wątroba

jedzenie leczące wątrobę czyli zupa wiosenna z rzodkiewek i botwinki :)

IMGP9332

Wiosna to czas szczególnej aktywności naszej wątroby. To dobry czas aby troskliwie o nią zadbać.

Zdrowa wątroba wspiera dobrostan naszego organizmu na wielu poziomach. Wspomaga oczyszczanie ciała z polutantów powstałych wskutek życia w zanieczyszczonym środowisku. Neutralizuje substancje pochodzące z przetworzonej żywności: sztuczne barwniki i konserwanty oraz substancje smakowe. Neutralizuje składniki, które wnikają do naszego ciała z kosmetykami i środkami czystości, które używamy. Usuwa pozostałości po lekach i używkach. Usuwa toksyczne substancje powstające podczas nieprawidłowego łączenia pokarmów. Uczestniczy w oczyszczaniu krwi. Wspomaga wreszcie wątroba przemianę podstawowych składników odżywczych oraz uczestniczy w procesach budowy tkanek naszego organizmu. Ma wpływ na nasze stany emocjonalne: zdrowa wątroba wycisza emocje, zanieczyszczona- destabilizuje. Ma wpływ na zdrowy sen.

Wątroba to narząd o ogromnych możliwościach regeneracyjnych jednak często nasz styl życia może przekroczyć możliwości jej odnowy. Najszybszą odpowiedzią ciała w takich wypadkach jest odczucie przewlekłego zmęczenia, alergie, bóle głowy oraz często niedokrwistość.

Warto więc spożywać częściej pożywienie leczące wątrobę, czyli:

  1. Zielone warzywa liściaste.
  2. Wszelkie kiełki.
  3. Trawę pszeniczną i jęczmienną.
  4. Wodorosty.
  5. Tofu.
  6. Pełne ziarna zbóż.
  7. Rzodkiewki, rzodkiew, czarną rzepę.
  8. Zielone nowalijki: liście rzodkiewek, liście mniszka, koperek, natkę pietruszki i botwinkę.
  9. Marchew i buraki.
  10. Kwaśne pożywienie oraz kiszonki.
  11. Czosnek.

Dziś zupa wiosenna z rzodkiewek, botwinki i wszelkiej innej wiosennej zieloności z kaszą jaglaną.

Zupa będzie zaburzać dosha pitta. Polecam dla osób konstytucji vata i kapha.

Składniki:

1 1/2 pęczka rzodkiewek z liśćmi;

1 duży pęczek botwinki (najlepiej takiej ze sporymi już buraczkami);

1 pęczek młodej pietruszki z natką;

1 pęczek młodej marchewki (bez natki);

1 pęczek koperku;

1/2 młodego pora;

1/2 młodej kapusty;

2-3 ząbki czosnku;

około 3-4 litry wody;

3/4 szklanki kaszy jaglanej;

3-4 kostki bulionu warzywnego ekologicznego;

3 łyżki oliwy z oliwek;

1 opakowanie śmietany sojowej (może także być zwykła);

Wszystkie warzywka dokładnie myjemy i kroimy. Buraczki, rzodkiewki i pietruszki razem z nacią. Nać marchewki się nie nadaje ponieważ nadaje potrawie gorzkawy posmak. Wrzucamy pokrojone warzywa i zieleninę do garnka. Zalewamy wodą. Dolewamy oliwę i dorzucamy kostki warzywnego bulionu. Gotujemy około 15 minut a potem dodajemy kaszę jaglaną. Wszystko gotujemy jeszcze około 10-15 minut. Śmietanę sojową polecam dolać do zupy ciut później-już na talerzu ponieważ w garnku często się warzy. Szybka i smaczna zupa. Bardzo wiosenna 🙂

 

 

 

 

 

nawilżamy ciało czyli sezamowy sos na wiosnę :)

IMGP9141

Sezam w zależności od gatunku ma naturę termiczną od neutralnej do rozgrzewającej. To jeden z pokarmów zalecanych w wiosennym menu. Wzmacnia wątrobę, o którą szczególnie powinniśmy zadbać właśnie teraz.

To pokarm mocno nawilżający. Z punktu widzenia medycyny chińskiej nasiona sezamu nawilżają jelita i oraz wspomagają płyny i narządy Yin w ciele jak wątroba, nerki, śledziona-trzustka, serce i płuca.

Przyczyną suchości w ciele najczęściej jest niezrównoważona dieta. Bardzo często suchość rodzi wzmożona aktywność fizyczna. Powodem może być także klimat oraz niedostosowanie ubioru i diety do pór roku. Źle funkcjonujące i niewydolne narządy wewnętrzne także mogą być przyczyną suchości w ciele. Gro osób jest bardziej podatne na suchość niż inne. To najczęściej osoby konstytucji ajurwedyjskiej vata. Suchość u tych osób może się objawiać wrodzoną skłonnością do suchej i często swędzącej skóry, ciągle spierzchniętych warg i wieczną suchością w gardle lub w nosie. Zazwyczaj są to osoby szczupłe. Często też suchość występuje u osób starszych.

Często objawy suchości towarzyszą procesom oczyszczania organizmu i oczyszczającym dieta. Szczególnie na wiosnę, kiedy zaczynamy jeść dużo więcej surowego i nieprzetworzonego pożywienia z domieszką smaku gorzkiego możemy zaobserwować u siebie objawy suchości.

Zbyt dużo rozgrzewających, pikantnych i ostrych pokarmów także wprowadza do ciała element suchości.

Można przeciwdziałać objawom suchości odpowiednią dietą.

Należy spożywać pokarmy mocno nawilżające: jabłka, gruszki, szpinak, jęczmień, proso, migdały, orzeszki piniowe, orzeszki ziemne, nasiona sezamu i wszelkie wodorosty.

Jeżeli suchości towarzyszy także osłabienie ciała, wychudzenie i niedobory można jeść więcej mleka i jego przetworów oraz jajek. Dla osób mających nadwagę lub do niej skłonności nie polecam jednak tych pokarmów ponieważ budują one dodatkowo tkanki ciała, a wytworzony śluz przyczynia się nie tylko do nawilżenia ale i do kolejnych zbędnych kilogramów.

Sezam jest szczególnie polecany jako pokarm ogrzewający dla osób z oznakami zimna w ciele (o czym pisałam w ostatnim poście).

Nasiona sezamu to bogate źródło wapnia. Na 100 g aż 110 mg to czysty i łatwo przyswajalny wapń. To dwa razy więcej niż w jajkach. Sezam jest także źródłem wartościowego białka. Na 100 g nasionek aż 19 g to białko. To podobna ilość jak w czerwonym mięsie i sześć razy więcej niż w jajkach. To jedna z odpowiedzi na pytanie: „skąd czerpiesz białko?” 🙂

Nasiona sezamu to także bogactwo magnezu, który jest konieczny do prawidłowego wchłaniania wapnia.

Sezam zawiera masę wielonienasyconych oraz jednonienasyconych kwasów tłuszczowych. Daje on bardzo stabilny rodzaj oleju ze względu na zawartość w nasionach mocnego przeciwutleniacza sezamolu. Dlatego też naturalne produkty sezamowe jak na przykład olej, masło sezamowe czy tahini długo nie jełczeją.

Jeżeli używacie tahini wybierajcie te ze sklepów ekologicznych lub róbcie je samodzielnie aby nie było zbyt oczyszczone. Masło sezamowe jest dużo bezpieczniejsze bo używa się do jego produkcji całych nasion nieoczyszczonych z błonnika.

 

Dziś sałatka z sosem z tahini i miso. Sos jest prosty i smaczny. Służy mi do naprawdę wielu przepisów.

To świetne danie dla osób o konstytucji vata. Ponieważ sezam swoją tłustością i ciężarem świetnie uzupełnia wszelką surowość. Sos może zaburzać dosha pitta i kapha.

Składniki:

2 garście porwanych listków sałaty;

1 mała marchewka;

5-6 pomidorków koktajlowych;

1 garść groszku cukrowego (niekoniecznie);

2-3 różyczki brokułu;

1/2 czerwonej papryki;

2-3 łyżki kiełków (ja użyłam lucerny);

3-4 łyżki nasionek sezamu;

Sos:

2 kopiaste łyżki ekologicznego białego tahini lub masła sezamowego;

2-3 łyżki soku z cytryny;

1 kopiasta łyżka jasnego miso (chiro miso);

1 ząbek czosnku;

1 daktyl;

4-5 łyżek wody;

Sałatę rzucamy do miski. Marchewkę kroimy w słupki a brokuł i paprykę w drobne kawałeczki. Pomidorki i groszek cukrowy rozkrajamy na pół. Wszystko wrzucamy do miski z sałatą. Dorzucamy kiełki. Jeśli macie można też użyć kukurydzy – pięknie tu smakuje.

Do głębokiej miseczki wkładamy tahini. Jeśli jest bardzo gęste można dodać ciut oleju aby sos miał lepszą konsystencję. Dolewamy sok z cytryny. Dokładamy miso, daktyl bez pestki i obrany ząbek czosnku. Wlewamy wodę. Wszystko bardzo dokładnie miksujemy. Jeśli sos jest za gęsty dolewamy jeszcze ciut wody. Sosem polewamy sałatkę i posypujemy nasionkami sezamu. Wiosennego smacznego 🙂

 

 

 

wiosenna dieta czyli moje ślimaczki :)

IMGP9057

Wiosną wszystko się zaczyna, odnawia. Wszystko ożywa. Wiosna to aktywność, to wzrost, ekspansja, energia, kreatywność i ekspresja.

To czas kiedy należy szczególnie zadbać o swoje ciało.

To czas przemiany drzewa kiedy najbardziej aktywne organy to wątroba i pęcherzyk żółciowy. Najlepszy w roku czas na post i oczyszczenie. Najlepszy czas na raw food.

Na wiosnę powinniśmy jeść mniej i diametralnie zmienić jadłospis aby oczyścić ciało z resztek ciężkiego zimowego pożywienia i nagromadzonych toksyn.

Szczególnie ważne o tej porze roku są produkty świeże, lekkie i surowe czyli zielenina wszelaka, zioła, kiełki, nowalijki, trawa jęczmienna i pszeniczna. To produkty wznoszące naszą energię w odróżnieniu od ciężkich zimowych dań, które kierowały ją w dół i do środka. To też produkty polecane przez ajurwedę i jogę w diecie sattwicznej – oczyszczającej i wspomagającej jogę oraz wszelkie praktyki duchowe.

Najlepsze wiosenne smaki to słodki i ostry.

Smak słodki to smak prostych dań z węglowodanów złożonych jak na przykład zboża, rośliny strączkowe oraz wszelkie nasiona. Smak słodki pogłębia kiełkowanie dlatego też na wiosnę szczególnie chętnie powinniśmy jeść wszelkie kiełki. Tego typu potrawy maja mocne działanie odnawiające ale także wychładzające szczególnie dla osób o konstytucji vata. Dla osób o przewadze tej dosha polecam jednocześnie zwiększyć ilość smaku ostrego, zdrowych tłuszczów oraz kasz w diecie. Więcej o tym napiszę w następnym wpisie bo temat wychładzania organizmu jest dość szeroki i bardzo ważny.

Smak ostry to smak ostrych ziół i niektórych warzyw jak na przykład imbir, chrzan, czarny pieprz, pieprz cayenne, cebula, czosnek, koper, kminek, anyż, ostra papryka, cynamon, rozmaryn, majeranek, liść laurowy, bazylia.

Najlepiej na wiosnę sprawdzają się połączenia smaku słodkiego i ostrego.

Dobrze też zrobi nam dodanie ciut smaku gorzkiego szczególnie w czasie przeprowadzania diet oczyszczających. To smak charakterystyczny na przykład dla sałaty, mniszka, cykorii, lucerny czy selera naciowego.

Wiosną gotujemy dania stanowczo krócej ale w wyższej temperaturze. Dobre wiosenne sposoby obróbki to blanszowanie, gotowanie na parze, szybkie obsmażanie, krótkie duszenie, krótkie gotowanie w szybkowarze.

Rezygnujemy w tym czasie z dań ciężkich i tłustych oraz długo gotowanych, sycących potraw.

Zwracamy się w kierunku kuchni wegańskiej lub lekkiej wegetariańskiej. Jednak osobiście polecałabym zrezygnować w tym czasie z nabiału. Zaburzy on nasze oczyszczanie i niepotrzebnie obciąży organizm odbierając energię procesom regeneracji i odnowy. Nabiał jedzony w czasie przesilenia zimowo-wiosennego przyczynia się także do gromadzenia się nadmiaru śluzu w ciele co może skutkować seriami zbędnych przeziębień.

W tym czasie szczególne znaczenie mają soki warzywne. Razem z surowym jedzeniem wspomagają one oczyszczenie wątroby. Na szczególną uwagę zasługują soki z marchwi  i buraków, które można wspomóc dodatkami soku z dyni, z natki pietruszki, ze szpinaku lub z selera naciowego.

Z bardziej subtelnego punktu widzenia wątroba ?organ, który jest przypisany wiośnie i wiosennemu oczyszczaniu jest organem odpowiadającym za nasze emocje. Za nasz gniew i złość.

Ludzie mający wątrobę oczyszczoną, w dobrej kondycji są kreatywni i dynamiczni. Cechuje ich wysoki poziom energii. Są cierpliwi, tolerancyjni i elastyczni.

Nieoczyszczona, zaburzona wątroba przejawia się bardzo wyraźnie w naszym zachowaniu powodując okazywanie mocnych emocji, wybuchów gniewu i złości. Osoby z zaburzoną wątrobą oscylują pomiędzy napadami wściekłości a nadmiernej wesołości, między wiecznym zmęczeniem a obsesyjnym pracoholizmem. Takie osoby są niecierpliwe i małostkowe.

W okresie wiosennym aby wzmocnić oczyszczanie dobrze jest pić napary z ziół. Polecam herbatkę z korzenia mniszka i korzenia łopianu o silnym działaniu odtruwającym a także napar z cykorii i mięty pieprzowej.

Dziś tłusty czwartek więc musi być jakaś słodkość. To moje ślimaczki, które „ratują mi życie” kiedy mam ochotę na coś słodkiego, zdrowego i szybkiego 🙂

Ślimaczki są w dwóch wersjach. Pierwsza na tortilli – bardziej sycąca i spokojnie nadająca się na małe drugie śniadanie. Druga wersja wpisuje się w dietę raw – na samej sałacie. Obie polecenia godne 🙂

Potrawa będzie lekko zaburzać dosha pitta i kapha. Polecam dla dosha vata.

 

Składniki:

6-7 ładnych liści sałaty masłowej;

1 tortilla;

3 łyżki masła migdałowego lub orzechowego;

2 łyżki płynnego miodu lub syropu z agawy;

Umyte i osuszone listki rozkładamy na płasko i wycinamy twardą końcówkę szypułki lodyzki aby można je było bez problemu rolować. Tortillę i smarujemy cienko masłem orzechowym i polewamy cieniutko paseczkami miodu. Układamy na tym 2-3 listki sałaty bez szypułek i zwijamy w ciasny rulonik. Końcówki rulonika smarujemy masłem orzechowym aby lepiej się sklejały.

Pozostałe liście sałaty także ostrożnie smarujemy masłem orzechowym i polewamy miodem. Zwijamy a końcówkę rulonika sklejamy ciut większą ilością masła orzechowego.

Wszystkie ruloniki tniemy w paseczki o wysokości 1-1,5 cm. Układamy na talerzu. Można ich zewnętrzne części obtoczyć dodatkowo w maśle orzechowym i w sezamie.

Przekąska na małego głoda w 5 minut 🙂

 

 

 

 

 

nasze godziny posiłków czyli pasta z suszonych pomidorów :)

IMGP8950

Jemy zazwyczaj wtedy kiedy mamy czas. Tak nie powinno być. Powinniśmy choć trochę, troszeczkę zwrócić uwagę na potrzeby naszego organizmu i naszą fizjologię.

Te aspekty ważne są dla medycyny chińskiej, która bardzo skrupulatnie wyznacza czas kiedy dane narządy mogą być bardziej, a kiedy mniej aktywne.

Tak więc śniadanie powinno być zjedzone pomiędzy godziną 7 a 9 rano. Jest to czas kiedy nasz żołądek jest bardzo aktywny i nastawiony na trawienie. Dobrze aby był to posiłek mocno nawilżający ponieważ po przespanej nocy przede wszystkim mamy niedobory płynów. Większość prozdrowotnych i mocno oczyszczających diet zaleca zjadać surowe owoce, które są odpowiednio wilgotne, a także posiadają cały składzik koniecznych dla rozbudzenia cukrów prostych. Te produkty wpisują się w element drzewa charakteryzującą tę porę dnia. Wasz żołądek o tej porze wydziela też na tyle dużo soków żołądkowych, że jest sobie w stanie poradzić nawet ze sporą dawką surowizny. Jeśli jednak jesteśmy szczególnymi zmarzluchami, gdy mamy niedowagę lub po prostu gdy za oknem jest zimno powinniśmy zjeść coś jednocześnie nawilżającego i ciepłego np. zupy z gotowanej kaszy i owoców, gotowane zboża z owocami lub kleiki.

Lekkie drugie śniadanie w postaci przekąski warzywnej, owocowej lub koktajlu powinniśmy zjeść koło godziny 10 -11. To czas przypadający na największą aktywność śledziony i trzustki. Dzięki szczytowi ich aktywności skutkującemu dobrym wydzielaniem insuliny oraz enzymów trawiennych będziemy mogli poradzić sobie nawet z cukrem i białą mąką. Tak więc  jeżeli już mamy popełniać słodkie grzeszki to właśnie o tej porze 🙂 Jedzenie słodyczy później na przykład po południu lub jeszcze gorzej wieczorem kiedy trzustka odpoczywa jest bardzo obciążające i powtarzane często jest prostą drogą do rozwoju otyłości, insulino-odporności, a w konsekwencji i cukrzycy.

Obiad najlepiej spożywać pomiędzy godziną 12 a 15. Od godziny 11 do 12 następuje czas  kiedy mamy ciut lepsze wyczucie co do wyboru posiłków ponieważ to czas największej aktywności umysłu. Przed godzina 12 największą wydolność ma cały nasz organizm, co jest zasługą największej aktywności serca. Krew żywiej w nas krąży i dostarcza do tkanek konieczny tlen. Jesteśmy żywotniejsi i mamy więcej energii. W tym czasie nawet osoby szybko marznące np. z nadmiarem energii vata mogą pozwolić sobie na sałatkę. Czas pomiędzy godziną 13 a 15 to czas największej wydolności jelita cienkiego. Pokarm ulegający w tym czasie trawieniu będzie bardzo wydolnie przyswojony. W tym czasie możemy pozwolić sobie nawet na spory posiłek. Najlepsze będą warzywa i kasze np. lekko duszone w lecie zaś w zimniejszych porach roku potrawy jednogarnkowe oraz pieczone. Jeżeli dołączymy do nich także surowe warzywa powinniśmy je zjeść jako pierwsze. Pamiętajmy jednak aby w tym okresie pamiętać o prawidłowym komponowaniu posiłków. Toksyny wywołane błędnym łączeniem pokarmów także w tym czasie wchłaniają się lepiej. Proces przyswajania i wchłaniania maleje wraz z nastaniem wieczoru.

Czas kolacji to godzina 17-18 najpóźniej. To czas największej aktywności nerek. Jako że odpowiadają one za usuwanie przemian pochodzących z trawienia białka to dobra pora aby zjeść białkowy posiłek. Nerki dadzą sobie radę z oczyszczaniem organizmu, a wyższa temperatura ciała będzie dobrym katalizatorem tych zmian. Senność spowodowana przekierowaniem energii na trawienie nie zaburzy nam już pracy i łagodnie wprowadzi w czas zasłużonego wieczornego relaksu. Nie powinniśmy jednak o tej porze za bardzo się objadać ponieważ około godziny 19 prawie zupełnie wycisza się praca żołądka polegająca na trawieniu, a także minimalizuje się praca jelit polegająca na wchłanianiu. Duża kolacja będzie więc będzie czekać do rana w naszym układzie pokarmowym powodując, że wstaniemy zmęczeni i bez energii za to z uczuciem pełnego brzucha. Na kolacje nie powinniśmy jeść słodkich potraw bo wpłynie to znacznie na osłabienie naszych nerek.

Ważne jest aby dać organizmowi odpocząć i zregenerować siły. O godzinie 1 w nocy zaczyna się największa wydajność naszej wątroby. To czas kiedy oczyszcza ona organizm. Aby to było możliwe powinniśmy zjeść ostatni posiłek około 6 godzin wcześniej. Jedzenie późnym wieczorem i w nocy bardzo mocno obciąża cały organizm oraz zaburza naszą równowagę energetyczną.

 

Dziś pasta z pomidorów. Prawie magiczna. Używam jej do naprawdę wielu potraw i wszędzie ładnie pasuje J Jest dobra do makaronu (na fotce z makaronem kukurydzianym), do sałatek wszelakich w postaci dresingu (wtedy robimy ciut rzadszą więc dodajemy wody), do wysmarowania wrapa z tortilli, do awokado ale najlepsza jest rozsmarowana na chlebie.

Pasta będzie łagodnie zaburzała dosha pitta i kapha. Dla dosha vata będzie neutralna.

Składniki:

1 słoiczek suszonych pomidorów w zalewie (około 10-12 pomidorków);

1 surowy pomidor średniej wielkości;

1 pełna garść pestek słonecznika;

2-3 ząbki czosnku;

3-4 łyżki oliwy z oliwek;

sól i pieprz;

Pestki słonecznika prażymy na suchej patelni. Pomidorki odsączamy z oleju ale nie za dokładnie. Czosnek obieramy. Surowego pomidora kroimy na parę części. Wszystko wrzucamy do miseczki. Dolewamy oliwę. Miksujemy dokładnie blenderem na gładką masę. Dodajemy sól i pieprz do smaku. Jeśli robimy pastę do kanapek dodajemy mniej oliwy. Jeśli robimy pastę do makaronu – dodajemy oprócz oliwy 2 łyżki wody. Smacznego 🙂

 

 

 

chcesz zamieszać? – zrób risotto :)

zdjęcie-10

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ostatnio pisałam sporo o chlorofilu i o brokule, o ryżu też już pisałam- pominę je choć są składnikiem dzisiejszego dania i skupię się na innym ważnym składniku – orzeszkach nerkowca.

Orzeszki nerkowca (moje ulubione 🙂 ) są świetnym źródłem białka oraz tłuszczu w postaci nienasyconych kwasów tłuszczowych. Są one także źródłem witaminy E, która jako witamina rozpuszczalna w tłuszczach jest w tej formie lepiej wchłaniana. Jest ona silnym przeciwutleniaczem wpływającym na wygląd naszej skóry, odporność całego ustroju oraz spowolnienie procesów starzenia. Obecność witaminy E w orzeszkach zapobiega też szybkiemu utlenianiu się tłuszczów w nich zawartych. W połączeniu z tłuszczami tymi odgrywa ważną rolę w sprawności funkcjonowania naszej wątroby (nadwornej oczyszczalni).

Z bardziej subtelnego punktu widzenia ludzie z dobrze funkcjonującą wątrobą są cierpliwsi, spokojniejsi, radośniejsi oraz mniej podatni na uczucie złości i irytacji. Źle sprawująca się wątroba z punktu widzenia medycyny chińskiej powoduje też skłonność do depresji.

Nasze czasy produkują potrzeby, a te z kolei produkują całe tony pragnień – są to pragnienia nowych smaków, nowych smacznych potraw, władzy, wygody, pieniędzy czy jakkolwiek rozumianego posiadania lub wywyższania się. Ta zachłanność, niezależnie czy się przejadamy czy kierujemy nasze nadmierne pożądanie w innym kierunku, prowadzi do dysharmonii i zaburzeń funkcjonowania wątroby.

Niezależnie jednak od tego jak pojmujemy zdrowie warto i tak zadbać o stan naszej wątroby.

Jedzenie orzeszków wpływa dodatkowo na poprawienie profilu lipidowego krwi oraz chroni nas przed chorobami serca. Są nerkowce też bogatym źródłem kwasu foliowego.

W orzeszkach tych kryje się ponadto bogactwo minerałów i innych witamin tworząc z nich pożywienie doskonałe.

Z punktu widzenia ajurwedy im więcej tłuszczu tym mocniej zaburza orzech pitta i kapha. Niemniej jednak namoczony lub gotowany w bulionie nie ma takich niekorzystnych właściwości  🙂 Jednak dla osób pitta zmniejszyłabym ilość szczypiorku, cebuli i wina w potrawie.

Jestem konstytucji vata więc zazwyczaj spożywam orzechy w postaci namoczonej aby nie zakłóciły mojej dosha swoją suchością. W poniższym przepisie gotowane w bulionie są dla vata świetne!

Dla osób typu kapha zalecam dać po prostu mniej orzeszków oraz mniej ghee 🙂

Składniki:

1 litr bulionu warzywnego ( czyli 2-3 kostki ekologicznego bulionu na litr wody);

5-6 łyżek ghee;

1-2 łyżki oliwy z oliwek;

2 spore cebule;

2-3 łodygi szczypiorku;

1-2 pełne garście orzeszków nerkowca;

1 brokuł;

1 garść tartego parmezanu;

1 ząbek czosnku;

3/4 szklanki wytrawnego białego wina;

300 g ryżu do risotto;

sól i pieprz do smaku;

Siekamy cebulę, czosnek i szczypiorek. Brokuł kroimy na drobne kawałeczki i różyczki. W jednym garnku robimy z kostek bulion i zagotowujemy go. W drugim garnku smażymy na oleju posiekane drobno cebule aż nabiorą lekkiego kolorku, potem dorzucamy czosnek. Smażymy jeszcze 3 minutki. Potem dodajemy ghhe i ryż. Podsmażamy wszystko mieszając 3 minutki. Wlewamy wino cały czas mieszając aż część płynu się wchłonie. Wrzucamy orzeszki. Teraz systematycznie dolewamy do garnka po dużej chochli bulionu cały czas mieszając. kremowość risotto osiągnie tylko wtedy kiedy nie będziemy się zbytnio śpieszyć i odczekamy z minutkę lub dwie między jedną a drugą chochlą bulionu. Kiedy mamy już połowę bulionu wlaną do ryżu dodajemy pokrojony drobno brokuł i szczypiorek. Podlewamy dalej bulionem mieszając. Risotto powinno wyjść kremowe i miękkie, orzeszki mięciutkie a brokuł lekko twardawy. Jak potrawa będzie zbyt sucha należy dodać ciut wody. Na koniec posypujemy parmezanem, mieszamy i podajemy.

Gotowe w 30 minut.

Lekkie i smaczne  🙂