smak słodki

nadmiar smaku słodkiego i pikantna sałatka z tofu :)

zdrowe odżywianie

 

Ajurweda rozpoznaje sześć rasa czyli smaków : słodki, słony, ostry, kwaśmy, gorzki i cierpki.

Z punktu widzenia ajurwedy smaki oddziaływują na nasz organizm poprzez pary/ przeciwności cech, które je charakteryzują:

  1. rozgrzewający – wychładzający;
  2. ciężki – lekki;
  3. wilgotny – suchy;

 

Smak słodki madhura jest: wychładzający, ciężki, wilgotny;

Działanie właściwości wychładzania polega na zmniejszaniu gorąca w organizmie. W określonej, zrównoważonej ilości to smak podstawowy i niezwykle potrzebny – odżywiający i konieczny na przykład w naszej codzienności do zmniejszania nadaktywności dosha pitta albo dostosowywania organizmu do cieplejszych pór roku.

Niemniej w nadmiarze prowadzi do szeregu zaburzeń.

Smak ten bowiem jest mocno związany z naszym ogniem trawiennym agni i ma na niego znaczny wpływ. Jeśli występuje w nadmiarze zawsze prowadzi do pogorszenia jakości agni ognia trawiennego czyli do upośledzenia trawienia pokarmów oraz wchłaniania składników odżywczych.

Działanie właściwości ciężkości polega na zwiększeniu tkanek naszego ciała. Takie działanie jest korzystne na przykład dla wszystkich dzieci w ograniczonej ilości albo rekonwalescentów oraz osób niedoborowych  z nadmiarem dosha vata.

Najbardziej ciężkim smakiem jest smak słodki oczywiście, potem kwaśny i słony.

Łatwo więc zrozumieć, że pokarmy o tych smakach spożywane w nadmiarze szybciej niż inne spowodują zwiększenie/przyrost masy ciała.

Działanie właściwości wilgoci polega na nawilżaniu tkanek ciała. Jest ono konieczne do dostosowania nas do pór roku oraz do równoważenia nadmiaru dosha vata. W nadmiarze jednak powoduje opuchnięcia i zatrzymania wody oraz zaziębienia.

Ajurweda nie zaleca nadużywania smaku słodkiego. Jest tu także traktowany smak ten jako smak uzależnień wszelakich. Czyli wszelkie używki i nawykowe zachowania z nimi związane to także potrzeba tego smaku. I tak chęć na kolejny kieliszek wina, kolejną kawę, papierosa czy tabletkę nasenną – to chęć zaspokojenia nadmiernie rozbudzonej potrzeby smaku słodkiego właśnie.

Występuje tu także szereg mocnych powiązań i zależności pomiędzy spożyciem smaku słodkiego, a potrzebom spożycia białka, bowiem szlaki metaboliczne obu są od siebie zależne.

Zacznę od tego, że smak słodki możemy podzielić na pełny i pusty.Pełny to smak niektórych węglowodanów na przykład jak kasz, zbóż, nasion, roślin skrobiowych. Pusty to smak na przykład  słodyczy.

Według ajurwedy każdy nadmiar jest tu zły – czyli zarówno smak pełny jak i pusty w nadmiarze zwiększy właściwości, o których pisałam wyżej.

Pierwsza zależność jest jasna i łatwo widoczna – wystarczy spojrzeć na styl życia bogatych społeczeństw zachodu. Pusty smak słodki jedzony w nadmiarze (szybciej niż pełny) spowoduje wzrost zapotrzebowania na białko (którego zresztą wiele rodzajów przez ajurwedę jest postrzegane także jako odmiany smaku słodkiego). I odwrotnie – nadmiar białka odzwierzęcego spowoduje, że będziemy mieli ochotę na słodycze.

Im smak słodki bardziej pusty tym większe zapotrzebowanie na bardziej skoncentrowane białko czyli na białko odzwierzęce w szczególności.

Czyli mamy typowy sposób odżywiania się rodem z baru fast food – hamburger i słodki shake na przykład.

Żeby nie było…  Domowy schabowy z ziemniaczkami zapity kompotem i okraszony deserem w postaci pysznego maminego serniczka wpisuję się w powyższy zależnościowy schemat także prawie idealnie.

Takie powiązania rujnują zdrowie lawinowo – nakręcająca się nawzajem zależność spożycia cukru i mięsa lub sera leży u podstaw większości wyniszczających nas powolutku chorób cywilizacyjnych (zespół metabolizmu x).

Co ciekawe druga zależność była zaobserwowana początkowo u biedniejszych społeczeństw Ameryki Południowej. Tu ludzie żywili się prawie wyłącznie węglowodanami  – najczęściej o smaku słodkim pełnym właśnie przy bardzo ograniczonym spożyciu białka każdego.  Taki sposób odżywiania powodował lawinowe zwiększenie zapotrzebowania na pokarmy o dużej zawartości cukrów.

Tą zależność można zaobserwować także i u nas. Co ciekawe ulegają jej najczęściej osoby będące weganami lub wegetarianami.

Wydawało by się zdrowo… Nic podobnego.

To, że ktoś jest na diecie wege wcale ale to wcale nie oznacza, że żyje zdrowo. Oznacza tylko, że nie je mięsa i tyle. Znam całe stada osób będących wege i odżywiających się masakrycznie.

Niezrównoważona dieta wegańska lub wegetariańska zawierająca zbyt mało białka (roślinnego także) powoduje podświadome nakręcenie zapotrzebowania na jeszcze więcej smaku słodkiego (najczęściej pustego). Szukamy go bardzo – ile się da. Jesteśmy inteligentni więc pięknie potrafimy  to sobie odtłumaczyć. Bo my jemy przecież zdrowe brownie z buraka, ekologiczne ciasteczka z dyni z melasą, wegańskie tarty czekoladowe, słodkie ciasta pomidorowe czy lody z batata tylko.

To nie ważne jak wymyślne i zakamuflowane zrobimy swoje słodycze – nadal będą tylko słodyczami i w procesach metabolizmu spełniać będą dokładnie tą samą funkcje co najtańsze landrynki z supermarketu…

Tiiiia…

No nie da się tu być szczerym i miłym równocześnie.

 

Dziś sałatka z tofu. Zrównoważona smakowo 😉

 

Składniki:

2 garście lisków sałat, rukoli ibotwinki;

1/2 ogórka pokrojonego w słupki;

1 marchewka pokrojona obieraczką do warzyw we wstęgi;

3-4 rzodkiewki pokrojone w słupki;

1/2 pokrojonej czerwonej cebulki;

1 czerwona papryka pokrojona na paseczki;

1 tofu wędzonego pokrojonego na kawałeczki;

2 ząbki czosnku;

1 pokrojona papryczka chilli;

1/2 łyżeczki zmielonego kuminu;

1/2 cytryny;

1 łyżkę sosu sojowego;

2 łyżki oleju kokosowego;

3 łyżki orzechów ziemnych prażonych;

1 łyżka curry;

1/2 łyżeczki syropu z agawy

 

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Na blaszce wyłożonej papierem układamy kawałeczki papryki czerwonej, paprykę ostrą i czosnek. Polewamy to łyżką oleju kokosowego i lekko solimy. Pieczemy około 20 minut. W tym czasie pozostałe warzywa  i orzeszki ziemne mieszamy w misce. Tofu kładziemy na patelnię na rozgrzaną pozostałą łyżkę oleju kokosowego, wlewamy sos sojowy, dodajemy curry i dusimy do przyrumienienia obracając. Wrzucamy do miski z sałatką.  Przygotowujemy dressing: upieczone warzywa, kumin, syrop z agawy, szczyptę soli i sok z cytryny blendujemy na gładką masę. Sałatkę polewamy dressingiem.

 

 

 

ajurwedyjskie lato i kiczeri łagodzące pitta :)

 Lato w tym roku pokazuje moc. Jest gorąco i duszno. Powietrze jest gęste. Stoi w bezruchu. Jak w piekarniku…

My też się zatrzymaliśmy jakby pozbawieni sił życiowych i energii wszechobecnym upałem. Szukamy cienia lub wentylatora dla odrobiny komfortu, lecz prawdą jest, że zupełnie nie umiemy się ochronić przed upałem…

To czas słońca. Jego promienie rozgrzewają mocno ziemię, woda odparowuje, a powietrze staje się poprzez to coraz bardziej suche i ostre w odbiorze.

Właściwości: gorąco, suchość i ostrość są charakterystyczne dla tej pory roku.

Z punktu widzenia ajurwedy i Charaka Samhita najważniejszego jej dzieła – wzmaga lato  dosha pitta. Wszelkie więc zalecenia dla wszystkich związane są z łagodzeniem dosha pitta latem, a szczególnie dla osób o konstytucji prakriti pitta lub zaburzonych vrikriti pitta.

Poniżej link do diety dostosowanej do łagodzenia osób dosha pitta:

http://www.izaraczkowska.pl/?s=dieta+dla+pitta

Dosha pitta łagodzą smaki – słodki, gorzki i cierpki, a zaburzają ostry, słony i kwaśny.

Niemniej jednak ze względu na temperaturę smak cierpki też bym odstawiła w upały. Najlepsze działanie łagodzące będą miały pokarmy płynne, ciut tłuste, słodkie i chłodne.

Dobre w czasie lata będą więc owoce słodkie i soczyste jak na przykład jabłka, gruszki, arbuzy, melony, śliwki. Nie powinniśmy jeść latem owoców kwaśnych, cierpkich i cytrusowych. Warzywa są dobre o tej porze roku – szczególnie te gotowane na parze. Nie wszystkie jednak polecam na upały. Warzywa skrobiowe jak na przykład buraki czy marchew będą nas niepotrzebnie rozgrzewać. Świetne za to będą szparagi, brokuły, brukselki lub ogórki. Powinniśmy ograniczyć czosnek, cebulę oraz chilli. Nie powinniśmy jeść także w czasie upalnego lata zbyt dużo roślin psiankowatych jak pomidory lub ziemniaki. Z nabiału polecam jogurty – najlepiej rozwodnione i lekko przyprawione w postaci lassi. Przepis na taki ajurwedyjski napój wrzucę wkrótce. Długo leżakujące sery, sery żółte i pleśniowe oraz bardzo tłuste – odstawiamy na ten czas. Podobnie zresztą jak i śmietany. Świetnym zbożem o tej porze roku jest ryż basmati. Jeśli chodzi o białko to polecam lekkostrawną i nie obciążającą fasolkę mung.

Stajemy się o tej porze roku „królami sałatek” i lubimy je za ich chłodzące działanie.

Pijemy napoje w temperaturze pokojowej. Według ajurwedy lód i napoje z lodem (i lody niestety też) gaszą ogień trawienny agni, hamując trawienie i wchłanianie oraz tworząc toksyny ama.

Świetnym wychładzającym ajurwedyjskim sposobem jest używanie aromatoterapii – olejków wychładzających i rozpraszających ciepło. Dobre tu będą na przykład olejek rumiankowy, lawendowy lub miętowy. Polecam wlać dosłownie parę kropel na dłonie, pomieszać z odrobina na przykład wychładzającego oleju kokosowego i wetrzeć w mokre ciało od razu po prysznicu. Pozwolić aby woda z olejkiem sama wyschła. Dla mnie osobiście najbardziej chłodzący w odbiorze jest miętowy 🙂

Polecam także – szczególnie na noc stabilizujący olejek sandałowy.

Dziś jedna z ajurwedyjskich potraw leczniczych ,”potraw mocy” – kiczeri (kitchari) w wersji specjalnie przeznaczonej dla łagodzenia dosha pitta. Łagodzi stany zapalne, wycisza i odciąża układ trawienny. W sam raz na upalne lato. W tej postaci nie zaburza ono także innych dosha.

Może być spożywane o każdej porze dnia. Mega prosta 🙂

 

Składniki:

1/2 filiżanki mung dalu (fsolki mung w połówkach – do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością lub z żywnością azjatycką);

1/2 filiżanki ryżu basmati;

4 filiżanki wody;

1 1/2 filiżanka mleka kokosowego;

1 pęczek liści kolendry;

2 łyżki płatków kokosowych (lub miąższu z kokosa);

1 plaster ucięty z kłącza imbiru;

2 łyżki ghee klarowanego masła;

1/2 łyżeczki mielonej kurkumy;

1/4 łyżeczki soli;

Dal i ryż płuczemy. Zalewamy 4 filiżankami wody ze szczypta soli i gotujemy na bardzo małym gazie aż do wchłonięcia całej wody -mieszając od czasu do czasu. Kiedy woda wyparuje (około 15-20 minut) gasimy gaz i przykrywamy garnek pokrywka na kolejne 15 minut. W tym czasie do blendera wkładamy plaster imbiru, pęczek kolendry i płatki kokosowe oraz 1/2 filiżanki mleka kokosowego. Blendujemy wszystko na gładki krem. W rondelku roztapiamy ghee. Wrzucamy na rozgrzane ghee sól i kurkumę. Chwilę prażymy dynamicznie mieszając po czym dolewamy krem z kolendry, kokosa i mleka. Dusimy mieszając 2-3 minuty. Do rondelka przekładamy ugotowany ryż basmati z fasolką mung i dolewamy pozostałą filiżankę mleka kokosowego. Gotujemy potrawę mieszając aż płyn się wchłonie.

Jemy na ciepło z liściastą sałatką na przykład lub ogórkową raitą. Potrawa łagodząca na upały 🙂

o procesie starzenia się z punktu widzenia ajurwedy i upma :)

Według ajurwedy starzenie jest ściśle związane z naszą konstytucją ajurwedyjską dosha. Istnieje pięć wielkich stanów, elementów egzystencjo materialnej – pańca mahabhutas tworzących dosha. W czasie naszego życia nasza dosha także się ciut zmienia, a ilość subtelniejszych żywiołów wzrasta.

Pierwszy jest okres dzieciństwa i wczesnej młodości – kapha materialne, solidne, wilgotne i stabilne połączenie ziemi (prthivi) i wody (jala, apas). Poprzez okres rozkwitu młodości i dorosłości pełen dziania się, intensywności, transformowania – pitta ogień (tedżas, agni).

Ostatni okres to wiek dojrzały i starość – wtedy zwiększa się w nas ilość elementów niematerialnych ? nasila się vata, która jest połączeniem powietrza (vayu) i przestrzeń (akaśa) czyli zwiększenie subtelności, ruchu, lekkości, suchości, chropowatości i chłodu.

Jest to proces naturalny. Nie da się go zatrzymać i nie trzeba tego robić. Można jednak go spowalniać i łagodzić.

Proces starzenia przebiega różnie u różnych osób ale zazwyczaj polega on na stopniowej utracie witalności i siły życiowej. Starzenie dotyczące ciała jest jasne ale starzeje się nie tylko nasze ciało. Wraz z wiekiem obserwujemy inne zmiany związane ze zmiana zachowań i reakcji, zmianami sposobu myślenia. Wrażliwość większa na zimo. Mniejsza tolerancja zmian. Szybsze męczenie się – także umysłowe. Czasem jest to większa nerwowość, czasem większy lęk, czasem zaburzenia snu. Czasem sztywność nie tylko ciała ale i umysłu. Reakcji jest tyle ile ludzi ale tendencję są stanowczo widoczne.

Jak możemy je spowolnić?

Oczywiście przez odpowiednią dietę, odpowiednie zioła i zmianę przyzwyczajeń.

Co do diety można spokojnie stosować taką, która łagodzi dosha vata, nawilża więc, ogrzewa i stabilizuję.

Poniżej link:

dieta dla vata i carpaccio z buraczków ze śmietanowym sosem 🙂

Powinniśmy dodatkowo zwiększyć w diecie ilości produktów działających odżywczo i spowalniających procesy starzenia:

  • prosa,
  • jęczmienia (tylko w postaci zup);
  • tofu;
  • fasolki mung;
  • wodorostów;
  • mikroalg;
  • ziemniaków;
  • zarodków pszennych;
  • siemienia lnianego;
  • sezam;
  • bananów;
  • kokosów;
  • migdałów;
  • awokado;
  • miso;
  • mleczka pszczelego;
  • pyłku kwiatowego.

Trzeba też pamiętać, że z wiekiem nasze organy nie działają tak idealnie jak niegdyś. Za grzeszki dietetyczne płacimy od razu i nic nie jest nam już darowane jak niegdyś. Warto więc jeść największy posiłek wtedy kiedy woreczek żółciowy, trzustka i wątroba są na to najlepiej przygotowane. Od około godziny 11 do 14.

Dodatkowo warto wspomagać wydzielanie enzymów usprawniających trawienie poprzez dodatek choć odrobiny smaku ostrego 🙂

Odpowiednia dieta wpłynie na nasze ciało ale także na nasz umysł. Będzie działała łagodząco i stabilizująco na każdym poziomie.

Dodatkowo ważne są zabiegi oczyszczające i rasajana – o nich napisze następnym razem.

Dziś upma. To popularne danie śniadaniowe w Indiach. Według tradycji ajurwedyjskiej upma łagodzi trzy dosha. Jest jednak bardzo dużo rodzajów upma i wiele składników. Typowa upma jest jednak z kaszki mannej. Danie poniższe jest łagodzące w stosunku do dosha vata 🙂

Składniki:

1/2 szklanki zielonej fasolki;

1 marchewka;

1 filiżanka kaszy mannej;

2 1/2 filiżanki wody;

kawałek zielonej papryczki chilli;

1 cm kłącza imbiru;

3 łyżki solonych orzeszków ziemnych;

2 łyżki mung dalu czyli łuskana fasolka mung w połówkach (opcjonalnie);

1 cebulka ze szczypiorkiem;

3 liście curry lub 1/ łyżeczki przyprawy curry;

2-3 łyżki ghee lub oleju kokosowego;

1/2 łyżeczki czarnej gorczycy;

1/2 łyżeczki nasion kuminu;

1 1/2 łyżeczki soli;

Warzywa kroimy w kosteczkę. Cebulkę drobniutko. Zielona papryczkę chilli ucieramy z imbirem na pastę w moździerzu. Na patelni na rozgrzanym ghee prażymy gorczycę i kumin 1 minutę potem dodajemy mung dal, cebulkę, papryczkę chilli, curry, orzeszki, fasolkę i marchewkę. Smażymy mieszając 4-5 minuty. Dodajemy pastę z chilli i imbiru. Prażymy 2 minuty mieszając. Zalewamy wszystko 2 1/2 filiżankami wody. Dodajemy sól. Zagotowujemy. Mieszając nieprzerwanie powoli dosypujemy kaszkę manną. Mieszamy cały czas aż będzie jednorodna. Zmniejszamy gaz do minimum i przykrywamy pokrywką na 3 minuty. Wyłączamy gaz i zostawiamy potrawę pod przykryciem na 10 minut. Podajemy jako danie główne. Bez niczego. Świetnie też smakuje z sabji warzywnym (gulaszem warzywnym), z dalem (gęstą potrawką z warzyw strączkowych) lub z sambarem (ostrą zupą z warzyw i warzyw strączkowych). Proste nawilżające. Smacznego 🙂

 

zalecenia ajurwedy na jesień i pomidorowa pasta z tofu i orzechów :)

IMGP9269

Według ajurwedy do zachowania dobrostanu konieczne jest życie w harmonii z naturą, z porami roku i porami dnia. Adaptacja do środowiska wymaga właściwej diety, zmiany niektórych zwyczajów, nawyków i zachowań.

Nie powinniśmy określać pór roku według kalendarza ani innych narzuconych z góry wyznaczników i dat. Powinniśmy uważnie obserwować naturę i wyciągać wnioski. W zależności od naszego położenia geograficznego pory roku przebiegają zupełnie odmiennie ? nieraz zupełnie niezgodnie z tym co pokazuje kalendarz.

Dziś zalecenia ajurwedy dla czasu późnego lata i jesieni. Mimo, że temperatury w tym roku bija rekordy wieczory zapadają już szybciej niosąc z sobą chłód jesieni. Rośliny przystają ze swą ekspansja i zamierają w oczekiwaniu. Ziemia pachnie rozkładem.

Nadchodzi jesień.

Z punktu widzenia ajurwedy jesień jest zimna, wietrzna, lekka i sucha. Te cech bardzo zaburzają jedną z konstytucji ? dosha vata. Zalecenia więc na czas jesienie są tak naprawdę zmodyfikowanymi lekko zaleceniami równoważącymi i łagodzącymi vata.

Jesienią:

* Unikamy postów, które w tym okresie szczególnie zaburzają vata.

* Unikamy kawy i czarnej herbaty. Pijemy herbaty ziołowe. Polecam dodawać do herbat mieszankę imbiru, cynamonu i goździka.

* Zwiększamy w diecie ilość smaku słodkiego, słonego i kwaśnego. Zmniejszamy ilość smaku ostrego, gorzkiego i cierpkiego.

* Zwiększamy ilość pokarmów nawilżających, ciężkich i ciepłych. Poniżej szczegółowy opis diety łagodzącej vata.

http://www.izaraczkowska.pl/dieta-dla-vata-carpaccio-buraczkow-ze-smietanowym-sosem/

* Unikamy przeciągów i dbamy o zachowanie ciepłoty ciała. Chronimy głowę.

* Staramy się wstawać wcześniej i wcześniej zasypiać. Pozwalamy sobie na krótką popołudniową drzemkę.

* Unikamy zbyt aktywnych ćwiczeń fizycznych.

* Staramy się praktykować jogę koniecznie zakończoną savasaną (pozycja relaksacyjna). Zaczynamy praktykę 10-12 powitaniami słońca wykonywanymi powoli, spokojnie ? dostosowując ruch do oddechu. Wydłużamy oddech do 5-6 sekund w czasie praktyki. Skupiamy się na siadach oprócz tego polecam skłony, delikatne skręty i lekkie wygięcia do tyłu. Umiarkowanie wykonujemy pozycje odwrócone.

* Staramy się praktykować pranajamę (ćwiczenia oddechowe). Najlepsza będzie pranajama z oddechem prawą dziurka nosa. Poza tym polecam pranajamy z zatrzymaniami oddechu po wdechu oraz pranajamy z oddychaniem naprzemiennym nozdrzami.

* Staramy się regularnie praktykować medytację.

* Przed snem pijemy kubek mleka roślinnego (lub zwykłego) ze szczyptą cynamonu, kardamonu i gałki muszkatołowej.

* Staramy się unikać tłumów, hałasu, głośnej muzyki i częstych podróży.

 

Dziś bardzo prosta pasta z tofu, nerkowców i suszonych pomidorów. Pasta będzie łagodzić dosha vata. Danie będzie zaburzać dosha kapha. Może także lekko zaburzać dosha pitta dlatego polecam zmniejszyć ilość orzechów i czosnku dla tej konstytucji.

 

Składniki:

1 kostka tofu (około 200g);

1/3 szklanki orzechów nerkowca;

6 suszonych pomidorów odsączonych z zalewy;

1/4 szklanki oleju lnianego;

1 ząbek czosnku;

1 łyżeczka soku z cytryny;

1 łyżeczka miodu;

1 łyżeczka musztardy dijon;

1/2 łyżeczki soli;

Orzechy mielimy w blenderze na proszek. Ząbek czosnku obieramy. Wszystkie składniki oprócz oleju wrzucamy do blendera. Blendujemy wszystko na gładką masę. Kiedy ja uzyskamy włączamy blender i powolutku dolewamy olej lniany (podobnie jak przy kręceniu majonezu). Masa powinna wyjść jednolita i puszysta. Najlepiej smakuje ze świeżym chlebkiem. My jadamy ją z chlebem ryżowym, z którym stanowi świetne połączenie żywieniowe. Smacznego bardzo 🙂

 

 

 

 

piąta pora roku i słoneczne curry z dyni i soczewicy :)

IMGP9255 IMGP9257

Kiedy zaczynam widzieć dojrzewające dynie znaczy to, że nastał okres późnego lata. Termin ten został zaczerpnięty z medycyny chińskiej, a właściwie z chińskiego kalendarza. Chiński kalendarz to kalendarz księżycowy, w którym pory roku zostają wyznaczone nie przez stałe daty ale przez fazy księżyca. Według tego kalendarza mamy teraz późne lato – piatą porę roku (dojo) będąca jednocześnie okresem przejściowym pomiędzy latem, a jesienią.

W tym okresie następuje zmiana. Kończy się faza wzrostu i ekspansji charakterystyczna dla wiosny i lata, a zaczyna faza skupienia i wycofania charakterystyczna dla jesieni i zimy. To dobra i zrównoważona pora. Pora zbierania plonów, dostatku, ugruntowania i spokoju. Pora zatrzymania. Pora pogodzenia ze światem.

Niby jeszcze lato króluje słońcem w czasie upalnego dnia ale już czuć w wieczornym powietrzu delikatną woń rozkładu nadchodzącej jesieni. Rośliny zatrzymują się. Ziemia zaczyna pachnieć inaczej.

Ta pora roku przypisana jest przemianie Ziemi i smakowi słodkiemu. Ta przemiana to podstawa naszego organizmu dająca budulec ciału, jednocześnie mocno je odżywiając i harmonizując.

Z bardziej subtelnego punktu widzenia pokarmy przypisane do przemiany Ziemi zwiększają nasza stabilność, zaspokojenie i poczucie bezpieczeństwa na każdym możliwym poziomie. Uwzględnienie pokarmów z tej przemiany wspomaga naszą równowagę, racjonalność, koncentrację i ugruntowanie oraz wytrwałości dążenia do celu. Wzmacniając element Ziemi wprowadzamy do życia ład, systematyczność i spokój.

Z punktu widzenia medycyny chińskiej późne lato i przypisany mu element Ziemi odpowiada za wszystkie nasze narządy związane z trawieniem: śledzionę, trzustkę i żołądek. Z punktu widzenia tej nauki organy te są postrzegane szerzej jako Środkowy Ogrzewacz czyli nasz cały układ pokarmowy włącznie z wątrobą i pęcherzykiem żółciowym. Uważa się też, że organy te utrzymane w dobrej kondycji to podstawa dobrego zdrowia, odporności, ciepła, sił witalnych, empatii i spokoju umysły. Odwrotnie zaś nieprawidłowa praca tych organów leży u podstaw większości chorób, braku energii, kompulsywnych zachowań, wiecznego niepokoju i skłonności do obsesyjnego zamartwiania się.

Narządy związane z przemianą Ziemi są także odpowiedzialne za prawidłowe rozprowadzenie składników pokarmowych oraz ich przyswajanie.

Aby dostosować się do obecnej pory roku należy spożywać pokarm reprezentujący przemianę Ziemi. Upraszczając są to w większości pokarmy o smaku łagodnie słodkim, koloru żółtego. Są to na przykład:

*kukurydza;

*proso;

*amarantus;

*ryż,

*dynia;

*melon kantalupa;

*morele;

*groch;

*soja;

*czerwona soczewica;

*orzeszki ziemne;

*marchewka;

*ziemniaki;

*fasolka szparagowa;

*tofu.

Potrawy te powinny zostać tak przygotowane w prosty sposób, z niewielką ilością przypraw aby zachować łagodny smak.

 

Dziś słoneczne curry z soczewicy i dyni gotowane w mleku kokosowym. Potrawa będzie łagodziła dosha vata. Dla dosha pitta potrawa będzie miała też działanie łagodzące ale powinniśmy stanowczo zmniejszyć ilość przypraw cebuli, czosnku, imbiru i chilli. Potrawa będzie zaburzać dosha kapha.

 

Składniki:

3 pełne złożone garście pokrojonej w kostki około 2 cm dyni ( około 1 kg);

1 1/2 szklanki czerwonej soczewicy;

2 spore cebule;

2 ząbki czosnku;

2 marchewki;

2 pełna złożone garście poszatkowanych liści szpinaku lub kapusty pekińskiej;

1 pęczek kolendry;

1 1/2 szklanki mleka kokosowego;

3-4 szklanki wody;

1/2 szklanki solonych orzeszków ziemnych;

2 kostki ekologicznego bulionu warzywnego;

3 -4 łyżki oleju kokosowego;

3 cm kłącza imbiru;

3 strąki kardamonu;

1 pełna łyżka nasion kolendry;

1 pełna łyżka nasion kuminu (kminku rzymskiego);

2 goździki;

1 cytryna;

1 pełna łyżka kurkumy;

1/5 łyżeczki chilli lub 1 papryczka świeża;

1/5 łyżeczki zcynamonu;

sól;

W głębokim garnku roztapiamy olej kokosowy. W moździerzu ucieramy strąki kardamonu, kumin, kolendrę i goździki. Utarte przyprawy wysypujemy na olej i prażymy 2 minutki mieszając. Dodajemy pokrojona cebulę. Dusimy około 5 minut. Dodajemy marchewkę pokrojoną w plasterki, drobno poszatkowany imbir i drobno pokrojony czosnek. Smażymy wszystko mieszając 5-8 minut. Dolewamy wody, wsypujemy soczewicę, orzeszki, dodajemy kostki bulionowe, kurkumę, cynamon i chilli. Ilość dodanej wody jest zależna od tego jak gęste chcemy mieć curry i jaką dynie mamy. Jeśli dynia jest bardziej wodnista dodajemy mniej wody, jeśli mniej wodnista dodajemy wody więcej. Przykrywamy pokrywką i co jakiś czas mieszając gotujemy curry około 10 minut. Dodajemy dynie i mleko kokosowe. Przykrywamy i gotujemy kolejne 10 minut co jakiś czas mieszając. Dodajemy szpinak i gotujemy jeszcze 5 minut mieszając. Solimy do smaku. Podajemy skropione sokiem z cytryny i posypane liśćmi świeżej kolendry. Dobrze smakuje curry same lub podane z ryżem. Słoneczne i aromatyczne 🙂