dosha

ajurwedyjska wiosna i zupa tom kha z warzyw i grzybów :)

Wiosna. Zakwitła i pozieleniała że hej! Poranki i noce jeszcze zimne, ale dnie ciepłe się zdarzają i słoneczne czasem. Cudnie.

No właśnie… ale nie dla wszystkich. W czasie takich – bądź co bądź – drastycznych zmian pogodowych, zmian pór roku z zimnej na ciepłą bardzo często czujemy się zmęczeni i zniechęceni. Mamy wrażenie, że nie nadążamy – mimo chęci najlepszych.

Teraz następuje czas kiedy nasz organizm pokazuje nam, z pewnym opóźnieniem, dokładnie to w jaki sposób w zimniejszych porach go traktowaliśmy. Teraz wychodzą wszystkie nasze grzeszki dietetyczne i skutki nawykowych zachowań. Teraz też najdotkliwiej czujemy niedobory i toksemię, które sobie fundowaliśmy w ostatnim roku. Tak karma. Dosłownie 🙂

Zaczyna się bardziej dynamiczna i intensywna pora roku, kończy statyczna i spokojna. Zmiany te wymagają zmiany diety, zmiany smaków i nawyków.

Pisałam już o tym tutaj:

wiosenna dieta czyli moje ślimaczki 🙂

I tutaj:

wiosenne menu czyli… lubimy sałatki!

Z punktu widzenia ajurwedy cechy wiosny to wilgoć, ciepło, łagodność i oleistość. Nadmiar dosha kapha rozpuszcza się i musi znaleźć ujście. Jeśli zaburzaliśmy tą dosha wcześniej – poczujemy to właśnie teraz. Wszystkie więc osoby z nadmiarem dosha kapha będą się teraz zaziębiać i pociągać nosem. Nadmiar tej dosha może też o tej porze roku powodować alergie i katary sienne. Nadmiar dosha kapha bowiem leży u podstaw alergii – także tych sezonowych.

Osoby typu pitta i vata znosić będą wiosnę znacznie lepiej jeśli nie są także zaburzone kapha.

Niezależnie od przejawiającej się w nas konstytucji wiosna to bardzo dobry czas na oczyszczanie lub posty. Powodują bowiem one oczyszczenie organizmu z nadmiaru kapha poprzez co zawsze zapobiegać alergią, zaziębieniom wszelakim oraz nadwadze. Tygodniowa dieta oczyszczająca w tym okresie spowoduje, że łatwiej nam będzie się przestawić. Polecam teraz wszelkie diety warzywne – z dużą podażą mikroelementów, witamin i antyoksydantów. Im bardziej gęsta odżywczo – tym lepiej.

To także świetny czas na picie świeżych soków warzywnych przed posiłkami. Soki warzywne pozbawione błonnika są łatwo wchłaniane i mogą w relatywnie krótkim okresie pokryć sporo niedoborów, które zafundowaliśmy sobie zimą. Koktajle warzywne dobre są również, niemniej obecność błonnika spowoduje pewne upośledzenie wchłaniania. Nie znaczy to, że błonnik jest zbędny – wręcz przeciwnie. Jednak w okresie kiedy chcemy szybko nadrobić niedobory, powinniśmy sięgać po sok, a błonnik spożywać w pewnym odstępie – najlepiej w warzywach liściastych z całym bogactwem chlorofilu.

Soki owocowe też są dobre choć stanowczo w mniejszych ilościach – ze względu choćby na ich wychładzające działanie. Z owoców najlepszy o tej porze roku jest sok jabłkowy.

Jeśli mamy łagodzić dosha powodującą alergie, zaziębienia i katary, w tym okresie trzeba by było szczególną uwagę zwrócić na smaki oraz potrawy pobudzające kapha. Niewskazane jest używać teraz smaków cierpkich, słodkich (pustych) i słonych. Niewskazane jest jeść na wiosnę potraw ciężkich i tłustych oraz smażonych. Niewskazane jest jeść i pić zimne (z lodówki) potrawy oraz napoje. Niewskazane jest jedzenie produktów mlecznych (wszelkich rodzajów) – szczególnie na śniadania.

Do picia polecam ciepłą (nie wrzącą) wodę z łyżką dobrej jakości, nieprzegotowanego miodu.

Jeśli mamy jednak za sobą oczyszczanie lub krótki post, a nasze samopoczucie nadal kuleje można sięgnąć po rasajana. W tym wypadku polecam najprostszą i wszystkim znaną – vatatapika. Ajurweda jako jedną z najbardziej podstawowych rasajana uznaje działanie powietrza i słońca właśnie. Kojarzycie sanatoryjne leżaczki, kocyki i słoneczko? To właśnie to 🙂

Nie trzeba od razu jechać do Ciechocinka – wystarczy wyjść na dwór kiedy świeci słońce, położyć się na leżaczku, okryć ciepłym kocykiem po szyję – jeśli dzionek jeszcze niezbyt letni jest i wystawić twarz do słońca. Do tego książka na przykład. Nie powinniśmy jednak spać na leżaczku owym ponieważ spanie w dzień aktywuje dosha kapha, a tego staramy się unikać. Spokój, słońce i powietrze zrobią swoje – zatrzymają, uspokoją, a jednocześnie w rezultacie – dostarczą energii.

Dziś zupa – świetna dla łagodzenia kapha. Zupa ta – tom kha – występuje w setkach odmian w Azji. Najbardziej lubię jej połączenie z grzybami lub pomidorami. Dziś te pierwsze 🙂

Składniki:

10 liści kafiru;

2 łodygi trawy cytrynowej lub 2 łyżki pasty z trawy cytrynowej;

2 cm kłącza imbiru (lub galangi);

1 limonka;

1 cebula;

1/2 pęczka kolendry (opcjonalnie);

1 ząbek czosnku;

1 papryczka chilli (ilość wg uznania);

2-3 grzyby shitake (suszone);

4-5 boczniaków (świeże);

1 łyżeczka przecieru pomidorowego;

garść liści szpinaku (lub kapusty chińskiej lub pak choi);

1/2 marchewki;

1/2 pietruszki;

1/2 szklanki gęstego mleka kokosowego;

2 łyżki shiro miso (lub sosu sojowego);

2 łyżki oleju sezamowego;

1 łyżeczka cukru trzcinowego;

Boczniaki kroimy w paski, cebulę w piórka. Marchew i pietruszkę kroimy w słupki. W plasterki kroimy papryczkę chilli, kolendrę, czosnek i imbir. Jeśli mamy łodygi trawy cytrynowej trzeba je zmiękczyć kilkoma uderzeniami i rozkroić wzdłuż aby puściły smak. Liście szpinaku kroimy w duże kawałki. W garnku rozgrzewamy olej sezamowy. Dorzucamy liście kafiru, cebulkę, grzyby, marchew, pietruszkę, imbir, chilli, czosnek, trawę cytrynową i smażymy mieszając 5 minut. Wszystko zalewamy 1 litrem wody i gotujemy 10 minut. Dodajemy liście szpinaku, mleko kokosowe, przecier pomidorowy i cukier trzcinowy. Gotujemy jeszcze 5-8 minut. Po zdjęciu z ognia dodajemy sok z limonki i miso. Jeśli użyliśmy trawy cytrynowej i liści kafiru wyławiamy je przed podaniem zupy. Posypujemy kolendrą.

Bardzo aromatyczna, a prosta zupa. Życzę smacznego 🙂

 

rasajana czyli ajurwedyjska terapia odmładzająca i koktajl migdałowo-kokosowy :)

 

Rasyana to według Caraka Samhity „ta, która zapobiega starzeniu i niszczy choroby”. Rasa znaczy esencja a ayana to to co przenika do wnętrza. Jest więc ajurwedyjska rasayana wszystkim tym co przenika do naszego wnętrza budując esencję, energię witalną odżas, tego kim jesteśmy zarówno na poziomie fizycznym jak i bardziej subtelnym.

Aby doprowadzić do powstawania odżas, odnowienia komórek i tkanek musimy zapewnić przede wszystkim dobre funkcjonowanie naszego metabolizmu, zapewnić odpowiednią ilość hormonów i enzymów. Odżas powstaje w trakcie procesów anabolicznych dlatego też ajurweda zwraca szczególną uwagę na zrównoważenie ich w stosunku do procesów katabolicznych – szczególnie w wieku starszym. O wszystkie powyższe dbają właśnie rasajana.

Według Caraka Samhity rasajany stosowanie właściwie zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się, pozwalają zachować młodość ciała i ducha, poprawiają wygląd skóry, włosów, organów wewnętrznych, organów ruchu, zmysłów oraz pamięć i intelekt medhya.

Zwiększa się też odporność, energię życiową prana, żywotność ayus, samopoczucie i ajasrika jakość życia. Jednak w rozumieniu ajurwedyjskim stosujemy rasayana aby nasza długowieczność i świetne zdrowie przysłużyły się do czynienia dobra dla innych, szerzeniu mądrości oraz szeroko rozumianej ahimsy (niekrzywdzenia).

Rasajana przeważnie to zioła, lecz nie tylko. To także pewne formy naszej aktywności jak na przykład ćwiczenie jogi lub braku aktywności jak na przykład medytacja. Także pewne określone elementy naszej diety oraz nasze zwyczaje uznawane są przez ajurwedę za rasajana – oczywiście jeśli na te miano zasługują… Zazwyczaj bowiem to właśnie dieta i nasze zwyczaje najmocniej i najszybciej nas niszczą…

Nie można jednak przeprowadzać terapii rasajana zawsze.

Według ajurwedy nasze niedobory, ama toksyny i mala odpady przemian powstają jako produkt uboczny metabolizmu i trawienia oczywiście w korelacji z nieprawidłową dietą. Ich kumulacja w ciele zaburza dosha i leży u podstaw chorób ciała i umysłu. Na początku więc należy przeprowadzić według ajurwedy szereg zabiegów oczyszczających sodhana jak na przykład purvakarma, pancakarma czy dieta oczyszczająca. Potem zaś wprowadzić odpowiednią dietę i zabiegi paścatkarma równoważące dosha, dbające o mocny ogień trawienny jatharagni oraz wspomagające niegromadzenie toksyn. Wtedy też dopiero można stosować z powodzeniem rasajana. W innym przypadku – kiedy zastosujemy rasajana na nieoczyszczone ciało pogłębi to jedynie ilość ama toksyn i mala odpadów przemian pogarszając nasz stan. No nie ma tu drogi na skróty niestety.

W dalszych postach opiszę kilka rasajana i o zabiegach oczyszczających także będzie.

Dziś najprostsza, codzienna rasajana w postaci koktajlu podana. Powinna wzbogacić dietę każdego z nas. Śmiesznie prosta i smaczna 🙂

 

Składniki:

2/3 szklanki mleka kokosowego;

7 migdałów bez skórki;

7 rodzynek;

1 kopiasta łyżeczka Chyawanprash;

1 szczypta cynamonu;

Mleko kokosowe można zastąpić mlekiem od szczęśliwej krówki – jeśli je pijacie.

Dżemik Chyawanprash sam w sobie jest rasajana. To połączenie wielu najważniejszych ziół indyjskich na bazie amli – indyjskiego agrestu (który sama w sobie rasajana też jest). Można go kupić w sklepie internetowym z artykułami azjatyckimi lub w dobrych sklepach ze zdrową żywnością.

Migdały i rodzynki zalewamy mlekiem kokosowym. Odstawiamy na noc. Rano dodajemy dżemik Chyawanprash i dokładnie, dość długo blendujemy. Powinno wyjść puszyste i jednorodne. Posypujemy cynamonem.

Polecam szczerze powtarzać codziennie 🙂

 

potrawy późnego lata i sabji mung dal :)

zdrowe odżywianie, dieta roślinna

Nieraz już pisałam o tym jaka dieta jest dobra na jesień. Jakby były jakieś wątpliwości podaję poniżej linka do wpisu na ten temat:

http://www.izaraczkowska.pl/piata-pora-roku-sloneczne-curry-dyni-soczewicy/

i tu:

http://www.izaraczkowska.pl/zupa-kokosowa-kukurydzy-orzechow-nerkowca-czyli-lato-dobiega-konca/

Aby było prościej wrzucę w tym miesiącu kilka przepisów na zdrowe wegańskie potrawy dostosowane do bieżącej pory roku – pory późnego lata.

Będą to potrawy pomagające przejść łagodnie od intensywności, energii (yang) lata do większej pasywności (yin) nadchodzącej chłodniejszej pory roku.

Jedzenie w tym okresie jest szczególnie ważne ponieważ zbuduje (lub nie) stabilny poziom energii dla całego organizmu na czas jesieni i zimy. Czas kiedy wyjątkowo dotkliwie czujemy niedobory energetyczne, wieczne zmęczenie i obniżony nastrój.

Postaram się o takie, które po drobnych modyfikacjach nie zaburzają żadnej dosha.

Dziś jedna z tradycyjnych potraw ajurwedyjskich czyli sabji (sabdżi) – indyjski warzywny gulasz. To danie z kuchni ulicznej Bombaju – jedno z typowych dań indyjskich. Serwowane jest na setki sposobów. Zazwyczaj jako danie warzywne lub warzywne z dalem lub warzywne z dalem i ryżem. Dal (dhal, daal) to po prostu wszelkie rośliny strączkowe.

Znam wiele przepisów na sabji. Jako że jest to proste danie jednogarnkowe świetnie wpisuje się w okres końca lata, okresu dojo oraz początku jesieni.

Dziś dostosowany do pory „babiego lata” – wegańskie sabji mung dal z fasolki mung i dyni.

Składniki:

1 szklanka fasolki mung;

2 szklanki wody;

1 niewielka dynia hokaido;

2 ziemniaki;

1 marchewka;

1 cebula;

2 pomidory;

1 szklanka gęstego mleka kokosowego;

posiekane listki kolendry lub pietruszki;

2-3 łyżki oleju kokosowego;

1 łyżeczka nasion czarnej gorczycy;

1 łyżeczka nasion kolendry;

1 łyżeczka nasion kuminu;

1 łyżeczka kurkumy;

1 łyżeczka asofetydy (opcjonalnie);

1 łyżeczka garam masala;

1/5 lub więcej łyżeczki pieprzu cayenne;

1 łyżeczka soli;

Do tego przepisu najlepiej kupić mung dal łuskany czyli w połówkach już bez skórki. Jest on bardzo lekkostrawny jak na warzywa strączkowe, a białko z niego w połączeniu z warzywami jest łatwo przyswajalne. Nie zaburza także dosha vata. Można go kupić w sklepach z orientalną żywnością albo na allegro.

zdrowe odżywianie

Jeśli nie mamy fasolki mung łuskanej używamy zwykłej ale wtedy należy namoczyć ją na noc. Łuskanej moczyć nie trzeba.

Garam masala to ajurwedyjska podstawowa mieszanka słodkich przypraw – świetna na tę porę roku. Do kupienia tam gdzie mung dal.

Dynie wydrążamy. Miąższ kroimy w dość spore kawałki około 1,5-2 cm. Marchewkę i pomidory kroimy w plasterki. Cebulkę drobniutko. Ziemniaki w kostkę podobną do dyni. W garnku roztapiamy 2 łyżki oleju kokosowego i wrzucamy pokrojoną cebulkę. Smażymy mieszając aż zbrązowieje lekko 5-8 minut. Potem dorzucamy pokrojone marchewkę i ziemniaki. Dusimy mieszając 5-8 minut. Dorzucamy dynię, pomidory, fasolkę mung (jeśli w całości to wodę, w której się moczyła wylewamy). Dolewamy wodę i mleko kokosowe. Dodajemy łyżeczkę soli i zamykamy pokrywką. Gotujemy co jakiś czas mieszając około 25-30 minut. Pod koniec gotowania warzyw na osobnej patelni robimy masala. Roztapiamy łyżkę oleju kokosowego. Wrzucamy do masala przyprawy w kolejności – od najgrubszych do najdrobniej zmielonych. Czyli po kolei kumin i kolendra – mieszamy minutkę, dodajemy gorczycę – mieszamy minutkę, dodajemy garam masala, asofetydę i pieprz cayenne. Mieszamy i przelewamy zawartość patelni do garnka z warzywami. Chwile mieszamy. Podajemy na gorąco posypane natką pietruszki lub listkami kolendry. Świetne, aromatyczne danie na tą porę roku. Smacznego 🙂

właściwości smaku czyli warzywna tarta na spodzie z orzechów i pestek z grillowanym bakłażanem i papryką :)

IMGP3756

Chciałabym napisać dwa słowa o tym jak działają smaki i jaką siłę z sobą niosą.

Ajurweda rozpoznaje sześć smaków : słodki, słony, ostry, kwaśmy, gorzki i cierpki.

Dla porównania na przykład medycyna chińska rozpoznaje pięć smaków: słodki, słony, ostry, kwaśmy, gorzki. W medycynie chińskiej smak cierpki i gorzki łączą się, zaś smaki rozpatruje się ciut szerzej niż to ma miejsce w ajurwedzie. Ale dziś ajurweda 🙂

Z punktu widenia ajurwedy smaki oddziaływują na nasz organizm poprzez cechy, które je charakteryzują:

  1. rozgrzewający – wychładzający;
  2. ciężki – lekki;
  3. wilgotny – suchy;

Smak słodki jest: wychładzający, ciężki, wilgotny;

Smak słony jest: rozgrzewający, ciężki, wilgotny;

Smak kwaśny jest: rozgrzewający, lekki, wilgotny;

Smak ostry jest: rozgrzewający, lekki, suchy;

Smak gorzki jest: wychładzający, lekki, suchy;

Smak cierpki jest: wychładzający, ciężki, suchy;

Już sama ta wiedza pozwala przypuszczać jak na nasz organizm bedzie działało określone jedzenie. Oczywiście należałoby znać wcześniej choć mniej więcej swój typ konstytucyjny.

Działanie rozgrzewające i w opozycji wychładzające polega na zwiększaniu i zmniejszaniu gorąca w organizmie. Te dwie właściwości są mocno związane z naszym agni (ogniem trawiennym) i mają na niego znaczny wpływ co przyczynia się do poprwienia lub pogorszenia naszego dobrostanu.

Najbardziej rozgrzewającym smakiem jest smak ostry, potem kwaśny i słony.

Tak więc łącząć te właściwości smaku z naszym trawieniem łatwo jest zrozumieć dlaczego przyprawy ostrre, kwaśne i słone poprawiają trawienie, wchłanianie i pobudzają zdrowo apetyt uskuteczniając całą przemiane materii.

Najbardziej wychładzającym smakiem jest smak gorzki, potem cierpki i słodki.

Te smaki z powodzeniem możemy stosować kiedy chcemy obniżyć temperaturę ciała lub leczyć stany zapalne związane z nadmiarem dosha pitta.

Działanie właściwości ciężkości i w opozycji lekkości polega na zwiększeniu lub zmniejszeniu tkanek naszego ciała.

Najbardziej ciężkim smakiem jest smak słodki oczywiście, potem kwaśny i słony.

Łatwo więc zrozumieć, że pokarmy o tych smakach spożywane w nadmiarze spowodują zwiększenie masy ciała.

Najbardziej lekkim smakiem jest smak gorzki, potem ostry i cierpki. Ten smaki z powodzeniem można stosować w dietach redukcyjnych oraz odtruwających.

Działanie właściwości wilgoci w opozycji do suchości polega na zwiększeniu lub zmniejszeniu płynów w ciele.

Najbardziej wilgotny smak to smak słodki, potem słony i kwaśny.

Jeśli więc chcemy nawilżyć tkanki ciała powinniśmy spożywać płyny i pokarmy o takim smaku.

Najbardziej suchym smakiem jest smak ostry, potem gorzki i cierpki.

Smaki ostry i gorzki stosujemy kiedy chcemy wyprowadzić nadmiar wody, limfy z organiamu. Smak cierpki natomiast jest dobry na przykład do leczenia biegunek lub w przypadku diet usuwających toksyny.

Dziś warzywna tarta na spodzie z pestek i orzechów z grillowanym bakłążanem i grillowaną papryką.

W tej formie potrawa będzie wzmagać dosha vata i pitta – można to trochę złągodzić używając ciut więcej czarnego pieprzu i dodając zamiast oleju odrobinę ghee (klarowanego masła). Potrawa będzie obojętna dla dosha kapha.

Składniki:

1/2 szklanki pestek słonecznika;

1/4 szklanki orzechów wloskich;

1/3 szklanki drobnych płatków owsianych;

1/2 szklanki kus kus;

4 łyżki siemienia lnianego;

1/2 szklanki pomidorów suczonych w zalewie olejwej;

3 ząbki czosnku;

2-3 czerwone papryki;

1 bakłażan;

4-5 lyżek oliwy pozostalej z suszonych pomidorów;

1 łyżka tymianku;

sól i pieprz;

Bakłażan kroimy wzdłuż na cieniutkie plasterki i nakłuwamy je widelcem. Solimy plasterki, a po 10 minutach ścieramy suchym ręcznikiem płyn, ktory sie wydzielił – bakłażan będzie smaczniejszy i nie bedzie gorzki. Układamy plasterki na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, skrapiamy odrobiną oliwy pozostałej z suszonych pomidorów. Na kolejnej blaszce układamy pokrojone w cząstki papryki i także skrapiamy je oliwą. Pieczemy warzywa w temperaturze około 180 stopni przez 20 minut a potem pozostawiamy do ostygnięcia.

Kaszkę kus kus zalewamy wrzątkiem i lekko solimy wg opisu na opakowaniu. Pestki słonecznika i orzechy mielimy w młynku na drobną masę. Wkladamy je do miseczki i dodajemy, płatki owsiane, suszone pomidory, siemie lniane. Dolewamy 4 łyżki wody i dodajemy 1/4 łyżeczki soli. Blendujemy wszystko na gładką masę. Następnie dodajemy kaszkę i wszystko dokładnie mieszamy. Blaszkę do tarty smarujemy oliwą i równo rozkładamy na niej uzyskaną masę.

Paprykę wrzucamy do miseczki. Jedną ćwiartkę pozostawiamy do ozdoby. Do miseczki dorzucamy tymianek, dwie szczypty soli i czosnek. Blendujemy papryke na krem. Kremem smarujemy tartę a na wierzchu układamy plastry lekko podpieczonego bakłażana. Pozostałą pieczoną papryką używamy do dekoracji. Polewamy wszystko oliwą pozostałą z suszonych pomidorów i posypujeme tymiankiem oraz pieprzem. Wkladamy tartę do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na środkową półkę i pieczemy około 25-30 minut. Smacznego 🙂

 

odtrutki pokarmowe i zupa krem z czerwonej soczewicy, pomidorów i mleka kokosowego :)

IMGP3733

 

Według ajurwedy każdy z nas jest inny i wyjątkowy. Każdy ma inne potrzeby i wykazuje inne skłonności. Także to co jemy nie na każdego działa tak samo.

We wczenniejszych postach podawałam już jakie pokarmy są dla jakiej dosha korzystne, a jakie nie.

Dziś podaję listę odtrutek pokarmowych na pokarmy, których jedzenie nam nie służy. Odtrutki te będą łagodzić działanie poszczególnych pokarmów. Odtrutkami są najczęściej inne pokarmy lub sposoby obróbki.

Powinno sie je używać w czasie jedzenia danej potrawy lub w czasie jej przygotowania.

Opracowanie wg Vasant Lad.

 

Odtrutki pokarmowe:

  1. Warzywa:

rośliny strączkowe – czosnek, gożdziki, pieprz czarny, pieprz turecki, imbir, sól kamienna, chili, gotowanie bez przykrywki, namaczanie na noc w wodzie;

kapustne – duszenie lub gotowanie na oleju słonecznikowym z kurkumą oraz ziarnami gorczycy;

czosnek – cytryna, wiórki kokosowe;

cebula – cytryna, sól, jogurt, ziarna gorczycy, gotowanie, duszenie;

zielone sałaty – oliwa z oliwek z sokiem z cytryny;

ziemniaki – ghee (klarowane masło) z pieprzem;

pomidory – limonka, kminek;

  1. Owoce:

awokado – kurkuma, cutryna, czosnek, czarny pieprz;

banany – kardamon;

mango – ghee z kardamomem;

melon – wiórki kokosowe z kolendrą;

suszone owoce – namaczanie w wodzie;

  1. Zboża:

pszenica – imbir;

owies – kurkuma, gorczyca, kminek;

ryż – goździki, pieprz ziarnisty, prażanie na ghee przed gotowaniem;

  1. Nabiał:

ser – czarny pieprz, pieprz turecki, chili;

śmietana – kolendra, kardamon;

jogurt – kminek, imbir;

jajka – natka pietruszki, cebula, kurkuma;

  1. Mięso:

ryby – wiórki kokosowe, cytryna, limonka;

mięso czerwone – pieprz turecki, chili, goździki;

  1. Orzechy i nasiona – namaczanie na noc, gotowanie, przypiekanie;

Masło arachidowe – imbir, kumin;

  1. Używki:

alkohol – kminek, kumin, kardamon (żuć 1/2 łyżeczki);

czarna herbata – imbir;

kawa – gałka muszkatułowa, kardamon;

lody – kardamon, goździki;

czekolada – kardamon, kminek,kumin;

słodycze – sproszkowany imbir;

tytoń – nasiona selera, kłącze tataraku;

 

Dziś gęsta i kremowa zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów gotowanych w mleku kokosowym.

Zupa będzie wzmagała dosha pitta dlatego polecam dla osób tej dosha dodać do zupy ciut więcej prażonego kumin, imbiru oraz sok z limonki.

 

Składniki:

1 szklanka czerwonej soczewicy;

5 dużych i dojrzałych pomidorów;

1 litr wody;

2 szklanki mleka kokosowego;

1 cebula;

3-4 plasterki imbiru;

1 łyżeczka nasion kuminu;

1 łyżeczka cynamonu;

2-3 łyżki oleju kokosowego lub oliwy z oliwek;

1 kostka ekologicznego bulionu warzywnego;

1 łyżka brązowego cukru syropu z agawy;

sól i pieprz;

Pomidory nacinamy nożykiem w krzyżyk i na moment wkładamy do wrządku. Po wyciągnięciu zdejmujemy skórkę. Kroimy je drobno. Cebulkę obieramy i kroimy. W garnku rozgrzewamy olej kokosowy. Dorzucamy kumin i prażymy mieszając 2-3 minuty. Dorzucamy pokrojoną cebulkę i smażymy dopóki nie zbrązowieje. Dodajemy cynamon, kostke bulionową, cukier, rozdrobnione plasterki imbiru i pokrojone pomidory. Dusimy mieszając 5-8 minut. Dolewamy wody i mleka kokosowego i dorzucamy soczewicę. Gotujemy mieszając od czasu do czasu około 20 minut. Dodajemy soli i pieprzu do smaku. Blendujemy blenderem na gładki mus. Kremowego smacznego 🙂