czyli burgery z cebuli i kalafiora :)

IMGP8080

Kiedy przychodzą jesienne weekendowe wieczory można się pokusić o małe kuchenne szaleństwo… Ciepła  kuchnia i rodzinne gotowanie rozgrzewają i uspokajają odcinając nas od zimnego deszczowego zmroku 🙂

Cebula ma smak ostry czasami z domieszką gorzkiego. Jest świetnym lekarstwem zabezpieczającym nas przed przeziębieniem. Ma działanie przeciwgrzybicze i przeciwbakteryjne oraz mocne działanie przeciw pasożytnicze.

Medycyna chińska zaleca cebulę w chorobach zewnętrznych czyli na przykład w zaziębieniach, grypach i katarach czyli chorobach, które zwykle przydarzają nam się jesienią. Dodatkowo jedzona w połączeniu z warzywami kapustnymi wzmaga ich właściwości „konserwujące” wobec zimniejszych pór roku.

Ma cebula szczególnie w pierwszych etapach zaziębienia mocne działanie napotne co pomaga w zdrowieniu. Używana jest jako lekarstwo w chorobach, w których występuje gorączka i dreszcze.

Zmniejsza obrzęki i przeciwdziała gromadzeniu wody czyli zmniejsza objawy wilgoci w ciele.

Rzadko się o tym pisze ale jest cebula cennym źródłem witaminy A w postaci beta-karotenu. Najwięcej mają go zielone części cebulki – aż 5000 jednostek w 100 gramach- to więcej niż w dyni czy jarmużu.

Jest także źródłem  silnego bioflawonoidu (antyutleniacza) – kwercetyny. Spożywanie nawet jednej cebuli dziennie ma działanie hamujące na rozrost złośliwych komórek rakowych.

Mówi się że cebula- szczególnie gotowana i duszona wpływa pobudzająco oraz stabilizująco jeśli chodzi o nasz poziom energetyczny.

Z punktu widzenia ajurwedy jest pokarmem stanowczo radżasowym nie zalecanym w diecie osób rozwijających praktyki duchowe.

W starych przekazach podawano, że cebula była używana w celu poprawienia strawności mleka krowiego u malutkich dzieci. W mleku, które miano podać niemowlęciu była wcześniej gotowana dłuższy czas cebula.

Cebula w postaci surowej zalecana jest wyłącznie dla osób z nadmiarem dosha kapha w celu jej złagodzenia. Natomiast w postaci gotowanej lub duszonej łagodzi cebula nadmiar każdej dosha- vata, pitta, kapha.

Dziś krokiety z cebuli i kalafiora z natką pietruszki. Wspaniała potrawa na jesienne słoty.

Składniki:

3-4 cebule;

1 mały kalafior;

1 pęczek natki pietruszki;

6-7 łyżek płatków owsianych;

2 jajka;

2-3 łyżki ghee;

bułka tarta;

olej sojowy do smażenia;

sól i pieprz;

Cebulki kroimy drobno i dusimy na ghee dopóki nie nabiorą złotej barwy. Kalafior obgotowujemy w posolonej wodzie 10 minut. Potem odsączamy i kromy drobniutko. Płatki owsiane zalewamy ciepłą wodą tak woda sięgnęła 1 cm ponad płatki i czekamy chwile dopóki jej nie wchłoną. Natkę drobno siekamy. Łączymy wszystkie składniki: duszoną cebulkę, pokrojony kalafiorek, namoczone płatki, posiekaną natkę i roztrzepane jajka. Doprawiamy solą i pieprzem. Formujemy kotleciki i obtaczamy je w bułce tartej. Smażymy na rozgrzanym oleju z każdej strony. Podajemy z surówkami. Jeśli dotrwają świetnie smakują na drugi dzień.

 

 

 

śniadankowa pasta z dyni czyli o łączeniu produktów słów parę :)

IMGP8088

Wiele naszych problemów zdrowotnych wynika ze złego łączenia pokarmów. Często robimy to sobie całkiem nieświadomie…

Nierozważny styl odżywiania kontynuowany dłuższy czas może doprowadzić do naprawdę poważnych kłopotów zdrowotnych, chorób i zwyrodnień.

Każdy rodzaj pożywienia wymaga do strawienia odpowiednich enzymów trawiennych. Jeśli podczas pojedynczego posiłku spożywamy na raz wiele różnych składników nasz organizm ma trudność z wyprodukowaniem wszystkich potrzebnych enzymów równocześnie. Trawimy jakoś tę mieszankę, którą zjedliśmy ale duży udział mają tu bakterie oraz nieprawidłowe procesy fermentacyjne.

Na przykład jeśli zjemy białko zostanie ono strawione przy pomocy enzymów a nasz organizm uzyska z niego stadko aminokwasów koniecznych do regeneracji i utrzymania zdrowia. Jeśli natomiast zjemy białko zestawione z różnościami (zupa, kotlet z ziemniakami i surówką oraz deser) organizm częściowo strawi je za pomocą enzymów ale część zostanie strawione za pomocą trawienia bakteryjnego. Skutkiem tego obok aminokwasów z białek i cukrów prostych ze skrobi zostaną wyprodukowane substancje uboczne zazwyczaj toksyczne: alkohol, kwas mlekowy, ptomaina i leukomaina (jady trupie powstałe z gnicia mięsa), kwas octowy i dwutlenek węgla.

Najprostszym skutkiem tego są gazy, zanieczyszczona krew, obrzęki. W dalszym czasie prowadzi to do otyłości, niedożywienia występującego niezależnie od wagi, wiecznego zmęczenia, marazmu i braku siły oraz braku jasności w myśleniu. Procesy te leżą u podłoża wielu chorób nazywanych cywilizacyjnymi.

Warto więc wprowadzić do naszej diety zmiany pomagające w lepszej strawności tego wszystkiego co jemy.

Tak więc dobrze trawimy:

1.

białka : rośliny strączkowe i ich przetwory (mleka roślinne, tofu, past sojowe etc) , kiełki strączkowych, nasiona i orzechy, miso, nabiał, jaja, mięsa;

+

zielone nieskrobiowe warzywa: wszelkie zielone warzywa liściaste, zielone zioła, kapustne, seler naciowy, świeża kukurydza, świeża zielona fasolka, świeży zielony groszek, cebula, cukinia, ogórki, algi, wodorosty, czosnek, grzyby;

 

2.

skrobia: zboża i ich przetwory (mąki, pieczywo, makarony etc.) ; kiełki zbóż, wszelkie ziemniaki, buraki, marchewka, pasternak, dynia;

+

zielone nieskrobiowe warzywa: wszelkie zielone warzywa liściaste, zielone zioła, kapustne, seler naciowy, świeża kukurydza, świeża zielona fasolka, świeży zielony groszek, cebula, cukinia, ogórki, algi, wodorosty, czosnek, grzyby;

 

3.

tłuszcze: oleje (oliwy i oleje wszelakie), masło, ghee, tłusta śmietana, bardzo tłuste sery (powyżej 70% tłuszczu), oliwki, awokado;

+

zielone nieskrobiowe warzywa: wszelkie zielone warzywa liściaste, zielone zioła, kapustne, seler naciowy, świeża kukurydza, świeża zielona fasolka, świeży zielony groszek, cebula, cukinia, ogórki, algi, wodorosty, czosnek, grzyby;

 

4.

tłuszcze: oleje (oliwy i oleje wszelakie), masło, ghee, tłusta śmietana, bardzo tłuste sery (powyżej 70% tłuszczu), oliwki, awokado;

+

skrobia: zboża i ich przetwory (mąki, pieczywo, makarony etc.) ; kiełki zbóż, wszelkie ziemniaki, buraki, marchewka, pasternak, dynia;

 

W posiłku -w ograniczonych ilościach- można łączyć też 1 składnik białkowy i 1 składnik skrobiowy. Najlepiej się wtedy sprawdzają jak najprostsze potrawy 🙂

Owoce jemy zawsze osobno ale o trawieniu owoców kiedy indziej bo to rozległy temat.

Jeśli pijemy mleko to zawsze osobno.

 

Dziś pyszna i prosta pasta z dyni ze słonecznikiem.

Pasta ta będzie uśmierzać pitta. Dla dosha kapha i vata będzie łagodnie równoważąca jeśli dodamy ciut czosnku lub podsmażonej cebulki.

Skład:

2 szklanki drobno pokrojonych kawałków dyni;

1 szklanka nasion słonecznika;

2 łyżki ghee;

2 łyżki jasnego miso (shiro miso);

sól i pieprz do smaku;

W garnku roztapiamy ghee. Dorzucamy dynie, przykrywamy pokrywka i dusimy od czasu do czasu mieszając. wszystko zależy od dojrzałości i gatunku dyni. Jeśli dynia jest zbyt twarda i nie rozciapuje się pod wpływem temperatury trzeba dolać ciut wody. W takim wypadku wodę trzeba odlać przed zmieleniem składników. Dynia ma się udusić. W zależności od dojrzałości i gatunku to trwa od 10-20 minut.

Nasiona słonecznika prażymy na suchej patelni aż zaczną lekko brązowieć cały czas mieszając.

Uduszoną dynie i nasiona słonecznika wrzucamy do naczynia. Dodajemy miso. Dokładnie blendujemy aż do osiągnięcia zupełnie gładkiej masy. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Wstawiamy do lodówki. Pasta świetnie smakuje z chlebem orkiszowym. Można ją stosować także do wypełniania naleśników. Świetne jesienne śniadanko 🙂