agni

nadmiar smaku słodkiego i pikantna sałatka z tofu :)

zdrowe odżywianie

 

Ajurweda rozpoznaje sześć rasa czyli smaków : słodki, słony, ostry, kwaśmy, gorzki i cierpki.

Z punktu widzenia ajurwedy smaki oddziaływują na nasz organizm poprzez pary/ przeciwności cech, które je charakteryzują:

  1. rozgrzewający – wychładzający;
  2. ciężki – lekki;
  3. wilgotny – suchy;

 

Smak słodki madhura jest: wychładzający, ciężki, wilgotny;

Działanie właściwości wychładzania polega na zmniejszaniu gorąca w organizmie. W określonej, zrównoważonej ilości to smak podstawowy i niezwykle potrzebny – odżywiający i konieczny na przykład w naszej codzienności do zmniejszania nadaktywności dosha pitta albo dostosowywania organizmu do cieplejszych pór roku.

Niemniej w nadmiarze prowadzi do szeregu zaburzeń.

Smak ten bowiem jest mocno związany z naszym ogniem trawiennym agni i ma na niego znaczny wpływ. Jeśli występuje w nadmiarze zawsze prowadzi do pogorszenia jakości agni ognia trawiennego czyli do upośledzenia trawienia pokarmów oraz wchłaniania składników odżywczych.

Działanie właściwości ciężkości polega na zwiększeniu tkanek naszego ciała. Takie działanie jest korzystne na przykład dla wszystkich dzieci w ograniczonej ilości albo rekonwalescentów oraz osób niedoborowych  z nadmiarem dosha vata.

Najbardziej ciężkim smakiem jest smak słodki oczywiście, potem kwaśny i słony.

Łatwo więc zrozumieć, że pokarmy o tych smakach spożywane w nadmiarze szybciej niż inne spowodują zwiększenie/przyrost masy ciała.

Działanie właściwości wilgoci polega na nawilżaniu tkanek ciała. Jest ono konieczne do dostosowania nas do pór roku oraz do równoważenia nadmiaru dosha vata. W nadmiarze jednak powoduje opuchnięcia i zatrzymania wody oraz zaziębienia.

Ajurweda nie zaleca nadużywania smaku słodkiego. Jest tu także traktowany smak ten jako smak uzależnień wszelakich. Czyli wszelkie używki i nawykowe zachowania z nimi związane to także potrzeba tego smaku. I tak chęć na kolejny kieliszek wina, kolejną kawę, papierosa czy tabletkę nasenną – to chęć zaspokojenia nadmiernie rozbudzonej potrzeby smaku słodkiego właśnie.

Występuje tu także szereg mocnych powiązań i zależności pomiędzy spożyciem smaku słodkiego, a potrzebom spożycia białka, bowiem szlaki metaboliczne obu są od siebie zależne.

Zacznę od tego, że smak słodki możemy podzielić na pełny i pusty.Pełny to smak niektórych węglowodanów na przykład jak kasz, zbóż, nasion, roślin skrobiowych. Pusty to smak na przykład  słodyczy.

Według ajurwedy każdy nadmiar jest tu zły – czyli zarówno smak pełny jak i pusty w nadmiarze zwiększy właściwości, o których pisałam wyżej.

Pierwsza zależność jest jasna i łatwo widoczna – wystarczy spojrzeć na styl życia bogatych społeczeństw zachodu. Pusty smak słodki jedzony w nadmiarze (szybciej niż pełny) spowoduje wzrost zapotrzebowania na białko (którego zresztą wiele rodzajów przez ajurwedę jest postrzegane także jako odmiany smaku słodkiego). I odwrotnie – nadmiar białka odzwierzęcego spowoduje, że będziemy mieli ochotę na słodycze.

Im smak słodki bardziej pusty tym większe zapotrzebowanie na bardziej skoncentrowane białko czyli na białko odzwierzęce w szczególności.

Czyli mamy typowy sposób odżywiania się rodem z baru fast food – hamburger i słodki shake na przykład.

Żeby nie było…  Domowy schabowy z ziemniaczkami zapity kompotem i okraszony deserem w postaci pysznego maminego serniczka wpisuję się w powyższy zależnościowy schemat także prawie idealnie.

Takie powiązania rujnują zdrowie lawinowo – nakręcająca się nawzajem zależność spożycia cukru i mięsa lub sera leży u podstaw większości wyniszczających nas powolutku chorób cywilizacyjnych (zespół metabolizmu x).

Co ciekawe druga zależność była zaobserwowana początkowo u biedniejszych społeczeństw Ameryki Południowej. Tu ludzie żywili się prawie wyłącznie węglowodanami  – najczęściej o smaku słodkim pełnym właśnie przy bardzo ograniczonym spożyciu białka każdego.  Taki sposób odżywiania powodował lawinowe zwiększenie zapotrzebowania na pokarmy o dużej zawartości cukrów.

Tą zależność można zaobserwować także i u nas. Co ciekawe ulegają jej najczęściej osoby będące weganami lub wegetarianami.

Wydawało by się zdrowo… Nic podobnego.

To, że ktoś jest na diecie wege wcale ale to wcale nie oznacza, że żyje zdrowo. Oznacza tylko, że nie je mięsa i tyle. Znam całe stada osób będących wege i odżywiających się masakrycznie.

Niezrównoważona dieta wegańska lub wegetariańska zawierająca zbyt mało białka (roślinnego także) powoduje podświadome nakręcenie zapotrzebowania na jeszcze więcej smaku słodkiego (najczęściej pustego). Szukamy go bardzo – ile się da. Jesteśmy inteligentni więc pięknie potrafimy  to sobie odtłumaczyć. Bo my jemy przecież zdrowe brownie z buraka, ekologiczne ciasteczka z dyni z melasą, wegańskie tarty czekoladowe, słodkie ciasta pomidorowe czy lody z batata tylko.

To nie ważne jak wymyślne i zakamuflowane zrobimy swoje słodycze – nadal będą tylko słodyczami i w procesach metabolizmu spełniać będą dokładnie tą samą funkcje co najtańsze landrynki z supermarketu…

Tiiiia…

No nie da się tu być szczerym i miłym równocześnie.

 

Dziś sałatka z tofu. Zrównoważona smakowo 😉

 

Składniki:

2 garście lisków sałat, rukoli ibotwinki;

1/2 ogórka pokrojonego w słupki;

1 marchewka pokrojona obieraczką do warzyw we wstęgi;

3-4 rzodkiewki pokrojone w słupki;

1/2 pokrojonej czerwonej cebulki;

1 czerwona papryka pokrojona na paseczki;

1 tofu wędzonego pokrojonego na kawałeczki;

2 ząbki czosnku;

1 pokrojona papryczka chilli;

1/2 łyżeczki zmielonego kuminu;

1/2 cytryny;

1 łyżkę sosu sojowego;

2 łyżki oleju kokosowego;

3 łyżki orzechów ziemnych prażonych;

1 łyżka curry;

1/2 łyżeczki syropu z agawy

 

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Na blaszce wyłożonej papierem układamy kawałeczki papryki czerwonej, paprykę ostrą i czosnek. Polewamy to łyżką oleju kokosowego i lekko solimy. Pieczemy około 20 minut. W tym czasie pozostałe warzywa  i orzeszki ziemne mieszamy w misce. Tofu kładziemy na patelnię na rozgrzaną pozostałą łyżkę oleju kokosowego, wlewamy sos sojowy, dodajemy curry i dusimy do przyrumienienia obracając. Wrzucamy do miski z sałatką.  Przygotowujemy dressing: upieczone warzywa, kumin, syrop z agawy, szczyptę soli i sok z cytryny blendujemy na gładką masę. Sałatkę polewamy dressingiem.

 

 

 

lekarstwo dla umysłu i duszy oraz złote mleko :)

FullSizeRender

Ajurweda od kilku tysięcy lat wiedziała to co dopiero dziś potwierdzają najnowsze badania – wszystko ma wpływ na wszystko. Ten starożytny system leczniczy definiuje wpływ różnego rodzaju pożywienia oraz środowiska na nasze zdrowie fizyczne oraz psychiczne.

W ajurwedzie definicją zdrowia jest naturalna równowaga.

Równowagę na poziomie fizycznym można osiągnąć korzystając z podstaw ajurwedy czyli z teorii stworzenia srstyutpatti, która opisuje tu jak powstał świat. Według ajurwedy wszystko co istnieje przejawia się w organicznych i nieorganicznych formach materii prakrti.

Istnieje tu pięć elementów: ziemia prthivi, woda jala, apas, ogień tedżas, agni, powietrze vayu i przestrzeń akaśa. Poprzez te elementy można poznać swoistą budowę, strukturę każdego stworzenia i rzeczy – ponieważ łącząc się one tworzą wszystko co nas otacza i nas samych.

W przypadku ludzi łączą się one w różnych proporcjach tworząc tridosha – typy konstytucyjne vata, pitta, kapha.

Upraszczając – ich równowaga zapewnia nasze zdrowie, a zaburzenia – chorobę.

Pisałam o tym nie raz. Poniżej link do najbardziej ogólnego opisu:

Taka karma – czyli dieta jogina.

Prakriti czyli materia, z której także my jesteśmy stworzeni ma trzy właściwości triguna, jakości guny:

  1. Dobroć, wiedza, czystość – równowaga sattva;
  2. Pasja, działanie, dzianie się – agresja radżas;
  3. Ignorancja, bezwład, stagnacja – degeneracja tamas;

Mogą one przejawiać się jako pozytywne lub negatywne w różnych kontekstach. W przypadku ludzi definiują one charakter, stan umysłu, tendencję, skłonności i predyspozycje psychologiczne oraz (szeroko pojętą) duchowość.

Nie kształtują się one przed naszym urodzeniem jak typy konstytucyjne dosha, lecz w czasie naszego życia. Wpływa na nie i może je zmienić nasze środowisko, otoczenie w którym żyjemy, ludzie, z którymi się stykamy, nasz wiek, faza życia, praca, styl życia oraz dieta.

Z tego punktu widzenia jak najbardziej możliwa jest więc modyfikacja. Czyli po prostu mamy wpływ nie tylko na stan naszego umysłu, nasz charakter oraz sposób reakcji na otoczenie, ale także na nasz rozwój i duchowość.

Nasze guny czyli uwarunkowania psychiczne i umysłowe mają także wpływ na materię, z której jesteśmy stworzeni czyli na doshavata, pitta, kapha – powodując zdrowie lub chorobę, która ujawnia się nie tylko poprzez umysł ale i fizycznie -poprzez nasze ciało.

Medycyna współczesna zaczyna dopiero o tym wspominać nieśmiało od jakiś niecałych 100 lat, ale psychosomatyka w ajurwedzie to nic nowego.

Z drugiej strony patrząc- według ajurwedy bycie zdrowym rozumiane jest nie tylko jako bycie wolnym od bólu czy wolnym od choroby. To nie takie proste.

Wielu z nas mimo, że nie doświadcza klasycznych, fizycznych objawów chorobowych, nie czuje się przecież dobrze.

Bywamy często zmęczeni, przygnębieni, rozbici, zniechęceni lub odwrotnie -rozedrgani, chaotyczni, nerwowi i niespokojni. Doświadczamy stresu i bezsenności. Pomimo pozorów normalności i stabilizacji – chwiejemy się. Tracimy poczucie sensu. Jesteśmy niezadowoleni. Jesteśmy nieszczęśliwi.

Według medycyny akademickiej jesteśmy jednak najczęściej zupełnie zdrowi.

Według ajurwedy osoby doświadczające powyższych stanów – definitywnie nie są zdrowe. Ponieważ ajurweda utożsamia zdrowie także ze spokojem, bezpieczeństwem, świadomością i zadowoleniem…

W naszych czasach nie tylko odeszliśmy kompletnie od natury, ale i całkowicie przewartościowaliśmy nasze postrzeganie świata. Zarówno jedno jak i drugie miało wpływ na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.

Nasz świat jest teraz bardzo materialny i racjonalny. Tak też żyjemy. Z uporem maniaka dbamy o nasze dobra materialne: dom, samochód, karierę, zarobki. Dbamy o rzeczy. W ich gromadzeniu doszukujemy się wszelkiej przyjemności i bezpieczeństwa. Społeczeństwo konsumpcyjne pięknie nam to umożliwia. Bardzo powierzchownie zajmujemy się sobą i naszymi bliskimi – dbając jedynie o dobry wygląd, idealne ciała, sprawność fizyczną, ubrania, biżuterię, wykształcenie i dobre szkoły. Uważamy, że jeśli zatroszczymy się o sprawy namacalne i materialne – reszta sama się rozwiąże. To nieprawda.

Brak nam równowagi.

Skupiając się na powierzchownych, sztucznie wykreowanych potrzebach – pomijamy te prawdziwe i ważne…

Dążąc do naszych namacalnych priorytetów rzadko zwracamy uwagę na spokój umysł, a prawie nigdy na coś tak ezoterycznego jak… dusza. Ba! Samo nadmienienie o nich w towarzystwie inicjuje zmieszane spojrzenia, powodując nasz dyskomfort i poczucie niedostosowania.

Jednak bez nich nie może być mowy o zdrowiu.

Nic nie dzieje się bez przyczyny.

To czym karmimy nasze ciała i zmysły jest tu kluczowe.

Istnieje ścisła zależność między naszym sposobem życia, żywienia, a tym kim jesteśmy. Kim się stajemy. Kim siebie sami tworzymy.

Nasze sposób myślenia, nasze zachowania, pragnienia, to jak traktujemy innych oraz siebie, a także jaki pokarm wybieramy warunkuje to co w życiu otrzymujemy – w sferze zdrowia i świadomości także.

Oczywiście nie śmiem zaprzeczyć istnieniu człowieka rzeczywiście szczęśliwego, idealnie zdrowego, w pełni świadomego, zrównoważonego i uduchowionego karmiącego się hamburgerami znad kubełka XXL skrzydełek kurczaka w chrupiącej panierce, popijającego to piwem lub colą i oglądającego reklamy – w oczekiwaniu na program „Mam talent”.

Jednak to zdarza się rzadko… Niezmiernie.

Zazwyczaj pracujemy latami na nasz dobrostan lub jego brak. Jak mróweczki. Otrzymując to na co dokładnie sobie zasłużyliśmy.

Ajurweda widzi człowieka jako zintegrowana triadę ciała, umysłu i duszy. Wszelkie jej działania nakierowane są na opiekę nad każdą z tych sfer, aby zapewnić naturalną równowagę.

Leczenie ajurwedyjskie daje nam więc szereg praktycznych i prostych wskazówek oraz przepisów jak wpłynąć na guny aby uzyskać harmonię ciała, umysłu i serca, a poprzez to wyleczyć się z wielu trapiących nas dolegliwości i chorób.

To bardzo szeroki i ważny temat, więc podzielę go na kilka wpisów.

Dziś leczniczy napój. Mój ulubiony. Pije go prawie codziennie – na noc. To „złote mleko”. Czyli mleko z kurkumą. Pokarm satwiczny że hej 🙂

 

Składniki:

1 kopiasta łyżeczka kurkumy;

1/4 łyżeczki ghee lub oleju kokosowego;

1 szklanka mleka;

2 łyżki wody;

1 łyżeczka syropu klonowego (opcjonalnie);

Z punktu widzenia ajurwedy mleko, aby było satwiczne nie może pochodzić od krowy z hodowli masowej, ponieważ wszystko co powoduje himse (krzywdzenie) burzy satve (dobro, prawdę). Zło nie buduje dobra. Nigdy.

Krowa, która została sztucznie zapłodniona, która jest karmiona sztuczną paszą, która nie doświadcza słońca oraz której dziecko zostało zabite i zjedzone abyśmy mogli pić mleko przeznaczone dla niego ? nie spełnia prawa ahimsy (niekrzywdzenia). Zupełnie.

Niektórych rzeczy nie chcemy wiedzieć. Rozumiem i popełniam. Niestety „niewiedza” jak i „nierobienie” – to też decyzje, więc nie zwalniają one z odpowiedzialności…

Może to być natomiast mleko ekologiczne od zaprzyjaźnionego rolnika, który dobrze traktuje zwierzęta lub po prostu mleko roślinne.

Spełnia wszelkie wymogi mleko migdałowe oraz sojowe.

W garczku roztapiamy odrobine ghee lub oleju z kokosa. Dorzucamy kurkumę i dolewamy wodę. Mieszamy energicznie dopóki papka nie zgęstnieje – zazwyczaj 2-3 minuty. Dodajemy mleko i syrop klonowy. Dokładnie mieszamy. Pijemy małymi łyczkami uśmiechając się 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

równoważenie dosha kapha i tarta brokułowa wege na spodzie z kaszy, pestek i suszonych pomidorów :)

IMGP1800

 

Jeśli potrzebujesz zrównoważyć dosha kapha lub jest to Twoja konstytucja to:

  1. Stosuj ostre i gorzkie zioła w celu poprawienia ognia trawiennego. Dobry będzie tu na przykład imbir, czosnek, czarny pieprz, pieprz cayenne lub kurkuma.
  2. Używaj sproszkowanego imbiru i kuminu aby oczyścić ciało z toksyn (ama).
  3. Nie przejadaj się. Jedz niewielki ilości pożywienia na raz.
  4. Zwiększ ilość dań warzywnych- szczególnie pieczonych z małą ilością tłuszczu i niewielką ilością płynów.
  5. Pij niewielkie ilości ciepłej wody gotowanej z imbirem. Ilość płynów jakie przyjmujesz dziennie nie powinna przekraczeć 1,5-2 litry.
  6. Ruszaj się! Ćwicz regularnie i intensywnie minimum 3-4 razy w tygodniu.
  7. Spotykaj się i rozmawiaj z ludźmi. Potrzebujesz ich. Dużo Twoich zmor rodzi się bowiem z samotności.
  8. Próbuj nowego. Staraj się wprowadzać wiele nowych rzeczy w swoje życie. Poszukuj, która z nich mogłaby stać się Twoją pasją.
  9. Pokochaj słońce. Postaraj się korzystać z jego energii regularnie – jednak nie w czasie kiedy jego promienie są zbyt intensywne.

 

Dziś tarta brokułowa na spodzie z suszonych pomidorów, kaszy i słonecznika.

Potrawa będzie łagodzić dosha kapha. Dla dosha pitta proponuje skropić ją przed podaniem sokiem z cytryny i zmniejszyć ilość czosnku. Potrawa będzie łagodnie zburzać dosha vata dlatego proponuje dodać do masy brokułowej asafetydy i wszystko skropić sokiem z cytryny.

 

Składniki (na tartę około 30-35 cm):

1 brokuł;

1 szklanka pestek słonecznika;

1/2 szklanki kaszy kus kus (lub kaszy jaglana);

2/3 szklanki suszonych pomidorów w zalewie;

6-8 łyżek płatków drożdżowych;

2-3 ząbki czosnku;

1-2 łyżki oliwy pozostalej z suszonych pomidorów;

2-3 łyżki koncentratu pomidorowego;

6-7 łyżek siemienia lnianego;

sól i pieprz;

Kus kus lekko osolić i zalać wrzątkiem wg przepisu na opakowaniu. Zmielić pestki slonecznika i 4 łyżki siemienia lnianego w młynku na drobną pastę. Zmielić suszone pomidory odsączone z zalewy na pastę. Zmiksować kus kus, zmielone pestki słonecznika, zmielony len, zmielone suszone pomidory i 3-4 łyżki wody. Posolić i dodać ciut pieprzu oraz soli do smaku. Powstałą masą wyłożyć blaszkę lub inne naczynie do pieczenia tarty. Brokuł podzielony na różyczki zblanszować czyli gotować okolo 5-8 minut w osolonej wodzie. 3/4 brokuła wrzucić do miski i zmiksować razem z czosnkiem, płatkami drożdżowymi i pozostałym siemieniem lnianym. Doprawić solą i pieprzem. Spód tarty wysmarować koncentratem pomidorowym. Na wierzch układamy krem powstały ze zmielonego brokuła. Na górę układamy pozostałe całe różyczki brokuła. Polewamy 1-2 łyżkami oliwy pozostałej z suszonych pomidorów.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni przez 40 minut. Pod koniec pieczenia posypujeme płatkami migdałowymi i 1 łyżką płatków drożdżowych lyb parmezanem jeśli taki jadacie. Tarta powinna ciut wystygnąć przed podaniem.

równoważenie dosha vata i pasta z pomidorów i czarnych oliwek :)

IMGP0988

Według ajurwedy wszystkie choroby są skutkiem połączenia czynników zarówno fizycznych, uwarunkowań mentalnych jak i duchowych. Często u ich podstaw leży nasze nieracjonalne zachowanie, nieprzestrzeganie zdrowego rozsądku czy też mniej lub bardziej świadome popełnianie tego czego popełniać nie powinniśmy. To nieracjonalne zachowanie ma wiele mówiącą nazwę „zbrodnia przeciwko mądrości” (pradźńaparadha).

Niezależnie jednak od przyczyn wystąpienia zaburzeń- leczenie zawsze powinno się skupiać na przywracaniu na:

  • usunięciu przyczyn;
  • usunięciu nadmiaru dosha;
  • przywróceniu równowagi i wzmocnienie ognia trawiennego (agni);
  • regeneracji organizmu.

Dziś dwa słowa o przywracaniu równowagi. Równowaga ta na początek powinna obejmować problemy z trawieniem. Powinna także obejmować pracę nad nie gromadzeniem i pozbyciem się toksyn (ama) z ciała.

Jeśli więc masz konstytucję vata lub jeśli Twoja niestrawność oraz toksyny (ama) powstały na skutek vata to:

  1. Jedz gotowane i duszone pokarmy. Jedzenie nie powinno być ciężkostrawne i nie powinno angażować na zbyt długo Twojego układu trawienia.
  2. Pij tylko ciepłe napoje. Pij herbatki z kopru włoskiego. Codziennie pij ciepłą wodę z dodatkiem cytryny i imbiru.
  3. Zwiększ w diecie ilość sproszkowanego imbiru, koperku oraz kopru włoskiego.
  4. Zapewnij sobie w diecie smak kwaśny poprzez jedzenie np. cytryn, limonek, grejpfrutów.
  5. Zapewnij sobie w diecie smak słony np. sól kamienna.
  6. Zadbaj o swój ogień trawienny (agni) za pomocą obecności w diecie smaku ostrego np. imbiru i czosnku. Można także poprawić trawienie poprzez spożycie niedużych ilości leczniczych win.
  7. Postaraj się o ile to możliwe korzystać ze słońca. Oczywiście nie w czasie jego najsilniejszego działania (12.00-14.00). Wygrzanie ciała w ciepłych promieniach słońca łagodzi vata.
  8. Ruszaj się regularnie ale nie zbyt intensywnie. Najlepsze będą tu ćwiczenia jogi lub inne mocno rozciągające.
  9. Naucz się świadomie relaksować i medytować. Poświęć codziennie chwilę na zbudowanie w sobie przestrzeni i ciszy.

 

Dziś prosta i pyszna pasta bazyliowo-pomidorowa Gosi 🙂 Pasta powinna łagodzić dosha vata. Będzie wzmagać dosha kapha i dosha pitta.

Składniki:

1/4 kostki margaryny wegańskiej lub jeśli wolicie masła;

1 łyżka koncentratu pomidorowego;

2 pomidory;

3-4 pomidory suszone w zalewie;

10 czarnych oliwek;

1/2 pęczka bazylii;

2 ząbki czosnku;

sól i pieprz;

Margarynę lub masło zostawić na jakiś czas poza lodówką aby miało temperaturę pokojową. Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki i usunąć pesteczki. Pokroić drobno. Wyjąć pestki z oliwek a oliwki drobno posiekać. Pomidory suszone drobno posiekać. Bazylie zmiksować blenderem na gładką masę z czosnkiem i koncentratem pomidorowym. Do miseczki z margaryną powoli mieszając dodawać bazylię z czosnkiem i koncentratem. Kiedy masa będzie jednorodna dodać posiekane oliwki i pomidory. Dodać soli i pieprzu do smaku. Włożyć na godzinkę do lodówki. Pasta dobrze smakuje z prawie z każdym chlebkiem. Na fotce z gryczanym. Smacznego bardzo 🙂

Następny wpis pojawi się dopiero za trzy tygodnie. Jedziemy do Siódmego Lasu – oczyszczać ciało postem warzywno-owocowym dr Dąbrowskiej a umysł jogą. Pozdrawiam cieplutko 🙂

 

 

dieta dla pitta i zapiekanka z młodych ziemniaczków :)

IMGP0593

Pitta budują żywioły ognia (agni) i wody (apas) charkteryzujące się gorącem, tłustością i szybkością z jakim ulegają podrażnieniu. Dlatego tez najważniejsze dla osób tej konstytucji jest zwiększanie w swojej diecie ilości pokarmów równoważących owe cechy czyli pokarmów chłodzących i łagodzących. Najbardziej zalecane tu są pokarmy bardzo delikatnie przyprawione, niezbyt gorące. Napoje powinny mieć temperaturę pokojową.

Smaki równoważące dosha pitta to smak słodki, gorzki i cierpki.

Smaki kwaśny, słony i ostry mocno zaburzają tę dosha i dlatego nie powinno się ich za często używać.

Osoby typu pitta powinny w miarę możliwości ograniczyć więc mięso, jajka, sól i alkohol ponieważ przyczyniają się do większej agresji i rozdrażnienia u tej dosha.

Osoby typu pitta powinny stosować smaki i potrawy wychładzające jak zboża, warzywa i owoce równoważące w nich siłę ognia (agni). To osoby, u których zalecałabym ścisły wegetarianizm.

Osoby tej konstytucji mają naprawdę dobre trawienie i wolno im zjeść więcej niż innym dosha. Ta bezkarność jednak często doprowadza je do złych przyzwyczajeń, które z kolei mogą być źródłem nadwagi lub chorób. Osoby typu pitta powinny pilnować godzin posiłków i nie pozwalać na ich opuszczanie, ponieważ głód często wywołuje u nich złość lub niepotrzebne poirytowanie. Pitta nie powinna jeść kiedy jest rozgniewana, ponieważ pokarm jej wtedy zaszkodzi- nie będzie dobrze strawiony ani przyswojony i przyczyni się do powstania toksyn (ama).

Pitta powinna też unikać jedzenia podczas stresującej pracy, w warunkach napięcia i rywalizacji.

Powinna jeść 3 posiłki dziennie w równych odstępach co najmniej 4 godzin.

Głównym posiłkiem koniecznym dla pitta jest obiad lub lunch w środku dnia ?najlepiej pomiędzy południem a godziną 14.00.

 

Pokarmy dla osób typu pitta:

 

1.Owoce: słodkie jabłka, czereśnie, winogrona, pomarańcze, ananasy, granaty, figi, daktyle, mango, morele, awokado, kokosy, suszone owoce, melony, arbuzy, nektarynki, brzoskwinie, gruszki, śliwki, jagody. Wszystkie owoce powinny być słodkie. Jeśli któryś z wyżej wymienionych owoców jest kwaśny nie należy go jeść. Sporadycznie można jeść cytryny i limonki (które osobiści przypisałabym do smaku słodkiego) ale ich ilość powinna być ograniczona ponieważ działają zbyt rozgrzewająco.

Należy jeść rzadko: kwaśne owoce nawet jeśli są umieszczone na liście powyżej, rabarbar, kiwi, wiśnie, grejpfruty, papaja, banany. Dosha pitta może spożywać tylko zielone i niedojrzałe banany ponieważ te dojrzałe dają kwaśny skutek po trawieniu (wipaka) a więc działają na nią zaburzająco.

2. Warzywa: cukinie, kabaczki, ogórki, buraki, szpinak, sałaty, marchewka, szparagi, brokuły, kalafiory, brukselka, kapusta, świeża kolendra, seler, ziemniaki, zielony groszek, grzyby. Pitta powinna jeść sporo warzyw zarówno gotowanych jak i surowych ponieważ nie będzie miała kłopotu z ich trawieniem a te złagodzą jej drażliwość i gorąco. Jeśli jest niezrównoważona powinna odstawić czasowo buraki. Dozwolona jest sporadycznie gotowana lub duszona cebula. Powinna pitta jeść spore ilości zielonych surowych warzyw liściastych i kiełków ze względu na ich mocno wychładzające działanie.

Należy jeść rzadko: pomidory, rzodkiewki, rzodkiew, czosnek, szczypiorek, cebula, papryki.

3.Warzywa strączkowe: fasolka mung, fasolka adzuki, soczewice, soja, ciecierzyca, fasola typu Jaś, fasolka biała, tofu, mleko sojowe, mąka sojowa. Większość warzyw strączkowych jest dozwolona dla dosha pitta ze względu na jej silne trawienne. Najlepiej jednak namaczać je na noc i gotować bez przykrycia z przyprawami: kombu, kurkuma, majeranek, kminek. Nie powinna też jeść pitta strączkowych za często i w zbyt dużej ilości ze względu na zakwaszające działanie przemian azotowych zachodzących podczas trawienia białka.

Należy jeść rzadziej: sos sojowy, miso, wędliny sojowe.

4. Orzechy i nasiona: kokos, świeże mleczko kokosowe, pestki dyni, nasiona słonecznika. Sporadycznie może pitta jeść namoczone i obrane ze skórki migdały.

Należy jeść rzadziej: reszta orzechów i pestek oprócz wyżej wymienionych jest zbyt tłusta i zbyt rozgrzewająca dla tej dosha.

5. Zboża: jęczmień, biały ryż basmati, komosa ryżowa, kus kus, orkisz, makarony, owies, pszenica. Najlepszy dla osób typu pitta jest jęczmień ze względu na wychładzające i osuszające właściwości. Pitta może jeść chleb pieczony na zakwasie z mąki zbóż wymienionych powyżej.

Należy jeść rzadziej: grykę, proso, kukurydzę, brązowy ryż, żyto. Pitta nie powinna jeść chleba pieczonego na drożdżach ponieważ podczas jego fermentacji i trawienia wytwarza się wysoki poziom kwasu w organizmie, który jest szczególnie niewskazany.

6. Nabiał: mleko, masło, ghee, ser biały, śmietana słodka, twarożki, sery miękkie najlepiej niesolone, lody, jogurt rozcieńczony wodą z przyprawami w postaci lassi. Pitta może spożywać wszystkie słodkie produkty nabiałowe o mocnym działaniu wychładzającym.

Należy jeść rzadziej: jajka, twarde żółte sery, solone masło, solone sery, maślanki, kefiry, kwaśne śmietany.

7.Oleje: olej kokosowy, olej słonecznikowy, olej sojowy. Mogą spożywać sporadycznie też olej lniany, oliwa z oliwek oraz migdałowy. Ogólnie jednak pitta nie powinna spożywać dużych ilości tłuszczu ze względu na jej wysoki poziom naturalnej tłustości.

8. Przyprawy: kolendra, świeża bazylia, świeża kolendra, świeża mięta, cynamon, kardamon, koperek, kurkuma. Kumin można spożywać tylko do pary z kolendrą. Można też używać niewielkich ilości czarnego pieprzu.

Należy jeść rzadziej: gorczycę, asafetydę i sól a także wszelkie pozostałe przyprawy ostre i rozgrzewające w smaku.

9. Substancje słodzące: pitta może używać sporych ilości słodkich produktów spożywczych. Najlepszy dla niej jest słód jęczmienny. Nie powinna pitta używać melasy. Także miód powinna używać bardzo rozważnie.

10. Napoje: woda, soki owocowe głównie słodkie lub lekko cierpkie, herbatki ziołowe z mięty, melisy, lawendy, cykorii, hibiskusa, kopru włoskiego. Pitta powinna pić sporo wody minimum 2, 5 litry dziennie. Pitta może pić tylko niewielkie ilości herbaty czarnej lub zielonej ze względu na jej cierpkość. Z alkoholi może pić piwo.

Należy pić rzadziej: mocne alkohole, wino, kawę. Kawa osłabia ogień trawienny pitty i zbyt mocno ją rozgrzewa. Pitta powinna ograniczać jej picie do minimum.

 

Dziś zapiekanka z młodych ziemniaczków ze szpinakiem i śmietaną sojową. W tej formie potrawa nie powinna zaburzać żadnej dosha. Dla dosha pitta można ewentualnie zmniejszyć ilość cebuli i czosnku.

 

Składniki:

1 kg młodych ziemniaczków;

3-4 łyżki oliwy z oliwek;

3/4  szklanki śmietany sojowej (lub innej);

2 cebule;

2 ząbki czosnku;

1/2 kg szpinaku;

1 łyżeczka gałki muszkatołowej;

1/2 łyżeczki mielonego kuminu;

1/2 łyżeczki nasion zmielonej kolendry;

1/2 łyżeczki kurkumy;

sól i pieprz;

Ziemniaczki myjemy i gotujemy w skorupkach al dente. Cebulkę i czosnek obieramy i kroimy. Szpinak myjemy i kroimy. Na rozgrzaną patelnie wlewamy oliwę i wrzucamy cebulkę. Smażymy ją na małym ogniu aż nabierze ładnego kolorku czyli około 8-10 minut. Dodajemy stopniowo pokrojony szpinak i czosnek. Przykrywamy pokrywką. Mieszamy od czasu do czasu zawartość patelni. Po 8-10 minutach ilość szpinaku stanowczo się zredukuje, a my dodajemy przyprawy: gałkę, kurkumę, kolendrę i kumin. Dodajemy też sól i pieprz wedle uznania. Odkrywamy na chwilę pokrywkę aby woda, którą puścił szpinak wyparowała. Gdy to się stanie dodajemy śmietanę i chwilę mieszamy. Zdejmujemy z gazu. Ziemniaczki kroimy w plastry ze skórką. W garnku do zapiekania układamy plastry ziemniaczków w warstwach przekładając je szpinakiem. Wszystko polewamy śmietanowym sosem pozostałym na patelni. Zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni przez 25-30 minut. Smacznego bardzo 🙂