medycyna wschodu

wspomagamy odtruwanie czyli oswajamy wodorosty :)

IMGP6980

Wszyscy wiemy, że wodorosty to super food. To jedzenie o jednej z największych gęstości odżywczej. Te niepozorne roślinki mają ogromne ilości wartości odżywczych przypadających na daną wartość kaloryczną. Dla przykładu mają one o 10-20 razy więcej mikroelementów, pierwiastków śladowych, składników odżywczych i witamin niż organizmy lądowe.

Więcej o gęstości odżywczej pisałam tu:

http://www.izaraczkowska.pl/gestosc-odzywcza-czyli-glazurowana-brukselka-orzeszkami/

O właściwościach wodorostów pisałam tez tu:

http://www.izaraczkowska.pl/jedzenie-ma-moc-czyli-roladki-nori-kremowym-sosem-tofu/

Wodorosty uznawane są przez medycynę wschodnia jako pożywienie mające moc przedłużania życia, zapobiegania chorobą oraz przywracania urody ? no nie może być lepiej 🙂 Rzeczywiście społeczności, w których menu goszczą na stałe wodorosty to społeczności charakteryzujące się długowiecznością, szczupłą budową ciała oraz rzadszym występowaniem chorób cywilizacyjnych.

Ponadto jedną z ważniejszych właściwości wodorostów są ich odtruwające właściwości.

Najbardziej rozpowszechnione na świecie jest skażenie ołowiem, glinem (aluminium), arsenem, kadmem oraz rtęcią. Związki te mogą pozostawać w ciele czego skutkiem bywa szwankowanie wszystkich systemów metabolicznych co leży u podstaw wielu poważnych chorób. Zawsze też będą one wpływać na nasze ogólne osłabienie i zmęczenie.

Wodorosty są w stanie przekształcać określoną ilość toksycznych metali w sole, które nasz organizm jest w stanie bez problemu wydalić przez jelita. Należy je jednak jeść regularnie minimum 4 razy w tygodniu przez pół roku.

Wspomagają też wodorosty do pewnego stopnia łagodzenie skutków promieniowania. Nie tylko nuklearnego, ale promieniowania, na które narażeni jesteśmy codziennie. To promieniowanie linii wysokiego napięcia oraz instalacji elektrycznej, mikrofalówek i kuchenek indukcyjnych, komputerów, ekranów i telewizorów. Te rodzaje promieniowania wpływają na zwiększenie produkcji przez nasz organizm wolnych rodników, a tym samym przyspieszenie procesów starzenia, zaburzeń komórkowych, anemii oraz wielu innych chorób.

Oprócz wodorostów dość podobne działanie odtruwające mają także miso, czosnek oraz trawa jęczmienna i pszeniczna.

Mają także wodorosty właściwości mocno nawilżające (wspomagają aspekt Yin). Są niezwykle skuteczne w usprawnianiu metabolizmu płynów w ciele. Specjalnie zalecane dla osób szczupłych lub osób z charakterystycznymi objawami suchości jak choćby sucha skóra, suche włosy czy słabo nawilżone stawy.

W ramach oswajania tego mało popularnego rodzaju pożywienia w naszej diecie dziś jedno z prostych zastosowań wodorostów. Sałatka ze świeżych wiosennych warzyw i wodorostów z miso.

Sałatka będzie łagodziła vata, może lekko zaburzać dosha pitta i kapha.

 

Składniki:

1 garść suchych wodorostów wakame;

1 ogórek;

1 marchewka;

5 rzodkiewek;

1 cebulka dymka ze szczypiorkiem;

2 łyżki nasion sezamu;

1 kopiasta łyżka jasnego miso (shiro miso);

1 łyżka soku z cytryny;

1 łyżka sosu sojowego;

1 łyżeczka octu jabłkowego;

3 łyżki oleju sezamowego;

4-5 szczypty pieprzu cayenne;

1/2 szklanki wrzątku;

Wodorosty wsypujemy do miseczki i zalewamy wrzątkiem. Czekamy około 10 minut. Powinny całe wypić wodę, urosnąć i być równomiernie zielone. W razie konieczności resztę wody odlewamy. Cebulkę ze szczypiorkiem kroimy w piórka. Marchewkę kroimy obieraczką do warzyw w podłużne paseczki. Rzodkiewki kroimy na plasterki, a ogórka w paseczki. Wrzucamy do miski wodorosty, marchewkę, rzodkiewki, cebulkę i ogórka. Wsypujemy sezam. W kubeczku mieszamy olej, miso, sos sojowy, ocet jabłkowy, pieprz cayenne i sok z cytryny na gładką masę. Sosem polewamy sałatkę i dobrze mieszamy. Najlepiej smakuje schłodzona w lodówce 🙂

 

 

 

 

 

 

gotowanie zimą czyli wegańska cynamonowa szarlotka :)

IMGP4041

 

Zima to specyficzny czas dla naszej duszy i dla naszego ciała. Czas, w którym powinniśmy zwolnić, wyluzować i wyciszyć się. Krótkie dni, mało słońca, niskie ciśnienie i niskie temperatury powodują, że nasz organizm naturalnie zwalnia bieg dostosowując się do środowiska. Stajemy się senni, częściej narzekamy na zmęczenie i częściej borykamy się ze stanami obniżonego nastroju. Niestety czasy, w których żyjemy, nadmiar obowiązków i ciągłe bycie w biegu nie zawsze pozwala nam dostosować rytm naszej codzienności do pór roku.

Dlatego wraz z początkiem zimy powinniśmy zadbać jak najlepiej o odpowiednia dietę – dostosowującą do zmian zachodzących za oknem.

Podaje tu sposób obróbki poszczególnych składników dania, ponieważ według medycyny wschodniej stanowi on o jakości energii jaka będzie w nim zawarta.

Zmieniamy więc na zimę technikę gotowania. Częściej teraz powinniśmy piec, dusić i stanowczo dłużej gotować, a nawet smażyć. Mniej używać wody. Więcej przykładać wagi do gęstości pożywienia – także w odniesieniu do gęstości składników odżywczych. Powinniśmy też baczniej zwracać teraz uwagę na jakość. To co wprowadzimy do organizmu o tej porze roku stanowczo dłużej w nim zostanie ponieważ najwcześniejsze diety oczyszczające możemy przeprowadzić dopiero późną wiosną. Częściej powinniśmy drobniej kroić, trzeć i ucierać warzywa przed obróbka termiczną. Zboża powinny być chwile prażone na ghee, oleju kokosowym lub innym tłuszczu przed zalaniem wodą. Częściej powinniśmy mieszać potrawy. Częściej jeść zawiesiste zupy, kremy zbożowe, gulasze warzywne i dania jednogarnkowe. Zima to czas na wprowadzenie do diety placków, pierogów i racuszków 🙂  Rzadziej polecam jeść surowe owoce oraz surowe zielone sałaty i kiełki.

Dania o tej porze roku powinny być w zdecydowanej większości ciepłe – około 3/4 potraw. Surowizna w postaci sałatek i surówek powinna być podawana przed potrawą ciepłą.

Poniżej zestaw produktów, których ilość warto zwiększyć w zimowej diecie:

  1. warzywa korzeniowe oraz te rosnące w ziemi jak na przykład marchewka, ziemniaki, pietruszka, seler korzeniowy, cebula, czosnek (drobno krojone);
  2. warzywa krzyżowe jak na przykład kapusta, brukselka, brokuł, kalafior, jarmuż (dłużej gotowane);
  3. zboża jak na przykład kasza jaglana, kasza gryczana, owies, jęczmień, ryż oraz płatki owsiane (prażone przed zalaniem wodą);
  4. warzywa strączkowe jak na przykład soczewica, groch oraz wszelkie odmiany fasoli ze szczególnym uwzględnieniem fasolki adzuki (długo gotowane);
  5. nasiona, pestki i orzechy jak na przykład nasiona słonecznika, pestki dyni, orzechy włoskie, orzechy laskowe, orzechy nerkowca (gotowane, pieczone lub prażone);
  6. suszone owoce jak na przykład rodzynki, figi, daktyle (gotowane lub pieczone);
  7. pieczone owoce;
  8. przyprawy jak na przykład cynamon, imbir, kardamon, goździki;
  9. kiszonki z roślin kapustnych i korzeniowych;

Dziś wegańska cynamonu szarlotka z bananami na spodzie ze słonecznika, rodzynek i daktyli. Można ją jeść w cieplejszych porach roku zupełnie w wersji RAW ale zimą polecam upiec w piekarniku.

Potrawa będzie łagodziła dosha vata. Będzie obojętna dla kapha jeśli zmniejszymy ilość substancji słodzącej. Potrawa będzie wzmagać pitta.

 

Składniki:

1 szklanka pestek słonecznika;

1/2 szklanki daktyli bez pestek;

2/3 szklanki rodzynek;

3-4 jabłka;

2 banany;

2 łyżki syropu z agawy;

1 łyżka masła orzechowego;

2 łyżeczki cynamonu;

1 łyżka oleju kokosowego;

1 łyżka kakao;

Pestki słonecznika miksujemy blenderem na drobne kawałki – nie można tego robić bardzo długo bo wyjdzie nam masło słonecznikowe ani za krótko bo zbyt duże kawałki pestek nie będą chciały się sklejać. Pesteczki powinny zostać w drobniutkich kawałeczkach a nie jako pasta. Mielimy rodzynki i daktyle na papkę. W misce mieszamy zmielone pestki słonecznika, rodzynki, daktyle i masło orzechowe. Blaszkę do tarty wykładamy papierem do pieczenia. Powstałą masę rozsmarowujemy równo na powierzchni papieru. Warstwa nie powinna być grubsza niż 1-1,5 cm. Podana ilość wystarczy na wyłożenie tortownicy o średnicy 25 cm.

Jabłka trzemy na grubej tarce lub kroimy w bardzo drobniutkie plasterki. Banana kroimy na plasterki. Na patelni roztapiamy olej kokosowy i wrzucamy jabłka, banany, syrop z agawy oraz cynamon. Mieszając dusimy około 10-15 minut. Masę przekładamy na słonecznikowy spód. Pieczemy ciasto w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 30 minut. Na powierzchni rozsypujemy kakao. Na ciepło jest pyszne ale spód się czasem kruszy. Najlepiej smakuje schłodzone na drugi dzień – wtedy też można je pokroić bez obaw, że się pokruszy. Jeśli doczeka 🙂