energia Qi

dieta dla zdrowych nerek czyli upiecz sobie jęczmień :)

IMGP4043

Nastała zima. To czas kiedy energia opada – czas odpoczynku, wyciszenia i gromadzenia. To czas szczególnie dobry dla rozwoju duchowego. O tym aby w tym okresie roku zwiększyć w diecie ilość smaku słonego i gorzkiego pisałam już tutaj:

http://www.izaraczkowska.pl/dieta-na-zime-czyli-aromatyczna-zupa-krem-grochu-cynamonem/

Dziś napiszę o organach związanych z tą zimną porą roku.

Według medycyny chińskiej zima jest powiązana z elementem wody oraz z nerkami i pęcherzem moczowym.

Dziś więc o nerkach. To właśnie teraz nadchodzi czas aby się o nie zatroszczyć. Nerki i pęcherz moczowy to narządy kontrolujące poziom wody w naszym ciele oraz jej metabolizmu.

Nerki (rozpatrywane w połączeniu z nadnerczami) są według filozofii wschodu podstawą całego naszego organizmu. Są one odpowiedzialne za nasz poziom energetyczny oraz determinują naszą żywotność, odporność na choroby i długowieczność. Od nich także zależy nasze poczucie ciepłą lub jego brak. Od nich uzależniona jest także nasza żywotność rozpatrywana na każdym możliwym poziomie.

Według medycyny chińskiej prawa nerka przechowuje naszą energię życiową Qi (czi) oraz jest ściśle powiązana z naszym libidem. Nerka lewa kontroluje energię odpowiedzialną za długość naszego życia. Kiedy energia się wyczerpie – umieramy. Częściowo jednak można zwiększyć poziom tej energii odpowiednim pożywieniem.

Nerki są tu postrzegane także jako magazyn potencjału i wszelkich zdolności człowieka.

Z bardziej subtelnego poziomu uczuciem przypisanym elementowi wody i nerkom jest lęk. Stan zaś naszych nerek jest ściśle powiązany z jego obecnością w naszym życiu i odwrotnie. Nadmiar obaw niszczy nasze nerki i zmniejsza poziom naszej żywotności.

Oczywiście jest tu i pozytywny aspekt lęku – lęku przed ogniem, wysokością czy nadmiernym ryzykiem. Negatywny aspekt lęku to głęboko zakorzeniony lęk i niepewność zaburzające nasze poczucie bezpieczeństwa i uniemożliwiające wyrażanie miłości. Zdrowie nerek i nadnerczy jest tu także powiązane z umiejętnością doświadczania przez nas radości i cieszenia się życiem.

Z punktu widzenia naszego zdrowia nerki według medycyny chińskiej wpływają bezpośrednio na stan naszych kości i zębów, naszego słuchu, na nasze zdolności seksualne oraz na nasze włosy. Bardzo często łączy się tu na przykład rozdwajające się końce włosów z nienajlepszym stanem nerek i ze spadkiem libido.

O niedoborze energii naszych nerek może świadczyć wypadanie włosów lub zły stan zębów, łamanie w kościach, obolałe kolana, obolały dół pleców, uczucie słabości w nogach, problemy z libido włącznie z impotencją, przedwczesne zniedołężnienie.

O zwyczajach sprzyjających zdrowiu nerek pisałam też tutaj:

http://www.izaraczkowska.pl/wp-admin/post.php?post=758&action=edit&message=1

Można jednak zadbać też o stan nerek zmieniając dietę.

Dieta konieczne do uzdrowienia nerek:

  1. codzienne i regularne picie odpowiedniej ilości wody;
  2. jedzenie mało przetworzonych zbóż – najlepiej jęczmienia i prosa, ewentualnie można uzupełnić dietę w ryż;
  3. jedzenie fasoli – najlepiej fasolki adzuki, fasoli czerwonej lub fasolki mung, ewentualnie można uzupełnić dietę w ciecierzycę oraz czerwoną i zieloną soczewicę;
  4. regularne jedzenie pokarmów sfermentowanych lekko słonych jak ekologiczne kiszonki warzywne oraz miso i sos sojowy;
  5. jedzenie odpowiednich owoców arbuzów (razem z pestkami pisałam o tym tutaj, jeżyn i winogron; niemniej o tej porze roku owoce te mogą być zbyt wychładzające należy więc zwiększyć ich ilość w cieplejszych porach roku;
  6. jedzenie białej rzodkwi i pietruszki;
  7. bardzo regularne jedzenie wodorostów i glonów;
  8. jedzenie migdałów;
  9. jedzenie klarowanego masła ghee oraz picie mleka oczywiście od szczęśliwych krówek;
  10. jedzenie mleczka pszczelego i pyłku kwiatowego;

 

Dziś potrawa świetna dla nerek – pieczony jęczmień z czerwoną soczewicą.

Potrawa będzie wzmagać vata, będzie łagodzić pitta i kapha.

 

Składniki:

 

1 szklanka pęczaku jęczmiennego;

1/2 szklanki czerwonej soczewicy;

1/2 szklanki pestek słonecznika;

1 łyżeczka soli;

1-2 łyżki oleju kokosowego;

4 szklanki wody;

Namaczamy jęczmień w dużej ilości wody. Namaczamy soczewicę w dużej ilości wody. Po 5 godzinach odsączamy jęczmień i soczewicę. Wsypujemy do garnka. Dodajemy słonecznik i sól. Zalewamy 4 szklankami wody. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Gotujemy jęczmień z soczewicą na małym ogniu około 10 minut. Dodajemy olej kokosowy. Wszystko przelewamy do formy do pieczenia. Ja piekę w foremce, w której zwykle piekę chlebek. Pieczemy około 60 -70 minut. Można jeść na ciepło i na zimno. My jemy pieczony jęczmień z pesto z pietruszki. Do sosu potrzebujemy: spory pęczek pietruszki, ząbek czosnku, 6 łyżek prażonego słonecznika, 3 łyżki płatków drożdżowych, sól , 2-3 łyżki wody i 10 łyżek oleju lnianego lub oliwy z oliwek. Wszystko miksujemy na gładki krem i polewamy nim plastry pieczonego jęczmienia.

owsiane ciasteczka czyli nie tracimy energii :)

IMGP8297

Według medycyny chińskiej każdy z nas ma do wykorzystania określoną ilość energii Qi – czi. Energii warunkującej długość i jakość naszego życia. Według wschodniej filozofii tracimy część tej energii poprzez nieprzemyślany, niezdrowy tryb życia, mocne stresy oraz przez niewłaściwe oddychanie. Nasze energetyczne zapasy także szybciej ulegają wyczerpaniu kiedy się o coś boimy lub czegoś lękamy. Strach wypala czi. Raz zużyta energia nie może wrócić – jest bezpowrotnie stracona. Według tej teorii kolejna część tej energii jest nam dawkowana w nocy, a właściwie nad ranem pomiędzy  godziną  3-5 rano podczas snu. Jeśli nie śpimy w tych godzinach czujemy się dużo bardziej zmęczeni mimo, że reszta nocy była przespana. Także jeśli jemy późno w nocy obciążając organizm przepływ tej energii jest zakłócony Niezależnie jednak jak dobrze będziemy spać nad ranem energia ta wyczerpie się nieodwracalnie jeśli będziemy niewłaściwie żyć. Doprowadzimy do tego że kolejnej dawki energii już nie będzie…

Za przechowywanie energii życiowej według medycyny chińskiej odpowiedzialne są nerki i właśnie teraz w zimie, w której dominuje przemiana wody – możemy się nimi najpełniej zaopiekować.

We wschodniej filozofii nerki są także miejscem przechowywania  naszej woli, determinacji w dążeniu do celu, siły oraz wytrwałości 🙂 To magazyn naszej kreatywności.

Smakiem dobrym na zimę a jednocześnie związanym z nerkami jest smak słony – w umiarkowanej ilości.

Aby zachować nasze nerki w dobrym stanie i zapewnić sobie odpowiedni zasób życiowej energii powinniśmy spełnić parę prostych zasad:

  1. Powinniśmy nie pracować zbyt ciężko. Trzeba robić sobie przerwy 🙂 Nie wolno pracować w nocy ? to zakłóca naturalny przebieg energii i szybko nas zużywa. Ważny jest też rodzaj pracy: najbardziej destrukcyjnie na nasze nerki działa ta praca której nie lubimy. Praca, której oddajemy się z pietyzmem i z przyjemnością działa na naszą energię życiową pozytywnie.
  2. Powinniśmy zdrowo się odżywiać. Doprecyzuję – chodzi tu o bardzo proste potrawy roślinne. Ważne są surowe owoce i warzywa. Nie powinniśmy się przejadać. Wysoce przetworzona żywność obciąży nerki: będziemy mieli mniej siły do życia i wytrwałości w dążeniach do realizacji życiowych celów. Najbardziej osłabia nerki białko od zwierzęce, którego powinniśmy się wystrzegać. Powinniśmy ograniczyć także pokarmy zawierające sole kwasu szczawiowego jak rabarbar, szpinak i szczaw oraz czekoladę i kakao.
  3. Powinniśmy przyjmować odpowiednie ilości płynów w ilości i temperaturze dostosowanej do naszych swoistych uwarunkowań.
  4. Nie powinniśmy pozwalać na częste wychłodzenia organizmu. Ciepłe ubrania oraz dieta dostosowana do pór roku pozwoli nam zaoszczędzić sporo czi i zachować nasze nerki w dobrym stanie.

Dziś słone owsiane ciasteczka. Owies zaliczamy częściowo do smaku gorzkiego, który jest zalecany na zimę. Dodatkowo smak słony pochodzący z soli łagodnie stymuluję pracę nerek wspomagając oszczędzanie naszej energii 🙂

Potrawa ta nie powinna zaburzać dosha kapha szczególnie kiedy dodamy pół łyżeczki kurkumy i  mniej tłuszczu J.  Ciasteczka nie powinny zaburzać dosha pitta. Dla dosha vata polecam dodać więcej ghee i ciut zmielonych goździków.

Ciasteczka dobre są na małego głoda, do pracy lub szkoły na drugie śniadanie 🙂

Składniki:

3/4 kg płatków owsianych;

0,5 szklanki nasion słonecznika;

0,5 szklanki ghee;

1-2 szklanki ciepłej wody;

2 łyżeczki proszku do pieczenia;

1 łyżeczka soli;

Płatki wsypujemy do miski. Dodajemy pestki słonecznika, sól i proszek do pieczenia oraz ghee. Dokładnie mieszamy aby wszystkie składniki się dokładnie połączyły. Dodajemy powoli ciepłą wodę mieszając. Ilość wody jest zależna od płatków – niektóre piją więcej te ekologiczne i grube a niektóre mniej. Zostawiamy na 5-10 minut. Wszystko ma się dobrze kleić 🙂 Formujemy małe placuszki, posypujemy słonecznikiem lub sezamem. Pieczemy na papierze do pieczenia w temperaturze 180 stopni przez 30 minut. Smacznego 🙂

 

 

 

 

dotleniamy się czyli aromatyczny grzybowy pasztet z soczewicy :)

IMGP8028

Potrzebujemy tlenu nie tylko do oddychania. Pierwiastek ten odgrywa dużą role w odżywianiu ponieważ bez jego obecności żadne pożywienie nie  może zostać przekształcone w potrzebną nam energię lub w ciepło.

Ogrom tlenu konieczny jest do prawidłowego metabolizmu niektórych witamin, do spowalniania procesów starzenia oraz do zapobiegania procesom utraty kolagenu w naszych komórkach. Tlen konieczny jest to prawidłowej pracy serca i mózgu. Bez niego nasza wątroba nie byłaby w stanie się zregenerować.

Dzięki obecności tlenu nasz organizm może prawidłowo usuwać toksyny i oczyszczać się. Tlen niszczy bakterie, wirusy i grzyby zasiedlające organizm. Dostarczany z pożywieniem wpływa na kształtowanie odpowiednich warunków koniecznych aby przewód pokarmowy działał prawidłowo.

Z punktu widzenia medycyny chińskiej tlen jest ściśle powiązany z energią życiową Qi. Dodaje ciału energii, usuwa blokady i zastoje oraz wspomaga leczyć wiele chorób. Człowiek pozbawiony odpowiedniej jego ilości jest zniechęcony, ospały, depresyjny i wycofany. Brak odpowiedniej dawki tlenu towarzyszy prawie zawsze otyłości, chorobom serca i układu krwionośnego, chorobom nowotworowym, chorobom związanym z obrzękami i stanami zapalnymi, RZS, stwardnieniu rozsianemu oraz zespołowi przewlekłego zmęczenia.

Aby zapewnić naszemu ciało odpowiednią ilość tlenu należy przyswoić sobie parę zasad:

  1. Powinniśmy jeść sporo surowych lub lekko podgotowanych roślin ciemnozielonych, wszelkich kiełków i warzyw liściastych codziennie. Ważne są także surowe owoce i warzywa. wszystkie one dostarczą od wewnątrz odpowiednie dawki tlenu do naszych komórek.
  2. Powinniśmy być aktywni fizycznie. Świetna tu jest joga i pranajama.
  3. Powinniśmy spożywać niewiele produktów od zwierzęcych ponieważ ich spożywanie produkuje nadmiar toksyn, których wydalenie i unieszkodliwienie wymaga dodatkowej dawki tlenu.
  4. Powinniśmy nie przejadać się, ponieważ kiedy spożywamy nadmierne ilości pożywienia trawienie przebiega skuteczniej.
  5. Powinniśmy prawidłowo łączyć pokarmy, ponieważ wydalanie toksyny wydzielanych przy okazji gnicia i zalegania pokarmu w naszym układzie trawiennym wymaga większej dawki tlenu.
  6. Powinniśmy dostarczać do naszego organizmu odpowiednie dawki germanu. To mało znany mikroelement konieczny do podniesienia poziomu aktywności wielu narządów oraz przyswojeniu przez nie tlenu. Konieczny też jest podczas procesów oczyszczania organizmu. Jest obecny w czosnku, grzybach, jęczmieniu, aloesie, żywokoście i chlorelli.

Dziś pachnący pasztet z soczewicy i grzybów 🙂 Potrawa zawiera dotleniający german zawarty w grzybkach i czosnku – świetnie nadaje się na jesienne menu.

Potrawa może zaburzać dosha vata. Powinna umiarkowanie łagodzić energię dosha pitta i kapha.

Skład:

1 szklanka soczewicy;

6-8 łyżek kaszki kukurydzianej;

4-5 sporych pieczarek;

1 spora garść grzybów leśnych (najbardziej aromatyczne są prawdziwki lub podgrzybki);

2 cebule;

2 ząbki czosnku;

2-3 łyżki ghee;

sól i pieprz do smaku;

W garnku 1 szklankę soczewicy zalewamy 2-2,5 szklankami wody, solimy i gotujemy. Do tego pasztetu dodałam brązową soczewicę ale może być zielona lub czerwona też. Gotujemy do miękkości – zależnie od rodzaju soczewicy. Moją soczewicę gotowałam około 15 minut. Kiedy soczewica jest miękka dosypujemy kaszkę kukurydzianą i mieszamy aż zgęstnieje. Cebulę, grzyby i czosnek kroimy drobno. Cebulę smażymy na ghee aż lekko się zeszkli. Do cebulki dodajemy grzyby i smażymy minimum 10 minut dokładnie mieszając. Potem dodajemy pokrojony czosnek i smażymy jeszcze z 5 minut. Grzybki powinny być ładnie podsmażone a nie maziate. Wrzucamy grzybki z cebulką do soczewicy i kaszy. Od razu miksujemy blenderem na gładką masę. Doprawiamy do smaku. Przekładamy do foremki i pieczemy w 180 stopniach przez 25-30 minut. Potem studzimy pasztet i wkładamy na noc do lodówki. Tego pasztetu nie trzeba koniecznie piec! Wystarczy zmieloną masę włożyć w foremce na noc do lodówki. Ja osobiście letnie pasztety tylko chłodzę ale te jesienno-zimowe piekę. Upieczony pasztet rozgrzewa zapachem cały dom 🙂 Dobrze smakuje z chlebkiem. Najlepszy jednak jest na ciepło w postaci grubego plastra podsmażonego na ghee 🙂  Z sałatką robi u nas często jako danie obiadowe. Polecam.

 

 

 

tańcowało białko z wapniem czyli pasta ze słonecznika :)

IMGP6147

Nasiona słonecznika towarzyszą mi od dziecka. Babcia prażyła nasionka na patelni, a potem jeszcze ciepłe, razem obierałyśmy je z łupinek. To jeden ze smaków mojego dzieciństwa…

Nasiona słonecznika mają właściwości ogrzewające i są smaku słodkiego. Są idealne do spożywania na wiosnę. Według medycyny chińskiej wzmacniają one poziom naszej energii Qi.

Są bogatym źródłem potasu i cynku. Zawierają bardzo dużo białka- 24 gramy na 100 gram nasionek. To większa ilość białka niż w mięsie wołowym, w którym maksymalnie występuję do 21 gram na 100 gram produktu. Trudno więc mieć niedobory białka jedząc słonecznik 🙂 Dodatkowym- bodaj najfajniejszym- darem nasionek słonecznika jest ogrom wapnia jakie zawierają. Jest go aż 174 mg. To więcej niż zawiera mleko i jego przetwory. Dużo więcej niż zawierają jaja i mięso…

Przy temacie wapnia muszę wspomnieć o jego wchłanianiu. Wegetarianie mają zazwyczaj mniejsze niedobory wapnia dlatego właśnie, że nie jedzą mięsa. Mięso zawiera wapń w ilości około 10-11 mg. Podczas trawienia mięsa następują przemiany uniemożliwiające wchłanianie wapnia. Proteiny (białko) z mięsa są wchłaniane bez problemu, jednak podczas ich trawienia powstają kwasy neutralizujące zasadowy wapń. Rezerwą wapnia  w naszym organizmie są nasze kości i to  z nich pobierany jest wapń aby zneutralizować kwasy powstające w wyniku trawienia produktów odzwierzęcych. Nasz organizm potrzebuje większej dawki wapnia najczęściej po to by zneutralizować nasze błędy żywieniowe! Jednak czasem potrzebuje on wapnia przy innych okazjach np. kiedy na zewnątrz spada ciśnienie, jest mokro i burzowo. Wtedy też jeśli nie dostarczamy odpowiedniej ilości wapnia w pożywieniu- organizm pozyskuje je z kości. Jeśli masz wrażenie, że z nadejściem deszczowej pogody łamią cię kości – zjedz koniecznie łatwo przyswajalny roślinny posiłek zawierający dużo wapnia 🙂

Podsumowując: im mniej w naszej diecie produktów dających kwaśny odczyn czyli mięsa, mleka, serów, tłuszczów zwierzęcych oraz rafinowanego cukru i mąki  tym będziemy mieli zdrowsze kości 🙂

Dziś cudnie prosta pasta ze słonecznika – w sam raz na naszą deszczową wiosnę 😉

Potrawa ta równoważy vata. Dla kapha powinno się zmniejszyć ilość oleju. Dla pitta zmniejszyć ilość czosnku.

Składniki:

2 garście nasionek słonecznika;

0,5 pęczka bazyli;

2 ząbki czosnku;

2 łyżki jasnego miso;

6-8 łyżek oleju lnianego;

sól;

Zalewamy nasiona słonecznika na noc letnią wodą. Rano odlewamy wodę, a słonecznik wrzucamy do miski. Dorzucamy bazylię, czosnek, miso i wszystko miksujemy dodając powoli po łyżce oleju lnianego. Solimy do smaku. Najlepiej namoczone nasionka słonecznika wstawić na noc do lodówki- wtedy poranna pasta będzie smaczniejsza. Świetnie smakuje z orkiszowym chlebkiem 🙂

Gotowa w 5-8 minut.