medycyna naturalna

odstresuj się i przegnaj raka czyli owsianka z brokułami :)

IMGP6209

Zawsze lubiłam smak owsianki – łagodny i aksamitny – Przywodzi mi na myśl bezpieczeństwo i spokój. To jeden ze smaków mojego dzieciństwa 🙂

Owies to jedno z zapomnianych rodzimych zbóż, wypartych przez wszechobecną modyfikowaną pszenicę. Zapomnieliśmy o jego naprawdę niesamowitych i wszechstronnych właściwościach…

Przede wszystkim to zboże, które jest naturalnym środkiem uspokajającym i odstresowującym. Niektóre z naturalnych produktów spożywczych zawierają organiczny chemiczny związek zwany tryptofanem. Przemiany tego niepozornego związku bardzo znacząco wpływają na nasz dobrostan ponieważ są źródłem melaniny oraz tym samym serotoniny – tak zwanych hormonów szczęścia. Hormony te są odpowiedzialne za regenerację naszego organizmu i odnowę oraz zdrowy sen. Sterują one także naszymi stanami psychicznymi co z kolei wpływa na całe nasze życie. W przetworzonej i rafinowanej żywności jest tryptofanu niewiele. Jego głównym źródłem są opisywana już wcześniej spirulina, drożdże, pestki dyni, migdały oraz wszelkie produkty sojowe. Mięso drobiowe oraz nieprzetworzone produkty mleczne także zawiera tryptofan. Niektóre jednak produkty spożywcze zawierają nie tylko związki konieczne do tworzenia prekursorów hormonów szczęścia – ile je same. Melatonina odpowiedzialna za nasz dobry sen i broniąca nas przed stresem występuje tylko w kilku produktach są to banany, pomidory, ryż i właśnie owies 🙂 Pamiętajcie też że osoby narażone na duży poziom stresu potrzebują jej więcej. Bardzo często u takich osób badania wykazują obniżony poziom właśnie melatoniny!

Oprócz odporności na stres melatonina wpływa na naszą aktywność dobową, dostosowanie się do pór roku oraz steruję do społu z serotonina naszą wagą 🙂 Hormony te mają wpływ nie tylko na nasz apetyt i spalanie kalorii ale także na to czy mamy energię do życia.

Bardzo ważną rolę owsianki upatruję także w jej działaniu antybakteryjnym i antyrakowym. W wielu ośrodkach leczenia raka jest ona jednym z podstawowych pokarmów. Nie tylko ze względu na działanie uspakajające ale mocne działanie antybakteryjne i odkażające a jednocześnie łagodzące. Oczyszcza ze złogów śluzowych, powleka i regeneruję nasz przewód pokarmowy. Usuwa jego stany zapalne i nadwrażliwość.

Owies ma naturę raczej ogrzewającą a jego smak jest słodki a jednocześnie lekko gorzki. Z punktu widzenia medycyny naturalnej świetnie odbudowuje Qi – siłę życiową. Usuwa cholesterol i wzmacnia serce. Z punktu widzenia medycyny chińskiej leczy system nerwowy i działa kojąco. Wpływa owies także przez zawartość fosforu na stan całego naszego systemu nerwowego wraz z mózgiem. Nie powoduje alergii.

Owies można nie tylko stosować w postaci owsianki czy poprzez dodawanie mąki owsianej do wypieków – to świetny zagęstnik i baza do zup wegańskich 🙂

Dziś prościutka i baaardzo zdrowa owsianka z brokułami.

Potrawa jest neutralna dla pitta. Dobrze nawilża vata. Może łagodnie wzmagać kapha więc polecam dodać dla osób z jej przewagą kurkumę i odrobinę kminku.

Składniki:

1 brokuł;

3 -4 łyżki ghee;

2-3 łyżki lub kostki wegetariańskiego bulionu warzywnego;

3-4 łyżki płatków drożdżowych;

6 łyżek drobnych płatków owsianych;

pieprz i sól do smaku;

Wrzucamy płatki owsiane do garnka i zalewamy szklanką wody. Gotujemy na małym gazie do czasu aż kleik zgęstnieje ? około 5-8 minut od zagotowania. Brokuł kroimy na drobne kawałki. Roztapiamy w garnku ghee i wrzucamy do niego brokuł. Podsmażamy mieszając z 5 minut i zalewamy wodą tak aby przykryła 1 cm powyżej krawędzi brokuł. Dodajemy bulion w kostkach i płatki drożdżowe oraz kleik z owsianki.

Gotujemy od zagotowania 5 minut. Wyłączamy gaz i miksujemy zupę. Powinna wyjść dość gęsta i bardzo kremowa. Świetnie smakuję z ziarenkami podprażonego słonecznika i z garścią posiekanej kolendry. Gotowa w 15-20 minut. Zjedz i uspokój się 🙂

 

 

 

 

popełniamy wegańskie lody o smaku mango i już!

IMGP6172

W słoneczne czerwcowe popołudnie wegańskie lody smakują pysznie. Nic to, że spływają po bokach pucharków obklejając palce 🙂 Pięknie orzeźwiają i chłodzą.

Podstawą tych lodów są banany. Właściwości banana zależą w dużej mierze od stopnia jego dojrzałości. Niedojrzały banan jest mocno wychładzający, a jego smak jest cierpki i ściągający. Wzmaga on vata a obniża pitta i kapha. Banan dojrzały jest mniej wychładzający, a jego smak jest słodko-kwaśny. Te właściwości sprawiają, że są one dobre dla vata ale już mniej dla pitta. Mogą one wzmagać kapha. Według medycyny naturalnej bardzo dobrze nawilżają jelita – lecząc zaparcia i wrzody. Należą do produktów wpływających na wzmocnienie płynów Yin ciała.

Mają działanie oczyszczające.  Świetnie się nadają do leczenia kaca. Duża zawartość cukru i wychładzające właściwości oraz lekkostrawność powodują, że banany są zalecane w przypadku osób uzależnionych. Uzależnienie od alkoholu to w istocie mocne uzależnienie od smaku słodkiego, którego banany mogą dostarczyć w zdrowszej formie 🙂

Polecane są dla osób starszych, u których objawy vata nasilają się wraz z wiekiem.

Dziś wegańskie lody z mango. Lody mocno nasilają objawy vata. Zaburzają także kapha. Ich wychładzające właściwości złagodzą objawy pitta.

Składniki:

3 dojrzałe banany;

1 dojrzałe mango:

3-4 łyżki śmietany kokosowej (gęsta biała maź w górnej części kartonu z mlekiem kokosowym);

1-2 łyżki syropu z agawy;

owoce do przybrania;

Banany i mango obieramy ze skórki, kroimy w drobne plasterki. Mango musi być duże miękkie i naprawdę dojrzałe! Owoc mango można zastąpić przecierem z mango w ilości 1 mango=0,5 szklanki przecieru. Wkładamy wszystko do zamrażalnika. Po 3-4 godzinach wyciągamy zmrożone owoce i wkładamy do blendera. Blendujemy na gładką masę. Zbieramy śmietanę kokosową z wierzchu mleka kokosowego i mocno ubijamy mikserem. Delikatnie łączymy ubitą śmietankę kokosową, syrop z agawy i zmiksowane owoce. Jeśli jest taka potrzeba wkładamy lody jeszcze na 15 minut do zamrażalki. Przekładamy do pucharków i dekorujemy owocami 🙂 Same lody robi się tylko chwilkę. Są proste, pyszne i zdrowe 🙂

 

 

 

tańcowało białko z wapniem czyli pasta ze słonecznika :)

IMGP6147

Nasiona słonecznika towarzyszą mi od dziecka. Babcia prażyła nasionka na patelni, a potem jeszcze ciepłe, razem obierałyśmy je z łupinek. To jeden ze smaków mojego dzieciństwa…

Nasiona słonecznika mają właściwości ogrzewające i są smaku słodkiego. Są idealne do spożywania na wiosnę. Według medycyny chińskiej wzmacniają one poziom naszej energii Qi.

Są bogatym źródłem potasu i cynku. Zawierają bardzo dużo białka- 24 gramy na 100 gram nasionek. To większa ilość białka niż w mięsie wołowym, w którym maksymalnie występuję do 21 gram na 100 gram produktu. Trudno więc mieć niedobory białka jedząc słonecznik 🙂 Dodatkowym- bodaj najfajniejszym- darem nasionek słonecznika jest ogrom wapnia jakie zawierają. Jest go aż 174 mg. To więcej niż zawiera mleko i jego przetwory. Dużo więcej niż zawierają jaja i mięso…

Przy temacie wapnia muszę wspomnieć o jego wchłanianiu. Wegetarianie mają zazwyczaj mniejsze niedobory wapnia dlatego właśnie, że nie jedzą mięsa. Mięso zawiera wapń w ilości około 10-11 mg. Podczas trawienia mięsa następują przemiany uniemożliwiające wchłanianie wapnia. Proteiny (białko) z mięsa są wchłaniane bez problemu, jednak podczas ich trawienia powstają kwasy neutralizujące zasadowy wapń. Rezerwą wapnia  w naszym organizmie są nasze kości i to  z nich pobierany jest wapń aby zneutralizować kwasy powstające w wyniku trawienia produktów odzwierzęcych. Nasz organizm potrzebuje większej dawki wapnia najczęściej po to by zneutralizować nasze błędy żywieniowe! Jednak czasem potrzebuje on wapnia przy innych okazjach np. kiedy na zewnątrz spada ciśnienie, jest mokro i burzowo. Wtedy też jeśli nie dostarczamy odpowiedniej ilości wapnia w pożywieniu- organizm pozyskuje je z kości. Jeśli masz wrażenie, że z nadejściem deszczowej pogody łamią cię kości – zjedz koniecznie łatwo przyswajalny roślinny posiłek zawierający dużo wapnia 🙂

Podsumowując: im mniej w naszej diecie produktów dających kwaśny odczyn czyli mięsa, mleka, serów, tłuszczów zwierzęcych oraz rafinowanego cukru i mąki  tym będziemy mieli zdrowsze kości 🙂

Dziś cudnie prosta pasta ze słonecznika – w sam raz na naszą deszczową wiosnę 😉

Potrawa ta równoważy vata. Dla kapha powinno się zmniejszyć ilość oleju. Dla pitta zmniejszyć ilość czosnku.

Składniki:

2 garście nasionek słonecznika;

0,5 pęczka bazyli;

2 ząbki czosnku;

2 łyżki jasnego miso;

6-8 łyżek oleju lnianego;

sól;

Zalewamy nasiona słonecznika na noc letnią wodą. Rano odlewamy wodę, a słonecznik wrzucamy do miski. Dorzucamy bazylię, czosnek, miso i wszystko miksujemy dodając powoli po łyżce oleju lnianego. Solimy do smaku. Najlepiej namoczone nasionka słonecznika wstawić na noc do lodówki- wtedy poranna pasta będzie smaczniejsza. Świetnie smakuje z orkiszowym chlebkiem 🙂

Gotowa w 5-8 minut.

 

 

pszenica duszona ze szpinakiem i rodzynkami – na obiadek :)

IMGP6133

Natura termiczna pszenicy jest raczej ochładzająca. Łączy w sobie smak słodki i słony. Z punktu widzenia medycyny chińskiej odżywia zarówno ciało jak i duszę oraz odbudowuje aspekt Yin. Wpływa pozytywnie na funkcjonowanie wątroby i nerek. Jest zalecana dla osób zestresowanych, nie umiejących się skoncentrować i wyciszyć. Łagodzi zaburzenia emocjonalne.

Faktem jest, że pszenica często wywołuje reakcję alergiczne ale tylko i wyłącznie dlatego, że jest używana w złej formie i w nadmiarze. Najbardziej alergizująca jest oczyszczona mąka z ziaren pszenicy. Jest to produkt, który bardzo szybko się utlenia (jełczeje). Mąka taka powinna być spożywana od razu po zmieleniu. Jeśli chcemy ją przechowywać to najlepszym miejscem do tego jest zamknięty szczelnie pojemnik schowany w lodówce.

Powodem częstych uczuleń na mąkę z pszenicy jest też także to, że spożywamy jej zbyt dużo. Taka rafinowana mąka dostępna w sklepach robiona jest ze zmodyfikowanej pszenicy, ulepszonej tak aby była odporna na pasożyty i grzyby. Mąka z pierwotnych rodzajów pszenicy nie uczula. Uczulenia na pszenicę także często występują w wyniku złego połączenia pokarmów. Najlepsze dla alergików jest łączenie ziaren pszenicy z warzywami – szczególnie zielonymi. Nie powinno łączyć się pszenicy z białkami – takie zestawienie pokarmowe może skutkować alergiami oraz przybieraniem na wadze.   Nieprzetworzone ziarna pszenicy jedzone w całości z warzywami nie są alergiczne i nie przyczynią się do otyłości  🙂

Dziś pszenica duszona ze szpinakiem, warzywami i rodzynkami w mleku kokosowym.

Potrawa ta będzie łagodziła vata oraz pitta – choć dla pitta polecam nie dodawać czosnku i cebuli. Potrawa ta może zaburzać kapha dlatego też polecam dodać ciut więcej imbiru.

Składniki:

1,5 szklanki nasion pszenicy;

około 3 szklanki wody;

1,5 szklanki mleka kokosowego;

1 duża cebula;

2 ząbki czosnku;

2-3 cm kłącza imbiru;

2 garście rodzynek;

1 młoda cukinia;

2-3 marchewki;

1 opakowanie szpinaku (250g);

1- 2 łyżeczki kurkumy;

2 łyżeczki gorczycy;

3-4 łyżki oleju kokosowego lub ghee;

2-3 łyżeczki carry (jeśli macie pastę to mniej bo jest bardziej wydajna i mocniejsza);

sól;

Pszenicę wsypać do garnka i zalać wodą. Najlepiej zostawić ją 3-4 godziny lub więcej – wtedy gotowanie zajmie tylko chwilę. Do gotowania wsypujemy 1-2 łyżeczki soli. Gotujemy ją mieszając do czasu aż woda zniknie całkowicie. W tym samym czasie kroimy marchewkę, cukinie, czosnek i cebulę w plasterki, imbir w drobne kawałeczki. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy i wrzucamy gorczycę. Jak zacznie strzelać dodajemy imbir i czosnek- smażymy 2 minuty po czym dodajemy kurkumę i cebulę. Wszystko smażymy do czasu aż cebulka się zeszkli. Dodajemy cukinie i marchewki oraz rodzynki i smażymy jeszcze 5-8 minut. Wrzucamy szpinak, mieszamy i przykrywamy patelnie pokrywką. Czekamy 5 minut po czym wrzucamy warzywa do garnka z ugotowaną pszenicą i wszystko zalewamy mlekiem kokosowym. Dodajemy carry. Dusimy jeszcze 5-10 minut. Solimy do smaku. Gotowe w 30 minut.

 

 

orkiszowy chlebek na zakwasie koniecznie na wiosnę :)

 

 

IMGP6105

Wiosna to czas przebudzenia, zwiększonej witalności, kreatywności i dynamiki. Najbardziej energetyczny czas w roku. Charakteryzuje wiosnę przemiana drzewa. To świetny czas na jedzenie ziaren, wszelkich zbóż oraz warzyw o zielonych liściach i kiełków –  energetyzujących i regenerujących ciało, a także naszą wątrobę. W niektórych kulturach to właśnie wątroba jest domem naszej duszy wpływającym na fizyczną jak i emocjonalną równowagę całego ciała.

Dobrym produktem na wiosenne wypieki jest mąka pełnoziarnista z ziaren orkiszu. Orkisz to starodawna, popularna u nas w średniowieczu, odmiana pszenicy. Jest ona alternatywą dla tych wszystkich, którzy maja uczulanie na pszenicę oraz dla małych dzieci. Często też osoby chore na celiakię (chorobę związaną z nietolerancją glutenu) z powodzeniem trawią ten rodzaj ziarna. Ta stara odmiana pszenicy jest mniej alergizująca. Nie powoduje też nadmiernego przyrostu tkanek. Natomiast według medycyny naturalnej ma mocne działanie wyciszające i uspokajające zalecane dla osób (także dzieci) nadaktywnych, niestabilnych oraz cierpiących na bezsenność.

Orkisz ma smak słodki, a jego natura termiczna jest ogrzewająca. W medycynie naturalnej jest stosowany do normalizacji pracy i leczenia jelit oraz okrężnicy.

Orkisz jest dobrym źródłem białka: w 100 gramach ziarna jest go aż 15 gram białka – to bardzo dużo jak na zboże. Podobną ilością białka cechują się niektóre rodzaje mięsa i ryby. To wysokobiałkowe zboże jest dobrą alternatywą dla wegetarian i wegan.

Zawiera dużo więcej błonnika niż zwykła pszenica. Ze względu na swoją budowę – bardzo grubą, chroniącą łupinę przy hodowli ziaren orkiszu nie trzeba używać tak wielu chemikaliów oraz pestycydów. Dzieje się tak ponieważ łupina ta świetnie broni sama ziarno przed insektami i wszelkimi zanieczyszczeniami.

Dziś chlebek orkiszowy na zakwasie z ziarnami. Chlebek ten rośnie dzięki sile zakwasu (naturalnego zakwaszania), a poprzez to jest lżejszy i ulega z łatwością strawieniu. Tak dzieje się dzięki długiemu okresowi czasu kiedy to pozostawiony chlebek rośnie. Wtedy to proces fermentacji rozbija cząsteczki błonnika na poszczególne składniki pokarmowe, które łatwiej przyswajamy. Te naturalne bakterie powodujące rośnięcie ciasta wzbogacają też naszą florę jelitową. Najważniejszą jednak rolą tych bakterii jest unieczynnienie kwasu fitynowego. To kwas występujący w zbożach, który po wniknięciu do organizmu utrudnia przyswajalność niektórych naturalnych minerałów. To dlatego ludzie odżywiający się dużą ilością pieczywa drożdżowego mają tak często niedobory mimo nadmiaru zbędnych kilogramów. W chlebie, który wyrósł na drożdżach piekarskich po upieczeniu pozostaje aż 90 % kwasu fitynowego. Trzeba pamiętać że pieczywo drożdżowe to nowożytna metoda odkryta dopiero około 100 lat temu – niekoniecznie dobra. To taki pierwszy fast food  🙂 Osobiście unikam żywych drożdży w mojej kuchni.

Chleb z mąki orkiszu będzie łagodził vata przez swoją wilgoć i ciężkość. Może on lekko wzmagać pitta oraz kapha.

 

Składniki:

3/4 kg mąki (można mieszać wszystkie rodzaje mąki);

2 szklanki pestek i nasion wszelakich ( pestki słonecznika i dyni, siemię lniane, płatki owsiane, płatki jęczmienne lub żytnie, otręby, orzechy, migdały etc);

2 łyżeczki soli;

3/4 litra ciepłej wody;

zakwas;

Wszystko wrzucamy do miski i zalewamy ciepłą wodą. Wyrabiamy około 10 minut. Odkładamy z ciasta około 5 łyżek zakwasu na nowy chlebek. Możemy go trzymać w lodówce do maksymalnie dwóch tygodni. Przekładamy resztę do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy chlebek w spokojne miejsce bez przeciągów i przykrywamy lnianą ściereczką. Po 8-10 godzinach wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni. Pieczemy około 50-60 minut.

Swoim zapachem wypełnia cały dom i jest pyszny 🙂

Jeśli nie macie zakwasu na pierwszy chlebek to robimy go z filiżanki wody i filiżanki pełnoziarnistej mąki. Mieszamy w słoiczku oba składniki drewnianą lub plastikową łyżką ponieważ metal powstrzymuje fermentację. Odstawiamy przykryty ściereczką słoiczek w spokojne miejsce i codziennie mieszamy. Po 2-3 dniach zakwas jest gotowy 🙂