dieta na jesień

potrawy późnego lata i sabji mung dal :)

zdrowe odżywianie, dieta roślinna

Nieraz już pisałam o tym jaka dieta jest dobra na jesień. Jakby były jakieś wątpliwości podaję poniżej linka do wpisu na ten temat:

http://www.izaraczkowska.pl/piata-pora-roku-sloneczne-curry-dyni-soczewicy/

i tu:

http://www.izaraczkowska.pl/zupa-kokosowa-kukurydzy-orzechow-nerkowca-czyli-lato-dobiega-konca/

Aby było prościej wrzucę w tym miesiącu kilka przepisów na zdrowe wegańskie potrawy dostosowane do bieżącej pory roku – pory późnego lata.

Będą to potrawy pomagające przejść łagodnie od intensywności, energii (yang) lata do większej pasywności (yin) nadchodzącej chłodniejszej pory roku.

Jedzenie w tym okresie jest szczególnie ważne ponieważ zbuduje (lub nie) stabilny poziom energii dla całego organizmu na czas jesieni i zimy. Czas kiedy wyjątkowo dotkliwie czujemy niedobory energetyczne, wieczne zmęczenie i obniżony nastrój.

Postaram się o takie, które po drobnych modyfikacjach nie zaburzają żadnej dosha.

Dziś jedna z tradycyjnych potraw ajurwedyjskich czyli sabji (sabdżi) – indyjski warzywny gulasz. To danie z kuchni ulicznej Bombaju – jedno z typowych dań indyjskich. Serwowane jest na setki sposobów. Zazwyczaj jako danie warzywne lub warzywne z dalem lub warzywne z dalem i ryżem. Dal (dhal, daal) to po prostu wszelkie rośliny strączkowe.

Znam wiele przepisów na sabji. Jako że jest to proste danie jednogarnkowe świetnie wpisuje się w okres końca lata, okresu dojo oraz początku jesieni.

Dziś dostosowany do pory „babiego lata” – wegańskie sabji mung dal z fasolki mung i dyni.

Składniki:

1 szklanka fasolki mung;

2 szklanki wody;

1 niewielka dynia hokaido;

2 ziemniaki;

1 marchewka;

1 cebula;

2 pomidory;

1 szklanka gęstego mleka kokosowego;

posiekane listki kolendry lub pietruszki;

2-3 łyżki oleju kokosowego;

1 łyżeczka nasion czarnej gorczycy;

1 łyżeczka nasion kolendry;

1 łyżeczka nasion kuminu;

1 łyżeczka kurkumy;

1 łyżeczka asofetydy (opcjonalnie);

1 łyżeczka garam masala;

1/5 lub więcej łyżeczki pieprzu cayenne;

1 łyżeczka soli;

Do tego przepisu najlepiej kupić mung dal łuskany czyli w połówkach już bez skórki. Jest on bardzo lekkostrawny jak na warzywa strączkowe, a białko z niego w połączeniu z warzywami jest łatwo przyswajalne. Nie zaburza także dosha vata. Można go kupić w sklepach z orientalną żywnością albo na allegro.

zdrowe odżywianie

Jeśli nie mamy fasolki mung łuskanej używamy zwykłej ale wtedy należy namoczyć ją na noc. Łuskanej moczyć nie trzeba.

Garam masala to ajurwedyjska podstawowa mieszanka słodkich przypraw – świetna na tę porę roku. Do kupienia tam gdzie mung dal.

Dynie wydrążamy. Miąższ kroimy w dość spore kawałki około 1,5-2 cm. Marchewkę i pomidory kroimy w plasterki. Cebulkę drobniutko. Ziemniaki w kostkę podobną do dyni. W garnku roztapiamy 2 łyżki oleju kokosowego i wrzucamy pokrojoną cebulkę. Smażymy mieszając aż zbrązowieje lekko 5-8 minut. Potem dorzucamy pokrojone marchewkę i ziemniaki. Dusimy mieszając 5-8 minut. Dorzucamy dynię, pomidory, fasolkę mung (jeśli w całości to wodę, w której się moczyła wylewamy). Dolewamy wodę i mleko kokosowe. Dodajemy łyżeczkę soli i zamykamy pokrywką. Gotujemy co jakiś czas mieszając około 25-30 minut. Pod koniec gotowania warzyw na osobnej patelni robimy masala. Roztapiamy łyżkę oleju kokosowego. Wrzucamy do masala przyprawy w kolejności – od najgrubszych do najdrobniej zmielonych. Czyli po kolei kumin i kolendra – mieszamy minutkę, dodajemy gorczycę – mieszamy minutkę, dodajemy garam masala, asofetydę i pieprz cayenne. Mieszamy i przelewamy zawartość patelni do garnka z warzywami. Chwile mieszamy. Podajemy na gorąco posypane natką pietruszki lub listkami kolendry. Świetne, aromatyczne danie na tą porę roku. Smacznego 🙂

zalecenia ajurwedy na jesień i pomidorowa pasta z tofu i orzechów :)

IMGP9269

Według ajurwedy do zachowania dobrostanu konieczne jest życie w harmonii z naturą, z porami roku i porami dnia. Adaptacja do środowiska wymaga właściwej diety, zmiany niektórych zwyczajów, nawyków i zachowań.

Nie powinniśmy określać pór roku według kalendarza ani innych narzuconych z góry wyznaczników i dat. Powinniśmy uważnie obserwować naturę i wyciągać wnioski. W zależności od naszego położenia geograficznego pory roku przebiegają zupełnie odmiennie ? nieraz zupełnie niezgodnie z tym co pokazuje kalendarz.

Dziś zalecenia ajurwedy dla czasu późnego lata i jesieni. Mimo, że temperatury w tym roku bija rekordy wieczory zapadają już szybciej niosąc z sobą chłód jesieni. Rośliny przystają ze swą ekspansja i zamierają w oczekiwaniu. Ziemia pachnie rozkładem.

Nadchodzi jesień.

Z punktu widzenia ajurwedy jesień jest zimna, wietrzna, lekka i sucha. Te cech bardzo zaburzają jedną z konstytucji ? dosha vata. Zalecenia więc na czas jesienie są tak naprawdę zmodyfikowanymi lekko zaleceniami równoważącymi i łagodzącymi vata.

Jesienią:

* Unikamy postów, które w tym okresie szczególnie zaburzają vata.

* Unikamy kawy i czarnej herbaty. Pijemy herbaty ziołowe. Polecam dodawać do herbat mieszankę imbiru, cynamonu i goździka.

* Zwiększamy w diecie ilość smaku słodkiego, słonego i kwaśnego. Zmniejszamy ilość smaku ostrego, gorzkiego i cierpkiego.

* Zwiększamy ilość pokarmów nawilżających, ciężkich i ciepłych. Poniżej szczegółowy opis diety łagodzącej vata.

http://www.izaraczkowska.pl/dieta-dla-vata-carpaccio-buraczkow-ze-smietanowym-sosem/

* Unikamy przeciągów i dbamy o zachowanie ciepłoty ciała. Chronimy głowę.

* Staramy się wstawać wcześniej i wcześniej zasypiać. Pozwalamy sobie na krótką popołudniową drzemkę.

* Unikamy zbyt aktywnych ćwiczeń fizycznych.

* Staramy się praktykować jogę koniecznie zakończoną savasaną (pozycja relaksacyjna). Zaczynamy praktykę 10-12 powitaniami słońca wykonywanymi powoli, spokojnie ? dostosowując ruch do oddechu. Wydłużamy oddech do 5-6 sekund w czasie praktyki. Skupiamy się na siadach oprócz tego polecam skłony, delikatne skręty i lekkie wygięcia do tyłu. Umiarkowanie wykonujemy pozycje odwrócone.

* Staramy się praktykować pranajamę (ćwiczenia oddechowe). Najlepsza będzie pranajama z oddechem prawą dziurka nosa. Poza tym polecam pranajamy z zatrzymaniami oddechu po wdechu oraz pranajamy z oddychaniem naprzemiennym nozdrzami.

* Staramy się regularnie praktykować medytację.

* Przed snem pijemy kubek mleka roślinnego (lub zwykłego) ze szczyptą cynamonu, kardamonu i gałki muszkatołowej.

* Staramy się unikać tłumów, hałasu, głośnej muzyki i częstych podróży.

 

Dziś bardzo prosta pasta z tofu, nerkowców i suszonych pomidorów. Pasta będzie łagodzić dosha vata. Danie będzie zaburzać dosha kapha. Może także lekko zaburzać dosha pitta dlatego polecam zmniejszyć ilość orzechów i czosnku dla tej konstytucji.

 

Składniki:

1 kostka tofu (około 200g);

1/3 szklanki orzechów nerkowca;

6 suszonych pomidorów odsączonych z zalewy;

1/4 szklanki oleju lnianego;

1 ząbek czosnku;

1 łyżeczka soku z cytryny;

1 łyżeczka miodu;

1 łyżeczka musztardy dijon;

1/2 łyżeczki soli;

Orzechy mielimy w blenderze na proszek. Ząbek czosnku obieramy. Wszystkie składniki oprócz oleju wrzucamy do blendera. Blendujemy wszystko na gładką masę. Kiedy ja uzyskamy włączamy blender i powolutku dolewamy olej lniany (podobnie jak przy kręceniu majonezu). Masa powinna wyjść jednolita i puszysta. Najlepiej smakuje ze świeżym chlebkiem. My jadamy ją z chlebem ryżowym, z którym stanowi świetne połączenie żywieniowe. Smacznego bardzo 🙂

 

 

 

 

dbamy o jelita i indyjska zupa krem z warzyw, ciecierzycy i kaszy jaglanej :)

IMGP4010

Organem, o który należy szczególnie zadbać jesienią jest jelito grube. Jelito grube według medycyny chińskiej jest ściśle związane z naszymi płucami, a oba te narządy podlegają przemianie metalu.

Według medycyny wschodu nasze zdrowie w dużej mierze zależy od stanu „korzeni ciała” czyli naszych jelit, a okrężnicy w szczególności.

Czas trawienia jest tu dobrym wskaźnikiem świadczącym o stanie jelita grubego. Prawidłowo trawiony pokarm powinien opuścić nasze ciało po maksimum 24 godzinach. W dużym uproszczeniu możemy stwierdzić, że jeśli robi to szybciej może to świadczyć o tym, że organizm nie zdołał wchłonąć wszystkich składników odżywczych dostepnych w pożywieniu co po czasie zaowocuje niedoborami. Jeśli robi to z opóźnieniem możemy być pewni, że do naszego organizmu przedostaje się z za wolno przesuwającej się masy pokarmowej sporo substancji powoli nas zatruwających co przykłada się do pogłębienia toksemii. Należy pamiętać, że zdrowie naszego ciała jest bezpośrednio związane z umiejętnością eliminacji toksyn. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku nie można mówić o naszym dobrostanie.

Z bardziej subtelnego punktu widzenia osoby mające problemy z jelitem grubym często mniej lub bardziej świadome mają predyspozycje do życia przeszłością. Taka postawa wiąże się często z brakiem umięjętności przeżywania smutku i żalu. Żal umiejętnie wyrażony, a przez to niejako złagodzony buduję nasze zdrowie ? rozluźnia i uwalnia. Natomiast długo tłumiony żal czy smutek zawsze zakotwicza nas w przeszłości. Zakłóca prawidłowe funkcjonowanie organizmu ? ze szczególnym uwzglednieniem jelit (oraz układu oddechowego).

Stan jelit jest także zależny od stanu pozytywnej flory bakteryjnej, o czym już wiele razy pisałam.

Jesień to najlepszy czas na zaopiekowanie się naszym jelitem i też właśnie teraz ujawnia się najwięcej problemów z nim związanych. Porą dnia, w której nasze jelito jest najbardziej aktywne to godzina 5 do 7 rano. Wtedy też powinniśmy je opróżniać.

 

Aby uzdrowić jelito grube należy maksymalnie ograniczyć lub zupełnie wycofać nastepujące produkty:

  1. Żywność wysoce przetworzoną.
  2. Nabiał oraz jajka.
  3. Wszystkie rodzaje mięsa i tłuszczu zwierzęcego z wyjątkiem mięsa ryb.
  4. Warzywa psiankowate na przykład pomidory, ziemniaki, paprykę, bakłażan.
  5. Złe połączenia pokarmowe na przykład: nie łączymy białka z węglowodanami, białka z białkiem etc.
  6. Używki czyli kawa, herbaty, papierosy i alkohole.

 

Aby uzdrowić jelito grube należy wzmacniać je nastepującymi pokarmami:

  1. Warzywa: kapusta, gorczyca, rukola, seler, rzepa, rzodkiew, marchew.
  2. Rośliny strączkowe i ich przetwory: fasole, ciecierzyce, tofu, tempeh.
  3. Zboża: ryż.
  4. Owoce: brzoskwinie i gruszki.
  5. Zioła i przyprawy: imbir, czosnek, koperek, chrzan, bazylia, cynamon, gałka muszkatołowa, kolendra, tymianek, czarny pieprz.

 

Dziś kremowa i pachnąca zupa uzdrawiające jelita z warzyw, ciecierzycy i kaszy jaglanej.

Zupa bedzie zaburzać lekko dosha vata dlatego też polecam zmniejszyc ilość dodanej cieciorki, a zwiększyć ilośc imbiru i pieprzu czarnego. Zupa będzie dobra dla dosha pitta jeśli zmniejszymy ilość czosnku, cebuli i imbiru. Zupa będzie łagodzić dosha kapha.

 

Skladniki:

2 cebule;

2 marchewki;

1 mały seler (około 100 g);

2/3 szkalnki ugotowanej ciecierzycy (lub ciecierzycy konserwowej ze słoiczka);

6-7 łyżek kaszy jaglanej;

4 szklanki wody;

4 ząbki czosnku;

4 łyżki ghee (klarowanego masła) lub oleju kokosowego;

1 łyżeczka kurkumy;

1-2 łyżeczki curry;

1 łyżeczka kuminu (kminku rzymskiego);

1 łyżeczka nasion kolendry;

1-2 łyżki startego kłacza imbiru;

2 kostki ekologicznego buliony warzywnego;

1 opakowanie śmietany sojowej lub jogurtu (okolo 150 g);

sól i czarny pieprz;

W garnku rozpuszczamy ghee. Cebulkę kroimy i smażymy na ghee około 5 minut. Dorzucamy przyprawy roztarte w moździerzu: nasiona kolendry, kumin, curry i kurkumę. Podsmażamy jeszcze 2 minutki mieszając. Dodajemy pokrojoną marchew, seler, czosnek i starty imbir. Dusimy 5 minut mieszając. Dolewamy wodę, wrzucamy kostki bulionowe, ugotowaną ciecierzycę i kaszę jaglaną. Zamykamy pokrywką i gotujemy około 15- 20 minut. Możemy odłożyć parę łyżek marchewki i cieciorki z zupy do ozdoby, a resztę miksujemy bardzo dokładnie ze śmietaną sojową. Dodajemy sól i pieprz do smaku. Cudnie rozgrzewająca zupa na jesienny zimny dzień 🙂

 

w poszukiwaniu równowagi czyli upiecz sobie cieciorkę :)

IMGP8274

Znowu jakoś tak filozoficznie poszło…

Żyjemy w czasach nadmiaru. Nadmiaru wszystkiego – także i jedzenia. Korzystamy często bezmyślnie zupełnie z tej wszechobecnej obfitości. Dogadzamy sobie bez końca, na każdym poziomie. Mimo, że wydaje nam się że doskonale wiemy co robimy – nasze życie pokazuje zwykle co innego…

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tak źle się odżywiamy? Dlaczego nie robimy tego co jest dla nas dobre?

Pogubiliśmy się. Jesteśmy nieobecni, zajęci i wiecznie czymś zaabsorbowani. Całe życie toczy się, rozgrywa w naszych głowach. Jesteśmy zajęci rozpamiętywaniem, roztrząsaniem lub przewidywaniem tego co było lub co będzie. Jesteśmy zajęci oczekiwaniem, planowaniem, spodziewaniem się i rozpatrywaniem. Cały czas coś analizujemy. Cały czas wykonujemy jakąś pracę myślową. Nadmiar dotykający nas z każdej strony to wzmaga. Mamy więcej pracy, filmów, programów, znajomych, reklam, jedynych i słusznych potrzeb, sklepów, możliwości i szans. Mamy Google.

No nie mamy czasu być w ciele! Nie mamy czasu na odczytywanie naszych prawdziwych potrzeb. Nie umiemy ich już rozróżniać. Odeszliśmy za daleko.

Tyle przecież rzeczy jest do przemyślenia. Tyle jest nowych chceń! Płynąc z prądem otaczającej nas permanentnej stymulacji ślepniemy i głuchniemy na wszystko. Bodziec musi być już naprawdę mocny abyśmy zwrócili na niego uwagę.

Jeżeli w ogóle myślimy o jedzeniu to tylko w przelocie, przez pomyłkę jakby – no bo przecież mamy tyle ciekawszych tematów. Pozwalamy więc aby zupełna przypadkowość kształtowała nasze menu. Kawa na stacji benzynowej, drożdżówka pośpiesznie nabyta w kiosku koło biura, ciasteczka którymi częstowała Basia, pierogi w barze mlecznym mijanym w drodze do domu, schabowe nasmażone w środę przez naszą mamę i cokolwiek byle szybko wieczorem przed telewizorem.

Oczywiście większość bezwiednie: w drodze do, w przerwie, w przelocie i pośpiechu. W międzyczasie.

Często zajęci myśleniem, chceniem lub dążeniem nie mamy czasu na takie nieistotne zwykłości jak jedzenie. Opuszczamy posiłki doprowadzając do tego, że grelina (hormon sterujący poczuciem głodu) wydzielana przez nasz pusty żołądek wybiera za nas – wszystko jedno co byle szybko i  kalorycznie.

Nieobecni, zaabsorbowani myślowym słowotokiem i stymulowani ze strony każdej nie umiemy już dokonywać racjonalnych wyborów. Odchodzimy od natury tak daleko jak to tylko możliwe.

Wybierane przez nas jedzenie musi dorównać poziomem do tego co wokół się dzieje – a dzieje się dużo i szybko. Tak też jemy. Łączymy setki smaków i setki kalorii pławiąc się w złudnym poczuciu wolności wyboru.

Jeżeli już zatrzymujemy się w jakiś sobotni wieczór przy jedzeniu – to posiłek musi być dopiero wyjątkowy! Musi być złożony, bogaty i wyrafinowany  – zupełnie jak nasz świat…

W poszukiwaniu spełnienia, w poszukiwaniu szczęścia dokładamy sobie więcej, więcej i więcej.  Na każdym poziomie…

 

Aby być szczęśliwszym nie potrzeba nam tego nadmiaru. Potrzeba nam redukcji. Część rzeczy powinniśmy odrzucić. Odrzucić w pełni świadomie.

Kiedy zaczniemy mniej suto jeść – będziemy się cieszyć każdym smakiem. Będziemy czekać na każdy posiłek.

Kiedy będziemy jadać prostsze rzeczy – docenimy subtelności. Odkryjemy bogactwo w tym co już mamy.

Kiedy zaczniemy zdrowiej jeść – zyskamy bardziej obiektywny punkt widzenia bo zdrowsze, mniej stymulowane ciało daje klarowny umysł.

Kiedy zaczniemy dokonywać świadomych wyborów poczujemy się silniejsi. Zyskamy poczucie sensu.

 

Dziś kotleciki z cieciorki. Potrawa ta będzie wzmagać energię vata i równoważyć energię pitta i kapha w ciele.

Składniki:

400 g cieciorki;

4-5 łyżek masła orzechowego;

1-2 ząbki czosnku;

1 łyżka majeranku;

0,5 łyżeczki przyprawy 5 smaków;

5-6 łyżek sezamu;

5-6 łyżek bułki tartej;

sól i pieprz;

Cieciorkę zalewamy wodą i odstawiamy na noc. Na drugi dzień gotujemy w osolonej wodzie. Po około godzinie powinna być mięciutka. Wodę w której się gotowała odlewamy. Do cieciorki dodajemy czosnek, masło orzechowe, majeranek i przyprawy. Solimy do smaku. Wszystko dokładnie mielimy blenderem. Jeśli masa jest zbyt gęsta dodajemy parę łyżek wody, w której gotowała się cieciorka. Mieszamy sezam z bułką tartą. Z masy formujemy kotleciki lub kulki i obtaczamy w panierce. Pieczemy na blaszce w temperaturze 180 stopni około 40-50 minut. Możemy podawać na ciepło lub zimno do sałatek. To także świetna przekąska do szkoły czy do pracy – pozostawi nas sytych na długo 🙂  Same kotleciki robi się 15 minut. Potrawa prosta i zdrowa.

 

jesienna dieta dla zdrowia jelit czyli gulasz z dyni :)

IMGP8070

Czas jesieni według medycyny chińskiej to czas przemiany metalu czyli czas wzmożonej aktywności płuc oraz jelita grubego. Ze wszystkich organów podlegającym wszelkim elementom dwa powyższe wydają się najsłabsze.

Dziś dwa słowa o zdrowiu jelita grubego.

W medycynie naturalnej często mówi się, że nasze zdrowie jest wprost proporcjonalne do zdrowia naszej okrężnicy i jest w tym wiele prawdy. Pisałam już o tym wiele razy przy okazji tematów związanych z oczyszczaniem organizmu.

Dziś napiszę o pokarmach, które mogą nam pomóc w zachowaniu w dobrym zdrowiu naszych jelit.

Według medycyny chińskiej dla większości osób z objawami osłabionego jelita grubego zaleca się post, a potem dietę złożoną tylko z warzyw i owoców.

Następnie zaleca się przejść na pełnowartościową dietę roślinną.

Najlepsze pokarmy dla zdrowia naszej okrężnicy to pokarmy ostre- które wspomogą jej oczyszczenie, pokarmy śluzowate- które wspomogą odnowić błony śluzowe oraz oczyszczający błonnik.

Do pokarmów ostrych zaliczamy na przykład: cebulę , czosnek, imbir, chrzan, rzodkiew.

Do pokarmów śluzowatych zaliczamy na przykład: marchew, dynie, kabaczki, brokuły, pietruszka, kapusta, natka pietruszki, trawa pszeniczna i jęczmienna, mikroalgi oraz pokrzywa.

Do pokarmów zawierających błonnik zaliczamy większość owoców oraz warzyw a także otręby zbóż i nasion.

Dziś gulasz z dyni i suszonych pomidorów, który z pewnościom świetnie wspomoże dobrostan naszych jelit 🙂

Składniki:

3 marchewki;

1-2 pietruszki;

2-3 cebule;

2-3 złożone garście pokrojonych cząstek dyni;

1 słoiczek suszonych pomidorów;

3-4 ząbki czosnku;

2-3 gałązki rozmarynu;

1-2 łyżki majeranku;

1 łyżka tymianku;

sól i pieprz;

Odsączamy suszone pomidory z oleju i kroimy drobniutko. Olej wykorzystujemy do duszenia pozostałych warzyw. Marchew i pietruszkę myjemy i kroimy w talarki. Cebulę obieramy i kroimy w paseczki. Rozmaryn siekamy drobniutko. Pokrojoną cebule smażymy w garnku na paru łyżkach oleju z suszonych pomidorów. Kiedy zacznie brązowieć dodajemy pokrojony czosnek i rozmaryn. Smażymy jeszcze z 5 minut i dodajemy marchew, pietruszkę, suszone pomidory oraz majeranek i tymianek. Przykrywamy garnek pokrywką i od czasu do czasu mieszamy. Można dolać więcej oleju z suszonych pomidorów oraz parę łyżek wody aby warzywka się nie przypaliły. Kiedy marchewka będzie na wpół miękka czyli po jakiś 10 minutach wrzucamy do garnka pokrojoną dynie, mieszamy i przykrywamy pokrywką. Potrawy nie wolno gotować za długo bo dynia nie powinna być całkowicie rozgotowana. W zależności od rodzaju dyni i stopnia jej dojrzałości to będzie jakieś 15-20 minut. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podajemy gulasz z kaszą, ryżem lub orkiszowym chlebkiem. To zdrowe jesienne jedzonko 🙂