działanie smaku

recenzja książki „Ajurwedyjska kuchnia dla wegan” i sałatka z wodorostów :)

FullSizeRender 2

 

Od lat pasjonuje się zagadnieniami związanymi ze zdrowym odżywianiem. Przez lata pracy, czytania setek książek i materiałów, pisania diet i odbywania konsultacji przekonałam się, iż to co jemy tworzy nas lub niszczy w dosłownym tego słowa znaczeniu. Spożywane pokarmy i napoje, utarte nawyki, wyuczone obyczaje i powtarzane zachowania, środowisko w którym żyjemy oraz nasze własne najdrobniejsze codzienne wybory stanowią o nas. Nic nie dzieje sie bez przyczyny i wszystko ma wpływ na wszystko. Jestem przekonana, że jesteśmy w zupełności odpowiedzialni za nasze zdrowie lub jego brak.

Druga moja pasją ściśle powiązaną ze zdrowym odżywianiem jest ajurweda. Mimo, iż wiedza ta siega korzeniami setek lat wstecz, cały czas jest bardzo aktualna, niezmiernie precyzyjna i skuteczna. Sprawdziłam.

Czytam wszystkie pozycje wydane po polsku z tematem ajurwedy związane – bardzo regularnie. Pisząc diety lub udzielając konsultacji łączę jednak wiedzę z zakresu ajurwedy z wiedzą związana ze zdrowym odżywianiem.

Nasz stan zdrowia zawsze jest uwarunkowany stanem niedoborów oraz toksemii, które wywołujemy – świadomie bądź nie- naszymi nawykami. Złe połączenia żywieniowe, przejadanie się, źle dobrane składniki, nieprawidłowe rozłożenie posiłków w ciągu dnia, nadmiar białka i cukru w diecie – to tylko niektóre przyczyny leżące u podstaw naszych problemów.

Często też jestem pytana o literaturę. Nie ma jednej pozycji obejmującej wszystkie zagadnienia – to pewne. Jednak natknełam się na książkę, która łączy ajurwedę z wegańskim, bardzo zdrowym odżywianiem.

„Ajurwedyjska kuchnia dla wegan. Jak odzyskać równowagę dzięki pożywieniu.” To pierwsza taka pozycja na polskim rynku. Jej wyjątkowość polega na tym, że zawiera świadomie skomponowane, nie przeładowane i w pełni wegańskie (!) posiłki jednocześnie uwzględniające dostosowanie do konkretnej dosha.

wege-kuchnia

Na naszym rynku jest sporo książek i blogów z zakresu ajurwedy – także książek i blogów ściśle kulinarnch. W wiekszości z nich temat ajurwedyjskiego dostosowania diety do dosha jest opisany naprawdę bardzo ładnie. Jednak potrawy nie są w pełni dobrze skomponowane. Rzadko bardzo też niestety sa zdrowe. Masę jest tam zawsze słodyczy. Wiadomo – to lubimy najbardziej…. Masę jest tam potarwa tuczących, zakwaszających, ciężkich etc. Potrawy w większości zawierają cukier, mąki wszelakie, tłuszcze oraz oczywiście nabiał. Bardzo często pomieszane w jednym daniu. Pisanie o wpływie na dosha ciast, słodyczy czy zapiekanek to jak pisanie o wpływie na nasze zdrowie różnych marek papierosów…. Nic nie wnosząca sztuka dla sztuki bo papierosy przeciż są szkodliwe niezależnie od marki, tak?

W tej książce jest inaczej.

Wszystkie potrawy sa zdrowe i w pełni wartościowe.

Początek książki to teoria. Któtko i na temat opisane są podstawowe zagadnienia ajurwedy. Opis poszczególnych dosha, smaków, ich oddziaływnie oraz wybór pokarmów i smaków dla danej dosha.

Opisy zwięzłe i czytelne umożliwiają nam łatwo rozpoznanie własnego typu konstytucyjnego. Dają wiedzę na temat konieczny do zachowania równowagi i umożliwiają poznanie jej zaburzeń. Przedstawiają też zalecenia konieczne do harmonizowania pożywieniem danej konstytucji dietą.

Opis sześciu smaków i ich wpływu na dosha dodatkowo uświadamia szczegóły i pokazuje popełniane przez nas błedy.

Kolejny rozdział przedstawia wybór już konkretnych pokarmów dla danej dosha.

W następnym rozdziale zawarte są bardzo fajne wskazowki konieczne do zharmonizowania diety już nie ściśle ajurwedyjskie, ale wyjątkowo potrzebne z punktu widzenia zdrowego odżywiania, środowiska w którym przyszło nam żyć i dokonywanych przez nas właściwych wyborów. Jeszcze nie spotkałam się w książce o ajurwedzie z hasłami typu „GMO” oraz „fair trade”!

Dalsze części książki to opis konkretnych potraw z rozbiciem na poszczególne rodzaje aby zachowac przejrzystość i ułatwić poszukiwania. Są tu na przykład rozdziały pt. Śniadania, Przekąski, Zupy, Dania główne etc.

Przy każdym przepisie jest wzmianka o jego wpływie na daną dosha. Są też modyfikacje. Wszystkie przepisy są wegańskie co stanowi swoisty ewenement w tego typu literaturze. Co jest jednak najważniejsze wszędzie zachowane sa prawidlowe połączenia pokarmowe i prawidłowe kompozycje składników. Czyli nie tylko skomponujemy prawidłowo wegański posiłek ale i dostosujemy go do naszej dosha. Dla mnie bomba!

Bardzo dużo jest potraw oczyszczających, których lecznicze zastosowanie można mnożyć.

Jest też rozdział o deserach. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że jestem ich zagorzałą przeciwniczką – ponieważ stoją one w sprzeczności ze zdrowym stylem odżywiania, przynosząc nam zazwyczaj więcej złego niż dobrego.

Desery z „Ajurwedyjskiej kuchni dla wegan” nie zawierają cukru, glutenu, mąk oraz niezdrowych tłuszczy. Nie są ciężko przetworzone termicznie i źle dobrane. Niektóre z nich można wręcz wpisać w kuchnię RAW – najbardziej zdrową choć i najbardziej radykalną ze wszystkich rodzajów diet. Zresztą niektóre potrawy z innych działów także można tej kuchni przypisać.

Dużo przepisów zachacza też o kuchnie makrobiotyczną – równie zdrową i oczyszczającą.

Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. Zazwyczej książki ajurwedyczne były mniej lub więcej oderwane od rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Trąciły myszką będąc zrozumiałymi tylko dla zagorzałych fanów. Zawsze też uwzględniały produkty odzwierzęce oraz nie uwzględniały zdrowych połączeń pokarmowych i surowych potraw. Wiedzę z nich trzeba było przesiewać i modyfikować do naszych czasów i potrzeb.

Tu nie jest to konieczne. Dostajemy do rąk spis wyjątkowo zdrowych, świadomie skomponowanych, prostych i smacznych przepisów umożliwiających dostosowanie do danej dosha.

Naprawdę bardzo się cieszę, że coś w tej materii wreszcie drgneło. Wiem też na pewno, że tak opisana i dostosowana wiedza ajurewdyjska będzie mogła być bardziej dostępna, rozumiana oraz częściej wykorzystywana dla naszego dobra.

Książka ta to wyjątkowe i praktyczne połączenie starożytnej wiedzy ze wspólczesnymi, najnowszymi wymogami dietetycznymi. Prawdziwa lektura obowiązkowa!

 

Dziś sałatka z wodorostów z „Ajurwedyjskiej kuchni dla wegan” autorstwa Talyi Lutzker oczywiście ciut zmodyfikowana.

Potrawa będzie obojętna dla dosha vata, będzie łagodziła pitta i kapha. Jednak dla dosha vata i kapha polecam zamiast kłącza imbiru dodac imbir sposzkowany, a dla dosha vata dodatkowo zmniejszyć ilośc czerwonej kapusty na rzecz sałaty.

 

Składniki:

1/2 szklanki wodorostów wakame;

1 -1 1/2 szklanki wody;

1 szklanka listków sałaty;

1 szklanka posiekanej drobno czerwonej kapusty;

1 cebulka ze szczypiorkiem;

4 rzodkiewki;

1 głąb z kapusty lub z brokułu;

5 łyżek nasion sezamu;

5 łyżek posiekanych orzechów nerkowca;

2 łyżki octu jabłkowego;

2 łyżki oleju sezamowego;

? szklanki soku i miąższu wycisniętego z pomarańczy;

1 kopiasta łyżka shiro miso;

1/3 łyżeczki soli;

1 cm tartego kłącza imbiru;

kilka szczypt pieprzu cayenne;

Wodorosty zalewamy ciepłą woda i odstawiamy aby nasiąkły. Poszatkowaną czerwoną kapustę solimy i wyciskamy reką aby puściła soki. Odstawiamy. W tym czasie kroimy drobniutko rzodkiewki, głąb z kapusty, cebulkę ze szczypiorkiem. Odsączamy wodorosty jeśli nie wypiły wszystkiej wody. Wrzucamy je do miski z kapustą. Dorzucamy pokrojone warzywa, sałatę, orzeszki i nasiona sezamu. W miseczce mieszamy miso, sok i miąższ z pomarańczy, ocet, olej i sól oraz pieprz cayenne na głatką masę. Dresingiem polewamy sałatkę. Mieszamy. Sałatka najlepiej smakuje lekko schłodzona. Zdrowa, oczyszczająca i świetnie skomponowana potrawa. Smacznego 🙂

 

 

 

 

 

 

 

smaki a pory roku oraz imbirowe gruszki pieczone z płatkami owsianymi i rodzynkami :)

IMGP3763

Dziś smaki rozpatrywane przez pryzmat medycyny chińskiej. Tu w odróżnieniu od ajurwedy mamy tylko pięć smaków, a nie sześć. Nie występuje tu smak cierpki.

Smaki rozpoznawane w medycynie chińskiej to: kwaśny, gorzki, słodki, ostry i słony.

Tu znaczenie tych smaków jest też szersze niż w ajurwedzie. Są one ściśle powiązane z danymi narządami, emocjami, tkankami, poziomem rozwoju, kierunkami oraz wpływami środowiska i porami roku. Jest to bardzo szeroki temat.

 

Dziś tylko dwa słowa o użyciu smaków w dostosowaniu do pór roku. Jako że w medycynie chińkiej każdemu narządawi lub układowi narządów przypisany jest dany smak, zaś dany organ powiązany jest z określoną porą roku bardzo łatwo tu o pomyłki.

W dostosowaniu do pór roku zwracamy uwagę na energię jaką niesie za sobą smak.

Dzielimy tu smaki na smaki o naturze Yin i smaki o naturze Yang.

Smaki o naturze Yin to smaki kierujące energię w dół i do wewnątrz. To smaki ochładzające. Smaki te to kwaśny, gorzki i słony.

Smaki o naturze Yang to smaki kierujące energię do góry i na zewnątrz. To smaki rozgrzewające. Smaki te to ostry i słodki.

Smaki te powinny tworzyć swoistą rownowagę co sprzyja naszemu zdrowiu.

Jeżeli jesteśmy w miarę zrównoważeni (zdrowi) możemy operować tymi smakami i dostosowywać ich użycie w celu zharmonizowania z porami roku.

Trzeba tu też wspomnieć, że w medycynie chińskiej mówi się o pięciu porach roku. Mamy tu wiosnę, lato, jesień i zimę oraz okres przejściowy dojo, który wystepuje pomiędzy wszystkimi czterema porami roku. Dojo to osiemnastodniowy okres pomiędy poszczególnymi porami roku, który powinien być przygotowaniem, przeistoczeniem i przejściem od jednej do kolejnej pory roku.

 

I tak w kolejności:

Smak kwaśny – energia idzie w dół i do środka; jest najlepszy do wyhamowania, do dostosowania nas do okresu skupienia – do jesieni, do chłodniejszej pogody.

Smak gorzki – energia idzie mocno w dół; jest najlepszy w dostosowaniu nas do okresu stagnacji i wyciszenia – do późniejszych miesięcy jesieni i zimy, do zimnej pogody.

Smak słodki – energia idzie do góry i na zewnątrz; to smak harmonizujący i rozluźniający, jest najlepszy w dostosowaniu nas do dojo – okresów przejściowych pomiędzy porami roku (przesileń), dostosowuje nas do zmian. Smak słodki jest tu uważany za najważniejszy, najbardziej odżywczy tak więc przypisany do elementu ziemi. Osoby zdrowe powinny go więc jeść relatywnie najwięcej i w innych porach roku. Jak już nieraz pisałam nie jest to smak słodyczy (uznawany w medycynie chińskiej za smak słodki pusty) ale pełny wzmacniający smak słodki węglowodanów złożonych. Dzieli się on na słodki rozgrzewający i słodki neutralny.

Smak ostry – energia idzie mocno w górę i do peryferii ciała, to smak budzący i pobudzający na każdym możliwym poziomie, jest najlepszy w dostosowaniu nas do nadejścia wiosny i lata.

Smak słony – energia idzie w dół i do mocno wewnątrz; to smak uziemienia, zatrzymania i uspokajania, jest najlepszy w dostosowaniu nas do jesieni i zimy – gdzie powinniśmy zwiększać jego udział stopniowo wprost proporcjonalnie do spadającej temperatury otoczenia.

 

Dziś gruszki z imbirem i nadzieniem z płatków owsianych.

Potrawa będzie dobra dla dosha kapha należy dodać jednak mniej substancji słodzącej. Dla dosha pitta proponuje dodać mniej imbiru. Potrawa może lekko zaburzać dosha vata.

 

Składniki:

4 twarde gruszki;

2/3 szklanki płatków owsianych;

1/2 szklanki rodzynek;

1 łyżka mąki (ja dałam orkiszową);

1 opakowanie śmietany sojowej (lub zwykłej jeśli używasz);

2-3 łyżki miodu;

2-3 łyżki masła (ghee lub oleju kokosowego);

2-3 centymetry kłącza imbiru.

1 łyżeczka cynamonu;

3 łyżki syropu z agawy (miodu lub brązowego cukru);

2 szczypty soli;

Gruszki przecinamy na pół i wydrążamy gniazda nasienne. Imbir obieramy i drobno trzemy na tarce. Smarujemy nim gruszki a resztę wkładamy w wydrążone po nasionkach dziurki. Rodzynki zalewamy wrzątkiem. Do osobnej miseczki wsypujemy płatki owsiane, masło, mąkę, sól, cynamon i syrop z agawy. Ugniatamy płatki na masę. Rodzynki odsączamy i wkładamy do gruszek. Na wierzchy układamy masę powstałą z płatków owsianych.

Gruszki układamy w żaroodpornym naczyniu i pieczemy w temperaturze 170 stopni przez około 30 – 35 minut. W tym czasie miksujemy śmietanę z miodem. Po wyjeciu gruszki polewamy miodową śmietaną. Pięknie pachnie 🙂 Smacznego bardzo 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

właściwości smaku czyli warzywna tarta na spodzie z orzechów i pestek z grillowanym bakłażanem i papryką :)

IMGP3756

Chciałabym napisać dwa słowa o tym jak działają smaki i jaką siłę z sobą niosą.

Ajurweda rozpoznaje sześć smaków : słodki, słony, ostry, kwaśmy, gorzki i cierpki.

Dla porównania na przykład medycyna chińska rozpoznaje pięć smaków: słodki, słony, ostry, kwaśmy, gorzki. W medycynie chińskiej smak cierpki i gorzki łączą się, zaś smaki rozpatruje się ciut szerzej niż to ma miejsce w ajurwedzie. Ale dziś ajurweda 🙂

Z punktu widenia ajurwedy smaki oddziaływują na nasz organizm poprzez cechy, które je charakteryzują:

  1. rozgrzewający – wychładzający;
  2. ciężki – lekki;
  3. wilgotny – suchy;

Smak słodki jest: wychładzający, ciężki, wilgotny;

Smak słony jest: rozgrzewający, ciężki, wilgotny;

Smak kwaśny jest: rozgrzewający, lekki, wilgotny;

Smak ostry jest: rozgrzewający, lekki, suchy;

Smak gorzki jest: wychładzający, lekki, suchy;

Smak cierpki jest: wychładzający, ciężki, suchy;

Już sama ta wiedza pozwala przypuszczać jak na nasz organizm bedzie działało określone jedzenie. Oczywiście należałoby znać wcześniej choć mniej więcej swój typ konstytucyjny.

Działanie rozgrzewające i w opozycji wychładzające polega na zwiększaniu i zmniejszaniu gorąca w organizmie. Te dwie właściwości są mocno związane z naszym agni (ogniem trawiennym) i mają na niego znaczny wpływ co przyczynia się do poprwienia lub pogorszenia naszego dobrostanu.

Najbardziej rozgrzewającym smakiem jest smak ostry, potem kwaśny i słony.

Tak więc łącząć te właściwości smaku z naszym trawieniem łatwo jest zrozumieć dlaczego przyprawy ostrre, kwaśne i słone poprawiają trawienie, wchłanianie i pobudzają zdrowo apetyt uskuteczniając całą przemiane materii.

Najbardziej wychładzającym smakiem jest smak gorzki, potem cierpki i słodki.

Te smaki z powodzeniem możemy stosować kiedy chcemy obniżyć temperaturę ciała lub leczyć stany zapalne związane z nadmiarem dosha pitta.

Działanie właściwości ciężkości i w opozycji lekkości polega na zwiększeniu lub zmniejszeniu tkanek naszego ciała.

Najbardziej ciężkim smakiem jest smak słodki oczywiście, potem kwaśny i słony.

Łatwo więc zrozumieć, że pokarmy o tych smakach spożywane w nadmiarze spowodują zwiększenie masy ciała.

Najbardziej lekkim smakiem jest smak gorzki, potem ostry i cierpki. Ten smaki z powodzeniem można stosować w dietach redukcyjnych oraz odtruwających.

Działanie właściwości wilgoci w opozycji do suchości polega na zwiększeniu lub zmniejszeniu płynów w ciele.

Najbardziej wilgotny smak to smak słodki, potem słony i kwaśny.

Jeśli więc chcemy nawilżyć tkanki ciała powinniśmy spożywać płyny i pokarmy o takim smaku.

Najbardziej suchym smakiem jest smak ostry, potem gorzki i cierpki.

Smaki ostry i gorzki stosujemy kiedy chcemy wyprowadzić nadmiar wody, limfy z organiamu. Smak cierpki natomiast jest dobry na przykład do leczenia biegunek lub w przypadku diet usuwających toksyny.

Dziś warzywna tarta na spodzie z pestek i orzechów z grillowanym bakłążanem i grillowaną papryką.

W tej formie potrawa będzie wzmagać dosha vata i pitta – można to trochę złągodzić używając ciut więcej czarnego pieprzu i dodając zamiast oleju odrobinę ghee (klarowanego masła). Potrawa będzie obojętna dla dosha kapha.

Składniki:

1/2 szklanki pestek słonecznika;

1/4 szklanki orzechów wloskich;

1/3 szklanki drobnych płatków owsianych;

1/2 szklanki kus kus;

4 łyżki siemienia lnianego;

1/2 szklanki pomidorów suczonych w zalewie olejwej;

3 ząbki czosnku;

2-3 czerwone papryki;

1 bakłażan;

4-5 lyżek oliwy pozostalej z suszonych pomidorów;

1 łyżka tymianku;

sól i pieprz;

Bakłażan kroimy wzdłuż na cieniutkie plasterki i nakłuwamy je widelcem. Solimy plasterki, a po 10 minutach ścieramy suchym ręcznikiem płyn, ktory sie wydzielił – bakłażan będzie smaczniejszy i nie bedzie gorzki. Układamy plasterki na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, skrapiamy odrobiną oliwy pozostałej z suszonych pomidorów. Na kolejnej blaszce układamy pokrojone w cząstki papryki i także skrapiamy je oliwą. Pieczemy warzywa w temperaturze około 180 stopni przez 20 minut a potem pozostawiamy do ostygnięcia.

Kaszkę kus kus zalewamy wrzątkiem i lekko solimy wg opisu na opakowaniu. Pestki słonecznika i orzechy mielimy w młynku na drobną masę. Wkladamy je do miseczki i dodajemy, płatki owsiane, suszone pomidory, siemie lniane. Dolewamy 4 łyżki wody i dodajemy 1/4 łyżeczki soli. Blendujemy wszystko na gładką masę. Następnie dodajemy kaszkę i wszystko dokładnie mieszamy. Blaszkę do tarty smarujemy oliwą i równo rozkładamy na niej uzyskaną masę.

Paprykę wrzucamy do miseczki. Jedną ćwiartkę pozostawiamy do ozdoby. Do miseczki dorzucamy tymianek, dwie szczypty soli i czosnek. Blendujemy papryke na krem. Kremem smarujemy tartę a na wierzchu układamy plastry lekko podpieczonego bakłażana. Pozostałą pieczoną papryką używamy do dekoracji. Polewamy wszystko oliwą pozostałą z suszonych pomidorów i posypujeme tymiankiem oraz pieprzem. Wkladamy tartę do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na środkową półkę i pieczemy około 25-30 minut. Smacznego 🙂