Proces zdrowienia, oczyszczania należy zacząć od samych podstaw. Przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: co tak naprawdę oprócz złych nawyków żywieniowych nas zatruwa? Otóż są to pasożyty i polutanty.

Pasożyty to wszelkie żerujące na nas organizmy, które trawią nasz pokarm i wydalają swoje produkty przemiany materii. Polutanty to substancje chemiczne, które gromadząc się latami w naszych narządach zaburzają ich pracę.

Bardzo często obecność jednych przyciąga tych drugich… Organizm wypełniony toksynami i złogami nie umie się bronić. Skąd bierze się zatrucie? Ze środowiska. Z palenia, picia alkoholu, z zanieczyszczonego powietrza, metali ciężkich w wodzie i pożywieniu, przetworzonego jedzenia i wszelkich ulepszaczy w produktach spożywczych, a także z tego czym się smarujemy, psikamy i w czym pierzemy nasze rzeczy. Tych rzeczy baaardzo trudno jest uniknąć… Nasze organy wypełnione toksynami i złogami, źle odżywione, z osłabionym systemem immunologicznym są narażone na zagnieżdżenie się w nich wszelkich pasożytów. Dodatkowo udowodniono, że złogi i toksyny w naszym ciele stanowią świetną odżywkę dla popularnych pasożytów. Pasożyty żerując na nich wydzielają do naszego ciała całą masę substancji pogłębiających proces zatrucia.

O tym jak choć trochę unikać zanieczyszczeń napiszę następnym razem. Teraz skupię się na tym jak poradzić sobie z pasożytami.

Jest na to sporo sposobów i parę z nich przetestowałam na sobie. Niektóre były strasznie upierdliwe, inne bardzo drogie, a inne czasochłonne. Ten, który przypadł mi do gustu polegał na zastosowaniu ziół.

Prekursorem tej metody była dr Hulda Clark. Odkryła ona, że kombinacja trzech popularnie występujących ziół może zabić nawet 100 gatunków pasożytów we wszystkich fazach rozwoju, występujących w ciele człowieka.

Są to czarny orzech włoski, goździk oraz piołun gorzki.

Z czarnego orzecha włoskiego przygotowuje się nalewkę. Jest parę przepisów skutecznych nalewek. Ja opiszę swoją.

Biorę 15 sztuk  niedojrzałych zielonych orzechów o mleczno-woskowej konsystencji. Najlepiej na przełomie maja i czerwca – lub ciut później, jeśli wiosna przyszła późno. Siekam je na malutkie kawałeczki i zalewam 0,5 litrem spirytusu. Zamykam słoik tak aby nalewka nie miała kontaktu z metalową nakrętką i odstawiam w ciemne miejsce. Kryterium dojrzałości nalewki powinien być jej kolor – ciemno zielono-brązowy. Czasem potrzeba do uzyskania takiej barwy parę dni, a czasem dwa tygodnie.

Potem odcedzamy, dodajemy pół łyżeczki sproszkowanej witaminy C i przelewamy do butelki z ciemnego szkła. Podajemy rozcieńczoną!

Liście i łodygi piołunu gorzkiego suszymy w przewiewnym miejscu. Bezpośrednio przed spożyciem mielimy w młynku do kawy.

Goździki mielimy bardzo drobno bezpośrednio przed spożyciem.

Zioła przyjmuje się w określonym porządku.

1. Nalewkę z czarnego orzecha włoskiego stosuje się raz dziennie, na czczo. Ja stosowałam zawsze rano, na czczo. Nie wolno używać gorącej wody!

1-szy dzień: 1 kropla na pół szklanki wody;

2-gi dzień: 2 krople na pół szklanki wody;

3-ci dzień: 3 krople na pół szklanki wody;

4-ty dzień: 4 krople na pół szklanki wody;

5-ty dzień: 5 krople na pół szklanki wody;

6-ty dzień: 2 łyżeczki na pół szklanki wody;

7-my dzień: od tego dnia stosujemy raz w tygodniu 2 łyżeczki na pół szklanki wody.

Jeśli jesteśmy ciężsi niż 70 kg przyjmujemy od 7 dnia po 2,5 łyżeczki na pół szklanki wody raz w tygodniu, jeśli ważymy więcej niż 100 kg – 3 łyżeczki na pół szklanki wody raz w tygodniu.

2. Piołun mieliłam bezpośrednio przed spożyciem. Bierzemy go jeden raz dziennie. Ja robiłam to zawsze rano, na czczo.

1-szy dzień: 1/5 łyżeczki od herbaty, popijając wodą;

2-gi dzień: 1/4 łyżeczki od herbaty, popijając wodą;

3-ci dzień: 1/3 łyżeczki od herbaty, popijając wodą;

4-ty dzień: 1/2 łyżeczki od herbaty, popijając wodą;

5-ty dzień: 2/3 łyżeczki od herbaty, popijając wodą;

6-ty dzień: 1 łyżeczka od herbaty, popijając wodą;

7-my dzień: 1 i 1/3 łyżeczki od herbaty, popijając wodą;

8 -12-ty dzień: 1/3 łyżki stołowej, popijając wodą;

13 -16-ty dzień: 1/2 łyżki stołowej, popijając wodą;

17-ty dzień: od tego dnia stosujemy raz w tygodniu 1/2 łyżki stołowej, popijając wodą;

3. Goździki mieliłam bezpośrednio przed użyciem. Strasznie twarde są i polecam od razu zainwestować w porządny młynek – ja zniszczyłam dwa zwyczajne młynki do kawy nim do tego doszłam… Goździki bierzemy trzy razy dziennie, przed jedzeniem. Ja brałam rano, na czczo razem z nalewką i piołunem, potem przed obiadem i przed kolacją.

1-szy dzień: po 1/5 łyżeczki od herbaty 3 razy dziennie, popijając wodą;

2-gi dzień: po 1/4 łyżeczki od herbaty 3 razy dziennie, popijając wodą;

3 – 10-ty dzień: po 1/3 łyżeczki od herbaty 3 razy dziennie, popijając wodą;

11-ty dzień: od tego dnia stosujemy raz w tygodniu 1 łyżeczkę, popijając wodą.

Najgorszy smak mają dla mnie goździki? do tego przyjmuje się je 3 razy dziennie!

Dr Clark zaleca przyjmowanie dawki podtrzymującej 1 raz w tygodniu do końca życia. Ja osobiście robię sobie tę kurację raz w roku, na wiosnę  🙂 jest to metoda zupełnie naturalna. Stosuje ją z powodzeniem od dawna.

Jeżeli mieszkacie z innymi domownikami oni też powinni poddać się kuracji. Jeśli to nie jest możliwe to powinni przyjmować minimum dawkę podtrzymującą 1 raz w tygodniu. Jeśli chodzi o zwierzęta to je odrobaczamy zazwyczaj bardzo systematycznie u weterynarza… w przeciwieństwie do siebie  🙂

 

Oczyszczony z pasożytów organizm zaczyna lepiej i wydajniej funkcjonować.

Potem można już zająć się oczyszczaniem jelita grubego, wątroby i nerek – właśnie w tej kolejności.

Później nauka zdrowego odżywiania i unikanie zanieczyszczeń.

W rezultacie dostajemy zdrowie i energię konieczna do spełnionego życia. Zaczynamy czuć się lekko i nie ma już mowy o wiecznym zmęczeniu  🙂

Cdn.