joga

Recenzja książki „Domowe recepty na naturalne kosmetyki” Stephanie Tourles

Unknown

 

Jestem nauczycielką jogi. Dużo praktykuję. Wraz z pogłębianiem praktyki i upływem czasu polubiłam siebie. Wraz z tą akceptacją przyszła potrzeba zadbania o siebie, zaopiekowania się sobą zarówno na poziomie czysto fizycznym, psychicznym jak i tym bardziej subtelnym. Ćwiczenia zadbały o zdrowe i sprawne ciało. Medytacja i praktyki koncentracyjne oraz uważnościowe dbają o mój umysł i psyche. Aby dopełnić całości poszukuję też głębszego znaczenia, piękna, celu, mojej własnej duchowości.

Od lat staram się mądrze i bardzo zdrowo odżywiać – to konieczne zarówno dla ciała jak i dla ducha. Od lat dbam też aby moje środowisko było pozbawione sztucznych dodatków wszelakich, konserwantów i chemii. Używam ekologicznych środków czystości i oczywiście ekologicznych kosmetyków.

Ostatnio trafiła do moich rąk książka Stephanie Taurles „Domowe recepty na naturalne kosmetyki – 175 ekoprzepisów na specyfiki ziołowe” . To tłumaczenie amerykańskiego wydania „Organic Body Care Recipes”.

Autorka to zielarka, aromaterapeutka i licencjonowana specjalistka kosmetyki holistycznej oraz ajurwedyjskiej z 25 letnim doświadczeniem, która napisała kilka książek w tej tematyce – między innymi bestseller „The Herbal Body Book” oraz „Raw Energy”. Autorka pokazuje nam w swoich książkach jak zadbać o siebie wykorzystując zupełnie ekologiczne środki oraz sposoby. Jak za pomocą bardzo prostych i naturalnych produktów oraz receptur z użyciem owoców, kwiatów, ziół i naturalnych minerał oraz olejów zadbać o skórę, włosy, paznokcie oraz o… dobry nastrój.

Przez lata własnej praktyki opracowała ona i udoskonaliła szereg naturalnych receptur zaczerpniętych z starożytnych tradycji zielarskich oraz z wiedzy ajurwedyjskiej.

Pierwszy rozdział książki zawiera bardzo dokładny, a jednocześnie czytelny opis sfer, o które musimy zadbać. Mamy tu opisane włosy, skórę i paznokcie. Opisy są wzbogacone ciekawostkami. Czy wiecie, że włos rośnie przeciętnie 13mm na miesiąc? A paznokieć potrzebuje czterech miesięcy aby się odnosić? Który paznokieć rośnie najszybciej? Który najwolniej? Jak często powinno się myć proste włosy, a jak często kręcone? Czy wiecie, że prawidłowy odczyn naszej skóry jest konieczny dla zachowania jej dobrostanu?

Autorka opisuje tu też różne rodzaje cery i włosów oraz sposoby ich pielęgnacji dostosowane właśnie do nich. Bardzo holistycznie podchodzi także do „dbania o siebie” – przedstawiając kolejne siedem kroków koniecznych dla zachowania naszego zdrowia i urody, bez których żaden krem nie pomoże.

Kolejne dwa rozdziały to rozbudowany rozdział będący elementarzem składników domowej apteki i kolejny rozdział krótko opisujący konieczne akcesoria domorosłego kosmetologa.

Autorka opisuje w porządku alfabetycznym najprostsze składniki, które możemy użyć jako półproduktów do naszych domowych, w pełni ekologicznych kosmetyków. Podane są tu nie tylko właściwości i zastosowanie poszczególnych składników ale i ewentualne ich zamienniki.

Kolejne rozdziały zawierają już konkretne przepisy na kosmetyki oraz inne specyfiki. Mamy tu rozdział o naturalnych kosmetykach do twarzy i ciała z kilkoma podrozdziałami. Preparaty na twarz są podzielone w bloki funkcjonalne np. środki do oczyszczania twarzy, peelingi do twarzy, maseczki etc.

W podobne bloki pogrupowany jest podrozdział skupiający preparaty dla naszego ciała np. preparaty nawilżające dla ciała, kąpiele lecznicze i słoneczne czy peelingi do ciała. Są tu także przepisy na zabiegi dla naszych stóp, rąk, paznokci i ust oraz przepisy na preparaty ziołowe dla zachowania higieny jamy ustnej.

Mamy rozdział skupiony na pielęgnacji włosów zawierający różne ekologiczne płukanki i odżywki.

Następny rozdział zawiera napoje, balsamy i eliksiry pobudzające zmysły oraz -co równie ważne- dobry nastrój.

Kolejny rozdział to specyfiki konieczne do higieny intymnej. W tym rozdziale znajdujemy też recepty pomagające dbać o piersi i o ciało w czasie ciąży.

Przedostatni rozdział zawiera przepisy na najpotrzebniejsze remedia naszej domowej apteczki- to przepisy na specyfiki na przeziębienie i bóle głowy oraz preparaty, balsamy i zabiegi uspokajające oraz nasenne.

Ostatni rozdział to krótkie kompendium wiedzy na temat odstraszania owadów – z pomocnymi w tym przepisami.

Książka jest bardzo jasna i czytelna. To książka napisana przez faktycznego praktyka. Bez nadmuchanej, zbędnej wiedzy. Pełna jasnych, błyskotliwych i często dziecinnie prostych przepisów na specyfiki do dbania o siebie. Oczywiście są też bardziej pracochłonne i wymagające przepisy szczególnie jeśli chodzi o pielęgnację włosów oraz ciała. Większość jednak emanuje prostotą i polega na sprytnych połączeniach dwóch, trzech lub czterech składników – specjalnie dla takich domorosłych kosmetyczek jak ja 🙂 Rozbrajają mnie tu przepisy dwu lub wręcz jednoskładnikowe! Jak na przykład mycie zębów… truskawką. Dobry nastrój gwarantowany 🙂

Wszystkie przepisy zawierają wyłącznie najprostsze ekologiczne składniki – bez chemii, dodatków i konserwantów. Składniki ogólnie dostępne w sklepach internetowych – sprawdziłam.

Jestem osobą zajętą – sporo pracuję. Znalazłam jednak czas raz, dwa razy w tygodniu aby zrobić własny własniutki kosmetyk, eliksir czy przepis z książki Stephanie. Rozpiera mnie duma bo stworzyłam ekologiczny w stu procentach, delikatny dla ciała i pięknie pachnący tonik do twarzy oraz błyszczyk do ust. Zabieram się teraz za tropikalny kremowy olejek do ciała i odżywczy olejek do paznokci.

Czego i Wam życzę 🙂

 

 

 

„znajdź czas tylko dla siebie” czyli wakacje z jogą i dieta dr Dąbrowskiej :)

10507100_783598608338152_3779133361200808929_o

 

W tym roku proponuje Wam wakacje z jogą i z dietą dr Dąbrowskiej.

Miejsce, do którego Was zapraszam to Siódmy Las – magiczne miejsce położone niedaleko Kazimierza Dolnego i Nałęczowa. Leży wśród dolin, łagodnych pagórków, pól i lasów Kazimierskiego Parku Narodowego. Siódmy Las to miejsce natchnione duchem piękna i siłą otaczającej przyrody, wypełnione aromatami leśnych ziół, śpiewem ptaków i błękitem. Piękna architektura dorównuje okolicy. Tradycyjne pięć domów zbudowanych z drewna i kamienia oraz cegły dopełnia całości. Drewniana willa z tarasami „Pod Jelonkiem”, kamienno-drewniana willa z oszkloną werandą „Suszarnia”, drewniana chatka „Jarzębina”, stodoła z wielką oszkloną werandą zawieszona nad paprociowym wąwozem i kamienno-drewniana willa „Kalina” z kolejną piękną werandą-kawiarnią – tuż nad wąwozem. Wnętrza domów zostały stworzone z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Stare meble z duszą, pościel z koronką, patchworkowe narzuty, urocze lampki, kwiaty w oknach a wszystko cieplutkie i przytulne. Do tego trzy hektary drzew i kwiatów, wśród których można się zaszyć.

Dieta, którą proponuje to dieta warzywno-owocowa dr Dąbrowskiej. Jest to rodzaj przemyślanego postu warzywno-owocowego. Ilość dostarczanych dziennie kalorii to maksimum 800. Mimo tak niskiej ilości kalorii nie powinno towarzyszyć nam przykre uczucie głodu. Posiłki są tak zaplanowane i rozłożone w czasie dnia aby optymalnie zaspokoić łaknienie. Bardzo istotny jest tu odpowiedni dobór surowców. Menu bazuje na warzywach i owocach o niskiej zawartości cukru np. buraki, marchewka, brokuły, rzodkiew, jabłka czy wszelkie sałaty. Dieta ta całkowicie wyklucza spożywanie mięsa, nabiału, słodkich owoców i warzyw, ziaren, wypieków, olejów oraz wszelkich pokarmów roślinnych o dużej zawartości białka.

Dzięki odpowiednio skomponowanym posiłkom nasz organizm jest w stanie przestawić się na czerpanie pożywienia „od wewnątrz”. Zaczyna więc spalać tkankę tłuszczową ale przede wszystkim usuwa wszelkie złogi i toksyny zatruwające nasze ciała.

Tego rodzaju diecie mogą towarzyszyć przez pierwsze 2-4 dni przykre objawy detoksu jak np. ból głowy, osłabienie, pewne rozdrażnienie, różne wysypki skórne. Jednak po tym okresie wszystkie dolegliwości ustępują- w miarę z postępami w oczyszczeniu ciała, a nasze samopoczucie bardzo się poprawia.

 

Wskazania do stosowania diety dr Dąbrowskiej:

  • osłabiona odporność (częste infekcje bakteryjne i wirusowe);
  • alergie wziewne i pokarmowe (katar sienny, astma, wysypki skórne);
  • migreny;
  • nerwobóle;
  • choroby z autoagresji;
  • choroby skóry (łuszczyca, trądzik, egzemy, sucha skóra etc);
  • schorzenia neurologiczne (nerwice, zaburzenia pamięci etc );
  • choroby endokrynologiczne (zaburzenia miesiączkowania, niedoczynność tarczycy, wysoka prolaktyna, torbiele jajników etc);
    klimakterium;
  • osoby planujące zajść w ciąże;
  • zespół metaboliczny X czyli osoby z otyłością, nadciśnieniem, cukrzycą II, chorobą wieńcową, zarośniętymi by-passami, zakrzepicą, obrzękami;
  • paradontoza;
  • zwyrodnienie stawów.

Przeciwwskazania do stosowania diety dr Dąbrowskiej:

  • gruźlica;
  • nadczynność tarczycy;
  • niedoczynność nadnerczy;
  • krańcowa niewydolność narządów;
  • końcowa faza choroby nowotworowej;
  • ciąża;
  • diety nie powinny stosować osoby po przeszczepach organów.Osoby stale przyjmujące leki na stałe powinny skontaktować się ze swoim lekarzem w celu ustalenia dawek leków i swoistych zaleceń.

10421161_782429445121735_703088683942006901_nPost warzywno-owocowy dr Dąbrowskiej to czas kiedy organizm usuwa zmagazynowany tłuszcz i toksyny, oczyszcza się, regeneruje komórki i organy wewnętrzne oraz wygładza skórę. Odciążony organizm zaczyna leczyć się sam. Zwiększa się nasza odporność immunologiczna, zmniejsza się poziom cholesterolu oraz cukru we krwi, a sam poziom ciśnienia krwi normalizuje się. Znikają obrzęki i stany zapalne stawów. Cały organizm zaczyna wracać do zdrowia i pełnej równowagi.

Jeśli dieta dr Dąbrowskiej jest dla kogoś zbyt dużym wyzwaniem polecam zdrową dietę wegetariańską.

Około 3 tygodnie przed wyjazdem każdy z uczestników dostanie wskazania jak najlepiej przygotować ciało do wyjazdu. Natomiast w czasie wykładów będę wyjaśniała jak najlepiej odżywiać się po zakończeniu postu.

Aby w miarę delikatnie przejść owe oczyszczanie proponuje Wam codziennie specyficzne dobrane zajęcia jogi. Głównie będziemy dbali o wspomożenie procesów oczyszczania – zarówno na poziomie fizycznym jak i mentalnym. Codzienne przemyślane asany, ćwiczenia oddechowo-koncentracyjne, a także medytacja oraz bardzo potrzebna relaksacja dopełnią całości.

Będziemy łączyć praktykę Yinyasa Krama Yogi i Yogi Kundalini.

Vinyasa Krama Yoga to dość dynamiczna forma jogi gdzie szczególną uwagę przykłada się do połączenia ruchu z oddechem. Umiejętność świadomego oddechu jest tu kluczowa. Praktykujemy w tym podejściu ćwiczenia fizyczne i wiele ćwiczeń oddechowych. Ćwiczenia bardziej dynamiczne przeplatamy statyczną pracą, aby pełniej uwolnić się od napięcia i nauczyć rozluźniać. Uczymy się też świadomej pracy z mięśniami głębokimi (bandhy). Ważne są tu także ćwiczenia koncentracyjno-medytacyjne. Ten rodzaj jogi uczy nas pracy z ciałem w korelacji z oddechem, co prowadzi do zrozumienia nie tylko naszego ciała ale i jego lepszego czucia. Poprawia nasze zdolności motoryczne i uczy świadomie oddychać. Odpręża i regeneruje.

10422097_785192908178722_3989911858095355417_nYoga Kundalini to specyficzny rodzaj jogi wspomagający rozwinięcie wewnętrznej świadomości i odkrycie duchowej części naszej natury. Na jej praktykę składają się ćwiczenia fizyczne i oddechowe oraz medytacje, pomagające uaktywnić naszą energię. Praktyka ta wpływa na system hormonalny oraz system nerwowy poprawiając zdrowie oraz witalność. Świetnie rekompensuje skutki stresu.

 

Przykładowy rozkład dnia:

 

8.30 ćwiczenia oddechowe (pranajama);
9.00 śniadanie;
11.30-12.30 zajęcia jogi Kundalini;
13.30 obiad;
15.30-17.30 zajęcia jogi w podejściu Vinyasa Krama;
18.00 kolacja;
19.30 joga twarzy;
20.30 – 21.30 relaksacja i medytacja.

Na miejscu można będzie także odpłatnie skorzystać z masaży z udziałem kosmetyków ekologicznych.

To będzie czas poświęcony tylko sobie. Czas głębokiego odtruwania i oczyszczania. Czas zatrzymania się i refleksji. Wyjedziemy lżejsi fizycznie, zdrowsi i bardziej świadomi 🙂

10515261_782430401788306_5990261670388089092_o

?

Koszt wyjazdu to 1 800 zł

Jeśli będziecie chcieli dodatkowej opieki lekarskiej na miejscu to dodatkowa opłata wynosi 80 zł od osoby.

Terminy

2 lipiec – 8 lipiec 2016
9 lipiec – 15 lipca 2016

 

Zapisy

Pod nr telefonu +48 693 333 450
lub pod adresem: izaraczkowska@gmail.com

 

zalecenia ajurwedy na jesień i pomidorowa pasta z tofu i orzechów :)

IMGP9269

Według ajurwedy do zachowania dobrostanu konieczne jest życie w harmonii z naturą, z porami roku i porami dnia. Adaptacja do środowiska wymaga właściwej diety, zmiany niektórych zwyczajów, nawyków i zachowań.

Nie powinniśmy określać pór roku według kalendarza ani innych narzuconych z góry wyznaczników i dat. Powinniśmy uważnie obserwować naturę i wyciągać wnioski. W zależności od naszego położenia geograficznego pory roku przebiegają zupełnie odmiennie ? nieraz zupełnie niezgodnie z tym co pokazuje kalendarz.

Dziś zalecenia ajurwedy dla czasu późnego lata i jesieni. Mimo, że temperatury w tym roku bija rekordy wieczory zapadają już szybciej niosąc z sobą chłód jesieni. Rośliny przystają ze swą ekspansja i zamierają w oczekiwaniu. Ziemia pachnie rozkładem.

Nadchodzi jesień.

Z punktu widzenia ajurwedy jesień jest zimna, wietrzna, lekka i sucha. Te cech bardzo zaburzają jedną z konstytucji ? dosha vata. Zalecenia więc na czas jesienie są tak naprawdę zmodyfikowanymi lekko zaleceniami równoważącymi i łagodzącymi vata.

Jesienią:

* Unikamy postów, które w tym okresie szczególnie zaburzają vata.

* Unikamy kawy i czarnej herbaty. Pijemy herbaty ziołowe. Polecam dodawać do herbat mieszankę imbiru, cynamonu i goździka.

* Zwiększamy w diecie ilość smaku słodkiego, słonego i kwaśnego. Zmniejszamy ilość smaku ostrego, gorzkiego i cierpkiego.

* Zwiększamy ilość pokarmów nawilżających, ciężkich i ciepłych. Poniżej szczegółowy opis diety łagodzącej vata.

http://www.izaraczkowska.pl/dieta-dla-vata-carpaccio-buraczkow-ze-smietanowym-sosem/

* Unikamy przeciągów i dbamy o zachowanie ciepłoty ciała. Chronimy głowę.

* Staramy się wstawać wcześniej i wcześniej zasypiać. Pozwalamy sobie na krótką popołudniową drzemkę.

* Unikamy zbyt aktywnych ćwiczeń fizycznych.

* Staramy się praktykować jogę koniecznie zakończoną savasaną (pozycja relaksacyjna). Zaczynamy praktykę 10-12 powitaniami słońca wykonywanymi powoli, spokojnie ? dostosowując ruch do oddechu. Wydłużamy oddech do 5-6 sekund w czasie praktyki. Skupiamy się na siadach oprócz tego polecam skłony, delikatne skręty i lekkie wygięcia do tyłu. Umiarkowanie wykonujemy pozycje odwrócone.

* Staramy się praktykować pranajamę (ćwiczenia oddechowe). Najlepsza będzie pranajama z oddechem prawą dziurka nosa. Poza tym polecam pranajamy z zatrzymaniami oddechu po wdechu oraz pranajamy z oddychaniem naprzemiennym nozdrzami.

* Staramy się regularnie praktykować medytację.

* Przed snem pijemy kubek mleka roślinnego (lub zwykłego) ze szczyptą cynamonu, kardamonu i gałki muszkatołowej.

* Staramy się unikać tłumów, hałasu, głośnej muzyki i częstych podróży.

 

Dziś bardzo prosta pasta z tofu, nerkowców i suszonych pomidorów. Pasta będzie łagodzić dosha vata. Danie będzie zaburzać dosha kapha. Może także lekko zaburzać dosha pitta dlatego polecam zmniejszyć ilość orzechów i czosnku dla tej konstytucji.

 

Składniki:

1 kostka tofu (około 200g);

1/3 szklanki orzechów nerkowca;

6 suszonych pomidorów odsączonych z zalewy;

1/4 szklanki oleju lnianego;

1 ząbek czosnku;

1 łyżeczka soku z cytryny;

1 łyżeczka miodu;

1 łyżeczka musztardy dijon;

1/2 łyżeczki soli;

Orzechy mielimy w blenderze na proszek. Ząbek czosnku obieramy. Wszystkie składniki oprócz oleju wrzucamy do blendera. Blendujemy wszystko na gładką masę. Kiedy ja uzyskamy włączamy blender i powolutku dolewamy olej lniany (podobnie jak przy kręceniu majonezu). Masa powinna wyjść jednolita i puszysta. Najlepiej smakuje ze świeżym chlebkiem. My jadamy ją z chlebem ryżowym, z którym stanowi świetne połączenie żywieniowe. Smacznego bardzo 🙂

 

 

 

 

gęstość odżywcza czyli glazurowana brukselka z orzeszkami :)

IMGP4494

To co jemy często jest bardzo osobiste. Jedzenie to coś co łączy nas ze światem. Nie zawsze jednak uświadamiamy sobie wagę tego połączenia.

Nie zawsze też zdajemy sobie sprawę ze skutków naszych wyborów… Ja uważam, że wszystko jest ze sobą połączone i wszystko ma wpływ na wszystko. Z tego punktu widzenia to co jemy jest ważne.

Dziś dwa słowa czym ja kieruję się w moich codziennych wyborach – w mojej codziennej diecie.

Dla mnie nie są istotne kalorie. Rzadko zwracam uwagę na wartości kaloryczne poszczególnych produktów. I to bynajmniej nie dlatego, że nie dbam o zdrowie czy o figurę. Po prostu uważam, że kalorie nie są tak istotne. Istotne jest to z czego pochodzą i to warunkuję całą resztę. Pisałam o tym tutaj:

http://www.izaraczkowska.pl/po-ci-te-liczenie-kalorii/

Dla mnie podstawowym kryterium wyboru jest jakość jedzenia. Nie chodzi tu o cenę czy ekskluzywność, a o zawartość składników odżywczych.

Uważam iż wszelkie choroby i przyśpieszone starzenie są skutkiem niedoborów albo toksemii. Te właśnie ochrona przed nimi leży u podstaw moich wyborów.

Co do toksemii. Uważam że najwięcej toksyn wprowadzamy do organizmu z nieodpowiednim jedzeniem oraz kosmetykami, a także chemią domową lub chemią związaną z miejscami gdzie najczęściej przebywamy.

Używam w przeważającej większości ekologicznych kosmetyków oraz środków do prania i sprzątania. Jeśli chodzi o jedzenie naprawdę bardzo rzadko jadam rzeczy mocno przetworzone czy w jakiś sposób rafinowane. Nie kupuje prawie wcale żadnych kolorowych opakowań. Wszystkie posiłki przygotowuję sama bezpośrednio przed spożyciem. Nic gotowego nie leży „na jutro” w mojej lodówce. Kupuję większą część warzyw, owoców oraz zbóż i przypraw z upraw ekologicznych. Bardzo przemyślanie łącze pokarmy ponieważ ogrom toksemii w naszych organizmach bierze się ze złych połączeń pokarmowych.

Najważniejsze jednak, że codziennie dbam o odpowiednią gęstość odżywczą tego co jem. Termin ten stworzył dr Fuhrman i nazwał nim wartość odżywczą danego pokarmu przypadającą na daną jego ilość kaloryczną.

Nie chodzi tu o rodzaj substancji będących nośnikiem kalorii tzn. chwilowo zapominamy o węglowodanach, białkach czy tłuszczach. Chodzi o witaminy, minerały, mikro i makroelementy, enzymy, błonnik, antyoksydanty i inne temu podobne związki czynne występujące w wartościowym pożywieniu.

Na przykład na 1300 kalorie pochodzących z 0,5 kg steku ilość błonnika jest równa 0,8 grama. Na 100 kalorie pochodzących z 0,5 kg warzyw liściastych ilość błonnika jest równa 5 gram.

W 220 kaloriach pochodzących z 0,5 kilograma algi morskiej wakame ilość wapnia wynosi 6500 mg. W 600 kaloriach pochodzących z 0,5 kilograma piersi kurczaka ilość wapnia wynosi 55 mg.

W 135 kaloriach pochodzących z 0,5 kilograma marchwi ilość karotenu wynosi 140 000 jednostek (I.U.). W 230 kaloriach pochodzących z 0,5 kilograma brzoskwiń ilość karotenu wynosi 2000 jednostek (I.U.).

Zauważcie, że prawie nikt nie uwzględnia ich zawartości na swoich opakowaniach. Dlaczego tak się dzieje skoro są one nam niezbędne dla zdrowia?

Ano dlatego ponieważ wszelka przetworzona żywność oraz spora większość pokarmów odzwierzęcych nie zawiera ich prawie wcale. Jakby więc wyglądały te tabelki z samymi zerami? 😉

Z drugiej strony zauważcie jak wiele bardzo otyłych osób boryka się z niedoborami i spowodowanymi przez nie chorobami właśnie. Bo to nie kalorie są najważniejsze. To nie dokładnie wyliczona ilość białek w diecie daje zdrowie.

To dzięki antyoksydantom, mikroelementom i witaminom nie mamy niedoborów, a nie dzięki nadmiarowi kalorii. Jedząc w przeważającej ilości produkty gęste odżywczo nie mamy poczucia wiecznego głodu i wiecznych smaków. Możemy zaspokoić apetyt z łatwością i nie potrzeba nam do tego bomby kalorycznej w postaci posiłku złożonego z trzech dań z obowiązkowym deserem.

Mimo, że Fuhrman jako pierwszy opisał ten aspekt odżywiania (2003) nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem, że on jest jedynym autorem tego typu diety. Jako, że od kilkudziesięciu lat już interesuję się zdrowym odżywianiem oraz medycyną naturalną i praktykuje jogę – wiele lat temu wyczytałam podobne wnioski w książkach o medycynie wschodu. Okazuje się bowiem, że dieta polecana przez ajurwedę i jogę, dieta konieczna do rozwoju duchowego – tak zwana dieta sattwiczna jest o wiele starszym (oczywiście ciut uproszczonym) odpowiednikiem diety kierującej się najwyższą gęstością odżywczą. Według ajurwedy to dieta bardzo mocno odmładzająca i przedłużająca życie, a także pozwalająca dożyć późnej starości w pełni władz umysłowych i sił witalnych.

Pisałam o tym tutaj:

http://joga-gliwice.eu/2012/12/taka-karma-czyli-dieta-jogina/

Dziś lista produktów o największej gęstości odżywczej wg Fuhrmana. Ułożona od produktów najbardziej do mniej wartościowych. Produktów bez wartości nie zawiera. Produkty pokrewne mają zbliżoną skalę wartości. Czyli na przykład papryka pomarańczowa jest wprawdzie ciut niżej niż czerwona ale jednak blisko, kapusta zwykła jest niżej niż pekińska ale blisko etc.

 

  1. Warzywa zielone: nać gorczycy, nać rzepy, kapusta ozdobna, jarmuż, rukiew wodna,wodorosty, kapusta chińska (bok choy), szpinak, nać rzepy, kapusta pekińska, brukselka, boćwina, rukola, brokuł, sałata rzymska.
  2. Pozostałe warzywa: rzodkiewka, buraki, kiełki fasoli, czerwona papryka, , cykoria czerwona, rzepa, marchewka, kalafior, karczoch, pomidor, dynia.
  3. Owoce: truskawki, jeżyny, śliwki, maliny, czarne jagody, borówki, papaja, pomarańcze, mandarynki, melon, kiwi, arbuz.
  4. Rośliny strączkowe: soczewica fasola czerwona, fasola Jaś, fasola adzuki, fasola czarna, soja, groch, ciecierzyca.
  5. Orzechy i nasiona: pestki słonecznika, nasiona sezamu, siemię lniane, pestki dyni, pistacje, orzechy pecan, migdały, orzechy włoskie, orzechy laskowe, orzechy nerkowca.
  6. Ziarna pełne: owies, jęczmień, dziki ryż, brązowy ryż, pszenica, kukurydza, komosa ryżowa, proso.
  7. Nabiał: tofu, mleko bio, mleko sojowe, jogurt naturalny bio, mleko migdałowe, tempeh.

 

Różnica między produktami z punktu pierwszego, a produktami punktu siódmego jest ogromna – to kilkaset jednostek. Należy więc jeść jak najwięcej produktów z góry listy.

Jeśli chodzi o gęstość odżywczą mięsa to zawiera ono znikome ilości punktów i w skali od 1 do 1000 nie przekracza 40. Do tego należałoby spożywać mięso w postaci jak najmniej przetworzonej.

W następnym poście opiszę moją prywatną piramidę żywieniową.

Dziś danie o fajnej gęstości odżywczej – glazurowana brukselka.

Potrawa będzie wzmagać dosha vata i łagodzić pitta. Dla kapha proponuje dodać mniej syropu wtedy także będzie łagodząca.

 

Składniki:

 

1/2 kg brukselki;

1 cebula,

1 papryka czerwona,

1/2 szklanki orzeszków nerkowca;

3 łyżki oleju kokosowego;

3 łyżki syropu klonowego lub miodu;

2 łyżki mąki ryżowej;

1 łyżka sosu sojowego;

1 łyżka czarnej gorczycy;

1 łyżka musztardy Dijon;

woda;

Cebulkę i paprykę kroimy w kosteczkę. Brukselki jeśli są duże kroimy na pół a jeśli małe zostawiamy w całości. Olej kokosowy rozgrzewamy na patelni i wrzucamy cebulkę i gorczycę. Podsmażamy 5 minut do czasu aż cebulka nabierze złotego kolorku. Dorzucamy paprykę, orzeszki i brukselki. Mieszamy i podsmażamy około 5 minut. Dolewamy 1/3 szklankę wody i zakrywamy patelnie pokrywką. Dusimy warzywka około 8-10 minut. W miseczce mieszamy syrop, sos sojowy, musztardę i mąkę ryżową z 1/2 szklanki wody. Zalewamy uduszone warzywka powstałym sosem. Dusimy jeszcze 2-3 minutki mieszając aż sos zgęstnieje. Można jeść z ryżem lub chlebkiem ryżowym 🙂

 

 

 

 

 

wiosenna dieta czyli moje ślimaczki :)

IMGP9057

Wiosną wszystko się zaczyna, odnawia. Wszystko ożywa. Wiosna to aktywność, to wzrost, ekspansja, energia, kreatywność i ekspresja.

To czas kiedy należy szczególnie zadbać o swoje ciało.

To czas przemiany drzewa kiedy najbardziej aktywne organy to wątroba i pęcherzyk żółciowy. Najlepszy w roku czas na post i oczyszczenie. Najlepszy czas na raw food.

Na wiosnę powinniśmy jeść mniej i diametralnie zmienić jadłospis aby oczyścić ciało z resztek ciężkiego zimowego pożywienia i nagromadzonych toksyn.

Szczególnie ważne o tej porze roku są produkty świeże, lekkie i surowe czyli zielenina wszelaka, zioła, kiełki, nowalijki, trawa jęczmienna i pszeniczna. To produkty wznoszące naszą energię w odróżnieniu od ciężkich zimowych dań, które kierowały ją w dół i do środka. To też produkty polecane przez ajurwedę i jogę w diecie sattwicznej – oczyszczającej i wspomagającej jogę oraz wszelkie praktyki duchowe.

Najlepsze wiosenne smaki to słodki i ostry.

Smak słodki to smak prostych dań z węglowodanów złożonych jak na przykład zboża, rośliny strączkowe oraz wszelkie nasiona. Smak słodki pogłębia kiełkowanie dlatego też na wiosnę szczególnie chętnie powinniśmy jeść wszelkie kiełki. Tego typu potrawy maja mocne działanie odnawiające ale także wychładzające szczególnie dla osób o konstytucji vata. Dla osób o przewadze tej dosha polecam jednocześnie zwiększyć ilość smaku ostrego, zdrowych tłuszczów oraz kasz w diecie. Więcej o tym napiszę w następnym wpisie bo temat wychładzania organizmu jest dość szeroki i bardzo ważny.

Smak ostry to smak ostrych ziół i niektórych warzyw jak na przykład imbir, chrzan, czarny pieprz, pieprz cayenne, cebula, czosnek, koper, kminek, anyż, ostra papryka, cynamon, rozmaryn, majeranek, liść laurowy, bazylia.

Najlepiej na wiosnę sprawdzają się połączenia smaku słodkiego i ostrego.

Dobrze też zrobi nam dodanie ciut smaku gorzkiego szczególnie w czasie przeprowadzania diet oczyszczających. To smak charakterystyczny na przykład dla sałaty, mniszka, cykorii, lucerny czy selera naciowego.

Wiosną gotujemy dania stanowczo krócej ale w wyższej temperaturze. Dobre wiosenne sposoby obróbki to blanszowanie, gotowanie na parze, szybkie obsmażanie, krótkie duszenie, krótkie gotowanie w szybkowarze.

Rezygnujemy w tym czasie z dań ciężkich i tłustych oraz długo gotowanych, sycących potraw.

Zwracamy się w kierunku kuchni wegańskiej lub lekkiej wegetariańskiej. Jednak osobiście polecałabym zrezygnować w tym czasie z nabiału. Zaburzy on nasze oczyszczanie i niepotrzebnie obciąży organizm odbierając energię procesom regeneracji i odnowy. Nabiał jedzony w czasie przesilenia zimowo-wiosennego przyczynia się także do gromadzenia się nadmiaru śluzu w ciele co może skutkować seriami zbędnych przeziębień.

W tym czasie szczególne znaczenie mają soki warzywne. Razem z surowym jedzeniem wspomagają one oczyszczenie wątroby. Na szczególną uwagę zasługują soki z marchwi  i buraków, które można wspomóc dodatkami soku z dyni, z natki pietruszki, ze szpinaku lub z selera naciowego.

Z bardziej subtelnego punktu widzenia wątroba ?organ, który jest przypisany wiośnie i wiosennemu oczyszczaniu jest organem odpowiadającym za nasze emocje. Za nasz gniew i złość.

Ludzie mający wątrobę oczyszczoną, w dobrej kondycji są kreatywni i dynamiczni. Cechuje ich wysoki poziom energii. Są cierpliwi, tolerancyjni i elastyczni.

Nieoczyszczona, zaburzona wątroba przejawia się bardzo wyraźnie w naszym zachowaniu powodując okazywanie mocnych emocji, wybuchów gniewu i złości. Osoby z zaburzoną wątrobą oscylują pomiędzy napadami wściekłości a nadmiernej wesołości, między wiecznym zmęczeniem a obsesyjnym pracoholizmem. Takie osoby są niecierpliwe i małostkowe.

W okresie wiosennym aby wzmocnić oczyszczanie dobrze jest pić napary z ziół. Polecam herbatkę z korzenia mniszka i korzenia łopianu o silnym działaniu odtruwającym a także napar z cykorii i mięty pieprzowej.

Dziś tłusty czwartek więc musi być jakaś słodkość. To moje ślimaczki, które „ratują mi życie” kiedy mam ochotę na coś słodkiego, zdrowego i szybkiego 🙂

Ślimaczki są w dwóch wersjach. Pierwsza na tortilli – bardziej sycąca i spokojnie nadająca się na małe drugie śniadanie. Druga wersja wpisuje się w dietę raw – na samej sałacie. Obie polecenia godne 🙂

Potrawa będzie lekko zaburzać dosha pitta i kapha. Polecam dla dosha vata.

 

Składniki:

6-7 ładnych liści sałaty masłowej;

1 tortilla;

3 łyżki masła migdałowego lub orzechowego;

2 łyżki płynnego miodu lub syropu z agawy;

Umyte i osuszone listki rozkładamy na płasko i wycinamy twardą końcówkę szypułki lodyzki aby można je było bez problemu rolować. Tortillę i smarujemy cienko masłem orzechowym i polewamy cieniutko paseczkami miodu. Układamy na tym 2-3 listki sałaty bez szypułek i zwijamy w ciasny rulonik. Końcówki rulonika smarujemy masłem orzechowym aby lepiej się sklejały.

Pozostałe liście sałaty także ostrożnie smarujemy masłem orzechowym i polewamy miodem. Zwijamy a końcówkę rulonika sklejamy ciut większą ilością masła orzechowego.

Wszystkie ruloniki tniemy w paseczki o wysokości 1-1,5 cm. Układamy na talerzu. Można ich zewnętrzne części obtoczyć dodatkowo w maśle orzechowym i w sezamie.

Przekąska na małego głoda w 5 minut 🙂