smak słodki

w poszukiwaniu łagodności…

IMGP7913

Umieszczam na tym blogu dania, które jem ja sama oraz cała moja rodzinka. To w większości bardzo proste jedzenie, szybkie do zrobienia i zdrowe. Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu z Was nie będzie ono smakować. Dlaczego? Bo w większości przyzwyczajeni jesteśmy do pysznych skomplikowanych dań zawierających całą masę smaków. Patrzę często na zawartość sklepowych wózków ludzi w markecie i widzę tylko same mocne i złożone smaki. Czekolada, ciastka i słodycze wszelakie, słone przekąski, mięso, wszystkie wędliny, sery żółte i pleśniowe, napoje na potęgę, alkohol, wszelkie gotowe dania, papierosy – to wszystko stymuluje bardzo mocno nasz zmysł smaku. Po latach takiego odżywiania, po latach nadmiernego stymulowania nie umiemy wyczuć oraz docenić prostych i mało złożonych potraw. O tym, że wielość smaków w jednym daniu prowadzi do tego że więcej jemy już pisałam. Dziś chciałam dopowiedzieć coś jeszcze. To że jedzenie może być naszym lekarstwem już wiemy. Nasz zmysł smaku odgrywa tu ważną rolę analizując pod względem chemicznym spożywane produkty. Z bardziej subtelnego punktu widzenia jego rola jest jeszcze ważniejsza ponieważ odbiera subtelne wpływy jakie wywierają smaki na nasz organizm. Dzięki nim możemy używać jedzenia nie tylko dobierając jego skład chemiczny do naszych potrzeb ale także delikatnie i przemyślanie stymulując nasze organizmy. To droga nie tylko do lepszego zdrowia ale także do pełniejszego, rozumniejszego i szczęśliwszego życia. Nie da się jednak napełnić dzbanka, który jest już pełen? Jedząc mocno przetworzone, wieloskładnikowe jedzenie pełne mocnych smaków stajemy się nieczuli na bodźce z niego płynące. Nie jesteśmy w stanie poczuć i docenić prostych potraw. To samo nakręcający się proces bardzo dobrze widoczny u małych dzieci. Im więcej mocnych smaków jest w ich diecie (batoników, czekolady, fast foodu i czipsów) tym więcej takich właśnie smaków oczekują i tym mniej smakują im proste potrawy.

Można to zmienić. Mechanizm uczenia się, poznawania, przywykania zwany także procesem habituacji trwa u człowieka w dużym uproszczeniu około 20-30 dni. Tyle mniej więcej potrzebujemy aby nasza reakcja na powtarzający się bodziec zanikła. Po takim czasie przywykamy do zapachu używanych perfum, smrodu spalin na pobliskim skrzyżowaniu, szumu aut na sąsiedniej ulicy i smaku batonika czekoladowego lub smażonego mięsa. Ciężko nam obiektywnie powiedzieć co zrobi nam zjedzenie batona lub kotleta bo jemy je zbyt często. Trzeba zmienić perspektywę… Trzeba się oduczyć. Aby to zrobić i poczuć jaki naprawdę smak ma jedzenie, które zwykle jemy możecie przeprowadzić mały eksperyment. Wybierzcie sobie potrawę, którą jadacie często – batona, czipsy, kiełbasę, ulubiony deser. Wiecie, że nie jest zbyt zdrowa ale bardzo Wam smakuje i ciężko się z nią pożegnać. Nie jedzcie jej 30 dni. Po tym czasie danego dnia, 2 godziny po lekkim śniadaniu złożonym tylko z owoców zjedzcie tę potrawę i skupcie się na odczuciach z ciała jakie po sobie pozostawiła. To będzie cała prawda o niej – niestety często nie fajna. To będzie odczucie prawdziwego smaku i działania Waszej ulubionej potrawy.

Ja w ten sposób oduczyłam się jedzenia wielu słodyczy i serów…

Jeżeli zaczniecie powoli, powolutku wykluczać z diety mocno złożone pokarmy zaczniecie czuć smaki prostych dań. Lepiej – proste dania zaczną Wam smakować 🙂

Dziś ryż duszony z kukurydzą, rodzynkami i orzechami nerkowca 🙂

Potrawa jest neutralna dla dosha vata. Nasila dosha pitta i kapha. Dla tych dosha można zamienić orzechy nerkowca na pestki słonecznika. Dla dosha kapha można zamienić kukurydzę na zielony groszek i zmniejszyć ilośc ghee a dla dosha pitta zrezygnować z rozgrzewających przypraw.

Składniki:

1 szklanka ryżu basmati;

3 szklanki wody;

4 łyżki ghee;

1 papryka;

1 kolba kukurydzy;

0,5 szklanki orzechów nerkowca;

0,5 szklanki rodzynek;

1 łyżka nasion czarnej gorczycy;

1 łyżka kurkumy;

1 łyżka łagodnego carry;

sól do smaku;

Kroimy paprykę w drobne kawałeczki. Odcinamy ziarna kukurydzy z kolby. Wstawiamy jednocześnie dwa garnki. W pierwszym na roztopione 2 łyżki ghee wrzucamy ryż. prażymy go mieszając aby się nie przypalił 3-5 minut. Potem zalewamy wodą i solimy. W drugim garnku roztapiamy 2 łyżki ghee i wrzucamy na nie gorczycę. Kiedy zacznie strzelać dodajemy paprykę, kukurydzę, orzechy nerkowca, rodzynki, kurkumę i carry. Mieszamy i dusimy około 10 minut. W tym czasie woda z ryżu prawie zupełnie odparuje. Przerzucamy ryż z pozostałą cząstką wody do garnka z warzywami i mieszamy. Pozostawiamy pod przykryciem od czasu do czasu mieszając około 5 minut. Podajemy od razu. Gotowe w 20-25 minut. Świetnie smakuje z jogurtem sojowym albo zwykłym 🙂

Smacznego 🙂

 

 

 

pyszne danie w 20 minut czyli co ja mam zrobić z tego tofu?…

IMGP7458

Tofu jest formą przetworzonego twarożku sojowego a więc pochodna soi. Zawiera dużo łatwo strawnego białka w ilości podobnej jak mleko. Zawartość wapnia w tofu jest także zbliżona do tego w mleku. Zawiera ponadto witaminy z grupy B oraz żelazo, fosfor, sód, potas.

Dzięki jego łagodności, umiarkowanej słodkości oraz prostocie jest jednym z produktów polecanych w okresie późnego lata.

Tofu ma właściwości odtruwające. W medycynie chińskiej jest uznawane jako produkt ochładzający, oczyszczający i odtruwający wątrobę. Szczególnie polecany jako jeden z produktów dla osób przejadających się, jedzących duże ilości mięsa, żywiących się mocno przetworzoną żywnością, pijących duże ilości alkoholu.

Tofu jest także pokarmem wspomagającym zdrowie naszych płuc. Przez medycynę chińską polecany jest osobom z niedoborem Yin płuc do którego dochodzi na skutek długotrwałych infekcji oskrzeli i płuc. To czy umiemy sobie radzić z żalem i smutkiem oraz unikać nadmiernego przywiązania jest traktowane w medycynie chińskiej także jako wyznacznik świadczący o dobrym stanie naszych płuc 🙂

Ma także tofu dobry wpływ na nasze nerki a także na odpowiednie nawilżenie całego organizmu. Tego nawilżenia właśnie potrzebujemy najwięcej późnym latem i jesienią kiedy nasze organizmy po okresie letnich temperatur i nadaktywności- potrzebują wyciszenia i uporządkowania przed nadchodzącą statyką zimy.

Polecam także tofu dla osób starszych szczególnie właśnie ze względu na jego mocno nawilżające właściwości oraz pozytywnym wpływie na metabolizm płynów organicznych. Takie nawilżające pożywienie z bardziej subtelnego punktu widzenia ma właściwości uspokajające, wyciszające i stabilizujące. Wspomaga poczucie pewności siebie oraz rozpędza lęki.

Dla małych dzieci tofu jako pożywienie o niskiej zawartości węglowodanów złożonych jest polecane już od 18 miesiąca życia.

Tofu ma naturę termiczna wychładzającą. Z punktu widzenia ajurwedy tofu jest dobre dla każdej z dosha. Dla dosha vata najlepsze jest gotowane lub duszone tofu jak na przykład te w opisie poniżej 🙂 Dla dosha pitta obróbka termiczna tofu nie jest już taka niezbedna. Dla dosha kapha polecam tofu w umiarkowanych ilościach koniecznie gotowane lub duszone oraz wzbogacone o rozgrzewające przyprawy.

Dziś tofu duszone z brokułami w śmietanie sojowej – kremowe, pyszne danie na czas późnego lata.

Składniki:

1 kostka wędzonego tofu;

0,5 -1 brokuł;

2 opakowania śmietany sojowej;

1-2 ząbki czosnku;

1 cebula;

1-2 łyżeczki kurkumy;

1-2 łyżeczki łagodnego curry;

1 łyżeczka czarnej gorczycy;

3 łyżki sosu sojowego;

3-4 łyżki oleju rzepakowego lub innego do smażenia;

Obieramy cebulę oraz czosnek i drobno kroimy. Brokuł koimy w drobne różyczki. Tofu kroimy w paseczki lub w kosteczkę. Na gorącą patelnie wlewamy 2 łyżki i wrzucamy pokrojone tofu. Wlewamy sos sojowy. Smażymy tofu mieszając aż przyrumieni się z każdej strony – około 5-8 minut. Zdejmujemy z gazu. W tym czasie do garnka wlewamy pozostałe dwie łyżki oleju i wrzucamy gorczycę. Kiedy zacznie strzelać dodajemy cebulę. Smażymy mieszając aż się zarumieni. Dodajemy czosnek i smażymy jeszcze 2 minuty. Potem do garnka wrzucamy pokrojone różyczki brokuła, kurkumę i carry. Zamykamy garnek pokrywką i dusimy warzywka 5-8 minut. Dorzucamy do garnka usmażone tofu i śmietanę sojową. Chwilę mieszamy i zostawiamy na ogniu bez przykrycia jeszcze z 2-3 minutki. Podajemy od razu. Danie dobrze smakuje z ryżem lub z kaszą. Smacznego 🙂

 

 

zupa kokosowa z kukurydzy i orzechów nerkowca czyli lato dobiega końca :)

IMGP7909

Połowa sierpnia to kalendarzowe lato. Ja jednak widzę to trochę inaczej. Plony zebrane. Dni robią się krótsze. Zieleń zmienia się i staje się jakby zmęczona. Kolor żółty zaczyna zastępować jej intensywność. W wieczornym powietrzu czuć przesyt, zmęczenie i nadchodząca zmianę. To objawy późnego lata. To pora przejściowa – dojo. Pora środka, pora transformacji lata w jesień.

W tym czasie uaktywniają się śledziona i żołądek – mające duży wpływ na nasz poziom energetyczny. Według medycyny chińskiej to one powodują, że pokarmy które spożywamy przemieniają się w energię. Jeżeli dobrze zadbamy w tym okresie o naszą dietę łagodniej zniesiemy wilgotność, zimność i szarość zimnych miesięcy.

W okresie późnego lata najlepiej nam zrobią produkty gotowane w niewielkiej ilości wody lub na parze a także blanszowane. Ważna tu jest prostota pozwalająca na zachowanie większości oryginalnego smaku produktów. Nie powinniśmy jeść pod koniec lata skomplikowanych dań oraz powinniśmy unikać zaskakujących połączeń pokarmowych. Świetna w tym okresie jest kukurydza, dynia, soja, groch, fasolka szparagowa, tofu, ziemniaki, amarantus, marchew i pietruszka a także wszelkie pełne zboża. To łagodne potrawy z przemiany ziemi. Z punktu widzenia ajurwedy przeważa w nich umiarkowany smak słodki. Potrawy w tym okresie powinny być sycące, odżywcze i ciepłe – harmonizujące. Mają one za zadanie przygotować nasz organizm na chłodniejsze pory roku. Nie powinniśmy w okresie późnego lata spożywać natomiast chleba, kanapek wszelakich, lodów, zimnych dań i napojów oraz słodyczy. Pokarmy te osłabią zarówno żołądek jaki i śledzionę, pozostawiają w naszym ciele toksyny i złogi oraz mocno nas wychłodzają.

Dziś sycąca zupa z kukurydzy, mleczka kokosowego i orzechów nerkowca. Świetna późnym latem 🙂 Kukurydza łagodzi nadmiar dosha kapha i umiarkowanie zaburza dosha vata i pitta. Jednak w postaci kremowej, gotowanej zupy działanie zaburzające będzie niewielkie 🙂

Skladniki:
2 kolby kukurydzy;

2-2,5 szklanki wody;

2 łyżki oleju kokosowego;

0,5-1 szklanka mleczka kokosowego;

1 łyżeczka kurkumy;

1 kostka bulionu warzywnego;

1 garść orzechów nerkowca;

sól do smaku;

Obcinamy dużym nożem wszystkie ziarenka z kolb kukurydzy. W garnku rozpuszczamy olej kokosowy. Wrzucamy kukurydzę i orzechy nerkowca. 3-4 minuty podsmażamy na oleju i dodajemy wodę, mleko kokosowe, kostkę bulionową oraz kurkumę. Mieszamy. Gotujemy 10-12 minut. Miksujemy wszystko porządnie blenderem i od razu podajemy.

Zupa wychodzi gęsta i bardzo pożywna. Gotowa w 15-20 minut. Smacznego 🙂

 

chcesz zapanować nad wagą i promieniować optymizmem – jedz amarantus!

IMGP6228

To jedno z zapomnianych zbóż, które przeżywa teraz swój wielki powrót. Było ono niegdyś podstawowym pożywieniem ludności Ameryki łacińskiej i Afryki.

Amarantus polecam szczerze wszystkim osobom wątpiącym w to, że dieta roślinna może dostarczyć odpowiedniej ilości i jakości białka 🙂 To drobniutki kuleczki mają w sobie moc! Zawierają na 100 gram ziarna aż 16-18 gram białka – to tyle co mięso z kurczaka. Zawierają białka pięć razy więcej niż mleko i jaja. Do tego zawierają jeszcze świetnie przyswajalny wapń w ilości 222 mg- dwa razy tyle co w mleku i cztery razy tyle co w jajach i twarożku. Wapń zawarty w amarantusie może być dobrze przyswajany ponieważ zawiera on także pierwiastki wspierające ten proces – krzem i magnez.

Zestaw aminokwasów zawartych w amarantusie jest wystarczający nawet dla osób mających zwiększone zapotrzebowanie na białko w związku z ciężką fizyczna pracą, dla dzieci, matek karmiących etc. Zawiera amarantus lizynę – enzym konieczny do wytworzenia naszych hormonów, przeciwciał i enzymów. Zwiększa koncentrację umysłową i łagodzi stany rozdrażnienia(!). Bierze udział w budowie kolagenu. Jej brak powoduje permanentne zmęczenie, brak energii, wypadanie  włosów oraz anemię.

Innym ważnym aminokwasem zawartym w amarantusie jest metionina. Jest to tak zwany aminokwas piękna ponieważ wpływa na stan naszych paznokci i włosów oraz skóry. Jej brak w organizmie skutkuje rozdwajaniem się włosów i łamaniem paznokci oraz bardzo suchą łuszczącą się skórą. Oczyszcza metionina też nasze naczynia krwionośne ze złogów tłuszczowych oraz przeciwdziała stłuszczeniu wątroby.

Zboże to to także bogactwo tryptofanu- aminokwasu będącego jednym z prekursorów serotoniny i melatoniny- hormonów zawiadujących naszym dobrym nastrojem lub jego brakiem. To także mocy przeciwutleniacz pozwalający dłużej cieszyć się zdrowiem i młodym wyglądem.

Amarantus to jednocześnie bogate źródło skwalenu, który spowoduje że nasza skóra będzie promienna i nawilżona.

Świetny jest amarantus dla osób, które zamierzają przejść na dietę wegetariańską lub wegańską. Zawiera także spore ilości wtaminy C.

Natura termiczna amarantusa jest ochładzająca. Smak amarantusa to połączenie smaku gorzkiego i słodkiego. Ma on mocne właściwości osuszające – likwiduje nadmiar śluzu w organizmie. Polecany jest amarantus osobom pragnącym zapanować nad skokami wagi i osobom, które planują na stałe zmniejszyć ciężar ciała. Z punktu medycyny akademickiej za wspomaganie odchudzania odpowiada w amarantusie ogrom niefermentującego błonnika – dwa razy więcej niż w otrębach owsianych, trzy razy więcej niż w otrębach pszennych. Po zjedzeniu już niewielkiej ilości tego zboża bardzo długo jesteśmy syci 🙂

Amarantus wpływa łagodząco na dosha vata, pitta oraz kapha.

Dziś chlebek na zakwasie z amarantusem.

Składniki:

3/4  kg ekologicznej mąki orkiszowej z pełnego przemiału;

1 szklanka nasion amarantusa;

1/2  szklanki siemienia lnianego;

1/2  szklanki pestek słonecznika;

2 łyżeczki soli,

zakwas;

3/4  litra ciepłej wody;

Mąkę mieszamy razem z amartantusem, siemieniem lnianym i pestkami słonecznika. Dodajemy sól, wodę i zakwas. Jak zrobić zakwas pisałam przy okazji chlebka orkiszowego. Bardzo dokładnie mieszamy. Odkładamy partę łyżek zakwasu na następny chlebek a resztę przekładamy do foremki. Posypujemy odrobiną słonecznika i przykrywamy ściereczką. Odstawiamy na 8-9 godzin w spokojne miejsce. Jeżeli jest bardzo ciepło to już po 6 godzinach chlebek będzie duży 🙂 Pieczemy około 60 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Sam chlebek robi się maksymalnie 10 minut. Zdrowy i pyszny – polecam 🙂

piękne włosy i nawilżona skóra czyli jemy szpinak!

IMGP6200

Dziś jest gorąco i bardzo sucho. To dobry dzień na nawilżanie. To dobry dzień na szpinak.

Szpinak ma działanie mocno nawilżające – to warzywo, które gasi pragnienie. Szpinak ma naturę ochładzającą, a jego smak jest słodki.

Oprócz swoich nawilżających właściwości zawiera szpinak całą gamę składników wspomagających nie tylko nasze zdrowie ale i naszą urodę  🙂

O wpływie ogromu chlorofilu zawartego w tym warzywie już pisałam wcześniej. Dziś będzie o antyutleniaczach.

Szpinak jest warzywem bardzo bogaty w beta-karoten – w 100 g zawiera aż 8100 jednostek.

Wszyscy wiemy, że spożywanie pokarmów bogatych w ten składnik powoduje mniejsze ryzyko zachorowalności na choroby cywilizacyjne –  w szczególności na raka poprzez przeciwdziałanie uszkodzeniom komórek oraz zmianą w ich kodzie DNA.

Osobiście uważam, że przemyślane odżywianie poprzez dostarczenie odpowiednich składników odżywczych może wpłynąć nie tylko na nasze zdrowie ale i na urodę.

Beta-karoten to mocny antyutleniacz neutralizujący wolne rodniki poprzez co wpływa na dobrostan całego naszego organizmu – także na wygląd naszej skóry.

W skórze wolne rodniki niszczą ceramidy będące ważnym elementem międzykomórkowego cementu. Najprostszym tego skutkiem jest skóra odwodniona i przesuszona. Niszczenie przez wolne rodniki włókien kolagenu i elastyny skóry doprowadza do utraty elastyczności  oraz jędrności, a następnie do powstawania zmarszczek. Substancje antyoksydacyjne między innymi beta-karoten przeciwdziałają tym procesom. To właśnie beta-karoten w połączeniu z chlorofilem przyczynia się do tego że mamy aksamitną, gładką, dobrze nawilżoną skórę, bez przedwczesnych zmarszczek  Pierwsze jego niedobory można zauważyć właśnie w gorszym wyglądzie naszej skóry…

Ostatnie badania udowadniają że sztucznie wyizolowany beta-karoten nie ma takich samych właściwości jak ten naturalny – nie uczyni nas ani zdrowszymi ani też piękniejszymi.

Obecna w szpinaku siarka łagodzi podrażnienia skóry i przeciwdziała opryszczce. Według medycyny naturalnej szpinak buduje krew poprzez dużą zawartość chlorofilu i żelaza. Oczyszcza także naszą krew z toksyn.

Medycyna chińska łączy stan w jakim jest nasza krew z naszymi włosami. Wypadanie włosów, ich osłabienie  oraz przede wszystkim ich przedwczesne siwienie leczy się poprzez poprawienie jakości krwi. Szpinak jest jednym z leków wpływających dobroczynnie na stan naszej krwi. Oprócz szpinaku na jakość naszych włosów mają wpływ inne bogate w chlorofil i żelazo produkty jak pokrzywa, wodorosty i trawa pszeniczna.

Dziś szpinak duszony z orzechami i rodzynkami w mleku kokosowym

Danie to w niewielkich ilościach nie zaburz żadnej dosha. W większych jednak ilościach szpinak podrażnia pitta i vata.

Składniki:

1 duże opakowanie szpinaku (około 250 g);

2 garście orzechów nerkowca;

2 garście rodzynek;

1 szklanka mleka kokosowego;

2-3 łyżki ghee lub oleju kokosowego;

2-3 łyżeczki carry;

1-2 łyżeczki kurkumy;

sól;

Danie podajemy z ryżem więc warto wstawić go na początku. Na dużej patelni roztapiamy ghee i wrzucamy liście szpinaku. Przykrywamy i dusimy koło 5-8 minut. Dodajemy rodzynki, orzechy i przyprawy oraz mleko kokosowe. Dusimy pod przykryciem jeszcze z 5 minut. Solimy do smaku. Podajemy z ryżem. Proste i pyszne danie gotowe w maksymalnie 15-20 minut.