węglowodany

kupujemy mity czyli smażone warzywka :)

 IMGP8938

Zacznę prosto z mostu – magiczna tabletka nie istnieje.

Nie ma jedynego łatwego sposobu zachowania zdrowia. Nie ma żadnej tajemnicy. Żadnego pojedynczego wyizolowanego elementu, który nam to umożliwi. Bycie zdrowym człowiekiem pod względem i fizycznym i psychicznym to nawet dużo więcej niż wypadkowa sumy szczegółów. To skutek, który może zaistnieć tylko dzięki systematycznemu działaniu na wielu frontach. Przez wiele lat.

Nasz związek ze środowiskiem i z odżywianiem jest nieskończenie złożony. Sposób w jaki reagujemy na pokarm jest wynikiem ogromnej liczby powiązań i zmiennych. To interaktywny związek biochemii, chemii i fizyki pomnożony przez fizjologię oraz wiele innych zmiennych i oddziaływujący z setek różnorakich kierunków na nasz organizm.

Zauważam jednak  zadziwiającą skłonność. Upatrywanie sposobu na swoje zdrowie w jednej pigułce, w suplemencie, w magicznym ziółku czy soku. W czymś co możemy kupić w sklepie zielarskim czy w necie. Im bardziej egzotyczne, im mniej znane – tym lepiej! Oczywiście zawsze poprzedzone gruntownym opisem wielu lat magicznych tradycji, obudowane większym lub mniejszym mitem lub choćby świetnym stanem zdrowia plemienia, które je było użytkowało etc.

Jesteśmy społeczeństwem, które bardzo płynnie idzie na łatwiznę – na wielu płaszczyznach. Jedną z nich jest zdrowe odżywianie. Jemy byle co, byle gdzie i w byle jakiej formie. Jemy za dużo. Jemy nieświadomie. Jedzenie najczęściej jest mało istotne lub ewentualnie istotne jako forma zaspokajania przyjemności. To tyle. Takie myślenie jest niezależne od wykształcenia czy statusu majątkowego. Bezmyślnie pozwalamy aby kręgi kulturowe w których nam przyszło żyć kształtowały nasze zwyczaje żywieniowe. Kompletnie. Wszyscy jednak chcemy świadomie długo, szczęśliwie i zdrowo żyć. A niby dlaczego?! Jak?!

Aby śnić sen o długim i zdrowym  życiu wymyśliliśmy pigułki – suplementy diety. Uwielbiamy mity! Nasz prywatny autorski sposób na wyrzuty sumienia. Łatwy i prosty „zaspokajacz” potrzeby „dbania o siebie”. Wystarczy więc łyknąć taką tabletkę, soczek czy ziółko i wszystko będzie ok.

No way! To tak nie działa. To ściema.

Nie da się zastąpić wielorakich, złożonych i skomplikowanych układów i zależności tak łatwo. Nic cennego nie ma za darmo.

Zresztą mamy masę przykładów. Kilka milionów…

Wystarczy popatrzeć na stan zdrowia społeczeństwa amerykańskiego. Stan ten jest wypadkową konsumpcji wielkich ilości niezdrowego jedzenia oraz konsumpcji ogromnej ilości wszelakich suplementów diety. Jednocześnie przeciętny Amerykanin spożywa rocznie 100 kg mięsa, 66 kg cukru i 274 kg mleka i jego przetworów. Miliardowy rynek suplementów w Stanach bije rekordy sprzedaży. Podobnie jak tamtejszy przemysł farmaceutyczny. I co? 47% mężczyzn i 38% kobiet w Ameryce zachoruje na raka (badania wg American Cancer Society). Współczynnik umieralności na raka wciąż tam rośnie. To jedni z najcięższych ludzi na ziemi – liczba osób z nadwagą jest tam większa niż osób o normalnej masie ciała. Przez ostatnie trzy dekady liczba otyłych się podwoiła, a liczba chorych na cukrzyce trzydziestolatków wzrosła o 70%. Co trzeci osoba w Ameryce zachoruje na serce (badanie wg AHA – Amerykańskiego Stowarzyszenia Kardiologicznego). To wszystko pomimo ogromnej konsumpcji wymyślnych suplementów.

Popatrzcie na sposób odżywiania polecany przez króla diety – dr. Atkinsa. Był on wielkim propagatorem wysokobiałkowej i wysokotłuszczowej diety ketonowej. Jednocześnie zalecał zminimalizowanie w diecie wszelkich węglowodanów. Oczywiście kazał codziennie badać mocz pacjentów na zawartość ciał ketonowych, które uznawał za pozytywne ponieważ ich duża liczba świadczyła o spalaniu tłuszczu. Nie patrzył na dalsze konsekwencje takiego stanu, jakimi są: makabryczne obciążenie nerek i wątroby, permanentne osłabienie mięśni, problemy ze stawami, dna moczanowa, wieczne zaparcia, osteoporoza, odwodnienie i hiperwitaminoza, a także na dodatek wzrost ciśnienia tętniczego oraz wzrost odporności na insulinę. Aby zapobiec mega niedoborom nieuniknionym w tej sytuacji proponował pacjentom suplementy witaminowe wszelkiej maści i błonnik w pigułkach –  tłumacząc to wymogami diety nowoczesnego człowieka… Za cenę paru zrzuconych kilogramów wiele osób straciło zdrowie na zawsze – w większości nieświadomie…

Dziś tego typu białkowe diety (Atkinsa, Kwaśniewskiego i optymalna etc) poparte suplementacją zostały już bardzo dobrze zbadane Polska Akademia Nauk uważa je za „wybitnie szkodliwe dla zdrowia”.

Muszę tu napisać, że spora część z nas żyje podobnie jak pacjenci dr Dieta na co dzień, prawda?

Nie chce tu się zarzekać, że suplementy diety są do niczego. Wiem jednak na pewno, że nie są w stanie zastąpić zdrowego odżywiania.

Osobiście uważam, że nasze zdrowie zależy od paru różnych czynników. Jednym z nich na pewno są niedobory spowodowane złą dietą. Te niedobory leżą u podstawy wielu naszych chorób oraz permanentnego złego samopoczucia i zmęczenia. Niemniej rozwiązaniem na tę sytuację nie są tabletki ale zrównoważona wieloletnia dieta roślinna. Ewentualnie tylko wspierana suplementami.

Dziś proste smażone warzywka a do podkręcenia smaczku zielony sos. Świetne danie na taką mroźność za oknem 🙂

Warzywka można mieszać dowolnie w zależności od stanu posiadania lub potrzeb. Dla dosha vata polecam warzywa korzeniowe i ziemniaki, dla kapha liściaste i kapustne, dla pitta kapustne i ziemniaki. Dla dosha pitta polecam zmniejszyć ilość czarnej gorczycy.

Składniki:

2-3 ziemniaki;

2 marchewki;

1-2 pietruszki;

0,5 czerwonej papryki;

5-6 różyczek brokułu;

kawałek pora;

2 ząbki czosnku;

2 łyżeczki czarnej gorczycy;

5-6 łyżek oliwy z oliwek;

2 łyżeczki przyprawy do ziemniaków;

sól i pieprz;

Sos:

1 pęczek natki pietruszki;

5 łyżek oliwy z oliwek;

3-4 łyżki pestek słonecznika;

2 szczypty soli;

Warzywka myjemy i drobno kroimy  na kosteczki o boku około 1 cm. Brokułu mogą być ciut większe. Por i czosnek kroimy na plasterki. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy nasionka gorczycy kiedy zaczną strzelać dorzucamy plasterki pora. Smażymy 3-4 minuty mieszając. Potem dorzucamy ziemniaczki, marchewkę i pietruszkę i smażymy mieszając koło 8-10 minut. Dorzucamy czosnek i brokuł podsmażamy jeszcze 2 minutki. Do patelni wlewamy około 60-70 ml wody i przykrywamy pokrywkę oraz zmniejszamy gaz. Po 5-6 minutach warzywka są gotowe. Doprawiamy solą i pieprzem. W miseczce blendujemy natkę pietruszki, sól, oliwę i podprażone na suchej patelni nasionka słonecznika. Jeśli sos wyjdzie za gęsty dolewamy ciut oliwy, jeśli za rzadki dodajemy słonecznika. Sosem polewamy smażone warzywka. Smaczego 🙂

 

 

 

 

co jeść na śniadanie czyli bezglutenowa gronola :)

IMGP8531

Bardzo często zdarza się tak że wkraczając na drogę zdrowego odżywiania radzimy sobie jakoś z obiadami i kolacjami. Najgorzej jest ze śniadaniem. No bo jeśli ograniczamy spożycie pieczywa to co mamy jeść? Serki? Jajka? Sałatki?

Zacznę może od grama wiedzy 🙂

W celu strawienia, przyswojenia i wydalenia każdego pokarmu potrzebujemy energii. Pod względem ilościowym procesy z trawieniem związane stanowią drugi zaraz po immunologii najbardziej energochłonny proces zachodzący codziennie w naszym organizmie.

Podstawowym paliwem człowieka są węglowodany. Niezależnie od naszych upodobań, smaków lub sporów wszelakich o tym czy jesteśmy roślino czy mięsożercami prawdą jest, że naszym najbardziej elementarnym pokarmem są właśnie węglowodany. Wszelkie inne pokarmy także jadamy ale żeby je przyswoić nasz organizm musi je rozłożyć na czynniki pierwsze i doprowadzić do najbardziej optymalnego składnika jakim jest węglowodan.

Tak więc jeśli na śniadanie zjemy białko ano niech będzie jajecznica na boczku – nasz organizm musi się napracować.

Jedna molekuła białka składa się z azotu i węglowodanu więc aby wykorzystać węglowodan musimy odszczepić azot. Nie może on być magazynowany w naszym ciele i musi być jak najszybciej z niego wydalony ponieważ w dużych ilościach zaburza naszą homeostazę. Ubocznym skutkiem tego jest duże obciążenie nerek oraz pośrednio wątroby, które zużywają się dużo szybciej. Potem dopiero organizm zaczyna wykorzystywać materiał energetyczny czyli węglowodany.

Procesy odszczepienia i wydalenia azotu pochłaniają dużo energii około 30-40%  zawartych w białkowym śniadaniu. Nie, nie schudniesz od tego – będziesz natomiast bardziej zmęczony i senny. Zwróćcie uwagę jak długo zwierzęta żywiące się białkiem śpią. Ich organizm potrzebuje czasu na oczyszczenie. Po białkowym śniadaniu będzie Ci trudno zacząć dzień…

Dodatkowo zjedzenie białkowego śniadania poskutkuje jeszcze inaczej. Spożycie białka powodując intensyfikacje wymiany energetycznej koniecznej do rozpadu aminokwasów wpływa na poziom stężenia glukozy w naszej krwi. Stąd tak często po sutym białkowym posiłku mamy ochotę na deser. Po białkowym śniadaniu stanowczo wzrasta prawdopodobieństwo, że na drugie śniadanie zjecie drożdżówkę, batonika lub pączka. Takie schematy prowadzą do nadwagi. Tak żywią się mieszkańcy Ameryki północnej…

Stosując śniadania ubogie w białko zapewniasz sobie lepszy codzienny start. Jedząc na śniadania nieprzetworzone węglowodany zaoszczędzisz energię, która będzie przekazana na wzmocnienie i leczenie Twojego organizmu.

Ja w przeważającej większości jem na śniadania owoce. Trawienie ich nie odbiera mi energii, lecz jej dostarcza. Dodatkowo naturalny cukier w nich zawarty wpływa na usprawnienie pracy zaspanego mózgu i dynamizuje, a enzymy wspomagają nie tylko procesy autolizy ale także poranne oczyszczanie i wydalanie.

Dziś bezglutenowa gronola. Używam jej właśnie rano do posypania michy pokrojonych owoców. Wystarczy 2-3 łyżki dla ozdoby 🙂

Składniki:

3/4 szklanki płatków gryczanych;

3/4 szklanki płatków jaglanych;

10 łyżek siemienia lnianego;

10 łyżek sezamu;

10 łyżek pestek dyni;

10 łyżek pestek słonecznika;

1/3 szklanki orzechów;

1 jabłko;

5-6 łyżek miodu;

5-6 łyżek oliwy z oliwek;

100 ml wody;

1/3 łyżeczki cynamonu;

Jabłko razem ze skórką kroje na kawałki i wrzucam do miseczki. Dodaje miód, oliwę, wodę i cynamon. Wszystko dokładnie blenduje na gładką masę. Do dużej miscki wsypuje wszystkie suche składniki i zalewam sosem wykonanym przed chwilą. Bardzo dokładnie mieszam. Rozkładam na dużej blaszce i piekę w piekarniku nagrzanym do 170 stopni ( może być z termo-obiegiem) około pół godziny. Co 7-10 minut trzeba przemieszać dokładnie całą gronolę bo inaczej się przypali! Chrupiącego smacznego 🙂

 

o kaloriach jeszcze wspomnę czyli nie schudniesz bez tłuszczu ;)

IMGP8037

Teoria kaloryczna kupy się nie trzyma. Pisałam już o tym wcześniej. Dziś muszę wspomnieć o jednym z aspektów, który wymyka się bardzo spod jej reżimu. Chodzi o tłuszcz. Według teorii kaloryczności stworzonej zresztą przez inżyniera maszyn parowych a nie dietetyka ani lekarza ? kaloria to po prostu ilość ciepła jaką trzeba użyć do podgrzania pod ciśnieniem 1 atmosfery 1 g wody o 1 C. Nie ma znaczenia według tej teorii z czego energia ta pochodzi. Każdy rodzaj pożywienia ma własna wartość energetyczną ? w przybliżeniu: 1g białka i 1 g węglowodanów zawierają podobnie- 4 kcal, 1g tłuszczu zaś zawiera dużo więcej bo aż około 9 kcal. Z punktu widzenia matematyki i fizyki sprawa wydawała się prosta – aby schudnąć należy zredukować najbardziej kaloryczne pożywienie czyli tłuszcz. Tak powstają dogmaty.

Teoria wydawała się oczywista i na jej podstawie dietetycy zbudowali dziesiątki diet niskotłuszczowych. Przemysł spożywczy wykreował na tę melodię całe ogromne imperium diet i produktów odtłuszczonych oraz produktów light. Jak owe imperium działa widzicie sami. Od kiedy powstała teoria kalorii winiąca wysokokaloryczny tłuszcz jako sprawcę wszelkich nieszczęść osób otyłych tylko nam przybywa? W Polsce według Instytutu Żywności i Żywienia z problemem otyłości zmaga się 50% Polaków. Dlaczego jedząc tak dużo produktów odtłuszczonych ciągle tyjemy?

Czas pokazuje, że teoria kaloryczności nie jest kompletna. Nie chodzi tylko o ilość kalorii dostarczanych do organizmu ale także o to z czego one pochodzą. To z czego one pochodzą gra ważną rolę w całościowym naszym dobrostanie lub jego braku…

W 2003 roku dietetyczka dr Greene przeprowadziła badanie na sporej próbie. Grupę badawczą podzielono na części. Wszyscy badani dostawali tę sama ilość kalorii w pożywieniu ale kalorie te pochodziły z różnych źródeł. Okazało się że po 12 tygodniach osoby będące na diecie niskotłuszczowej schudły przeciętnie o 2 kg mniej niż na przykład te którym podawano dietę z przemyślaną zawartością węglowodanów. Wyniki podważały teorie kalorii i poniekąd prawa fizyki…

Inny naukowiec starając się dojść do tego jakie są przyczyny takich wyników badań odkrył, że ważny jest tu też czas. Prof. Jenkins z Kanady specjalizujący się w leczeniu cukrzycy dietą odkrył, że istotne jest jak szybko pokarm przechodzi przez nasz przewód pokarmowy. Im droga trwa dłużej tym mniej przybieramy na wadze i odwrotnie im szybciej pokarm pokonuje swoją drogę tym przyrost ciała po jego spożyciu większy. Tu też wyjaśnia się dlaczego tak szybko tyjemy od prostych, mocno przetworzonych węglowodanów ? ponieważ natychmiast po ich spożyciu uwalniana jest z nich energia. Organizm nie jest w stanie zużyć tak dużego rzutu glukozy i musi ja zmagazynować. Dlatego też na przykład ciastka, białe pieczywo, potrawy z białej mąki i wszelkie słodycze tak szybko powodują tycie. Z węglowodanami złożonymi jest odwrotnie ? droga tych przez przewód pokarmowy jest dłuższa i dlatego po nich nie tyjemy.

Okazało się, odpowiednio dobrane dawki zdrowego tłuszczu w diecie spowolniają trawienie ? wydłużając czas przejścia pożywienia przez żołądek i przewód pokarmowy. Dlatego też osoby będące na zwykłej, dobrze skomponowanej diecie zawierającej tłuszcz chudną szybciej niż te na dietach beztłuszczowych. Oczywiście trzeba tu pamiętać o odpowiednich ilości tłuszczu i odpowiednich połączeniach. Nie powinniśmy przesadzać w żadną ze stron.

Dziś zapiekanka z ryżu. Nawiązując do powyższego artykułu: jeżeli chcemy aby nie przysporzyła nam ona niechcianych kilogramów powinniśmy użyć nieoczyszczonego, ciemnego ryżu i dodać do niego odpowiednią ilość tłuszczu 🙂

Zapiekanka ta będzie działała stabilizująco na osoby z nadmiarem energii vata. Może ona lekko zaburzać dosha pitta i kapha.

Składniki:

3-4 szklanki ugotowanego ryżu;

2 banany;

2-3 jabłka;

garść orzechów (ja używam nerkowców);

5-6 łyżek ghee;

1-1,5 szklanki mleka sojowego;

2-3 łyżeczki zmielonego cynamonu;

0,5 łyżeczki zmielonego kardamonu;

0,5 łyżeczki zmielonego anyżu;

1-2 śmietany sojowe;

5-6 łyżek miodu;

Ja robię tą zapiekankę używając mleka i śmietany sojowej ale jeśli wolicie można użyć zwykłych ? natomiast trzeba pamiętać, że połączenie ryżu z soją jest lepsze niż ryżu z białkiem zwierzęcym 🙂

Ugotowany ryżi orzechy wrzucamy do garnka i zalewamy mlekiem sojowym. Dodajemy 2 łyżki ghee, część cynamonu, cały kardamon i anyż oraz szczyptę soli i gotujemy mieszając z 10 minut. Jabłka ze skórką kroimy w cząsteczki a banany w plastry. Na patelni rozpuszczamy pozostałą część gheei wrzucamy owoce. Dodajemy resztę cynamonu i mieszamy. Smażymy na sporym ogniu10 minut a potem zostawiamy jeszcze na 5 minut na małym ogniu pod przykryciem. W żaroodpornym pojemniku układamy warstwę ryżu, owoców i ponownie ryżu. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na około 25-30 minut. Podajemy na gorąco polane śmietaną zmiksowaną z miodem. Pyszne danie na zimne jesienne wieczory. Smacznego 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

jak trawimy białko zwierzęce czyli jajecznica bez jajek :)

IMGP6163

Czasem bywa i tak, że naprawdę ale to naprawdę – nie mamy za wiele czasu… Wtedy robię jajecznicę z pomidorami – bez jajek

Pomidory są jednymi z warzyw stanowiącymi nasze błogosławieństwo! Mają one właściwości mocno odtruwające. Usuwają zastoje, które wytwarzają się z powodu złego wydzielania kwasów żołądkowych. Ich najważniejszym jednak działaniem jest wspomaganie trawienia produktów z białka odzwierzęcego. To dzięki nim możemy prawie bezkarnie zjeść ser pleśniowy lub kotlet.

Nie bez powodu po sutym białkowym posiłku czujemy się senni i zmęczeni… W czasie trawienia białek odzwierzęcych w organizmach żywych zachodzą specyficzne procesy chemiczne wymagające dużej dawki energii.

Naszym głównym dostawcą energii są węglowodany. Podczas ich trawienia nasz organizm rozbija je na swobodną energię, którą wykorzystuje do budowy i regeneracji organizmu oraz na dwutlenek węgla i wodę, które są łatwo wydalane.

Cząsteczka białka jest trudniejsza w obróbce – składa się z węglowodanu i azotu. Aby móc pozyskać energię i zużyć węglowodan trzeba odszczepić od niego azot. Nasze ciało nie może go zmagazynować i dąży do tego aby jak najszybciej wydalić go z organizmu. Proces odszczepiania i usuwania azotu wymaga ogromnej dawki energii. Około 30-40% energii z białka, które zjadamy zużywamy na powyższe procesy. Dlatego też ludzie desperacko poszukujący sposobu na schudnięcie często korzystają z diet białkowych – takich, w których je się prawie samo mięso i tłuszcze. Na początku rzeczywiście spadek wagi jest spory ale w konsekwencji oprócz szczuplejszej sylwetki doprowadzamy nasze ciało do ruiny… Proces trawienia takiej ilości białek ogromnie obciąża nie tylko nasz układ trawienny ale i nasze nerki oraz wątrobę, które powoli zaczynają nawalać. Rozpad takiej ilości aminokwasów ma duży wpływ na poziom glukozy we krwi, bilans wodny i bezpośrednio na stan naszych naczyń krwionośnych. Te zaś z kolei wpływają na zakłócenie dobrostanu całego naszego organizmu. Pamiętajmy też, że z wiekiem nasza zdolność do trawienia białek obniża się. Im jesteśmy starsi tym procesy trawienia i wydalanie są mniej wydolne, więc niestrawione białko leżąc długo w naszym układzie pokarmowym – gnije zatruwając nas jeszcze bardziej.

Tu właśnie pomocne są niektóre warzywa i owoce np. pomidory. Ich połączenie z białkiem odzwierzęcym wspomaga jego trawienie – pomaga w rozłożeniu tłuszczów i rozdzieleniu długich łańcuchów białkowych. Pomidory też – co ważniejsze – pomagają uwolnić nasz organizm od toksycznych substancji uwalnianych podczas trawienia białek

Pomidory działają wychładzająco na żołądek a rozgrzewająco na jelita. Ich smak to połączenie smaku słodkiego i kwaśnego. Według medycyny chińskiej budują Yin naszego ciała. Nawilżają. Medycyna naturalna uważa je za bardzo skuteczne w oczyszczaniu wątroby i usuwaniu toksyn z organizmu.

Polecane są dla osób żywiących się dużymi dawkami białka odzwierzęcego

Mimo swojego kwaśnego smaku pomidor działa alkalizująco na nasz organizm dlatego też zalecany jest do neutralizacji kwasowych pokarmów.

Najlepiej spożywać go w postaci sosów i past

Dziś szybciutka jajecznica z pomidorami ale bez jajek! Przepis podpatrzyłam w programie ?Atelier smaku? i troszkę zmodyfikowałam 🙂

To potrawa może podwyższyć energię kapha aby trochę to złagodzić dla osób z nadmiarem tej dosha proponuję dodać do niej trochę czarnej gorczycy i kuminu.

Potrawa będzie wzmagać energię pitta.

Potrawa nie powinna zaburzyć energii vata.

Składniki:

1 trójkąt sera pleśniowego typu brie;

2 dojrzałe czerwone pomidory;

1 łyżka ghee;

0,5 łyżeczki nasion czarnej gorczycy;

0,5 łyżeczki kurkumy;

sól i czarny pieprz:

Kroimy pomidory i ser na drobne kawałki 1-1,5 cm. Roztapiamy na patelni ghee i wrzucamy gorczycę. Kiedy zacznie strzelać dodajemy pokrojone pomidory. Smażymy aż puszczą sok około 5-8 minut. Do podsmażonych pomidorów dodajemy kurkumę i pokrojony ser. Smażymy mieszając około 5 minut – do czasu kiedy ser zacznie się roztapiać  Solimy i pieprzymy do smaku. Podajemy natychmiast. Gotowe w 10-15 minut. Pyszne i proste.

 

 

po co Ci te liczenie kalorii…

Żyjemy w czasach wszechogarniającego natłoku informacji wszelakich.  W tym chaosie nadmiaru trudno odcedzić rzeczy godne uwagi od całej reszty. Firmy i koncerny finansują setki tysięcy badań- mniej lub bardziej manipulując wynikami według swoich potrzeb.  Jesteśmy nimi indoktrynowani codziennie…  Do tego dochodzi całkowite odejście od natury, które popchnęło zarówno lekarzy jak i naukowców ku dogłębnej analizie wyizolowanych szczegółów w oderwaniu od całości. Badamy wszystko co się da – rozbijając materie na coraz mniejsze cząstki. Co rusz słyszymy o nowych cudownych badaniach nad właściwościami poszczególnych wyodrębnionych witamin czy wyizolowanych składników mineralnych i odżywczych. Nasze analityczne umysły skupiają się na tych szczegółach z lubością. Niestety pomijamy najważniejsze – człowieka jako całość.  Nie da się zdefiniować nas, ani opisać co jest ważne dla naszego zdrowia, dostarczając jedynie szczegółowych lecz wyizolowanych badań. Jesteśmy harmonijną i bardzo złożoną całością razem ze środowiskiem, w którym żyjemy, zwyczajami i skłonnościami oraz predyspozycjami. Na nasz dobrostan ma wpływ ogromna masa złożonych czynników. Wyizolowanie ich z całej reszty bez rozpatrywania wpływu pozostałych jest niemożliwe a poprzez to niewiarygodne, ponieważ wszystkie składniki współdziałają ze sobą budując lub rujnując nasze zdrowie.

More