harmonia

lekarstwo dla umysłu i duszy oraz złote mleko :)

FullSizeRender

Ajurweda od kilku tysięcy lat wiedziała to co dopiero dziś potwierdzają najnowsze badania – wszystko ma wpływ na wszystko. Ten starożytny system leczniczy definiuje wpływ różnego rodzaju pożywienia oraz środowiska na nasze zdrowie fizyczne oraz psychiczne.

W ajurwedzie definicją zdrowia jest naturalna równowaga.

Równowagę na poziomie fizycznym można osiągnąć korzystając z podstaw ajurwedy czyli z teorii stworzenia srstyutpatti, która opisuje tu jak powstał świat. Według ajurwedy wszystko co istnieje przejawia się w organicznych i nieorganicznych formach materii prakrti.

Istnieje tu pięć elementów: ziemia prthivi, woda jala, apas, ogień tedżas, agni, powietrze vayu i przestrzeń akaśa. Poprzez te elementy można poznać swoistą budowę, strukturę każdego stworzenia i rzeczy – ponieważ łącząc się one tworzą wszystko co nas otacza i nas samych.

W przypadku ludzi łączą się one w różnych proporcjach tworząc tridosha – typy konstytucyjne vata, pitta, kapha.

Upraszczając – ich równowaga zapewnia nasze zdrowie, a zaburzenia – chorobę.

Pisałam o tym nie raz. Poniżej link do najbardziej ogólnego opisu:

Taka karma – czyli dieta jogina.

Prakriti czyli materia, z której także my jesteśmy stworzeni ma trzy właściwości triguna, jakości guny:

  1. Dobroć, wiedza, czystość – równowaga sattva;
  2. Pasja, działanie, dzianie się – agresja radżas;
  3. Ignorancja, bezwład, stagnacja – degeneracja tamas;

Mogą one przejawiać się jako pozytywne lub negatywne w różnych kontekstach. W przypadku ludzi definiują one charakter, stan umysłu, tendencję, skłonności i predyspozycje psychologiczne oraz (szeroko pojętą) duchowość.

Nie kształtują się one przed naszym urodzeniem jak typy konstytucyjne dosha, lecz w czasie naszego życia. Wpływa na nie i może je zmienić nasze środowisko, otoczenie w którym żyjemy, ludzie, z którymi się stykamy, nasz wiek, faza życia, praca, styl życia oraz dieta.

Z tego punktu widzenia jak najbardziej możliwa jest więc modyfikacja. Czyli po prostu mamy wpływ nie tylko na stan naszego umysłu, nasz charakter oraz sposób reakcji na otoczenie, ale także na nasz rozwój i duchowość.

Nasze guny czyli uwarunkowania psychiczne i umysłowe mają także wpływ na materię, z której jesteśmy stworzeni czyli na doshavata, pitta, kapha – powodując zdrowie lub chorobę, która ujawnia się nie tylko poprzez umysł ale i fizycznie -poprzez nasze ciało.

Medycyna współczesna zaczyna dopiero o tym wspominać nieśmiało od jakiś niecałych 100 lat, ale psychosomatyka w ajurwedzie to nic nowego.

Z drugiej strony patrząc- według ajurwedy bycie zdrowym rozumiane jest nie tylko jako bycie wolnym od bólu czy wolnym od choroby. To nie takie proste.

Wielu z nas mimo, że nie doświadcza klasycznych, fizycznych objawów chorobowych, nie czuje się przecież dobrze.

Bywamy często zmęczeni, przygnębieni, rozbici, zniechęceni lub odwrotnie -rozedrgani, chaotyczni, nerwowi i niespokojni. Doświadczamy stresu i bezsenności. Pomimo pozorów normalności i stabilizacji – chwiejemy się. Tracimy poczucie sensu. Jesteśmy niezadowoleni. Jesteśmy nieszczęśliwi.

Według medycyny akademickiej jesteśmy jednak najczęściej zupełnie zdrowi.

Według ajurwedy osoby doświadczające powyższych stanów – definitywnie nie są zdrowe. Ponieważ ajurweda utożsamia zdrowie także ze spokojem, bezpieczeństwem, świadomością i zadowoleniem…

W naszych czasach nie tylko odeszliśmy kompletnie od natury, ale i całkowicie przewartościowaliśmy nasze postrzeganie świata. Zarówno jedno jak i drugie miało wpływ na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.

Nasz świat jest teraz bardzo materialny i racjonalny. Tak też żyjemy. Z uporem maniaka dbamy o nasze dobra materialne: dom, samochód, karierę, zarobki. Dbamy o rzeczy. W ich gromadzeniu doszukujemy się wszelkiej przyjemności i bezpieczeństwa. Społeczeństwo konsumpcyjne pięknie nam to umożliwia. Bardzo powierzchownie zajmujemy się sobą i naszymi bliskimi – dbając jedynie o dobry wygląd, idealne ciała, sprawność fizyczną, ubrania, biżuterię, wykształcenie i dobre szkoły. Uważamy, że jeśli zatroszczymy się o sprawy namacalne i materialne – reszta sama się rozwiąże. To nieprawda.

Brak nam równowagi.

Skupiając się na powierzchownych, sztucznie wykreowanych potrzebach – pomijamy te prawdziwe i ważne…

Dążąc do naszych namacalnych priorytetów rzadko zwracamy uwagę na spokój umysł, a prawie nigdy na coś tak ezoterycznego jak… dusza. Ba! Samo nadmienienie o nich w towarzystwie inicjuje zmieszane spojrzenia, powodując nasz dyskomfort i poczucie niedostosowania.

Jednak bez nich nie może być mowy o zdrowiu.

Nic nie dzieje się bez przyczyny.

To czym karmimy nasze ciała i zmysły jest tu kluczowe.

Istnieje ścisła zależność między naszym sposobem życia, żywienia, a tym kim jesteśmy. Kim się stajemy. Kim siebie sami tworzymy.

Nasze sposób myślenia, nasze zachowania, pragnienia, to jak traktujemy innych oraz siebie, a także jaki pokarm wybieramy warunkuje to co w życiu otrzymujemy – w sferze zdrowia i świadomości także.

Oczywiście nie śmiem zaprzeczyć istnieniu człowieka rzeczywiście szczęśliwego, idealnie zdrowego, w pełni świadomego, zrównoważonego i uduchowionego karmiącego się hamburgerami znad kubełka XXL skrzydełek kurczaka w chrupiącej panierce, popijającego to piwem lub colą i oglądającego reklamy – w oczekiwaniu na program „Mam talent”.

Jednak to zdarza się rzadko… Niezmiernie.

Zazwyczaj pracujemy latami na nasz dobrostan lub jego brak. Jak mróweczki. Otrzymując to na co dokładnie sobie zasłużyliśmy.

Ajurweda widzi człowieka jako zintegrowana triadę ciała, umysłu i duszy. Wszelkie jej działania nakierowane są na opiekę nad każdą z tych sfer, aby zapewnić naturalną równowagę.

Leczenie ajurwedyjskie daje nam więc szereg praktycznych i prostych wskazówek oraz przepisów jak wpłynąć na guny aby uzyskać harmonię ciała, umysłu i serca, a poprzez to wyleczyć się z wielu trapiących nas dolegliwości i chorób.

To bardzo szeroki i ważny temat, więc podzielę go na kilka wpisów.

Dziś leczniczy napój. Mój ulubiony. Pije go prawie codziennie – na noc. To „złote mleko”. Czyli mleko z kurkumą. Pokarm satwiczny że hej 🙂

 

Składniki:

1 kopiasta łyżeczka kurkumy;

1/4 łyżeczki ghee lub oleju kokosowego;

1 szklanka mleka;

2 łyżki wody;

1 łyżeczka syropu klonowego (opcjonalnie);

Z punktu widzenia ajurwedy mleko, aby było satwiczne nie może pochodzić od krowy z hodowli masowej, ponieważ wszystko co powoduje himse (krzywdzenie) burzy satve (dobro, prawdę). Zło nie buduje dobra. Nigdy.

Krowa, która została sztucznie zapłodniona, która jest karmiona sztuczną paszą, która nie doświadcza słońca oraz której dziecko zostało zabite i zjedzone abyśmy mogli pić mleko przeznaczone dla niego ? nie spełnia prawa ahimsy (niekrzywdzenia). Zupełnie.

Niektórych rzeczy nie chcemy wiedzieć. Rozumiem i popełniam. Niestety „niewiedza” jak i „nierobienie” – to też decyzje, więc nie zwalniają one z odpowiedzialności…

Może to być natomiast mleko ekologiczne od zaprzyjaźnionego rolnika, który dobrze traktuje zwierzęta lub po prostu mleko roślinne.

Spełnia wszelkie wymogi mleko migdałowe oraz sojowe.

W garczku roztapiamy odrobine ghee lub oleju z kokosa. Dorzucamy kurkumę i dolewamy wodę. Mieszamy energicznie dopóki papka nie zgęstnieje – zazwyczaj 2-3 minuty. Dodajemy mleko i syrop klonowy. Dokładnie mieszamy. Pijemy małymi łyczkami uśmiechając się 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

zalecenia ajurwedy na jesień i pomidorowa pasta z tofu i orzechów :)

IMGP9269

Według ajurwedy do zachowania dobrostanu konieczne jest życie w harmonii z naturą, z porami roku i porami dnia. Adaptacja do środowiska wymaga właściwej diety, zmiany niektórych zwyczajów, nawyków i zachowań.

Nie powinniśmy określać pór roku według kalendarza ani innych narzuconych z góry wyznaczników i dat. Powinniśmy uważnie obserwować naturę i wyciągać wnioski. W zależności od naszego położenia geograficznego pory roku przebiegają zupełnie odmiennie ? nieraz zupełnie niezgodnie z tym co pokazuje kalendarz.

Dziś zalecenia ajurwedy dla czasu późnego lata i jesieni. Mimo, że temperatury w tym roku bija rekordy wieczory zapadają już szybciej niosąc z sobą chłód jesieni. Rośliny przystają ze swą ekspansja i zamierają w oczekiwaniu. Ziemia pachnie rozkładem.

Nadchodzi jesień.

Z punktu widzenia ajurwedy jesień jest zimna, wietrzna, lekka i sucha. Te cech bardzo zaburzają jedną z konstytucji ? dosha vata. Zalecenia więc na czas jesienie są tak naprawdę zmodyfikowanymi lekko zaleceniami równoważącymi i łagodzącymi vata.

Jesienią:

* Unikamy postów, które w tym okresie szczególnie zaburzają vata.

* Unikamy kawy i czarnej herbaty. Pijemy herbaty ziołowe. Polecam dodawać do herbat mieszankę imbiru, cynamonu i goździka.

* Zwiększamy w diecie ilość smaku słodkiego, słonego i kwaśnego. Zmniejszamy ilość smaku ostrego, gorzkiego i cierpkiego.

* Zwiększamy ilość pokarmów nawilżających, ciężkich i ciepłych. Poniżej szczegółowy opis diety łagodzącej vata.

http://www.izaraczkowska.pl/dieta-dla-vata-carpaccio-buraczkow-ze-smietanowym-sosem/

* Unikamy przeciągów i dbamy o zachowanie ciepłoty ciała. Chronimy głowę.

* Staramy się wstawać wcześniej i wcześniej zasypiać. Pozwalamy sobie na krótką popołudniową drzemkę.

* Unikamy zbyt aktywnych ćwiczeń fizycznych.

* Staramy się praktykować jogę koniecznie zakończoną savasaną (pozycja relaksacyjna). Zaczynamy praktykę 10-12 powitaniami słońca wykonywanymi powoli, spokojnie ? dostosowując ruch do oddechu. Wydłużamy oddech do 5-6 sekund w czasie praktyki. Skupiamy się na siadach oprócz tego polecam skłony, delikatne skręty i lekkie wygięcia do tyłu. Umiarkowanie wykonujemy pozycje odwrócone.

* Staramy się praktykować pranajamę (ćwiczenia oddechowe). Najlepsza będzie pranajama z oddechem prawą dziurka nosa. Poza tym polecam pranajamy z zatrzymaniami oddechu po wdechu oraz pranajamy z oddychaniem naprzemiennym nozdrzami.

* Staramy się regularnie praktykować medytację.

* Przed snem pijemy kubek mleka roślinnego (lub zwykłego) ze szczyptą cynamonu, kardamonu i gałki muszkatołowej.

* Staramy się unikać tłumów, hałasu, głośnej muzyki i częstych podróży.

 

Dziś bardzo prosta pasta z tofu, nerkowców i suszonych pomidorów. Pasta będzie łagodzić dosha vata. Danie będzie zaburzać dosha kapha. Może także lekko zaburzać dosha pitta dlatego polecam zmniejszyć ilość orzechów i czosnku dla tej konstytucji.

 

Składniki:

1 kostka tofu (około 200g);

1/3 szklanki orzechów nerkowca;

6 suszonych pomidorów odsączonych z zalewy;

1/4 szklanki oleju lnianego;

1 ząbek czosnku;

1 łyżeczka soku z cytryny;

1 łyżeczka miodu;

1 łyżeczka musztardy dijon;

1/2 łyżeczki soli;

Orzechy mielimy w blenderze na proszek. Ząbek czosnku obieramy. Wszystkie składniki oprócz oleju wrzucamy do blendera. Blendujemy wszystko na gładką masę. Kiedy ja uzyskamy włączamy blender i powolutku dolewamy olej lniany (podobnie jak przy kręceniu majonezu). Masa powinna wyjść jednolita i puszysta. Najlepiej smakuje ze świeżym chlebkiem. My jadamy ją z chlebem ryżowym, z którym stanowi świetne połączenie żywieniowe. Smacznego bardzo 🙂

 

 

 

 

piąta pora roku i słoneczne curry z dyni i soczewicy :)

IMGP9255 IMGP9257

Kiedy zaczynam widzieć dojrzewające dynie znaczy to, że nastał okres późnego lata. Termin ten został zaczerpnięty z medycyny chińskiej, a właściwie z chińskiego kalendarza. Chiński kalendarz to kalendarz księżycowy, w którym pory roku zostają wyznaczone nie przez stałe daty ale przez fazy księżyca. Według tego kalendarza mamy teraz późne lato – piatą porę roku (dojo) będąca jednocześnie okresem przejściowym pomiędzy latem, a jesienią.

W tym okresie następuje zmiana. Kończy się faza wzrostu i ekspansji charakterystyczna dla wiosny i lata, a zaczyna faza skupienia i wycofania charakterystyczna dla jesieni i zimy. To dobra i zrównoważona pora. Pora zbierania plonów, dostatku, ugruntowania i spokoju. Pora zatrzymania. Pora pogodzenia ze światem.

Niby jeszcze lato króluje słońcem w czasie upalnego dnia ale już czuć w wieczornym powietrzu delikatną woń rozkładu nadchodzącej jesieni. Rośliny zatrzymują się. Ziemia zaczyna pachnieć inaczej.

Ta pora roku przypisana jest przemianie Ziemi i smakowi słodkiemu. Ta przemiana to podstawa naszego organizmu dająca budulec ciału, jednocześnie mocno je odżywiając i harmonizując.

Z bardziej subtelnego punktu widzenia pokarmy przypisane do przemiany Ziemi zwiększają nasza stabilność, zaspokojenie i poczucie bezpieczeństwa na każdym możliwym poziomie. Uwzględnienie pokarmów z tej przemiany wspomaga naszą równowagę, racjonalność, koncentrację i ugruntowanie oraz wytrwałości dążenia do celu. Wzmacniając element Ziemi wprowadzamy do życia ład, systematyczność i spokój.

Z punktu widzenia medycyny chińskiej późne lato i przypisany mu element Ziemi odpowiada za wszystkie nasze narządy związane z trawieniem: śledzionę, trzustkę i żołądek. Z punktu widzenia tej nauki organy te są postrzegane szerzej jako Środkowy Ogrzewacz czyli nasz cały układ pokarmowy włącznie z wątrobą i pęcherzykiem żółciowym. Uważa się też, że organy te utrzymane w dobrej kondycji to podstawa dobrego zdrowia, odporności, ciepła, sił witalnych, empatii i spokoju umysły. Odwrotnie zaś nieprawidłowa praca tych organów leży u podstaw większości chorób, braku energii, kompulsywnych zachowań, wiecznego niepokoju i skłonności do obsesyjnego zamartwiania się.

Narządy związane z przemianą Ziemi są także odpowiedzialne za prawidłowe rozprowadzenie składników pokarmowych oraz ich przyswajanie.

Aby dostosować się do obecnej pory roku należy spożywać pokarm reprezentujący przemianę Ziemi. Upraszczając są to w większości pokarmy o smaku łagodnie słodkim, koloru żółtego. Są to na przykład:

*kukurydza;

*proso;

*amarantus;

*ryż,

*dynia;

*melon kantalupa;

*morele;

*groch;

*soja;

*czerwona soczewica;

*orzeszki ziemne;

*marchewka;

*ziemniaki;

*fasolka szparagowa;

*tofu.

Potrawy te powinny zostać tak przygotowane w prosty sposób, z niewielką ilością przypraw aby zachować łagodny smak.

 

Dziś słoneczne curry z soczewicy i dyni gotowane w mleku kokosowym. Potrawa będzie łagodziła dosha vata. Dla dosha pitta potrawa będzie miała też działanie łagodzące ale powinniśmy stanowczo zmniejszyć ilość przypraw cebuli, czosnku, imbiru i chilli. Potrawa będzie zaburzać dosha kapha.

 

Składniki:

3 pełne złożone garście pokrojonej w kostki około 2 cm dyni ( około 1 kg);

1 1/2 szklanki czerwonej soczewicy;

2 spore cebule;

2 ząbki czosnku;

2 marchewki;

2 pełna złożone garście poszatkowanych liści szpinaku lub kapusty pekińskiej;

1 pęczek kolendry;

1 1/2 szklanki mleka kokosowego;

3-4 szklanki wody;

1/2 szklanki solonych orzeszków ziemnych;

2 kostki ekologicznego bulionu warzywnego;

3 -4 łyżki oleju kokosowego;

3 cm kłącza imbiru;

3 strąki kardamonu;

1 pełna łyżka nasion kolendry;

1 pełna łyżka nasion kuminu (kminku rzymskiego);

2 goździki;

1 cytryna;

1 pełna łyżka kurkumy;

1/5 łyżeczki chilli lub 1 papryczka świeża;

1/5 łyżeczki zcynamonu;

sól;

W głębokim garnku roztapiamy olej kokosowy. W moździerzu ucieramy strąki kardamonu, kumin, kolendrę i goździki. Utarte przyprawy wysypujemy na olej i prażymy 2 minutki mieszając. Dodajemy pokrojona cebulę. Dusimy około 5 minut. Dodajemy marchewkę pokrojoną w plasterki, drobno poszatkowany imbir i drobno pokrojony czosnek. Smażymy wszystko mieszając 5-8 minut. Dolewamy wody, wsypujemy soczewicę, orzeszki, dodajemy kostki bulionowe, kurkumę, cynamon i chilli. Ilość dodanej wody jest zależna od tego jak gęste chcemy mieć curry i jaką dynie mamy. Jeśli dynia jest bardziej wodnista dodajemy mniej wody, jeśli mniej wodnista dodajemy wody więcej. Przykrywamy pokrywką i co jakiś czas mieszając gotujemy curry około 10 minut. Dodajemy dynie i mleko kokosowe. Przykrywamy i gotujemy kolejne 10 minut co jakiś czas mieszając. Dodajemy szpinak i gotujemy jeszcze 5 minut mieszając. Solimy do smaku. Podajemy skropione sokiem z cytryny i posypane liśćmi świeżej kolendry. Dobrze smakuje curry same lub podane z ryżem. Słoneczne i aromatyczne 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

dynamiczna równowaga

Jak już wcześniej pisałam umiejętność widzenia rzeczywistości z różnych poziomów, stron i punktów widzenia wzbogaca nas samych i pozwala nam głębiej zrozumieć siebie, innych ludzi i otaczający nas świat. Jednym ze sposobów w jaki patrzę na świat kształtuje ajurweda. Jest ona ściśle powiązana z jogą, którą praktykuję obie zarówno joga – nauka o samourzeczywistnieniu  jak i ajurweda – nauka o samouzdrawianiu są częścią większego systemu wiedzy, który zakłada iż wszystko jest ze sobą powiązane a klucz do poznania leży w naszych sercach i umysłach.

Patrząc na świat przez pryzmat ajurwedy widzimy 25 gun, trwałych właściwości. Kształtują one cechy charakterystyczne, powiązane z typami konstytucyjnymi.

More

nasze wewnętrzne morze…

Jak wszyscy wiemy sami decydujemy jak postrzegać rzeczywistość. Sami sobie tworzymy nasze bezkresy i klatki. Uwielbiamy decydować, który z punktów widzenia jest jedynym słusznym i trzymamy się go kurczowo – no i psinco! Nie ma jedynych prawd… Bo im więcej mamy punktów, sposobów i poziomów z których możemy postrzegać świat, im bardziej lateralne jest nasze myślenie, im uważniej słuchamy innych – tym wrażliwsi, bogatsi duchowo i mądrzejsi się stajemy 🙂 Dziś spójrzmy na siebie inaczej.

Patrząc na siebie samych ciut szerzej możemy spróbować postrzegać się przez pryzmat chemii, biochemii i fizyki. W żadnym wypadku to nam nie uwłacza a sporo nowego pokaże. Co się wtedy okaże? Odkryjemy, że mamy w sobie ogromną ilość płynu – nasze prywatne wewnętrzne morze.

More