zdrowe śniadanie

o pochodzeniu dosha i czekoladowo-bananowy krem z kaszy jaglanej :)

IMGP9356

Wkrótce planuje opisać trzy kolejne ajurwedyjskie dosza ze szczegółowym uwzględnieniem jadłospisu dla każdej z nich. Teraz gwoli wprowadzenia parę słów o ajurwedzie i o tym skąd się wzieły pojęcia vata, pitta, kapha.

Ajurveda to sanskrycki termin, w którym „ajus” oznacza życie, a „veda” mądrość czyli mądrość życia, wiedza życia. Ta wiedza o zdrowym życiu jest prawdopodobnie jednym z najstarszych systemów leczniczych medycyny naturalnej i jest nieprzerwanie  stosowana od blisko 5 tysięcy lat. Ajurweda traktuje człowieka jako swoisty mikrokosmos, ściśle połączony z całym wszechświatem. Ujmuje człowieka holistycznie – na wielu poziomach i w wielu aspektach życia. Jesteśmy według niej nie tylko ciałem fizycznym, ale istotą obdarzoną intelektem, emocjami i indywidualnością. Według ajurwedy każdy człowiek posiada swój własny, wyjątkowy sposób funkcjonowania.

Zupełnie przeciwnie do medycyny konwencjonalnej ajurweda nie klasyfikuje, nie uogólnia i nie sprowadza do wspólnego mianownika. Nie funkcjonuje tu pojęcie normalności, gdzie większość ustanawia normę. Każdy z nas jest traktowany jako indywidualna istota, z większym szacunkiem i w mądrzejszy sposób. Zupełnie też inaczej niż w medycynie konwencjonalnej traktuje się tu chorobę. Medycyna zachodnia skupia się głównie na leczeniu objawów chorobowych, nie bardzo dochodząc do sedna ich powstawania. Specjalizacje medyczne dzielą człowieka na masę poszczególnych narządów, których choroby zupełnie mają się nijak do całości. Profilaktyka zaś dopiero zaczyna raczkować. W medycynie wschodniej leczy się człowieka jako całość, a chorobę traktuje się jako brak równowagi. W Azji istnieje powiedzenie, że tylko słabi lekarze leczą widoczne choroby, dobrzy natomiast potrafią im zapobiec.

Ajurweda to filozofia życia, której sednem jest postrzeganie człowieka z szerszej perspektywy i branie pod uwagę nie tylko czynników fizycznych, ale także duchowych i emocjonalnych. Opiera się ona na założeniu, że każde istnienie jest przejawem energii prany. Prana jest siłą życiową przejawiającą się w pięciu żywiołach: przestrzeni (akaśa), powietrzu (waju), ogniu (agni), wodzie (apas) i ziemi (prithiwi).

Przestrzeń (akaśa) inaczej zwana eterem. Wypełnia wszechświat i jest miejscem istnienia wszystkiego. Z punktu widzenia ciała przestrzeń może być miejscem, w którym powstają wytwory wyobraźni oraz myśl. Powietrze (waju) jest gazowym stanem materii. Same w sobie nie ma formy. Jest niezbędne do życia. Dzięki powietrzu i przestrzeni możliwy jest ruch. W ciele wypełnia wszelkie wolne przestrzenie. Ogień (agni) symbolizuję możliwość transformacji. Umie zmieniać substancje ze stanu stałego w ciekły i gazowy. W ciele zarządza trawieniem, wchłanianiem i przyswajaniem. Woda (apas) to ciekły stan materii. Jest niezbędna do życia. Symbolizuje płynność. Jest niestabilna. W ciele jest nośnikiem życia, schładza i utrzymuje równowagę elektrolitów. Ziemia (prithiwi) jest stałym stanem skupienia materii. Symbolizuje stabilność i brak ruchu. Jest stała, gęsta i zapewnia podłoże. Nadaje ciału formę.

W naszym organizmie znajdują się wszystkie powyższe elementy. Według ajurwedy formują one nasze ciała w pewien ściśle określony sposób, który nazywamy konstytucją ciała (prakriti). Istnieją trzy typy konstytucji ciała oparte na trzech zasadach (tri dosha): vata, pitta i kapha.

Vata to połączenie powietrza i przestrzeni. Jest związana z układem nerwowym i kontrolą ruchu ciała oraz procesem wydalania. Jest zasadą ruchu przejawiająca się w ciele, umyśle i zmysłach. Osoba z konstytucją vata jest bardzo ruchliwa, szczupła, sucha. Mało wytrzymała. Nic w jej życiu nie jest rutyną. Posiada szorstką i sucha skórę o ciemniejszej karnacji oraz zimne ręce i stopy, a także sztywne stawy. Często marznie. Szybko się uczy i szybko zapomina. Zrównoważona jest lekka, aktywna, inteligentna, radosna i beztroska. Niezrównoważona osoba typu vata jest słaba, niepewna, nerwowa, niewiarygodna, wyczerpana i hiperaktywna.

Pitta to połączenie ognia i wody. Jest związana z ciepłem, metabolizmem, produkcją energii i trawieniem. Osoba z konstytucją pitta jest wyrazista, spontaniczna i zmienna.  Inteligentna. Średniej budowy ciała, czasem atletycznej, o jasnej często piegowatej skórze. Nie lubi gorąca i jest nieodporna na ciepło. Doskonale planuje i jest dobrym organizatorem. Lubi wyzwania i jest pewna siebie. Jest ambitna. Bezpośrednia i odważna. Zrównoważona osoba typu pitta jest błyskotliwa, inspirująca, żywotna, i wesoła. Niezrównoważona zbyt łatwo osądza i krytykuje, jest niecierpliwa, wpada łatwo w gniew, bywa agresywna, sarkastyczna i porywcza.

Kapha to połączenie ziemi i wody. Jest związana ze stabilnością fizyczną, odpowiednią budową ciała i równowagą płynów. Fizycznie osoba typu kapha jest silna, ma mocne ciało i dużą wytrzymałość. Porusza się z gracją. Jest bardzo współczująca, tolerancyjna, spokojna i lojalna. Przepełniona miłością. Skłonna do medytacji.  Daje dużo wsparcia i bezpieczeństwa. Lubi spać i leniuchować. Posiada doskonałą pamięć. Zrównoważona kapha ma kojącą osobowość, przepełnioną ciepłem i spokojem. W stanie nierównowagi jest ociężała, nudna, chciwa i leniwa. Kiedy jest niezrównoważona jest podatna na nałogi.

Konstytucja ciała (prakriti) powstaje w momencie poczęcia i nie ulega zmianie w ciągu całego życia. Patrzymy na świat przez jej pryzmat. Większość z nas ma jedną lub dwie dosha dominujące, rzadziej trzy. Istnieje także konstytucja tymczasowa, chwilowa (vikriti) będąca odzwierciedleniem stanu naszego ciała i ducha w chwili obecnej.

Ajurweda twierdzi, ze choroby i nasze dolegliwości są stanem zakłócenia równowagi na poziomie fizycznym, emocjonalnym i duchowym. Znając i rozumiejąc konstytucję naszego ciała zarówno wrodzoną jak i tę chwilową możemy przywracać równowagę poprzez prawidłową dietę i zmianę nawyków życia codziennego, poprzez unikanie tego czego mamy w nadmiarze oraz wzmacnianie tego czego nam brakuje.

Ajurweda skupia się nad przywróceniem harmonii, nie na samym przejawie zakłócenia równowagi – tym samym kładzie nacisk na przyczyny objawłów a nie na same objawy. Połączenie pięciu elementów prany tworzy w każdym z nas niepowtarzalną równowagę dlatego też leczy się tu wyjątkowego człowieka a nie kolejny przypadek danej choroby. Dzięki swojej skuteczności terapia ajurwedyjska przetrwała wieki i jest dziś uznawana za „matkę medycyny”, dając nam świadomość, która może stać się kluczem do przemiany.

Dziś czekoladowo-bananowy krem z kaszy jaglanej. Danie te może zaburzać dosha pitta i łagodnie zaburzać dosha kapha. Powinno łagodzić dosha vata. Aby złagodzić jego wpływ warto do niego dodać ciut zmielonego kardamonu (lub ewentualnie jeszcze ciut zmielonego kuminu).

Składniki:

1 szklanka kaszy jaglanej;

2 1/3 szklanki wody;

1 szklanka mleka migdałowego (lub innego roślinnego);

1/2 łyżeczki soli;

2 banany;

1 garść truskawek lub innych jagód;

3 łyżki masła orzechowego (lub migdałowego);

1-2 łyżeczki kakao;

2-3 łyżki miodu (lub syropu z agawy);

Kaszę zalewamy wodą, solimy i gotujemy mieszając dopóki woda nie wyparuje – około 10-12 minut. Potem zostawiamy 5 minut pod przykryciem aby doszła. Dolewamy do niej mleko, dorzucamy obrane banany, kakao, masło orzechowe i miód. Wszystko dokładnie miksujemy blenderem. Jeśli krem wyjdzie zbyt gesty można dodać ciut więcej mleka do blendowania. Podajemy na ciepło lub na zimno udekorowaną truskawkami. Bardzo syty deser dla całej rodzinki 🙂

 

 

 

 

nasze godziny posiłków czyli pasta z suszonych pomidorów :)

IMGP8950

Jemy zazwyczaj wtedy kiedy mamy czas. Tak nie powinno być. Powinniśmy choć trochę, troszeczkę zwrócić uwagę na potrzeby naszego organizmu i naszą fizjologię.

Te aspekty ważne są dla medycyny chińskiej, która bardzo skrupulatnie wyznacza czas kiedy dane narządy mogą być bardziej, a kiedy mniej aktywne.

Tak więc śniadanie powinno być zjedzone pomiędzy godziną 7 a 9 rano. Jest to czas kiedy nasz żołądek jest bardzo aktywny i nastawiony na trawienie. Dobrze aby był to posiłek mocno nawilżający ponieważ po przespanej nocy przede wszystkim mamy niedobory płynów. Większość prozdrowotnych i mocno oczyszczających diet zaleca zjadać surowe owoce, które są odpowiednio wilgotne, a także posiadają cały składzik koniecznych dla rozbudzenia cukrów prostych. Te produkty wpisują się w element drzewa charakteryzującą tę porę dnia. Wasz żołądek o tej porze wydziela też na tyle dużo soków żołądkowych, że jest sobie w stanie poradzić nawet ze sporą dawką surowizny. Jeśli jednak jesteśmy szczególnymi zmarzluchami, gdy mamy niedowagę lub po prostu gdy za oknem jest zimno powinniśmy zjeść coś jednocześnie nawilżającego i ciepłego np. zupy z gotowanej kaszy i owoców, gotowane zboża z owocami lub kleiki.

Lekkie drugie śniadanie w postaci przekąski warzywnej, owocowej lub koktajlu powinniśmy zjeść koło godziny 10 -11. To czas przypadający na największą aktywność śledziony i trzustki. Dzięki szczytowi ich aktywności skutkującemu dobrym wydzielaniem insuliny oraz enzymów trawiennych będziemy mogli poradzić sobie nawet z cukrem i białą mąką. Tak więc  jeżeli już mamy popełniać słodkie grzeszki to właśnie o tej porze 🙂 Jedzenie słodyczy później na przykład po południu lub jeszcze gorzej wieczorem kiedy trzustka odpoczywa jest bardzo obciążające i powtarzane często jest prostą drogą do rozwoju otyłości, insulino-odporności, a w konsekwencji i cukrzycy.

Obiad najlepiej spożywać pomiędzy godziną 12 a 15. Od godziny 11 do 12 następuje czas  kiedy mamy ciut lepsze wyczucie co do wyboru posiłków ponieważ to czas największej aktywności umysłu. Przed godzina 12 największą wydolność ma cały nasz organizm, co jest zasługą największej aktywności serca. Krew żywiej w nas krąży i dostarcza do tkanek konieczny tlen. Jesteśmy żywotniejsi i mamy więcej energii. W tym czasie nawet osoby szybko marznące np. z nadmiarem energii vata mogą pozwolić sobie na sałatkę. Czas pomiędzy godziną 13 a 15 to czas największej wydolności jelita cienkiego. Pokarm ulegający w tym czasie trawieniu będzie bardzo wydolnie przyswojony. W tym czasie możemy pozwolić sobie nawet na spory posiłek. Najlepsze będą warzywa i kasze np. lekko duszone w lecie zaś w zimniejszych porach roku potrawy jednogarnkowe oraz pieczone. Jeżeli dołączymy do nich także surowe warzywa powinniśmy je zjeść jako pierwsze. Pamiętajmy jednak aby w tym okresie pamiętać o prawidłowym komponowaniu posiłków. Toksyny wywołane błędnym łączeniem pokarmów także w tym czasie wchłaniają się lepiej. Proces przyswajania i wchłaniania maleje wraz z nastaniem wieczoru.

Czas kolacji to godzina 17-18 najpóźniej. To czas największej aktywności nerek. Jako że odpowiadają one za usuwanie przemian pochodzących z trawienia białka to dobra pora aby zjeść białkowy posiłek. Nerki dadzą sobie radę z oczyszczaniem organizmu, a wyższa temperatura ciała będzie dobrym katalizatorem tych zmian. Senność spowodowana przekierowaniem energii na trawienie nie zaburzy nam już pracy i łagodnie wprowadzi w czas zasłużonego wieczornego relaksu. Nie powinniśmy jednak o tej porze za bardzo się objadać ponieważ około godziny 19 prawie zupełnie wycisza się praca żołądka polegająca na trawieniu, a także minimalizuje się praca jelit polegająca na wchłanianiu. Duża kolacja będzie więc będzie czekać do rana w naszym układzie pokarmowym powodując, że wstaniemy zmęczeni i bez energii za to z uczuciem pełnego brzucha. Na kolacje nie powinniśmy jeść słodkich potraw bo wpłynie to znacznie na osłabienie naszych nerek.

Ważne jest aby dać organizmowi odpocząć i zregenerować siły. O godzinie 1 w nocy zaczyna się największa wydajność naszej wątroby. To czas kiedy oczyszcza ona organizm. Aby to było możliwe powinniśmy zjeść ostatni posiłek około 6 godzin wcześniej. Jedzenie późnym wieczorem i w nocy bardzo mocno obciąża cały organizm oraz zaburza naszą równowagę energetyczną.

 

Dziś pasta z pomidorów. Prawie magiczna. Używam jej do naprawdę wielu potraw i wszędzie ładnie pasuje J Jest dobra do makaronu (na fotce z makaronem kukurydzianym), do sałatek wszelakich w postaci dresingu (wtedy robimy ciut rzadszą więc dodajemy wody), do wysmarowania wrapa z tortilli, do awokado ale najlepsza jest rozsmarowana na chlebie.

Pasta będzie łagodnie zaburzała dosha pitta i kapha. Dla dosha vata będzie neutralna.

Składniki:

1 słoiczek suszonych pomidorów w zalewie (około 10-12 pomidorków);

1 surowy pomidor średniej wielkości;

1 pełna garść pestek słonecznika;

2-3 ząbki czosnku;

3-4 łyżki oliwy z oliwek;

sól i pieprz;

Pestki słonecznika prażymy na suchej patelni. Pomidorki odsączamy z oleju ale nie za dokładnie. Czosnek obieramy. Surowego pomidora kroimy na parę części. Wszystko wrzucamy do miseczki. Dolewamy oliwę. Miksujemy dokładnie blenderem na gładką masę. Dodajemy sól i pieprz do smaku. Jeśli robimy pastę do kanapek dodajemy mniej oliwy. Jeśli robimy pastę do makaronu – dodajemy oprócz oliwy 2 łyżki wody. Smacznego 🙂

 

 

 

co jeść na śniadanie czyli bezglutenowa gronola :)

IMGP8531

Bardzo często zdarza się tak że wkraczając na drogę zdrowego odżywiania radzimy sobie jakoś z obiadami i kolacjami. Najgorzej jest ze śniadaniem. No bo jeśli ograniczamy spożycie pieczywa to co mamy jeść? Serki? Jajka? Sałatki?

Zacznę może od grama wiedzy 🙂

W celu strawienia, przyswojenia i wydalenia każdego pokarmu potrzebujemy energii. Pod względem ilościowym procesy z trawieniem związane stanowią drugi zaraz po immunologii najbardziej energochłonny proces zachodzący codziennie w naszym organizmie.

Podstawowym paliwem człowieka są węglowodany. Niezależnie od naszych upodobań, smaków lub sporów wszelakich o tym czy jesteśmy roślino czy mięsożercami prawdą jest, że naszym najbardziej elementarnym pokarmem są właśnie węglowodany. Wszelkie inne pokarmy także jadamy ale żeby je przyswoić nasz organizm musi je rozłożyć na czynniki pierwsze i doprowadzić do najbardziej optymalnego składnika jakim jest węglowodan.

Tak więc jeśli na śniadanie zjemy białko ano niech będzie jajecznica na boczku – nasz organizm musi się napracować.

Jedna molekuła białka składa się z azotu i węglowodanu więc aby wykorzystać węglowodan musimy odszczepić azot. Nie może on być magazynowany w naszym ciele i musi być jak najszybciej z niego wydalony ponieważ w dużych ilościach zaburza naszą homeostazę. Ubocznym skutkiem tego jest duże obciążenie nerek oraz pośrednio wątroby, które zużywają się dużo szybciej. Potem dopiero organizm zaczyna wykorzystywać materiał energetyczny czyli węglowodany.

Procesy odszczepienia i wydalenia azotu pochłaniają dużo energii około 30-40%  zawartych w białkowym śniadaniu. Nie, nie schudniesz od tego – będziesz natomiast bardziej zmęczony i senny. Zwróćcie uwagę jak długo zwierzęta żywiące się białkiem śpią. Ich organizm potrzebuje czasu na oczyszczenie. Po białkowym śniadaniu będzie Ci trudno zacząć dzień…

Dodatkowo zjedzenie białkowego śniadania poskutkuje jeszcze inaczej. Spożycie białka powodując intensyfikacje wymiany energetycznej koniecznej do rozpadu aminokwasów wpływa na poziom stężenia glukozy w naszej krwi. Stąd tak często po sutym białkowym posiłku mamy ochotę na deser. Po białkowym śniadaniu stanowczo wzrasta prawdopodobieństwo, że na drugie śniadanie zjecie drożdżówkę, batonika lub pączka. Takie schematy prowadzą do nadwagi. Tak żywią się mieszkańcy Ameryki północnej…

Stosując śniadania ubogie w białko zapewniasz sobie lepszy codzienny start. Jedząc na śniadania nieprzetworzone węglowodany zaoszczędzisz energię, która będzie przekazana na wzmocnienie i leczenie Twojego organizmu.

Ja w przeważającej większości jem na śniadania owoce. Trawienie ich nie odbiera mi energii, lecz jej dostarcza. Dodatkowo naturalny cukier w nich zawarty wpływa na usprawnienie pracy zaspanego mózgu i dynamizuje, a enzymy wspomagają nie tylko procesy autolizy ale także poranne oczyszczanie i wydalanie.

Dziś bezglutenowa gronola. Używam jej właśnie rano do posypania michy pokrojonych owoców. Wystarczy 2-3 łyżki dla ozdoby 🙂

Składniki:

3/4 szklanki płatków gryczanych;

3/4 szklanki płatków jaglanych;

10 łyżek siemienia lnianego;

10 łyżek sezamu;

10 łyżek pestek dyni;

10 łyżek pestek słonecznika;

1/3 szklanki orzechów;

1 jabłko;

5-6 łyżek miodu;

5-6 łyżek oliwy z oliwek;

100 ml wody;

1/3 łyżeczki cynamonu;

Jabłko razem ze skórką kroje na kawałki i wrzucam do miseczki. Dodaje miód, oliwę, wodę i cynamon. Wszystko dokładnie blenduje na gładką masę. Do dużej miscki wsypuje wszystkie suche składniki i zalewam sosem wykonanym przed chwilą. Bardzo dokładnie mieszam. Rozkładam na dużej blaszce i piekę w piekarniku nagrzanym do 170 stopni ( może być z termo-obiegiem) około pół godziny. Co 7-10 minut trzeba przemieszać dokładnie całą gronolę bo inaczej się przypali! Chrupiącego smacznego 🙂