medycyna naturalna

leciutka jak piórko… zupa krem z awokado :)

IMGP4366

Wiosna przyszła. To czas wewnętrznego oczyszczania po zimnych miesiącach. To też dobry czas aby zadbać o naszą wysuszoną i poszarzałą skórę po zimie. Wiosenna dieta z dużą ilością chlorofilu sprawi, że skóra szybko odzyska blask. Aby jednak zadbać o nawilżenie  – sięgam po olej lniany i awokado.

Awokado należy do smaku słodkiego a jego natura jest lekko ochładzająca. Z punktu widzenia medycyny chińskiej awokado powinniśmy jeść głównie późnym latem. Osobiście często i na wiosnę wykorzystuję jego niesamowite nawilżające właściwości.

Awokado w diecie nie powinniśmy traktować jak owoc ani jak warzywo ale jak najlepszej jakości tłuszcz. Powinniśmy je więc łączyć z pokarmami na zasadach obowiązujących tłuszcze. Jego energia kaloryczna pochodzi głównie z zawartych w nim kwasów tłuszczowych. Awokado składa się aż w 64% z nienasyconych kwasów tłuszczowych. Nasz organizm ich bardzo potrzebuje a sam nie jest w stanie ich wytworzyć. Są one kluczowe w przemianach tłuszczowych w organizmie człowieka. Mają wpływ na krzepliwość krwi oraz na zdrowie naszych żył. Dzięki wspomaganiu prawidłowego działania gruczołu tarczycy i nadnerczy wzmacniają naszą odporność i pomagają dostarczyć nam nowej energii. Wspomagają funkcjonowanie układu nerwowego oraz naszego mózgu. Awokado zawiera duże ilości lecytyny, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania mózgu. Pomaga stanąć na nogi w okresach przesilenia zarówno zimowego jak i letniego. Z punktu widzenia medycyny chińskiej awokado buduje krew i wspomagają aspekt Yin.  Odnawia też i harmonizuje naszą przepracowaną wątrobę oraz nawilża jelita i płuca. Ja jednak najbardziej je cenie za wspaniałe nawilżanie i odnowienie mojej skóry 🙂 Oprócz kwasów tłuszczowych jest awokado bogatym źródłem witaminy B2. Te połączenie zapewnia nam zdrową i młodszą cerę oraz błyszczące włosy. Wpływa na spłycenie zmarszczek i na poprawienie napięcia naszej skóry. Przeciwdziała tłustej skórze na czole i nosie (strefa T), tłuszczakom oraz pękaniu skóry w kącikach ust. Przeciwdziała ono też suchej i łuszczącej się skórze, egzemie oraz problemom z paznokciami.

Awokado to świetny pełnowartościowy pokarm także dla dzieci. Jest to też jeden z pokarmów zalecanych przy wszelkich praktykach duchowych oraz medytacji i koncentracji.

Leciutka i puchata  zupa z awokado o smaku grzybów jest świetna dla pitta i vata. Wprawdzie awokado ma właściwości lekko ochładzające ale zawartość dobrej jakości tłuszczu łagodzi ten aspekt. Dla pitta nie powinno dodawać się czosnku i zmniejszyć ilość cebulki. Kapha może też czasem pozwolić sobie na tę zupę ponieważ powinna jeść ona surowe pokarmy. Jednak powinna dodać do zupy więcej czosnku i czarnego pieprzu łagodzących tłustość awokado.

Składniki:

2 dojrzałe owoce awokado;

1 duża cebula;

3-4 pieczarki;

1 suszony prawdziwek;

1-2 ząbki czosnku;

1 łyżeczka miodu;

1-2 łyżki ghee;

1 łyżeczka soku z cytryny;

1-2 łyżka sosu sojowego;

sól i czarny pieprz do smaku;

około 2/3 – 1 szklanki przegotowanej chłodnej wody;

Kroimy cebulę i pieczarki. Kruszymy prawdziwka. Na ghee podsmażamy cebulę aż nabierze kolorku a potem wrzucamy pieczarki i pokruszone części prawdziwka. Podsmażamy razem aż stracą nadmiar wody. Awokado przekrajamy na pół wydłubujemy pestkę i wyjmujemy łyżeczką miąższ do miski. Następnie wrzucamy do tej miski podsmażoną cebulę i grzybki oraz czosnek, miód, wlewamy sos sojowy i sok z cytryny. Blendujemy wszystko na gładką masę dolewając po trochę wodę. Konsystencja powinna być raczej gęsta ale baaardzo leciutka i puszysta. Awokado i pieczarki  są różnej wielkości więc trudno dokładnie sprecyzować ile wody należy dolać – musicie sami sprawdzić 🙂 Doprawiamy solą i pieprzem. Jemy bez podgrzewania w temperaturze pokojowej lub lekko ochłodzone w lodówce. Ta pół surowa zupa jest dobrym wprowadzeniem do diety RAW jaką polecam w okresie lata. Świetna, zdrowa potrawa na leciutką kolację lub obiad w ciepły dzień. Gotowa w 15 minut 🙂

 

 

warzywa duszone w mleku kokosowym – mniam!

IMGP4322

Napiszę parę słów o przygotowywaniu posiłków z warzyw.  Wiadomo, że surowe warzywa są najbardziej cenne niemniej jednak nawet w takiej postaci musimy je poddać jakiejś obróbce nim trafią na talerz.

Wiem na pewno, że wszystko czemu poświęca się uwagę rośnie 🙂 Także sposób i intencja z jaka przygotowujemy posiłek ma wpływ na jego smak oraz na osoby, które go spożywają. Im więcej starania, szacunku i harmonii w umyśle kucharza tym lepsze danie ? choćby te najprostsze.

Oprócz dobrych intencji można zastosować podczas krojenia i przygotowania dań z warzyw kilka prostych zasad:

  • różne rodzaje warzyw kroimy oddzielnie ? każde z nich posiada inną energię, strukturę chemiczna i zawiera inne składniki, które niekoniecznie dobrze ze sobą współgrają w czasie krojenia;
  • jeżeli chcesz aby były bardziej ogrzewające krój je przed gotowaniem drobniej i odwrotnie, świeże warzywa które chcesz zjeść na surowo krój na większe kawałki;
  • postaraj się zużywać całe warzywo ponieważ każda z jego części ma swoistą równowagę energetyczną oraz właściwości i smaki, które dobrze się komponują z resztą np. nie wyrzucaj głąba z kapusty lub pnia brokułu tylko pokrój je drobniej i dodaj do potrawy, nie wyrzucaj liści z kalafiora tylko pokrój je i dodaj do potrawy, podobnie zużywaj szypułki liści szpinaku, szczawiu, rzodkiewek etc.
  • jeśli gotujesz warzywa lub pieczesz nie musisz ich obierać wystarczy umyć ? często ze skórką wyrzucasz to co najcenniejsze;
  • na wiosnę gotuj lub duś warzywa jak najkrócej w małej ilości wody i na dużym ogniu  – pomaga to zachować ich składniki odżywcze i świeżość a także właściwości oczyszczające tak potrzebne na wiosnę;
  • ugotowane lub jakkolwiek przetworzone warzywa zjadaj od razu a najpóźniej wieczorem danego dnia; przechowywane w lodówce tracą wszelkie właściwości i całą swoją witalność;

Dziś szybciutkie i lekkie danie, które często jadamy na obiad.

Sos świetnie pasuje do ryżu więc przed rozpoczęciem przygotowywania sosu wstawiamy ryż 🙂

Składniki:

3 marchewki;

1/2 brokułu;

1 pietruszka;

1 czerwona papryka;

1 duża garść brukselki;

1 mała młoda cukinia;

1 duża cebula;

2 cm kłącza imbiru;

1 duża garść orzeszków nerkowca;

1 szklanka mleka kokosowego;

3-4 łyżki ghee lub oleju kokosowego;

1 łyżeczka łagodnej carry;

1 łyżeczka kurkumy;

1 łyżeczka kuminu ( w całości);

1 łyżeczka gorczycy czarnej;

sól;

Warzywa myjemy. Marchewkę, pietruszkę i cukinię tniemy w plasterki. Paprykę tniemy w paski. Brukselkę kroimy na pół. Brokuł rozdrabniamy na różyczki. Cebulę obieramy i kroimy w plasterki. Imbir obieramy i kroimy w drobne paseczki.

Na głębokiej patelni roztapiamy ghee i wrzucamy kumin i gorczycę ? mieszamy czekamy do czasu gdy gorczyca zacznie strzelać po czym wrzucamy imbir i cebulę. Zarumieniamy. Potem wrzucamy wszystkie warzywa i podsmażamy na sporym ogniu mieszając aby się nie przypaliły 5-7 minut. Dorzucamy orzeszki, carry i kurkumę oraz sól do smaku. Mieszamy. Wlewamy mleczko kokosowe, krótko mieszamy, zmniejszamy gaz na minimalny i przykrywamy patelnie pokrywką. Za 5 minut odkrywamy i mieszamy. Po kolejnych 3-4 minutach jest gotowe. Warzywa jemy z ryżem.

Danie gotowe w 20-25 minut, zdrowe i pyszne 🙂

 

 

 

 

wiosenne menu czyli… lubimy sałatki!

IMGP4364

Wreszcie przyszła wiosna. Szybciutko zrobiło się ciepło 🙂 Przychodzi czas aby ciut zmodyfikować zimową, stanowczo cięższą, rozgrzewającą i sycącą kuchnie. Teraz jest najlepszy czas na oczyszczanie organizmu ze szczególnym uwzględnieniem wątroby i woreczka żółciowego. Aby oczyścić ciało z toksyn gromadzonych podczas zimnych miesięcy powinniśmy zacząć choć trochę mniej jeść. Odciążony od funkcji ciągłego trawienia organizm lepiej się regeneruje i przy odpowiedniej diecie sam wspomoże swoje oczyszczanie. Wiosną powinniśmy spożywać szczególnie dużo produktów charakterystycznych dla tego okresu czyli kiełków, zielonych młodych liści, świeżych i surowych zielonych warzyw, pędów traw oraz wszelkich nowalijek. To pożywienie nas odnowi 🙂

Wskazany jest teraz smak słodki i ostry. Smaki te kierują energię na zewnątrz i w górę ciała – ku jego peryferiom co spowoduje, że nasz organizm dostosuje się szybciej do panujących w tym okresie wyższych temperatur. O smaku słodkim pisałam już wcześniej więc pamiętacie, że w rozumieniu medycyny naturalnej nie chodzi tutaj o słodycze. To proste dania węglowodanowe takie jak zboża, niektóre warzywa, rośliny strączkowe, orzechy i owoce. Smak ostry rozprasza śluz wytwarzający się w ciele od nadmiernej ilości spożywanego białka zwierzęcego. Dzięki jego obecności w wiosennej diecie nie będziemy się w tym okresie przeziębiać 🙂 Przykłady smaku ostrego to pieprz czarny i kajeński, ostra papryka, imbir oraz cynamon (ten ostatni rozgrzewa na dłużej). To także zioła np. bazylia, fenkuł, rozmaryn, majeranek czy koper.

Każda z dosha powinna zastosować choć trochę smaku ostrego na wiosnę. Najlepszy on będzie jednak dla dosha kapha – szczególnie jeśli dołączymy do ostrego ciut smaku gorzkiego. Dla osób typu vata smak ostry także jest wskazany ale w postaci np. kolendry, kuminu, koperku, kminku, imbiru, duszonej cebuli, chrzanu lub anyżu. U osób dosha pitta smak ostry należy stosować ostrożnie. Tu wybierałabym raczej miętę, majeranek, kwiat czarnego bzu czy biały pieprz. Powyższe zioła i przyprawy dobre dla pitta dobre będą także dla osób chcących pozbyć się zbędnych kilogramów.

Osoby typu vata powinny także uważać z nadmiarem surowego pożywienia w postaci kiełków i zielonych liści. Dla tej dosha proponuje stosować te pokarmy tylko z pełnowartościowymi olejami lub oliwą.

W czasie wiosny należy ograniczyć smak słony, którego ochładzająca natura lepiej nadaje się do zimniejszych pór roku.

Jedzmy mniej pokarmów pieczonych i długo gotowanych. Niech w naszej diecie zaczną przeważać dania krótko duszone, blanszowane, przygotowane na parze czy krótko smażone. Stańmy się wielbicielami sałatek 🙂

Dziś przepis na szybką sałatkę. Jem ją często na wiosnę lub w lecie jako obiad. Mimo, że wygląda niepozornie – jest naprawdę syta 😉 Na fotce z dużymi pomidorami bo nie miałam małych 🙂

Składniki (dla 2 osób):

1 filiżanka kaszy kus kus;

1 opakowanie roszpunki lub młodych liści szpinaku (dwie pełne złożone garście);

8-10 pomidorków koktajlowych;

1 papryka;

1/2 szklanki kukurydzy;

5-6 kawałków pomidorów suszonych (w oleju);

1 ząbek młodego czosnku;

1 pęczek bazylii;

1 duża garść orzechów włoskich;

1/3-1/2 szklanki oliwy z oliwek (może też być olej lniany);

sól i pieprz do smaku;

Kaszę lekko solimy i zalewamy w misce wrzątkiem tak aby sięgał 1 cm powyżej powierzchni kaszy, zakrywamy spodeczkiem i odstawiamy. Orzechy podpiekamy na suchej patelni. Paprykę kroimy w kosteczkę. Pomidory suszone wyciągamy z oliwy i kroimy w drobną kosteczkę. Kaszę mieszamy widelcem i wrzucamy do miski roszpunkę, paprykę, kukurydzę, pomidorki koktajlowe, pomidory suszone i orzechy. Mieszamy.

W blenderze miksujemy oliwę, bazylię, czosnek i ciut soli. Sosem polewamy zawartość miseczki i mieszamy. Dosmaczamy solą i pieprzem. Gotowe danie w 10 ? 15 minut 🙂

Wiosennego smacznego 🙂

 

 

 

 

 

 

zbawienna zieloność :)

 

W dużej mierze nasze ciała składają się z wody. Pisałam już o tym na blogu w poście z czerwca zeszłego roku pt. „nasze wewnętrzne morze”. Dziś jednak muszę o tym jeszcze raz wspomnieć. U noworodków płyny stanowią aż 80-90% ciała a u osób dorosłych to 60-70%. U osób starszych to już tylko około 50%. Nasze komórki zawierają wodę ale też nasze ciała zawierają sporo płynu zewnątrzkomórkowego (płyny tkankowe i limfa) który stanowi 20% naszego ciała. To tak uogólniając około 10 -20 litrów u dorosłego człowieka.

W rzeczywistości w zależności od rodzaju tkanki występuje w niej różna ilość tegoż płynu. W każdej jednak tkance występuje mniejsza lub większa jego ilość. Niemniej należy sobie uświadomić że płyn ten wypełnia przestrzenie zewnątrzkomórkowe wszelkich naszych najważniejszych organów włącznie z mózgiem, tkanką kostną i chrzęstną. W skład tego płynu zalicza się płyny zawarte w układzie pokarmowym, w układzie moczowym, płyn mózgowo-rdzeniowy, płyny zawarte w torebkach stawowych, płyn zawarty w gałkach ocznych oraz płyny surowicze opłucnej i otrzewnej.

Kiedy więc z nadejściem wiosny chcemy oczyścić organizm nie powinniśmy zapominać  o naszym wewnętrznym zbiorniku wodnym 🙂 Nasze ciało znajduje się o tej porze roku w szczytowym cyklu odtruwania i oczyszczania więc warto było by wspomóc i procesy oczyszczenia płynów tkankowych.

Możemy to uczynić za pomocą… chlorofilu.

Chlorofil ma świetne właściwości oczyszczające ale także przeciwzapalne oraz odnawiające.

Główną a jednocześnie zbawienną umiejętnością chlorofilu to harmonizowanie równowagi kwasowo-zasadowej w naszym ciele, która to ma wpływ na gospodarkę elektrolitową i wodną oraz gospodarkę cieplną a także tlenową. Te zaś mają wpływ na wszystko inne.

Oprócz powyższego oczyszczające działanie chlorofilu objawia się jego właściwościami odtruwającymi. Świetnie usuwa on pozostałości po wielu toksynach, przedostających się do naszego ciała z wodą, powietrzem a także jedzeniem oraz kosmetykami. Ma działanie przeciwrakowe ponieważ wiąże ciężkie metale, pestycydy i podobne czynniki rakotwórcze i wspomaga ich usuwanie z organizmu. Zapobiega on rozrostowi bakterii, drożdży oraz grzybów w naszym układzie pokarmowym. Wpływa pozytywnie na stan naszych zębów oraz wspomaga usuwanie nieprzyjemnego zapachu ciała. Działanie przeciwzapalne chlorofilu sprowadza się objawia się łagodzeniem stanów zapalnych błony śluzowej żołądka i jelit oraz gardła. Łagodzi on zapalenia skóry włącznie z wrzodami oraz łagodzi stany zapalne trzustki i naszych stawów. Odnawiające działanie chlorofilu wynika w dużej mierze z podobieństwa jego cząsteczek do cząsteczki hemoglobiny. Poprzez to ma on zdolność do budowania cząsteczek naszej krwi oraz odnawianiu uszkodzonych tkanek. Chlorofil wspomaga także rozwój korzystnej flory bakteryjnej poprzez co wpływa na wydajniejsze i pełniejsze funkcjonowanie całego układu pokarmowego. Poprawia też funkcjonowanie wątroby oraz aktywizuje enzymy. Przeciwdziała także pewnym skutkom promieniowania.

Z bardziej subtelnej strony medycyny chińskiej pokarmy zawierające chlorofil są bardziej wyciszające, uspokajające  i wychładzające – wzmacniające Yin i przeciwstawiające się nadmiarowi Yang charakterystycznemu dla naszej pędzącej wiecznie cywilizacji. Z punktu widzenia ajurwedy zawierają w sobie duże ilości prany i są podstawą diety sattwicznej najlepiej wspomagającej nasz rozwój duchowy.

Teraz z chwilą faktycznego rozpoczęcia wiosny, wspomagając nasze oczyszczanie należało by postarać się o większą zawartość chlorofilu w naszej diecie. Niestety na rynku dostępne są tylko nieliczne warzywa liściaste i nowalijki a i one ? hodowane zazwyczaj na sztucznych nawozach w sztucznych warunkach pozostawiają wiele do życzenia.

Aby więc uzupełnić wiosenne niedobory warto sięgnąć po inne źródła pełnowartościowego chlorofilu – po mikro-algi oraz trawy zbożowe.

Mikro-algi to przede wszystkim spirulina oraz chlorella. Charakteryzujące się ogromną zawartością chlorofilu oraz innych składników odżywczych. Są one dla mnie podstawowym źródłem wartościowego białka w tym okresie. Zawierają one także ogrom makro i mikro elementów oraz beta-karoten, kwasy omega 3, GLA a także ważne kwasy nukleinowe wspomagające odnowę komórek co znacznie wpływa na  opóźnienie procesów starzenia. Są one lekkostrawne i łatwo przyswajalne więc świetne dla nas podczas przesilenia wiosennego ponieważ ich trawienie mimo dostarczania dużych ilości białka  nie będzie odbierać nam cennej obecnie energii. Podczas ich trawienia nie wytwarzają się także substancje trujące, toksyny i odpady jak w przypadku trawienia białka od zwierzęcego. Umożliwiają one także skuteczne leczenie chorych organów np. wątroby u osób będących na diecie wysoko przetworzonej i bardzo tłustej, a także u alkoholików i lekomanów.

Z punktu widzenia medycyny chińskiej budują mikro-algi płyny Yin ciała więc są dla nas bardzo odżywcze i odpowiednie dla zharmonizowania wszelkich niedoborów. Zarówno chlorella jak i spirulina jest świetnym źródłem składników pokarmowych dla dzieci – moje łykają codziennie sporą dawkę sprasowanych alg. Pobudzają one prawidłowy wzrost i przyczyniają się do utrzymania prawidłowej wagi u dzieci, a także pobudzają działanie układu odpornościowego. Odpowiednia dieta dzieci bogata w chlorofil pozwala na prawie całkowite ograniczenie ich chorób – wiem to na pewno ponieważ sprawdziłam na swojej dwójce 🙂

Algi też mają dobry wpływ na poziom cukru we krwi oraz poziom cholesterolu.

Trawy zbożowe pod względem zawartości chlorofilu doganiają mikro-algi. Zawierają one prawie 20% wartościowego białka oraz masę pierwiastków śladowych i witamin w zależności od gleby, na której były hodowane.

Największą ich wartością jest jednak zawartość enzymów wspomagających trawienie oraz usuwanie odpadów przemiany materii.  Wspomagają one opóźnianie procesów starzenia oraz leczą istniejące już procesy zwyrodnieniowe. Podobnie jak mikro-algi mają trawy zbożowe zbawienny wpływ na cały nasz organizm poprzez harmonizowanie równowagi kwasowo-zasadowej.

Faktem jest, że nie hoduję trawy zbożowej o tej porze roku -choć zimno wpływa na większą zawartość w nich składników odżywczych. Kupuję trawę jęczmienną, spiruline i chlorellę z upraw ekologicznych już suszone.  Dla mojej dosha  o tej porze roku jest to bardziej wskazane ponieważ jako vata szybciej mnie wychładzają surowe trawy i algi. Dla dosha kapha i pitta forma przyjmowania alg i traw jest raczej dowolna. Jeżeli jednak zauważycie, że ich spożycie Was wychładza powinniście pozostać tylko przy spożywaniu chlorelli ponieważ jest ona naj mniej wychładzająca i zaburzająca. Ostrożnie też powinny przyjmować algi i trawy osoby osłabione z nadmiarem wilgoci. Natomiast osoby wychudzone, wysuszone z dużymi niedoborami mające problemy emocjonalne i mało zakotwiczone w rzeczywistości powinni stosować je w niewielkich ilościach aby zbyt duże dawki nie pogłębiły nierównowagi. Natomiast najlepsze są zarówno algi jak i trawy zbożowe dla krzepkich osób z objawami nadmiaru na jakimkolwiek poziomie (często są to osoby o dosha pitta).

 

 

 

takie tam ziemniaczki :)

zdjęcie-7

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zbliża się wiosna ale jakoś tego jeszcze nie czuję… Za oknem pada coś pomiędzy deszczem a śniegiem, wieje wiatr i jest tylko dwa stopnie brrrr. W taki dzień lubię bardziej niż kiedykolwiek mój kocyk i… pieczone warzywa!

Ziemniak ma smak słodki a jego termiczna natura jest neutralna. Według medycyny chińskiej warzywo to mocno wzmacnia śledzionę i trzustkę (podobnie jak burak) oraz nerki. Z bardziej subtelnej strony uważa się go za doskonałego  do wzmacniania aspektu Yin oraz harmonizowania energii Qi. Osoby z silną energią Qi oraz ze zrównoważonym Yin nerek są pogodne, stabilne a jednocześnie wrażliwe i współczujące.

Ziemniak jest potrawą zasadową nie zaburza nam równowagi kwasowo- zasadowej. Jest jedną z potraw, których spożywanie zmniejsza apetyt na słodycze (podobnie jak burak) – lubimy 🙂

Według ajurwedy sposób przyrządzenia ma wpływ na to czy ziemniak będzie dobry dla Twojej dosha. Ziemniaki pieczone podane z warzywami i niewielką ilością oliwy oraz ziołami i polane sosem jogurtowym będą wspaniałą potrawą dla pitta oraz vata. Dla kapha lepsze byłyby ziemniaki gotowane. Jednak gorąco jakie przyjmują ziemniaki z pieczenia ratuje ciut sprawę więc także kapha może je jeść tylko z mniejszą ilością oliwy i troszkę krócej pieczone.

Składniki na danie dla cztero osobowej rodzinki:

1 kg ziemniaków;

4 marchewki;

4 pietruszki;

10 ? 15 pieczarek;

2 papryki;

2 cebule;

2 główki czosnku;

parę łodyg świeżego rozmarynu, tymianku, koperku i majeranku;

3 łyżki ekologicznej przyprawy do ziemniaków;

1/4  szklanki oliwy z oliwek;

sól i pieprz do smaku:

Sos:

duże opakowanie jogurtu ekologicznego;

szczypiorek;

ogórek szklarniowy;

sól i pieprz do smaku;

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Myjemy warzywa i bez obierania kroimy na kawałki: ziemniaki na kawałki około 3 cm, marchewkę i pietruszkę na 1,5 cm plastry, pieczarki na ćwiartki, papryki w grubsze paski, nieobraną cebule na osiem części, nieobrany czosnek rozdrabniamy na ząbki – wszyscy mogą pomóc 🙂 Wszystko wrzucamy do miski, zalewamy oliwą, solimy i leciutko pieprzymy oraz posypujemy przyprawą do ziemniaków. Kroimy zioła i także wrzucamy do miski. Wszystko mieszamy i wykładamy na blaszkę. Wkładamy blaszkę do piekarnika i pieczemy. Czas zależy od jakości i rodzaju warzyw – najlepiej sprawdzać widelcem jak wejdzie bez problemu w ziemniaka to danie jest gotowe. Tak mniej więcej około 30-40 minut.

Kroimy szczypiorek i trzemy na tarce ogórka. Mieszamy je z jogurtem solą i pieprzem. Wkładamy do lodówki.  No i idziemy grzać się pod kocyk 🙂

Pieczone warzywa podajemy na talerzu posypane koperkiem z miseczką zimnego sosu jogurtowego.

Moja rodzinka bije się zawsze o ząbki czosnku – są pycha!

Przygotowanie dania to maksymalnie 15-20 minut + pieczenie.

Proste i pyszne – w sam raz na zimny dzionek 🙂