dieta RAW

jak kompensować sobie smak słodyczy i moje surowe sajgonki :)

Ostatnio o smaku słodkim sporo było i jego przez nas nadużywaniu. Dziś temat pochodny – jak równoważyć pokarmy słodkie. No bo mimo wszystko czasem, czasami nawet z rzadka – jemy je przecież…

Kilka uwag więc poniżej jakie nasze zachowania i nawyki jedzeniowe zmniejszają/zwiększają apetyt na słodkości:

  1. Podczas zbyt częstego spożywania słodyczy (tak, nawet tych „zdrowych” ze sklepu eko) zostaje zaburzona gospodarka wapniowa. Oprócz wielu bardzo daleko idących skutków w zaburzeniu wchłaniania wapnia sytuacja ta powoduje namnażanie się drożdżaków i innych bakterii patogennych. Odpowiednia podaż w diecie produktów bogatych w chlorofil oraz krzem zrównoważą tą nierównowagę. Krzem poprawi wchłanianie wapnia, a chlorofil zwolni tempo namnażania się patogenów. Świetne są tu na przykład algi wakame, sałaty i seler naciowy oraz wszelkie ciemne zielone rośliny liściaste.
  2. Słodycze tańczą magiczny taniec z białkiem (o czym pisałam ostatnio). Aby ograniczyć w diecie słodycze zwróć uwagę na to czy nie jesz za dużo białka odzwierzęcego albo za mało białka roślinnego. Do produktów odzwierzęcych zaliczamy nie tylko mięso ssaków, ryb i ptaków ale także wszelki nabiał. Obie sytuacje bowiem spowodują nadmierne łaknienie smaku słodkiego pustego.
  3. Zbyt duże spożycie smaku słonego także nakręci potrzebę słodyczy. Sól i wszelkie słone pokarmy wywołają ten efekt. Także pokarmy z pozoru nie specjalnie słone, ale będące jednak nośnikiem tego smaku efekt dają podobny. Tu można zaliczyć wszelkie wodorosty morskie, morskie ryby, sery, niektóre marynaty i kiszonki, sos sojowy i temu podobne sosy, miso.
  4. Wreszcie zakwaszenie organizmu także domaga się cukru. Aby doprowadzić do homeostazy organizm odzyskuje zasadowe minerały co prowadzi do ich niedoborów. Te zaś z kolei mogą powodować rozchwianie poziomu glukozy we krwi leżące u przyczyn apetytu na słodycze. I kółko się zamyka 🙂
  5. Najmniej będziemy poszukiwali słodyczy (smaku słodkiego pustego) jeśli zwiększymy w naszej diecie poziom pożywienia roślinnego białkowego. Jedzmy więc dużo roślin strączkowych, warzyw oraz nasion zbóż – im będą one mniej przetworzone – tym lepiej. Z warzyw wybierajmy warzywa o wyraźnym smaku słodkim jak marchew, buraki, dynia, pasternak, bataty.
  6. Jak już kiedyś pisałam kiełkowanie uwalnia smak słodki ze skrobi. Nasze poszukiwanie słodyczy po posiłku ze skiełkowanej skrobi nie będzie już tak intensywne 🙂 Jedzmy więc dużo kiełków wszelakich i produktów z nich zrobionych. Świetny tu jest chleb esseński.
  7. Im dłużej przeżuwamy jedzenie tym mniejsze zapotrzebowanie na cukier. Smak słodki pełny węglowodanów uwalnia się dopiero po dokładnym zmieszaniu ich ze śliną. Wtedy też jest na tyle dobrze odczuwalny przez organizm, że może zaspokoić jego potrzeby słodkości. Kiedy jemy i połykamy pokarm w biegu ? tracimy go.
  8. Wprowadźmy do diety smak gorzki ? to pogromca słodyczy. Używajmy także więcej smaku ostrego i kwaśnego.

Dziś przepyszna leciutka przekąska. W sam raz na upały 🙂 Moje ukochane surowe sajgonki, które po raz pierwszy jadłam w Kambodży. Choć to potrawa rodem z Wietnamu jest 🙂 Leciutkie i pyszne. Kwintesencja zdrowia i pogromca słodyczy też JSkład możemy modyfikować tak aby dostosować do każdej dosha. W wersji dla vata polecam jeść z kremowym sosem koniecznie.

 

Składniki:

10 stron papieru ryżowego;

1 mała marchewka;

1 /2 czerwonej papryczki;

garść suszonych grzybków mun;

1/2 ogórka;

garść listków sałaty;

plaster kapusty pekińskiej;

1/2 awokado;

2 łyżki sezamu;

1 łodyga selera naciowego;

sól;

Sos:

2 łyżki płynnego tahini;

1 łyżka miso shiro (jasnego);

1 łyżka sosu sojowego;

2 łyżki sou z limonki;

1 malutka czerwona papryczka chilli;

2-3 łyżki wody;

1/4 łyżeczki miodu;

Grzybki mun zalewamy lekko osolonym wrzątkiem i odstawiamy na 10-15 minut. Po tym czasie kroimy je w paseczki.W tym czasie robimy sos. Wszystkie składniki sosu blendujemy. Papryczka jest ważna bo sos powinien być ostry ale jej ilość dawkujmy sobie według gustu. Marchewkę, seler naciowy, papryczkę, ogórka i kapustę kroimy w długie, bardzo cieniutkie paseczki. Miąższ awokado kroimy w plasterki.

Płatek papieru ryżowego wkładamy na momencik do miseczki z wodą (w temperaturze pokojowej). Kładziemy mokry płatek na desce i posypujemy nasionkami sezamu. Potem układamy na nim listek sałaty, paseczek grzybka mun, kawałek miąższu awokado i pokrojone paseczki innych warzyw. Zawijamy papier w mały rulonik/pakiecik. Sajgonki maczamy w sosie i zjadamy. Bardzo 🙂

 

 

 

 

 

 

karmimy skórę czyli makaron z cukinii :)

zdrowe odżywianie

Za część naszego wyglądu odpowiedzialne są geny – to oczywiste. Nie zmienimy żadną naturalną miarą cienkich blond włosów na czarne afro, a szarych oczu na zielone. Niemniej nie rozgrzeszajmy się – mamy ogromny wpływ na wygląd naszej skóry i naszych włosów. Zdrowe błyszczące i nie wypadające włosy oraz jędrna, gładka i zdrowa skóra w dużej mierze zależą od nas. Kluczowym czynnikiem jest tu nasza dieta, stan jelit oraz nasze nawyki.

Bardzo często skóra i włosy są bezpośrednim odzwierciedleniem tego co dzieje się w środku. Pokazują one w jakim stanie są nasze jelita oraz pośrednio też inne organy wewnętrzne. To co pokazuje skóra i włosy to tylko czubek góry lodowej – reszta jest ukryta. Niezależnie czy jest to alergia, atopowe zapalenie skóry, wysypka, egzema, przedwczesne zmarszczki, cellulit, trądzik czy inny stan zapalny ze skóra związany dotyczy on nie tylko powierzchni skóry ciała, ale także jego wnętrza – jest obrazem tego co jest w środku. Bardzo często problemy skórne oraz wypadanie włosów są powiązane z problemami trawiennymi, złym wchłanianiem, nietolerancjami, wzdęciami etc. Badania dowodzą, że ponad połowa osób z nawracającym trądzikiem (niezależnie od wieku) ma problemy z zachowaniem prawidłowej flory bakteryjnej co skutkuje ponadto także zaburzeniami trawienia, wchłaniania i wzdęciami.

Udowodniono, że co czwarta osoba mające celiakię lub nietolerancję glutenu ma problemy ze skórą – wysypki, wypadania włosów, podkrążone oczy etc.

To co jemy ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie – także na wygląd skóry i włosów. Pożywienie naturalne, nieprzetworzone termicznie, bogate w mikro i makroelementy, polifenole i antyoksydanty karmi i chroni naszą skórę. Z drugiej strony -nieprawidłowa dieta wywołuje dysbiozy czyli zaburzenia równowagi bakteryjnej oraz jest prostą przyczyną zespołu jelita nieszczelnego. To co nasz organizm powinien usunąć czyli toksyny, resztki pokarmowe, wirusy i bakterię przedostaje się do krwioobiegu zaburzając pracę wielu narządów wewnętrznych oraz wywołując stany zapalne skóry.

Nieprawidłowe odżywianie leży także u podstaw złego wchłaniania i niedożywienia pomimo ogromu przyswajanych kalorii, którego skutkiem jest z jednej strony nadwaga a z drugiej permanentne niedobory.

Co więc powinniśmy robić aby nasza skóra była jędrna i pełna blasku, a nasze włosy – zdrowe i mocne?

Co robimy:

  1. Spożywamy pokarmy o jak największej gęstości odżywczej. Pisałam o tym szczegółowo tutaj:       http://www.izaraczkowska.pl/gestosc-odzywcza-czyli-glazurowana-brukselka-orzeszkami/                                                                                                    Zapewni nam to odpowiednie składniki odżywcze oraz ustrzeże przed zakwaszeniem organizmu, które odciskają piętno na naszej skórze. Pokarmy powyższe zapewnią także gościnne środowisko dla dobrych bakterii w jelitach, naszej skórze i głowie. Plemiona ludzi odżywiające się nieprzetworzoną dietą bogatą w składniki odżywcze nie znają trądziku i cellulitu oraz wielu innych niechcianych przypadłości.
  2. Dostarczamy w diecie odpowiednią ilość tłuszczu omega 3 aby zadbać o procesy energetyczne, oddechowe i odżywcze w skali mikro – czyli w skali naszych komórek. W skali ciut większej spowoduje to iż nasze naczynia krwionośne będą wydolniejsze, lepiej ukrwią skórę i odżywią mieszki włosowe. Wydolniej też dostarczą konieczne składniki odżywcze. Powinniśmy włączyć do diety surowe siemię lniane, olej z siemienia lnianego, orzechy (np. włoskie), warzywa ciemno liściaste, a jeśli jadamy- to także ekologiczne jaja kur oraz mięso wolno żyjących łososi. Plemiona ludzi żywiących się nieprzetworzoną dietą i dostarczające duże dawki omega trzy mają piękne, lśniące i bujne włosy.
  3. Dostarczamy w diecie polifenole, flawonoidy i inne antyoksydanty. Patrz punkt numer 1. Pomoże to wzmocnić procesy obronne codziennie toczące się w naszej skórze (i nie tylko). Powinniśmy włączyć do diety kolorowe surowe warzywa i owoce jak na przykład jarmuż, szpinak, wiśnie, czereśnie, jagody, cytrusy. Skóra ludzi dostarczających powyższe składniki razem z nieprzetworzoną dietą – później się starzeje.
  4. Dostarczamy produktów bogatych w karotenoidy mające kluczowe znaczenie dla zdrowia naszej skóry jako prekursory witaminy A. Jeśli zjemy surowe i nieprzetworzone ciemnozielone, czerwone lub żółte warzywa w obecności zdrowego tłuszczu (np. olej lniany lub/i awokado) nasz organizm sam wytworzy z nich konieczną nam witaminę. Powinniśmy włączyć do diety marchew, buraki, szpinak etc.
  5. Dostarczamy płyny. One oczyszczają i wspomagają usuwanie toksyn także przez skórę. Musimy pamiętać, że świadomie rozpoznajemy pragnienie dopiero wtedy kiedy nasz organizm już jest stanowczo odwodniony. Ciężko po fakcie jest nadrobić straty. Powinniśmy stosować prewencję czyli niewielkie dawki płynów pite podczas całego dnia. Picie to kwestia nawyku.
  6. Dbamy o aktywność fizyczną. Przyspiesza ona nasz metabolizm, poprawia trawienie oraz przyśpiesza pasaż jelitowy. Zwiększa ukrwienie skóry wpływając na polepszenie stanu skóry i włosów.
  7. Używamy ekologicznych środków czystości i kosmetyków. To z czym styka się nasza skóra – przyswajamy. Niezależnie od tego czy jest to dobre czy złe. Szczególnie przykładamy uwagę do sytuacji kiedy mamy do czynienia z katalizatorami wpływającymi na wchłanianie czyli z podwyższoną temperaturą i wodą. Tak więc wszelkie środki do mycia (ciepło + woda) i do opalania (ciepło +woda +pot) powinny być ekologiczne. Środki do prania i do zmywania także. To co nakładamy na skórę po kąpieli lub wysiłku fizycznym też. Na szczególne względy zasługuje owłosiona skóra głowy, skóra w pachwinach i błonach śluzowych, wnętrza naszych dłoni i stóp oraz skóra pod oczami – ponieważ chłonie na potęgę.

Czego robienia nie polecam:

  1. Unikamy zupełnie spożywania cukru. Sprzyja on dysbiozie oraz powoduje rozwój drożdżaków uniemożliwiając prawidłowe działanie układu trawienia. Zakwasza organizm co powoduje wysuszenie, niedożywienie i niedotlenienie naszej skóry. Powoduje wydzielenie insuliny, wpływającej degradująco na włókna kolagenowe w skórze. Skóra osób spożywających cukier o wiele szybciej się starzeje – wiotczeje, traci jędrność i sprężystość oraz ładną barwę poprzez zachodzące w niej reakcje. W skórze osób spożywających słodycze toczą się wieczne procesy zapalne.
  2. Unikamy jedzenia nabiału. On zawsze buduje tkanki ciała – niekoniecznie chciane. Jego spożycie ma wpływ na występowanie cellulitu i trądziku. Jego spożycie zaburza proporcje kwasów tłuszczowych omega 3 do omega 6 i 9 powodując, że komórki przestają być wydolne. Hormony podawane bydłu zakłócają naszą gospodarkę hormonalną powodując zazwyczaj zwiększenie poziomu estrogenu w stosunku do progesteronu. Skutkiem tego jest zatrzymanie wody w organizmie, PMS, opuchnięcia oraz spowolnienie trawienia i gromadzenie się produktów przemiany materii w jelitach co odbiera skórze witalność, jędrność i kolor.
  3. Unikamy alkoholu i kofeiny. Odwadniają i wysuszają skórę powodując jednocześnie zaburzenia elektrolitowe oraz opuchlizny. Skóra osób nadużywających kofeiny lub alkoholu jest czerwonawa lub szarawa, wysuszona oraz totalnie pozbawiona jędrności.
  4. Unikamy glutenu. Nasze zboża nie są zbożami, które jadały nasze prababki. Ich modyfikacje spowodowały, że wiele osób przestało je tolerować. Nietolerancje wpływają na stan całego naszego organizmu. Spożycie glutenu jest także powodem zespołu nieszczelnego jelita, o którym wspominałam wcześniej. Bardzo często spożycie glutenu przyczynia się do przerzedzenia lub wypadania włosów. Powoduje też (podobnie jak cukier) utratę jędrności skóry.
  5. Nie używamy za często mydła i innych kosmetyków „do kąpieli”. Zbyt częste mycie ciała i włosów w mydłach wszelakich pozbawia skórę (także głowy) jej warstwy ochronnej i zmienia na kilka godzin jej ph. Tego stanu nie da się zastąpić smarując się balsamami lub innymi mazidłami – szkoda skóry, czasu i pieniędzy. Nie jesteśmy aż tak brudni! Używajmy mniej kosmetyków, a więcej letniej wody i olejków.

 

Z punktu widzenia ajurwedy problemy ze skórą są powiązane z dosha pitta. Oto co robić aby im zapobiegać:

http://www.izaraczkowska.pl/tag/dieta-dla-pitta/

Tutaj jak łagodzić:

równoważenie dosha pitta i deser czekoladowo-jagodowy z nasion chia 🙂

Dziś karmimy skórę. Jemy makaron z cukinii z awokado, pesto i suszonymi pomidorami.

Potrawa będzie łagodziła dosha vata. Będzie ona obojętna dla pitta – jeśli zmniejszymy ilość pomidorów. Będzie obojętna dla kapha jeśli zmniejszymy ilość i orzeszków awokado.

 

Składniki:

2 młode cukinie;

1 awokado;

6-7 pomidorów suszone w zalewie olejowej;

1 pęczek bazylii;

1 ząbek czosnku;

4 łyżki oliwy z oliwek (vata) lub oleju lnianego (pitta, kapha);

4 łyżki pestek słonecznika;

2 łyżki orzeszków nerkowca;

suszone płatki pomidorowe (opcjonalnie);

sól i pieprz;

Cukinie strugamy obieraczką do warzyw na długie paseczki. W garnku zagotowujemy wodę. Cukinie umieszczamy w siteczku nad wodą i gotujemy ją pod przykryciem na parze około 10 minut. Dajemy na talerzyk. Suszone pomidory i awokado kroimy na drobne cząsteczki i dodajemy do cukinii. Pestki słonecznika i orzeszki prażymy parę minut na patelni aż nabiorą kolorku. Bazylię, czosnek, pestki słonecznika, oliwę i 3-4 szczypty soli blendujemy na gładką masę. Jeśli wyjdzie za gęsta dodajemy parę łyżek wody. Sos mieszamy z warzywami. Posypujemy orzeszkami i płatkami suszonych pomidorów. Zdrowego smacznego 🙂

 

co jeszcze ma wpływ na równowagę kwasowo-zasadową czyli warzywna tortilla z orzechowym pesto :)

IMGP9242

Pisałam już nie raz o istotności zachowania równowagi kwasowo-zasadowej w naszym organizmie. Wiemy jak ważne jest aby nasz organizm był lekko zasadowy aby móc równoważyć nie tylko kwasotwórcze skutki złej diety ale także kwasotwórcze działanie stresu oraz braku ruchu.

Najważniejsza jest tu odpowiednia dieta. Jedzenie dużej ilości nieprzetworzonych i świeżych warzyw i owoców a także kiełków oraz alg.

Poniżej wklejam link do listy produktów mniej lub bardziej alkalizujących lub zakwaszających organizm:

http://www.izaraczkowska.pl/kasza-brokulami-pod-beszamelem-razem-lista-produktow-alkalizujacych/

Wszyscy wiemy, że o zakwaszenie nie trudno i wszyscy znamy jego niefajne konsekwencje. Jednak nie wszyscy wiemy, że nie tylko odpowiednią dietą można harmonizować naszą równowagę kwasowo-zasadową.

Chciałam dziś tu podać parę prostych sposobów i praktyk na uczynienie naszego organizmu bardziej zasadowego.

1.Namaczaj przed gotowaniem, przetworzeniem lub zjedzeniem pełne zboża i rośliny strączkowe oraz wszelkie orzechy a także nasiona.Proces kiełkowania zachodzący w nasionkach, pestkach i orzechach powoduje, że stają się one bardziej alkaliczne. Ja zazwyczaj namaczam przed zjedzeniem wszelkie orzechy i strączkowe na noc.

2.Dokładnie przeżuwaj pożywienie. Nasza ślina ma odczyn mocno alkaliczny. Im mocniej i dokładniej będziemy przeżuwać węglowodany tym lepiej zachowamy równowagę organizmu.

3.Bądź aktywny. Aktywność fizyczna popełniana regularnie zwiększa poziom tlenu oraz odpowiednio rozprowadza go po naszym organizmie. To brak tlenu powoduje zakwaszanie a jego obecność – odkwasza.

4. Nie najadaj się „do pełna”. Nieprzejadanie się, a w szczególności spożywanie jak najmniejszej ilości produktów odzwierzęcych oraz prawidłowe łączenie pokarmów powoduje, że tlen nie jest zużywany przez nas w tak dużych ilościach. Naturalne procesy przetwarzania, oczyszczania i wydalania z ciała toksyn pozostałych z nadmiaru pożywienia, złych połączeń pokarmowych lub z kwasu moczowego powstałego w wyniku nadmiaru spożycia produktów odzwierzęcych pochłaniają duże ilości tlenu. Jeśli nasz dieta jest uboższa trawienie jest skuteczniejsze i nie trzeba po nim sprzątać a podaż tlenu w ciele jest większa. Tlen zaś skutecznie przeciwdziała zakwaszaniu organizmu.

5. Głęboko oddychaj. Głębokie i spokojne oddechy nie tylko dostarczają ciału tlenu ale i uspokajają. Przeciwdziałają stresowi, który jest czynnikiem mocno zakwaszającym organizm.

6. Akceptuj i bądź wdzięczny. Wszystko jest ze sobą połączone. Nasza postawa, umiejętność akceptacji rzeczywistości, zgoda na to czego zmienić nie możemy i wdzięczność za to co mamy ma wpływ na nasze zdrowie – nie tylko psychiczne. Poczucie, że świat jest taki jak powinien być i rozumienie, że jesteśmy jego częścią rodzi spokój. Pozwala łagodniej przechodzić stres jaki niesie z sobą nasza codzienność oraz przeciwdziałać jego ewentualnym skutkom. Rozwijanie samoświadomości i poszukiwanie własnej duchowości jest koniecznym fundamentem do budowania zdrowia i harmonii na każdym poziomie.

Dziś tortilla z surowymi warzywami i gęstym kremowym sosem z orzechów nerkowca i pietruszki.

Potrawa z przewagą surowizny – świetna na wiosnę. Nadaje się na drugie śniadanie lub kolację.

Danie będzie miało właściwości zależne od zastosowanych warzyw. Pasta natomiast będzie łagodzić dosha vata oraz zaburzać dosha pitta i kapha.

Składniki:

1 tortilla;

1/2 marchewki;

4 -6 liści szpinaku;

1/4 czerwonej papryki;

1/2 ogórka;

3-4 łyżki kukurydzy;

1 garść orzechów nerkowca;

1 ząbek czosnku;

1 pęczek natki pietruszki;

4-5 łyżek oliwy z oliwek;

sól;

Orzechy zalewamy w miseczce wodą i odstawiamy na minimum godzinkę ( lepiej na dłużej). Marchewkę, ogórek i paprykę kroimy w długie paseczki. Liście szpinaku szatkujemy.

Kiedy orzeszki namokną odlewamy wodę. Wrzucamy do orzeszków obrany czosnek, 2 szczypty soli, pokrojoną natkę pietruszki i wlewamy oliwę – wszystko miksujemy na gładką masę.

Pastą smarujemy grubo tortillę. Na wierzchu układamy marchewkę, paprykę, ogórek i szpinak. Posypujemy wszystko kukurydzą. Zwijamy tortillę w rulonik i gotowe. W wersji RAW zamiast tortilli używamy dużego liścia sałaty. Zielonego smacznego 🙂

 

 

wiosenna dieta czyli moje ślimaczki :)

IMGP9057

Wiosną wszystko się zaczyna, odnawia. Wszystko ożywa. Wiosna to aktywność, to wzrost, ekspansja, energia, kreatywność i ekspresja.

To czas kiedy należy szczególnie zadbać o swoje ciało.

To czas przemiany drzewa kiedy najbardziej aktywne organy to wątroba i pęcherzyk żółciowy. Najlepszy w roku czas na post i oczyszczenie. Najlepszy czas na raw food.

Na wiosnę powinniśmy jeść mniej i diametralnie zmienić jadłospis aby oczyścić ciało z resztek ciężkiego zimowego pożywienia i nagromadzonych toksyn.

Szczególnie ważne o tej porze roku są produkty świeże, lekkie i surowe czyli zielenina wszelaka, zioła, kiełki, nowalijki, trawa jęczmienna i pszeniczna. To produkty wznoszące naszą energię w odróżnieniu od ciężkich zimowych dań, które kierowały ją w dół i do środka. To też produkty polecane przez ajurwedę i jogę w diecie sattwicznej – oczyszczającej i wspomagającej jogę oraz wszelkie praktyki duchowe.

Najlepsze wiosenne smaki to słodki i ostry.

Smak słodki to smak prostych dań z węglowodanów złożonych jak na przykład zboża, rośliny strączkowe oraz wszelkie nasiona. Smak słodki pogłębia kiełkowanie dlatego też na wiosnę szczególnie chętnie powinniśmy jeść wszelkie kiełki. Tego typu potrawy maja mocne działanie odnawiające ale także wychładzające szczególnie dla osób o konstytucji vata. Dla osób o przewadze tej dosha polecam jednocześnie zwiększyć ilość smaku ostrego, zdrowych tłuszczów oraz kasz w diecie. Więcej o tym napiszę w następnym wpisie bo temat wychładzania organizmu jest dość szeroki i bardzo ważny.

Smak ostry to smak ostrych ziół i niektórych warzyw jak na przykład imbir, chrzan, czarny pieprz, pieprz cayenne, cebula, czosnek, koper, kminek, anyż, ostra papryka, cynamon, rozmaryn, majeranek, liść laurowy, bazylia.

Najlepiej na wiosnę sprawdzają się połączenia smaku słodkiego i ostrego.

Dobrze też zrobi nam dodanie ciut smaku gorzkiego szczególnie w czasie przeprowadzania diet oczyszczających. To smak charakterystyczny na przykład dla sałaty, mniszka, cykorii, lucerny czy selera naciowego.

Wiosną gotujemy dania stanowczo krócej ale w wyższej temperaturze. Dobre wiosenne sposoby obróbki to blanszowanie, gotowanie na parze, szybkie obsmażanie, krótkie duszenie, krótkie gotowanie w szybkowarze.

Rezygnujemy w tym czasie z dań ciężkich i tłustych oraz długo gotowanych, sycących potraw.

Zwracamy się w kierunku kuchni wegańskiej lub lekkiej wegetariańskiej. Jednak osobiście polecałabym zrezygnować w tym czasie z nabiału. Zaburzy on nasze oczyszczanie i niepotrzebnie obciąży organizm odbierając energię procesom regeneracji i odnowy. Nabiał jedzony w czasie przesilenia zimowo-wiosennego przyczynia się także do gromadzenia się nadmiaru śluzu w ciele co może skutkować seriami zbędnych przeziębień.

W tym czasie szczególne znaczenie mają soki warzywne. Razem z surowym jedzeniem wspomagają one oczyszczenie wątroby. Na szczególną uwagę zasługują soki z marchwi  i buraków, które można wspomóc dodatkami soku z dyni, z natki pietruszki, ze szpinaku lub z selera naciowego.

Z bardziej subtelnego punktu widzenia wątroba ?organ, który jest przypisany wiośnie i wiosennemu oczyszczaniu jest organem odpowiadającym za nasze emocje. Za nasz gniew i złość.

Ludzie mający wątrobę oczyszczoną, w dobrej kondycji są kreatywni i dynamiczni. Cechuje ich wysoki poziom energii. Są cierpliwi, tolerancyjni i elastyczni.

Nieoczyszczona, zaburzona wątroba przejawia się bardzo wyraźnie w naszym zachowaniu powodując okazywanie mocnych emocji, wybuchów gniewu i złości. Osoby z zaburzoną wątrobą oscylują pomiędzy napadami wściekłości a nadmiernej wesołości, między wiecznym zmęczeniem a obsesyjnym pracoholizmem. Takie osoby są niecierpliwe i małostkowe.

W okresie wiosennym aby wzmocnić oczyszczanie dobrze jest pić napary z ziół. Polecam herbatkę z korzenia mniszka i korzenia łopianu o silnym działaniu odtruwającym a także napar z cykorii i mięty pieprzowej.

Dziś tłusty czwartek więc musi być jakaś słodkość. To moje ślimaczki, które „ratują mi życie” kiedy mam ochotę na coś słodkiego, zdrowego i szybkiego 🙂

Ślimaczki są w dwóch wersjach. Pierwsza na tortilli – bardziej sycąca i spokojnie nadająca się na małe drugie śniadanie. Druga wersja wpisuje się w dietę raw – na samej sałacie. Obie polecenia godne 🙂

Potrawa będzie lekko zaburzać dosha pitta i kapha. Polecam dla dosha vata.

 

Składniki:

6-7 ładnych liści sałaty masłowej;

1 tortilla;

3 łyżki masła migdałowego lub orzechowego;

2 łyżki płynnego miodu lub syropu z agawy;

Umyte i osuszone listki rozkładamy na płasko i wycinamy twardą końcówkę szypułki lodyzki aby można je było bez problemu rolować. Tortillę i smarujemy cienko masłem orzechowym i polewamy cieniutko paseczkami miodu. Układamy na tym 2-3 listki sałaty bez szypułek i zwijamy w ciasny rulonik. Końcówki rulonika smarujemy masłem orzechowym aby lepiej się sklejały.

Pozostałe liście sałaty także ostrożnie smarujemy masłem orzechowym i polewamy miodem. Zwijamy a końcówkę rulonika sklejamy ciut większą ilością masła orzechowego.

Wszystkie ruloniki tniemy w paseczki o wysokości 1-1,5 cm. Układamy na talerzu. Można ich zewnętrzne części obtoczyć dodatkowo w maśle orzechowym i w sezamie.

Przekąska na małego głoda w 5 minut 🙂

 

 

 

 

 

leciutka jak piórko… zupa krem z awokado :)

IMGP4366

Wiosna przyszła. To czas wewnętrznego oczyszczania po zimnych miesiącach. To też dobry czas aby zadbać o naszą wysuszoną i poszarzałą skórę po zimie. Wiosenna dieta z dużą ilością chlorofilu sprawi, że skóra szybko odzyska blask. Aby jednak zadbać o nawilżenie  – sięgam po olej lniany i awokado.

Awokado należy do smaku słodkiego a jego natura jest lekko ochładzająca. Z punktu widzenia medycyny chińskiej awokado powinniśmy jeść głównie późnym latem. Osobiście często i na wiosnę wykorzystuję jego niesamowite nawilżające właściwości.

Awokado w diecie nie powinniśmy traktować jak owoc ani jak warzywo ale jak najlepszej jakości tłuszcz. Powinniśmy je więc łączyć z pokarmami na zasadach obowiązujących tłuszcze. Jego energia kaloryczna pochodzi głównie z zawartych w nim kwasów tłuszczowych. Awokado składa się aż w 64% z nienasyconych kwasów tłuszczowych. Nasz organizm ich bardzo potrzebuje a sam nie jest w stanie ich wytworzyć. Są one kluczowe w przemianach tłuszczowych w organizmie człowieka. Mają wpływ na krzepliwość krwi oraz na zdrowie naszych żył. Dzięki wspomaganiu prawidłowego działania gruczołu tarczycy i nadnerczy wzmacniają naszą odporność i pomagają dostarczyć nam nowej energii. Wspomagają funkcjonowanie układu nerwowego oraz naszego mózgu. Awokado zawiera duże ilości lecytyny, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania mózgu. Pomaga stanąć na nogi w okresach przesilenia zarówno zimowego jak i letniego. Z punktu widzenia medycyny chińskiej awokado buduje krew i wspomagają aspekt Yin.  Odnawia też i harmonizuje naszą przepracowaną wątrobę oraz nawilża jelita i płuca. Ja jednak najbardziej je cenie za wspaniałe nawilżanie i odnowienie mojej skóry 🙂 Oprócz kwasów tłuszczowych jest awokado bogatym źródłem witaminy B2. Te połączenie zapewnia nam zdrową i młodszą cerę oraz błyszczące włosy. Wpływa na spłycenie zmarszczek i na poprawienie napięcia naszej skóry. Przeciwdziała tłustej skórze na czole i nosie (strefa T), tłuszczakom oraz pękaniu skóry w kącikach ust. Przeciwdziała ono też suchej i łuszczącej się skórze, egzemie oraz problemom z paznokciami.

Awokado to świetny pełnowartościowy pokarm także dla dzieci. Jest to też jeden z pokarmów zalecanych przy wszelkich praktykach duchowych oraz medytacji i koncentracji.

Leciutka i puchata  zupa z awokado o smaku grzybów jest świetna dla pitta i vata. Wprawdzie awokado ma właściwości lekko ochładzające ale zawartość dobrej jakości tłuszczu łagodzi ten aspekt. Dla pitta nie powinno dodawać się czosnku i zmniejszyć ilość cebulki. Kapha może też czasem pozwolić sobie na tę zupę ponieważ powinna jeść ona surowe pokarmy. Jednak powinna dodać do zupy więcej czosnku i czarnego pieprzu łagodzących tłustość awokado.

Składniki:

2 dojrzałe owoce awokado;

1 duża cebula;

3-4 pieczarki;

1 suszony prawdziwek;

1-2 ząbki czosnku;

1 łyżeczka miodu;

1-2 łyżki ghee;

1 łyżeczka soku z cytryny;

1-2 łyżka sosu sojowego;

sól i czarny pieprz do smaku;

około 2/3 – 1 szklanki przegotowanej chłodnej wody;

Kroimy cebulę i pieczarki. Kruszymy prawdziwka. Na ghee podsmażamy cebulę aż nabierze kolorku a potem wrzucamy pieczarki i pokruszone części prawdziwka. Podsmażamy razem aż stracą nadmiar wody. Awokado przekrajamy na pół wydłubujemy pestkę i wyjmujemy łyżeczką miąższ do miski. Następnie wrzucamy do tej miski podsmażoną cebulę i grzybki oraz czosnek, miód, wlewamy sos sojowy i sok z cytryny. Blendujemy wszystko na gładką masę dolewając po trochę wodę. Konsystencja powinna być raczej gęsta ale baaardzo leciutka i puszysta. Awokado i pieczarki  są różnej wielkości więc trudno dokładnie sprecyzować ile wody należy dolać – musicie sami sprawdzić 🙂 Doprawiamy solą i pieprzem. Jemy bez podgrzewania w temperaturze pokojowej lub lekko ochłodzone w lodówce. Ta pół surowa zupa jest dobrym wprowadzeniem do diety RAW jaką polecam w okresie lata. Świetna, zdrowa potrawa na leciutką kolację lub obiad w ciepły dzień. Gotowa w 15 minut 🙂