IMGP7483

Proso łączy w sobie dwa smaki – słodki i słony. To  mocno nawilżające zboże wzmacniające płyny Yin. Działa ono pozytywnie na nerki i wątrobę oraz na śledzionę i trzustkę. Jest uważane w medycynie wschodu za jeden z głównych pokarmów odtruwających polecanych dla osób na dietach odtruwających oraz wychodzących z postów. Polecane jest także dla osób jedzących mięso oraz inne rodzaje białka zwierzęcego.

Przeciwdziała proso gromadzeniu się toksyn w ciele oraz jest uznawane za pokarm antygrzybiczny przez co polecany jest dla osób cierpiących na wszelkie drożdżyce, a także ludzi przewlekle chorych oraz leczonych antybiotykami. Proso jest też uważane za pokarm świetnie nadający się dla kobiet w ciąży – ponieważ ogranicza poranne nudności, a w połogu wzmaga laktacje.

Zawiera proso sporo pełnowartościowego białka. Zawartość wapnia i krzemu w tym ziarnie powoduje, że ma ono zbawienny wpływ na nasze stawy oraz utrzymuje w doskonałej kondycji naszą skórę, paznokcie i włosy.

Poprzez swoje nawilżające właściwości polecane jest dla osób starszych – przeciwdziała nadmiarowi suchości w ciele.

Systematyczne jedzenie prosa przeciwdziała napadom „wilczego apetytu” i wieczornemu buszowaniu w lodówce 🙂

Najważniejszą jednak zaletą prosa jest jego silne działanie alkalizujące. O powodach, dla których warto spożywać produkty zasadowe już nie raz pisałam. Przeciwdziałają one większości chorób cywilizacyjnych.

Muszę tu jeszcze wspomnieć o jeszcze jednym ważnym aspekcie związanym z równowaga kwasowo-zasadową – chodzi o stres. Nie tylko bowiem zła dieta powoduje zakwaszenie naszego organizmu. Stres, strach i niepokój przyczyniają się do tego równie mocno co hamburgery.

Podczas stresu zostaje zaburzona naturalna homeostaza naszego organizmu  – wzrasta aktywność nadnerczy, która w rezultacie prowadzi do obniżenia poziomu dopaminy i serotoniny. To zaś powoduje niepochamowaną potrzebę stymulowania „ośrodka nagradzania” w mózgu, który wydzieli kolejną dawkę dopaminy. Najprostsze „nagrody” to słodycze i używki – wszystkie bardzo intensywnie zakwaszające.

Dodatkowo stres działa na nasz układ oddechowy. Zaczynamy oddychać szczytami płuc. Oddech spłyca się, a organizm dostając mniej tlenu ulega większemu zakwaszeniu. Do tego dochodzi brak ruchu, który ten problem pogłębia.

Takie czynniki jak zdenerwowanie, pośpiech, zmęczenie psychiczne, napięcie oraz obniżenie nastroju, smutki i depresje poprzez ciąg procesów fizjologicznych prowadzą do długotrwałego zakwaszenia organizmu. Nasze komórki zaczynają się dusić.

Najlepsza dieta dla osób zmęczonych i permanentnie zestresowanych to dieta roślinna zawierająca dużą ilość nieprzetworzonych zielonych liści bogatych w chlorofil oraz kiełki i kasze. Królową zaś kasz zasadowych jest właśnie kasza jaglana 🙂

Z bardziej subtelnego punktu widzenia kasza jaglana to pokarm uspokajający i wyciszający. Polecany w diecie sattwicznej ? diecie dla osób pragnących się wyciszyć i rozwijać duchowo.

Dziś placuszki z kaszy jaglanej i kukurydzy 🙂

Potrawa przyrządzona w ten sposób nie powinna zaburzać żadnej dosha.

Składniki:

1 szklanka kaszy jaglanej;

1 ? 1,5 szklanki mleka sojowego;

1 puszka kukurydzy;

4-5 łyżek ghee;

2-4 łyżki zmielonego siemienia lnianego;

1-2  jajka (opcjonalnie);

1 łyżeczka kurkumy;

1 łyżeczka sody oczyszczanej;

sól i pieprz;

olej do smażenia;

Kaszę zalewamy 2 szklankami wody i lekko solimy. Gotujemy od czasu do czasu mieszając aż do wyparowania wody. Gotujemy pod przykryciem. Do ugotowanej kaszy wlewamy mleko, ghee oraz dodajemy siemię lniane, sodę oczyszczaną, sol i pieprz. Jeżeli jemy jajka można je też dodać do placuszków – wtedy będą bardziej zwarte i gładkie 🙂 Bardzo dokładnie wszystko blendujemy aż do uzyskania jednolitej kremowej konsystencji. Dodajemy kukurydzę.  Wszystko dokładnie mieszamy. Na dobrze rozgrzanej patelni formujemy placuszki i smażymy z obu stron. Ja lubię te placuszki z sosem pesto i z sałatką z pomidorów ale dzieciaki uwielbiają je same 🙂 Najlepiej smakują na zimno -jeśli pozwolimy im zostać 🙂